Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

04.05.2020

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Adopcyjne niecierpliwości

W tym tygodniu kończymy kompletować dokumenty do ośrodka. Życiorysy już napisane. Myślałam, że to będzie najtrudniejsza część całej procedury. Mój mąż inżynier od urodzenia był przerażony. Okazało się, że jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Jak już zaczęliśmy pisać, to wyszła z tego piękna opowieść o miłości i pięknych chwilach, ale także o przeciwnościach z którymi musieliśmy się w swoim życiu zmierzyć. Uświadomiłam sobie, że niepłodność, pomimo całego cierpienia miała na mnie tez pozytywny wpływ. Opisując męża, po raz pierwszy powiedziałam mu słowa miłości, których nigdy bym nie wypowiedziała. Dowiedziałam się przy okazji, że byłam jego miłością od pierwszego wejrzenia :) To bardzo ważny czas dla naszego małżeństwa. Z jednej strony trudny, bo można powiedzieć, że robimy swego rodzaju „porządki” w swoich głowach i w swoim związku. Mówimy co nam nie odpowiada, co nas boli. Z drugiej strony jest to czas piękny, bo czuję ogromne wsparcie ze strony męża, zaczynamy snuć plany i marzenia z czystą kartą pozostawiając smutny gabinet lekarski daleko za nami. W piątek mamy rozmowę online, chyba taki wywiad psychologiczny. Będziemy rozmawiać o naszej rodzinie, pracy, zainteresowaniach i motywacji do adopcji. Trochę się denerwuję, trochę ciekawię, ale najbardziej chyba cieszę. To takie dziwne uczucie. Termin kursu wydaje się być taki odległy, że moja niecierpliwość daje o sobie znać. Jednocześnie wszystko dzieje się tak szybko, że czasami czuję, że toczy się swoim torem bez kontroli z mojej strony.
W moim sercu rodzi się nadzieja, że jednak będziemy mieli upragnioną rodzinę.