Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

17.01.2020

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Beznadzieja

Stymulacji nie będzie. Jest jeden dominujący pęcherzyk i tylko on by urósł. Poza tym Doktor ocenia, że w dobrym miesiącu (nie tym) przy stymulacji będę miała 2, max przy dobrych wiatrach 3 pecherzyki, a gdzie mówić o zarodkach...? I skąd on to wie już w 3 dniu cyklu? Myślałam, że normalnie w cyklu jest 1 pęcherzyk, a kolejne tworzą się prze stymulację... czegoś nie ogarniam? Jakie są moje szanse, jeśli przy 7 pobranych komórkach jajowych miałam 5 martwych zarodków za pierwszym razem i 2 trzydniowe zarodki, które się nie przyjęły za drugim razem? Czy mam mniej komórek jajowych przez laparoskopię? Sama sobie to zrobiłam? Jestem tak beznadziejna, że nawet nie mogę podejść do stymulacji??? Nie jestem bajkopisarzem, nie wierzę w cuda. Wierzyłam, że się uda, a dzisiejsze słowa doktora brzmiały jak wyrok. Czy to ma sens???? Co robić???

Komentarze

  • avatar
    Alicjaaaaa

    17/01/2020 - 21:01

    Podczas drugiej procedury, tej, która się udała, miałam tylko 3 komórki jajowe z jednego jajnika, bo drugi jest przyblokowany zrostami i nie da się z niego nic pobrać. Z tego tylko 2 zarodki i w efekcie dwóch superchłopaków, którzy mają już 2 lata. A też myślałam, że to za mało i pewnie znów się nie uda. Ale są kobiety, które mają po kilkadziesiąt komórek i np. ani jednego zarodka. Nie o ilość tu więc chodzi, ale o ten jeden zarodek, który zaskoczy. Czekaj na odpowiedni moment i nie trać nadziei.

    Starania od czerwca 2012 r.
    Endometrioza + słabe nasienie
    05. 2011 r. - laparoskopia
    10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
    03. 2017 r. - laparoskopia 2
    05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)
  • trawruluchuspipeswabishutokuprumushowejicamigudrawrecashishe

    19/01/2020 - 19:01

    Ojej :( Nie w tym miesiącu to może w następnym... Wiem łatwo pisać, ale sama jestem 10 dni przed wizytą na której wszystko się okaże i stresuję się jak nigdy przedtem, bo już chciałabym transfer...
    Jednak wychodzę z założenia, że czasami lepiej się wstrzymać (jak i tak już tak długo czekamy) i być przygotowanym na 100% , niż ryzykować tak dużo. Głowa do góry :*