Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

30.05.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

to już koniec

Nie mm już siły. Wczoraj pierwszy zastrzyk, a dzisiaj od rana ból gardła. Powtórka z rozrywki? Taka słaba, taka chorowita... Znowu tłumaczenie w aptece, że poproszę coś do kobiet w ciąży chociaż właściwie w ciąży nie jestem. Od trzech lat ta sama gadka. Mam tego dosyć, dosyć, dosyć!!!!!
Powiedziałam mężowi. Z jednego problemu zrobiły się dwa. Bo czemu przez dwa dni nie brałam witaminy C. To ja jestem winna. Tak jak jestem winna naszej bezdzietności.
Klima w pracy mnie zabija.

Już mi ręce opadły i znowu ten atak paniki i brak pomocy od kogokolwiek. Ręce mi się trzęsą i najchętniej biegłabym przed siebie.

Dzisiaj na obwodnicy zastanawiałam się jakby to było wjechać w inne auto... Tylko innych ludzi mi żal

Komentarze

  • avatar
    czwojdziak

    30/05/2016 - 07:05

    Straszne rzeczy dzieją się w Twojej głowie, ale i mi tak czasem jest,że myślę abstrakcyjnie i tylko przebłyski zdrowego rozsądku trzymają mnie w pinie.
    Bardzo trzymam za Ciebie kciuki.Znajdź odskocznie, znajdź sobie nawet małe "coś" co da Ci chociaż troszkę radości.

    Ataki paniki też mam aż mi brakuje powietrza. My się szykujemy do podejścia nr 5! a za kilka dni przylatuje do nas siostra męża w 8 miesiącu ciąży. Ja się już zastanawiam jak wytrzymam pod jednym dachem z kobieta w zaawansowanej ciąży. Bo przecież dla niej to nic takiego,że się wprasza z brzuchem do nas po kolejnej porażce.

    Tak bardzo dobrze Cię rozumiem- to co czujesz i masz w głowie ale pamiętaj,że trzeba nabrać siły i do boju- bo nasze dzieci na nas czekają tylko trzeba pomóc im otworzyć drzwi,żeby mogły do nas przyjść.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • Anonim

    30/05/2016 - 08:05

    Mała...nie udzielam się właściwie na tym forum, jestem od bardzo dawna, ale raczej czytam, szukam pozytywnych fluidów, szczęśliwych zakończeń i ciągle tli się iskierka nadziei, że mi również przydarzy się cud.Chciałam Ci tylko napisać, że bardzo lubię Ciebie czytać, wchodzę na pamiętniki prawie codziennie, żeby zobaczyć czy jest nowy post. Podziwiam Twoje zacięcie do walki i mimo upadków i przeciwności losu zawsze się podnosisz i działasz dalej, mimo wszystko....Jesteś bardzo silną osobą i wierzę, że dasz radę...walczysz o mamę, walczysz o psa, walcz i o siebie, własne szczęście. Gardło płucz wodą z solą, jedz dużo truskawek i owoców...będzie dobrze, to ostatnia prosta. Jeśli się nie uda...realizuj powoli inne marzenia.
    Dla mnie walka już się skończyła w styczniu i od tamtej pory nawet nie miałam odwagi porozmawiać o tym z mężem :( wiem co on czuje, on wie co czuję ja, ale cisza w temacie. Również miałam podobne myśli na obwodnicy...ale przemyślałam, podniosłam głowę do góry i jakoś się kulam... Wierzę, że Tobie tez uda się zobaczyć świat w innych kolorach, nawet jak nie będzie w nim dzieci. Trzymam z całej siły kciuki :)

  • NaNa31

    30/05/2016 - 08:05

    Mala! ja ostatnio miałam podobny przebłysk "geniuszu" na balkonie - "a co by było gdyby...".
    Trzymaj się kochana! Przesyłam moc miłości

  • avatar
    MalaMi87

    30/05/2016 - 08:05

    Dziękuję:* bardzo mi pomógł ten wpis. Dam radę przeżyć dzisiejszy dzień. :)
    Widzisz dla mnie już nie jest najgorsza myśl, że nie będę miała dzieci. Nie myślę o tym. Za to przeżywam to, że odkładam życie na później i żyję jak w jakiejś matni. Bez światełka w tunelu. Leczenie-porażka, kolejne leczenie- porażka. I to co dzieje się z moim ciałem od leczenia. Złe samopoczucie, dodatkowe kilogramy. Ile ze mnie jeszcze człowieka i kobiety?
    Przeczytałam Twój opis. Widzę, że masz niskie AMH. Ja mam problem z FSH i też nie mieliśmy kogo transferować w ivf :(
    Widzę, że jesteśmy "sąsiadkami" i jeździmy tą samą obwodnicą:)

    Czy już zupełnie odpuściliście? Może chcesz namiar do mojego lekarza?

  • avatar
    MalaMi87

    30/05/2016 - 09:05

    Dziękuję:*

    Jesteś taka dzielna. Podziwiam Cię, że podchodzisz tyle razy. Ja wymiękam już przy drugim...

    Damy radę!!!

  • avatar
    MalaMi87

    30/05/2016 - 09:05

    Dziękuję Kochana :*** tak bardzo potrzebuję takich słów. Chyba jestem próżna... :P

  • Anonim

    30/05/2016 - 10:05

    Wiesz...ja chyba też już jestem na tym etapie, że nie przeraża mnie myśl nieposiadania dziecka, mało tego, czasem łapię się na tym, że ja chyba jednak nie chcę, bo przecież mam życie ułożone, chcę odpoczywać - odpoczywam, pielić kwiatki czy bawić się z psem, to porostu to robię. Ale częściej przychodzą chwile poczucia pustki, kiedy noszę na rękach 3 miesięczną chrześnicę, kiedy przychodzi koleżanka w zaawansowanej ciąży, kiedy ktoś chwali się kolejną ciążą...jest ciężko wygrać z instynktem macierzyńskim. A z trzeciej strony...idealnie to nazwałaś...odkładanie życia na później, za nami 8 lat leczenia, nawet nie zorientowałam się kiedy mi stuknęło 36 lat :( W głębi duszy ciągle jestem dwudziestoparolatką, z fiołem w głowie i ciągle chcę robić rzeczy, których już mi nie wypada, ale najbardziej mnie przeraża upływający czas... Jedyny pozytyw, który wyniosłam z leczenia, to umocnienie swojego małżeństwa...teraz możemy razem góry przenosić i jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi, kiedyś było różnie...
    O negatywach pisać nie będę, bo każda z nas dobrze wie jakie one są...

    Leczenie odpuściliśmy, moje AMH pewnie jest teraz = 0, w zeszłym roku miałam 0,36, nigdy nie miałam zarodków, te ostatnie IVF przeszłam jak kichnięcie, bez emocji zupełnie, powiedziałam sobie że co ma być to będzie, no i była znowu porażka. Po cichu myślę o AZ, bo na KD mnie już nie stać zupełnie, ale mąż nie chce, chce iść do ośrodka adopcyjnego, tylko ja ciągle nie jestem w stanie wyobrazić siebie w roli matki dziecka, którego nie urodziłam.

    Jeździmy tą samą obwodnicą, to może i spotkałyśmy się kiedyś w poczekalni... :)
    Będzie dobrze, odetchniesz po transferze, obojętnie jaki będzie wynik, odetchniesz, zobaczysz :)

    ps. podaj mi namiar na swojego lekarza, chociaż jeśli jest z Trójmiasta, to mogłam już u niego kiedyś być :)

  • avatar
    MalaMi87

    30/05/2016 - 11:05

    Wysłałam Ci PW

  • marta555

    30/05/2016 - 16:05

    Również Ciebie kochana podziwiam, ze mimo tylu przeciwności losu tak dzielnie sobie radzisz. Dodajesz ludziom wiary i nadziei. Ściskam mocno.