Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

10.12.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

naprotechnologia

W trakcie starań o dziecko próbowałam zmiany diety, różnego rodzaju suplementów typu olej z wiesiołka, castagnus, zioła ojca Klimuszki, witaminę płodności, testy owulacyjne, mierzenie temperatury, monitoring cyklu, obserwowanie siebie i wszelkiego rodzaju śluzów. Próbowaliśmy starać się o dziecko w wyznaczone dni/ codziennie/ spontanicznie. Odpuszczałam i wyjeżdżałam na wakacje. Codziennie chodziłam pomodlić się do Matki Boskiej Brzemiennej. Kupiłam mężowi luźniejsze gatki:) Pojawiały się też na naszej drodze inne problemy, które odciągały moją uwagę jak choroba mamy czy utrata przeze mnie pracy. Najgorsze było dla mnie podtrzymywanie mojej nadziei, że zajdę kiedyś w ciążę naturalnie i comiesięczna żałoba w czasie miesiączki. Żeby się obronić i dalej żyć, odgrodziłam problem niepłodności od innych dziedzin mojego życia. Wychodząc z kliniki zapominam o jej istnieniu. Nie pamiętam, że miałam iui. Nie myślę o dziecku w pracy, na zakupach czy w trakcie sprzątania. Nie byłoby dla mnie nic gorszego niż gdybym musiała teraz obserwować się nieustannie i uzupełniać nic nie wnoszące do problemu tabele stworzone przez osobę, która nie ma pojęcia o moim problemie. Nie chcę się katować i podporządkowywać 24h na poczęcie dziecka jak i tak nie ma na to szans... Obdarłoby mnie to z resztek człowieczeństwa i normalności.

W skrócie długo zastanawiałam się jak w przenośni zaprezentować absurd proponowania naprotechnologii zamiast in vitro.
To tak jakby wyjąć choremu na serce bajpasy i powiedzieć, że jak będzie się obserwował i miarowo oddychał, to serce zacznie normalnie funkcjonować. Albo jakby powiedzieć człowiekowi bez nogi, że dzięki rehabilitacji wyrośnie mu nowa noga.

Totalny absurd...

Komentarze

  • Anna09

    14/12/2015 - 14:12

    Piszę artykuł o doświadczeniach par starających się o dziecko, które zdecydowały się na skorzystanie z naprotechnologii. Jeśli interesuje panią podzielenie się swoimi spostrzeżeniami – z szerszym gronem odbiorców (oczywiście może być anonimowo), bardzo proszę o kontakt na hanna.sidorska@ringieraxelspringer.pl
    Pozdrawiam

  • avatar
    MalaMi87

    14/12/2015 - 14:12

    Szkoda, że nie przeczytała Pani mojego wpisu przed złożeniem propozycji... Jest o tym, że naprotechnologia czyli inaczej kalendarzyk małżeński nic nie wnosi do leczenia niepłodności... W związku z czym nie ma sensu się na nią decydować