Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

31.12.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

bo mi się należy

Dzisiaj mam bardzo zły dzień. Od rana nie chciało mi się otwierać oczu i wstawać, uśmiechać się, udawać, że jest dobrze. Mąż od razu poinformował mnie, że jest chory i dzisiaj nie wstaje z łóżka. Dodatkowo nie mam co liczyć na konwersację, bo pracuje. Jak na złość cały czas dźwięczały mi w głowie słowa mamy: " i tak oddasz mnie do hospicjum wiem to". To tak zamiast słowa dziękuję za opiekę... Sprzatanie całego domu, dwa głodne psiaki do wyprowadzenia, zero perspektyw na miłego sylwestra. Oczyma wyobraźni widzę te wszystkie pary w eleganckich ciuchach przygotowujące się na sylwestra. Myślę też o wszystkich dziewczynach na forum, które są bardziej dzielne ode mnie i wściekam się na siebie za swoją słabość. Leżę więc w łóżku i płaczę nad sobą samą. Nad tym, że nie mam dziecka, idealnego małżeństwa, pięknego sylwestra. Tak mi siebie samej żal.
Zetknięcie się z chorobą uczy życia na nowo. Nagle okazuje się, że nie należy mi się życie, nie należy mi się dziecko, nie należy mi się nic na tym świecie. Mogę coś dostać od życia w darze i być za to wdzięczna. Dziękować za każdy dzień i codzienne czynności. Doceniać to co dał mi los. W Nowym Roku będę się starała na nowo uczyć się odczuwać radość.

Komentarze

  • avatar
    mysiuniaa86

    31/12/2015 - 20:12

    Nam nieplodnym wszystko idzie pod gorke. Nueplodnosc to tylko jeden aspekt. Oprocz tego cierpi nasza psychika, malzenstwo (wiele sie rozpada), placzemy w poduszke zapewne czesciej niz kobiety nie majace takiego problemu, myslimy o sobie w kategoriach "gorsza", myslimy, ze nam od zycia sie nic nie nalezy, skoro nie mozemy miec tak "prostej" rzeczy jak zajscie w ciaze i posiadanie dziecka. Wiele razy sie katowalam, ze to moja wina, ze to ze mna jest cos nie tak. Do dzis nie czuje sie 100% kobieta. Ale w gruncie rzeczy nas moga spotykac rzeczy fajne, tez namsie nalezy odrobina szczescia, nie powinnas o tym myslec jak o tym jak o darze. Tez mozemy cos dostawac od zycia tak po prostu. I nalezy Ci sie wiele rzeczy, moze nawet wiecej niz myslisz. Nie lam sie, ja jestem w sylwestra sama z synkiem, chorujemy a maly milion razy sie budzi w nocy od paru dni. Moj "maz" ma dzis sluzbe w strazy wiec nie spedzil dnia z synem. Ale co zrobic, trzeba albo przywyknac do pewnych rzeczy albo cos zmienic. Innego wyjscia nie mamy ;-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    MalaMi87

    03/01/2016 - 19:01

    Dziękuję Ci za słowa otuchy :) masz rację. Od czasu jak okazało się, że nie mogę zajść w ciążę spadła moja samoocena jako kobiety. Nie czuję się w pełni kobietą. To nie jest tak, że siebie nie akceptuję. Chodzi o świadomość braku atrybutu kobiecej płodności. Czuję się zwyczajnie pusta. I to chore co powiem, ale dobija mnie myśl, że nawet przez chwilę nie byłam w ciąży. Nigdy w życiu nie widziałam testu ciążowego z dwoma kreskami. Chciałabym wiedzieć jakie to uczucie czuć się spełnioną jako kobieta.

  • avatar
    mysiuniaa86

    03/01/2016 - 20:01

    Od dawna sobie tlumacze, ze nawet jesli naturalnie nie zajde w ciaze to kobieta jestem, ale jakos do mojej psychiki to nie trafia. Takie juz jestesmy. A Ty masz czas jeszcze, zeby zobaczyc dwie kreski na tescie ciazowym. Nie masz przeciez nawet 30 lat, ze juz moze niedlugo bedzie wisiec nad Toba menopauza. A poza tym, sa inne dzeciaczki od urodzenia poszkodowane przez los, ktorym nalezy sie szansa na szczesliwa rodzine, takze na pewno Twoje marzenie moze jak najbardziej sie spelnic :-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    MalaMi87

    03/01/2016 - 20:01

    Powiem Ci szczerze, że nie wiem czy moje marzenie się spełni i nie wiem którą drogą iść. Chciałabym zajść w ciążę niezależnie czy naturalnie, czy przez in vitro. Chciałabym poczuć jak to jest nosić w sobie życie. Nie jesteśmy z mężem gotowi na adopcję.

  • avatar
    mysiuniaa86

    03/01/2016 - 21:01

    My tez nie bylismy. Wybralismy leczenie. Inseminacje, leki, in vitro... placilismy za wszystko sami. Koszty OGROMNE, ale mamy dziecko. Jedno nasze tu na ziemi i niestety dwojke aniolow w niebie. Nie zaluje, ze mamy dziecko, nigdy bym go nie oddala i nie cofnela czasu za zadne skarby. Ale malzenstwo nam to rozwalilo :-( doszczetnie :-( zaluje, ze z mezem bardziej nie patrzylismy na swoje potrzeby, ze sie obwinialismy i ze zamiast razem przezywac to wszystko kazde szlo w swoja strone... obys wybrala droge dobra dla siebie i oby malzenstwo sie uchowalo :-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    MalaMi87

    03/01/2016 - 22:01

    Tego się właśnie boję. Dlatego nie chcę podchodzić do 4IUI jak proponował lekarz, tylko zdecydowałam się na in vitro.
    Niepłodność niszczy wszystko i wszystkich których napotka na swojej drodze. Praktycznie nie mamy już znajomych, a większość rodziny się na nas obraziła. Z mężem bywa różnie. Są dni że jest dobrze, ale są dni kiedy zachowujemy się jak wrogowie. Wyrzuty, pretensje i krzyki... Czasami wydaje mi się, że Jemu nie zależy a dziecku. Wolałby jechać na wakacje i cieszyć się życiem takim jakie jest. A ja się martwię, że za jakieś 10 lat zmieni zdanie, zostawi mnie i zwiąże się z kimś kto da Mu dziecko. Teraz zaczęło się jeszcze patrzenie na kasę, bo in vitro jak sama napisałaś jest bardzo kosztowne. Są dni, że chciałabym rzucić wszystko w cholerę i iść przed siebie. Z drugiej strony jesteśmy razem swoje całe dorosłe życie i nie wyobrażam go sobie bez mojego męża

  • avatar
    mysiuniaa86

    04/01/2016 - 07:01

    Ja mam staz 8 letni. Wolalabym rozwod wziac, ale on nie chce sie zgodzic. Teraz przyjezdza do dziecka, probuje przepraszac, ale to tylko kwestia czasu jak znow mu odwali. Podobno to ja jestem nienormalna, bo gdybym tylko WYLUZOWALA, to wszystko byloby super. Tylko jak wyluzowac? Jestem bez pracy, nieplodna, z nerwica lekowa i wez tu wyluzuj :-P ale ciezko. A co do in vitro, to chcielismy od razu, nie chcielismy kolejnych inseminacji bo nie widzielismy sensu. Bylam bardzo mloda i wszyscy w klinice patrzyli na mnie glupio, mialam 25 lat. Ale mnie to nie obchodzilo, mialam cel i doniego dazylam ;-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    MalaMi87

    04/01/2016 - 12:01

    My też jesteśmy razem 8 lat. 4 lata po ślubie. Ja myślę podobnie do Ciebie. Mam 28 lat. Nie ma na co czekać, im prędzej tym lepiej. Twoja decyzja była jak widać dobra, bo mimo endometriozy masz synka. Jak czytam historie innych dziewczyn i patrzę na swoją drogę to najtrudniej zajść w ciążę właśnie przez endometriozę.
    Z t wyluzowaniem to głupoty. Większość ludzi zwyczajnie kłamie. Mam koleżankę, która zaszła w ciążę dzięki inseminacji, a opowiada wszystkim w koło, że wyluzowała...

  • avatar
    mysiuniaa86

    04/01/2016 - 13:01

    Dokladnie, to wyluzowanie to bujdy.... no z endometrioza ciezko. Pomimo, ze podobno usuneli, ale jakos nie wierze. A jesli chodzi o in vitro to Jak pomysle co wtedy przezywalam, i jak mnie bolal brzuch itp to sama siebie podziwiam. Ale warto i zawsze bede to mowic. Choc teraz nie mam juz mrozaczkow i nie wiem czy zdecydowalabym sie na in vitro ponownie.

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.