Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

19.10.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

do diabła z tym wszystkim!!!

Wynik bety <0,1. Już mi się nie chce!!!

Komentarze

  • AgataTofik

    19/10/2015 - 12:10

    Trzymaj się... jakoś.
    Nie jesteś sama.

  • bez radna

    19/10/2015 - 13:10

    ojej,nie na takie wieści czekałam:(
    tak mi przykro :(
    tulę z całych sił :(

  • avatar
    maggddzia

    19/10/2015 - 13:10

    MałaMi głowa do góry ! Inseminacja to tylko jakieś 10 % szans na ciąże - więc reasumująć 90 % przeważa że jednak się nie uda :P. Ja podchodziłam 3 razy (wcześniej cykle monitorowane), za 4 już sensu nawet nie było. Natomiast in vitro udało się za pierwszy razem, chociaż też łatwo nie było i cały czas się boję, czy będzie ok. Wiem co czujesz łatwo nie jest, ale mc szybko mija - na prawdę.

  • bez radna

    19/10/2015 - 14:10

    to nas nie pocieszyłaś :( ja też podchodzę do inseminacji i jak zapewne każda kobieta w naszej sytuacji głęboko w sercu mamy nadzieje na to że się uda,bo po co w ogóle podchodzic skoro reasumując "itak się nie uda"? Refundowane In Vitro jest w chwili obecnej pod wielkim znakiem zapytania,mnie osobiście nie stać aby zrobić je na własny całkowity koszt.Czy to oznacza że mogę pożegnać się z marzeniem posiadania dzidziusia?
    Trzeba wierzyć i wykorzystać każdą szanse.

  • avatar
    aranha35

    19/10/2015 - 15:10

    Głowa do góry!Najgorsze to wpaść w czarną dziurę i w niej utknąć.Czasem przypadki beznadziejne kończą się nawet ciążą naturalną.Najważniejsze to się nie podawać i zdiagnozować wszystko od A do Z.Trzymam kciuki za wszystkie!

    enjoylittlethings.pl
  • kropek1

    19/10/2015 - 15:10

    Musi Ci się chcieć. Pamiętaj, że cel uświęca środki. Droga do posiadania potomstwa w naszym przypadku jest długa i wyboista. Ale pamiętaj, że warto walczyć dla małego cudu, który się wydarzy. 3 maj się cieplutko. :-)

    kropek
    t.p 18.01.2016r.
    23.01.16r. synek jest na świecie
  • avatar
    MalaMi87

    19/10/2015 - 15:10

    Boje się wrócić do domu, bo cokolwiek ppwiem lub zrobie będzie źle. Do tego to pocieszanie i pytanie czemu nie jest mi pp tych pociechach lepiej. Może przenocuje w pracy...

  • avatar
    JMA

    19/10/2015 - 15:10

    MałaMi nie chowaj się w pracy tylko śmigaj do domu wtul się w ramiona Swojego i wypłacz niech i On z Tobą płacze a później Wstańcie Oboje otrzepcie się i głowa do góry :)

    Po pociechach nigdy nie jest lepiej- mówie z własnego punktu mi jest jeszcze gorzej ale dlatego staram sie na przekór samej sobie stanąć jeszcze mocniej na nogach i iść do przodu bo chce dogonić swoje marzenie jakim jest zostanie Mamą/Rodzicem/w pełni zasłużoną Żona i tego Tobie/ Wam życzę...

    Tule Cię mocno

    Ma dusza mówi choć ciało nie chce słuchać, że muszę żyć da­lej bo mam dla kogo,muszę być sil­na i uśmie­chać się mi­mo bólu....
    A może tam w niebiosach, cze­ka na Ciebie pudełko czekoladek lecz następnym razem zostań z Nami...
  • avatar
    maggddzia

    19/10/2015 - 16:10

    Po pierwsze to trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Podałam statystyki tylko po to zeby nie pokazać ze inseminacje nie wychodzą, tylko jakie szanse są na powodzenie w pierwszym podejściu , bo chyba lepiej jak szanse są małe i sie nie udaje , niż gdyby w większości wychodziły , a komuś dalej sie nie udaje ? Nie wiem , czy zrozumiesz o co mi chodzi. Po drugie skoro podchodzilalam to znaczy ze tez w nie wierzyłam, wydaje mi sie to logiczne. Po prostu trzeba dzielnie walczyć, bo prędzej czy pózniej sie uda. Na Twoim miejscu zaczęłabym od zmiany podejścia skoro taka bez radna jesteś. Tak czy inaczej mocno trzymam kciuki za Was :)

  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    19/10/2015 - 17:10

    Mala Mi :( ...... tulę cię mocno wirtualnie. Ja nie podchodziłam do inseminacji, zbyt duże obciążenie psychiczne, a szansa jeszcze przy moim endo znikoma. Boli ja wiem i żadne słowa nie pomogą. Krzycz, płacz, rób wszystko to na co masz teraz siłę i czego potrzebujesz. Domyślam się, że nie jest Ci łatwo, ze względu i na pracę i z powodu choroby mamy i pewnie miliona różnych rzeczy o których nie wiemy. PAMIĘTAJ NIE JESTEŚ NIEPŁODNA MASZ PROBLEM Z PŁODNOŚCIĄ, ALE TO NIE OZNACZA ŻE SIĘ NIE UDA.

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....
  • avatar
    justysia0301

    20/10/2015 - 06:10

    Kochana trzymaj się, musisz wierzyć :) Ja za jakiś czas też będę miała inseminację...boję się strasznie ale wierzę w powodzenie.
    Uda się ! Zobaczysz :D cały ten czas nie okaże się stracony :)

    buźki :*

    starania od grudnia 2013...
    słabe owulacje...
    słabe FSH...
    termin na koniec lipca 2016 !
    udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)
  • avatar
    MalaMi87

    20/10/2015 - 10:10

    Na poważnie zastanawiam się czy nie zrezygnować. Z tych iui już i tak nic nie wyjdzie. Na refundację już się nie zalapie, a nie mam 20 000 na in vitro. Zastanawiam się gdzie jest moja granica. Mój mąż nie chce walczyć, powiedział mi wczoraj, że nie każdy musi mieć dzieci.

  • avatar
    justysia0301

    20/10/2015 - 10:10

    Przykro jest jak człowiek staje przed takim wyborem...wiem, że to trudna decyzja z zaprzestaniem starań...ale może adopcja? może pomyślcie o tym :) jest tyle dzieci, wiem że to nie to samo co swoje własne ale można obdarzyć też nie swoje dziecko miłością i opieką :)
    Życzę Wam, aby Wasze marzenia się spełniły :*

    Ściskam! :)

    starania od grudnia 2013...
    słabe owulacje...
    słabe FSH...
    termin na koniec lipca 2016 !
    udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)
  • avatar
    MalaMi87

    20/10/2015 - 11:10

    Na dzień dzisiejszy nie jestem gotowa na adopcję. Twój wpis uświadomił mi, że nie zrezygnuje. Na litość boską, przecież my jesteśmy zupełnie zdrowi! Wszystkie wyniki mamy w normie. Nie ma się do czego przyczepić. Przy ostatniej iui lekarz mi powiedział, że wszystko było idealne i wg Niego się uda. Lekarze zwykle tak nie mówią. Urodze chocbym miała się wykończyć

  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    20/10/2015 - 11:10

    Mała Mi musicie ochłonąć i ty i twój mąż. Ta walka nie jest łatwa. Ile razy ja zawieszałam broń eh... szkoda gadać, no bo gwarancji nikt nie da. In Vitro teraz nawet jak nie załapiesz się na refundację, to koszt przynajmniej w mojej klinice około 5500 zł to ICSI, teraz jest jeszcze refundacja leków i nie musisz być w programie, żeby z niej skorzystać. Leki po refundacji to koszt około 1200 zł,a nie jakieś 4 tyś. Ja wiem, że to dużo i tak, ale sama rozważam tę opcję jeśli się nie uda podejść do trzeciej próby z refundacji. IUI też kosztuje. Teraz odetchnij pomyśl na spokojnie, co byłoby w tej zasranej sytuacji najlepsze. Do adopcji trzeba dojrzeć i to nie jest dla każdego. Choć kiedyś myślałam, że to nie dla mnie teraz jakoś widzę się w tym coraz bardziej. Myślę sobie, że to dziecko jest tak samotne i ma gorzej niż ja i mój mąż, ono nie ma nikogo i nic.
    Mała Mi nic za wszelką cenę.

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....
  • avatar
    Magia13

    20/10/2015 - 11:10

    Jakbym cofnęła się w czasie o kilka miesięcy. Też miałam podobne rozterki, w IUI jakoś nie wierzyłam, pierwotnie na program MZ też nie mieliśmy szans, M. miał podobne nastawienie do Twojego. Ale...
    1. IUI daje 8% szans w cyklach niestymulowanych, a około 10% szans w stymulowanych. Dla nas tak zorientowanych na ciążę to bardzo niski odsetek, ale jak to powiedział mi lekarz, to 8 ciąż na 100. Dla nich to jest aż 8%.Warto walczyć o te 8% w 3 cyklach, pytanie, czy widzisz w tym sens i czy jesteś w stanie to jeszcze znieść psychicznie.
    2. W tym roku na program MZ podobno miejsc już rzeczywiście nie ma, ale uwierz, program jest rozpisany do czerwca 2016, mi np. lekarz powiedział, że w styczniu będzie kasa na pewno do czerwca, więc może udałoby się załapać od stycznia? W grudniu pewnie trzeba by było dzwonić do klinik. To 2 miesiące.
    3. Nie wszędzie komercyjnie in vitro kosztuje 20 tys. Są uznane ośrodki, gdzie kosztuje to mniej, nawet jeśli doliczyć koszty dojazdów i noclegów, pytanie, czy wasza praca zawodowa by wam na to pozwoliła.
    4. (choć może powinno być na samym początku, bo najważniejsze). Najistotniejsze jest to, co czujecie. Mężczyźni często nie rozumieją naszego ciśnienia, bo mogą być płodni długo...Nie znam Ciebie ani Twojego M., ale wiem, że tylko rozmowa doprowadzi was do jakiejś wspólnej decyzji. Czasami poukładać wszystko w głowie i poradzić sobie z emocjami pomaga też psycholog. Trzymam kciuku za moc dialogu.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    MalaMi87

    20/10/2015 - 13:10

    Muszę się zapytać ile kosztuje w mojej klinice. 20 000 a 5000 to duża różnica. Ani ja, ani moja rodzina nie jesteśmy w tej chwili gotowi na adopcję. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony chciałabym pomóc takiemu maluchowi i dac mu miłość i lepszą przyszłość. Z drugiej strony boję się, że nie sprostam tej sytuacji. Wiadomo adoptuje się takiego małego człowieka z całym bagażem przeszłości oraz wszelkimi obciazeniami.

  • avatar
    MalaMi87

    20/10/2015 - 13:10

    Dziękuję za wsparcie :) chyba rozkleilam się tak, bo nawet lekarz był pewny sukcesu. .. chcę podejść wg. Planu, który mi przedstawił jeszcze 2 razy do iui. Od nowego roku będę się rozglądać za in vitro. Chcialabym kontynuować leczenie u mojego obecnego lekarza, bo do niego mam zaufanie. Ciekawe tylko jaka jest u niego cena. Mój mąż juz taki jest pasywny. Zawsze chętnie się wycofuje. Ja jestem tym, kto napędza cały motor działania.

  • avatar
    maggddzia

    20/10/2015 - 20:10

    Nigdy nie można być niczego "pewnym ". Ale myślę ,że na Twoim miejscu spokojnie zrobiłam jeszcze 2 inseminacje, bez paniki :P Panikować możesz zacząć po dobrych "paru latach" prób (a i wtedy zdarzają się cuda naturalne ), a na tą chwilę myślę ,że nie powinnaś w ogóle poruszać tematu "adopcji".
    Kobieto, po pierwsze jesteś młoda - wnioskuję ,że masz dopiero 28 lat i całe życie przed sobą. Po drugie miałaś dopiero DWIE inseminację, a co mają powiedzieć kobiety, które np. 5 razy podchodzą do ISCI i za tym 5 właśnie się udaje, że niepotrzebnie walczyły bo i tak ktoś je skreślił ? Zawsze należy walczyć, a Ty jesteś na samym początku. Po trzecie, i znowu ktoś mnie zlinczuje, ale nie uważam że 6 tys. (tyle u mnie w Klinice kosztuje pełne in vitro wraz z lekami) jest zawrotną kwotą nie do odłożenia. Sory, ale gdyby mnie zmusiła sytuacja pracowałabym za granicą np. na zmywaku (i nie koniecznie na jednym), ale nie ma siły żebym nie odłożyła. Dla chcącego nic trudnego !