Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

20.04.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

czy to jeszcze moja bajka??

Patrzę jak doktor wypisuje plan ivf. Kiedy kończę brać tabletki, kiedy wizyta, biopsja endometrium, start stymulacji, przewidywany termin punkcji i transferu.
-To kiedy chce pani żeby zrobić punkcję? Na początku czerwca, w połowie??
-Może jak Panu będzie wygodniej? - Boże jest mi to zupełnie obojętne
-Mi w obu terminach pasuje - odpowiada zniecierpliwiony doktor- to kiedy??
-To może 10.06? Mi się nie spieszy... - mówię i myślę" jeden tydzień wolności od leczenia dłużej" i już żałuję swoich słów widząc karcącą minę doktora.
Nie jestem już taką łatwą pacjentką jak wcześniej. Nie mam w sobie tej wiary i entuzjazmu. Jak widzę poczekalnię u ginekologa to mam ochotę uciekać. Czuję, że moja historia walki o dziecko się skończyła. Nie czuję wspólnoty z ludźmi z poczekalni. Oni są z innej bajki. Z tej w której ludzie jeszcze mają nadzieję i szanse na powodzenia. Ja już do niej nie należę.
Lubię swoje nowe życie. Nową pracę, nasz wspaniały dom. Mam plany odnośnie moich zainteresowań. Nie chcę już się leczyć. Widzę sterty wyników badań i zabiegów i mnie już od tego zwyczajnie odpycha.
Moja mama słysząc to powiedziała żebym zrezygnowała z ivf. A ja nawet nie chcę o tym słyszeć. Ale czemu??? Bo jestem typem wojownika? Bo nie umiem się poddawać?? Sałatka którą zjadłam na kolację wzbudziła we mnie więcej emocji niż plan leczenia. Nie mam wiary w powodzenie i nawet nie wiem czy ja jeszcze chcę tego dziecka. Nie myślę już o dzieciach i zaczynam lubić bezdzietność.

Dlaczego więc chcę podejść jeszcze ten jeden raz? Dla rozgrzeszenia, że zrobiłam co się dało?

Komentarze

  • avatar
    Ann1984r

    20/04/2016 - 22:04

    Myśle ze właśnie świadomość ze odpuściłas byłaby dla Ciebie gorsza niż świadomości ze sie nie udało. Pisałam to w poprzednim poście ale powtórzę, wydaje mi sie ze podjąć świadoma decyzje o rezygnacji ze starań jest dużo trudniej niż podejmowanie kolejnych prób, mimo zmęczenia, i poczucia beznadziei. Dbaj o siebie MalaMi :)

  • avatar
    MalaMi87

    21/04/2016 - 05:04

    Nie wiem. Sama siebie nie rozumiem. Z jednej strony nie chce rezygnować, a z drugiej nie wierzę że może się udać. Chyba potrzebuję czyjegoś wsparcia. Kogoś kto powie, że może się udać, że we mnie wierzy. A wczoraj usłyszałam jedynie od mamy, żebym lepiej zrezygnowała. A z jakim entuzjazmem to mówiła. A na moją opowieść o tym, że podoba mi się w nowej pracy, mój mąż odpowiedział: "ciekawe na jak długo". To cholernie demotywujące. Człowiek się stara. Powtarza sobie afirmacje. Każdego dnia pracuje nad sobą żeby umieć żyć szczęśliwie, a na koniec słyszy takie rzeczy. Może Oni mnie nie lubią:(

  • AgataTofik

    21/04/2016 - 05:04

    nie jesteś sama, bo ja też mam to samo. Nie wiem dlaczego zdecydowaliśmy na jescze jedno podejście. Jestem psychicznie wykończona. 6 lat od czasu jak zaszłam w pierwszą ciążę. Na koncie 3 straty, 1 zabieg, 2 operacje, potem start leczenia, nieudane in vitro. Za dużo tego.
    Ale widocznie coś takiego w nas jeszcze jest, co nie pozwala zrezygnować.
    Ja tak sobie mówię, że spróbujemy tej jeden raz. Ale poprzednim razem było to samo... Minęło trochę czasu i człowiek znowu nastawia się na kolejną próbę.
    Nie rozumiem tego mechanizmu, ale to chyba trzeba by zagłębić się w to w gabinecie psychoterapii.

    Poza tym uważam, że podejście "na chłodno" nie jest złe i może przynieść lepszy efekt.

  • avatar
    atkagfd

    21/04/2016 - 05:04

    W niedziele byliśmy na warsztatach psychologicznych. Pani psycholog powiedziała że pierwsza próba in vitro to zazwyczaj test dla kobiety, jak będzie reagowała na leki, na stymulacje. Rzadko ponoć udaje się za 1 razem, nie bez powodu były 3 podejścia refundowane.
    Wiem że jest Ci bardzo ciężko, ale póki jeszcze masz w sobie choć ciut siły to walcz i podchodź kolejny raz aby potem nie żałować i mówić " co by było gdyby......"
    Ściskam !:)

    2 x IUI
    3 IUI odowalna
    pazdziernik 2016 ciąża biochemiczna, 5 tc :(
    luty 2017 ICSI:(
    czerwiec 2017 transfer:(
    4 transfer i jest serce , chwilo trwaj !!!
  • avatar
    kasica30

    21/04/2016 - 06:04

    Wydaje mi się że bliscy nie namawiają do ivf bo nie chca czuć się w pewien sposób odpowiedzialni za ewentualne niepowodzenie. Oni najlepiej wiedzą jak przeżyłaś wszystko za pierwszym razem i chcą Ci oszczędzić negatywnych emocji. Dobrze jednak,że jest w Tobie iskierka wojowniczki bo niezależnie od tego co przyniesie los warto spróbować i nie zastanawiać się potem całe życie co by było gdyby? Trzymam kciuki i kibicuje cały czas :)

  • avatar
    MalaMi87

    21/04/2016 - 07:04

    Dziękuję Dziewczyny :* takich słów mi potrzeba :)

  • marta555

    21/04/2016 - 09:04

    Kochana zobacz jaka jesteś dzielna, ile masz w sobie siły, jak walczysz do końca. I to wszystko jest zrozumiałe, że masz chwile zwątpienia, rezygnacji, w naszej sytuacji to jest normalne. Najważniejsze jednak jest to, że mimo wszystko się nie poddajesz bo dopóki jest nadzieja warto walczyć.

  • avatar
    goni31aaa

    21/04/2016 - 10:04

    Kochana nie dziwię się że nasz dość . Ale może czas na zmiany może wreszcie trafiłeś na fajną pracę , cieszysz się wspaniałym domem. A że otoczenie wkoło ciebie chce cię znów zobaczyć szczęśliwa, ,pełna radości ,wyluzowana. I może mąż chce żeby wróciły czasy takie jak dawniej . Może odpuść sobie na razie daj psychice na odpoczynek i dla waszego związku . Odstaw leki leczenie nie myśleć o tym . Może tego potrzebujesz cieszyć się sobą na wzajem . wiem że to boli bardzo ją staram się od 8 lat i tak naprawdę milam upadki. Strasznie przeżywała kolejne ciążę znajomych . Ale od roku postanowiłam z mężem że idziemy na całość . wszystkie badania jedna pruba inseminacji bez rezultatu . teraz jesteśmy na drodze do Ivf w czerwcu startujemy ale podchodzimy jedno podejście stymulacji . jeżeli nie wyjdzie to trudno spróbowaliśmy wszykiego. Ale życie jest krótkie. Trzeba się cieszyć.

  • avatar
    Altair

    21/04/2016 - 16:04

    Też jestem po pierwszej nieudanej próbie i też się pocieszam, że pierwsze podejście jest taką próbą, testem reakcji naszych organizmów. Mój doktor powiedział, że AMH, FSH, te wszystkie wskaźniki pracy jajników są tylko pomocnicze i tak naprawdę dopiero po pierwszym podejściu układa się już w pełni na daną kobietę skrojony plan stymulacji.

    Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą w Twoim przypadku - czy nie za wcześnie to drugie podejście? Czy masz poczucie, że do czerwca zregenerujesz się w pełni fizycznie i psychicznie?

    Sierpień i wrzesień 2015 2xAID - nie udało się
    Luty 2016 - ICSI, podano dwie blastocysty - nie udało się
    Endometrioza
  • avatar
    MalaMi87

    21/04/2016 - 17:04

    Chyba nie. Doktor w Krakowie proponował mi podejscie marzec/kwiecień. Moja znajoma ze Słowenii też miała ivf w lutym i w czerwcu podchodzi drugi raz.

    Doktor chyba wie najlepiej... Po ostatnich wydarzeniach w Krakowie, nie pozostaje mi nic innego jak Mu zaufać

  • Oriss

    21/04/2016 - 17:04

    A może ta rezygnacja, brak wiary w powodzenie...to takie zaklinanie rzeczywistości. Tyle nadziei wlałaś w staranie się o dziecko, że teraz pozostaje ostatnia szansa- nie mieć jej i pozytywnie się zaskoczyć. A to, że znajdujesz pocieszenie w pracy to dobrze. Mąż chyba też potrzebuje takiej odskoczni:) A mężom z reguły jest trudno wejść w naszą skórę i zrozumieć co czujemy. Ja swojemu M. nie tłumaczę, nie wyjaśniam, mówię mu zwyczajnie, że mam dość i płaczę. Wtedy rozumie wszystko bez słów:)

  • k_anilorak

    21/04/2016 - 20:04

    Miałam dokładnie tak samo. Patrzyłam na ludzi i widziałam nadzieję w ich oczach. Walczyłam tylko po to, żeby nigdy nie żałować. Miałam twardo postawioną granicę i jej nie przekroczyłam.
    Dziś, gdy tuli się do mnie mój synek, gdy woła "mama" i się uśmiecha od ucha do ucha .... żałuję. Żałuję lat zmarnowanych na leczenie. Mogłam zdecydować się na adopcję wcześniej i cieszyć się zamiast umartwiać.
    Tyle, że wtedy mój synek nie byłyby moim synkiem, bo przecież wówczas się nie urodził.
    Walcz póki masz siłę. Właśnie po to, żebyś nie żałowała.

  • FasOla87

    24/04/2016 - 10:04

    MalaMi87, nie poddawaj sie! Kazdy ma chwile zwatpienia, przeciez to wszystko kosztuje nas wiele emocji i wyrzeczen. Ale skoro gdzies tam w srodku nie chcesz slyszec o koncu tej walki to masz jeszcze poklady sily, pewnie wieksze niz sama sie mozesz spodziewac. Twoj pamietnik zwrocil moja uwage od poczatku. Madra, wygadana dziewczyna, mimo przeciwnosci losu brnie do przodu! Odwazna, zmienila prace, na ratunek psu przejedzie kilkaset kilometrow. Nie Tobie pisana porazka!!! Mysle o Tobie cieplo, glowa do gory!:)

    2016.02 pierwsze IVF, tylko punkcja
    2016.05 drugie IVF, samoistna owulacja przed punkcją
    2017.04 in vitro z kd, 2017.06 :(
    2018.05 in vitro z kd :(
    2018.10 naturalny cud :)
  • avatar
    aranha35

    24/04/2016 - 19:04

    Ja miałam druga stymulacje od razu i efekt stymulacji był taki sam.Lekarz sprawdzi czy jajniki odpoczęły i tyle.

    enjoylittlethings.pl