Autor:

Alicjaaaaa

Data publikacji:

12.10.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Sami jesteśmy sobie winni?

Nieodpowiednia masa ciała, zero witamin, niezdrowa dieta, zbyt mała ilość snu, brak ruchu, kawa, papierosy, alkohol, inne używki, siedzący tryb pracy i w końcu późne rozpoczęcie starań… o czymś zapomniałam? Pewnie tak. Przecież tak wiele jest rzeczy, które zdaniem „specjalistów” powodują naszą niepłodność. Tak wiele jest drobnych grzeszków albo całkiem poważnych grzechów, które popełniamy każdego dnia, przez co sami ściągamy na siebie gniew boży.

Tylko niech szanowni panowie specjaliści mi wytłumaczą, dlaczego kupel, który zarywa noce na graniu na kompie, jara nałogowo blanty od piętnastego roku życia (serio, po kilka dziennie, już chyba zapomniał, jak to jest nie palić) i imprezuje do upadłego kilka razy w tygodniu jest szczęśliwym tatusiem? Dlaczego kumpela z nadwagą, wielka wielbicielka fast foodów i gotowego żarcia z supermarketów, również nie wylewająca za kołnierz (podobnie jak jej mąż) została mamusią przy pierwszym podejściu? Dlaczego paląca paczkę dziennie kuzynka, lat ok. 40, zaszła bez problemu?

I dlaczego MY, mimo naszego względnie zdrowego trybu życia, nie zachodzimy? Hm, może dlatego, że MY chorujemy na niepłodność, a ci wyżej wymienieni – nie.

Byłabym wdzięczna, gdyby panowie ministrowie zamiast wydawać publiczne pieniądze na „edukację, żeby problem niepłodności zniknął”, najpierw sami się wyedukowali. Moja niepłodność nie ma nic wspólnego z tym, że lubię się napić piwa w weekend i nikt nie ma mnie prawa wpędzać w poczucie winy, bo mam kilka kilogramów nadwagi (akurat nie mam, ale to taki przykład).

Komentarze

  • avatar
    czwojdziak

    13/10/2016 - 11:10

    Zdawałam sobie takie pytanie. Czy to nasza wina.
    Potem jednak widziałam pałace i pijane kobiety w ciążach. Znam dziewczyny, które brały drugi i bez kłopotu zachdzìly w ciążę. Piły ocet i wchodziły do wrzątku, żeby pozbyć się ciąży. I rodziły zdrowe i piękne rumiane dzieci...
    To nie jest nasza wina. To piepszony chichot losu.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    Alicjaaaaa

    15/10/2016 - 09:10

    Szkoda tylko, że społeczeństwo próbuje nam tę winę wmówić. Wiele razy słyszałam takie wypowiedzi. Nie dość, że dotknęła nas choroba, to jeszcze musimy słuchać obelg. Nikt nie powie osobie chorej na raka, że to jej wina. A gdy ktoś nie może począć dziecka? To na pewno dlatego, że niezdrowo się odżywia, pije alkohol i kładzie laptopa na kolanach. Absurd.

    Starania od czerwca 2012 r.
    Endometrioza + słabe nasienie
    05. 2011 r. - laparoskopia
    10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
    03. 2017 r. - laparoskopia 2
    05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)
  • mam.nadzieje.

    19/10/2016 - 18:10

    Rozumiem Twoje poczucie niesprawiedliwości ! Odczuwam to samo... Dziś babcia opowiadała mi o menelce,która (przepraszam za wyrażenie) daje dupy na lewo i prawo za najtańsze wino. Mówi,że miał ją każdy na dzielnicy. Była w ciąży 5razy. Każde urodziła, pozbierała kasę z becikowego i innych dopłat i pooddawała do domu dziecka. Łzy do oczu cisną mi się jak czytam wiadomości o kolejnym noworodku wyrzuconym na śmietnik, utopionym w szambie, wyrzuconym przez okno. To jest straszna niesprawiedliwość !!!!
    Ale trzeba mieć nadzieję.