Autor:

KatarzynaS86

Data publikacji:

22.08.2020

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

czas rozstania z bocianem

Nie relacjonowałam mojej historii jakoś bardzo często mimo, że na bocianie jestem od 2014 a nasza walka o dziecko trwała od 2013 roku, trwała bo właśnie dobiegła końca. W tym czasie podjęliśmy wszystkie próby leczenia i diagnostyki żeby dowiedzieć się z czego wynika nasz problem, jednak bez rezultatu nadal była to niepłodność idiopatyczna, w końcu podjęliśmy decyzję, że podchodzimy do in vitro żeby nie żałować, że tego nie zrobiliśmy. Temat potoczył się bardzo szybko nasz lekarz to torpeda w działaniu i oaza spokoju, w połowie lipca wizyta kwalifikacyjna i pierwsza niespodzianka bo cudem załapaliśmy się na refundację leków i ICSI z miasta (byliśmy przygotowani na podejście komercyjne), później pod górę mimo 34 lat i wyników w normie przy stymulacji na krótkim protokole szło mi tak opornie, że lekarz załamywał ręce a przy ostatniej weryfikacji stwierdził 2 pęcherzyki dominujące i kilka małych, ale jak to określił "ciągniemy Panią za uszy, z takich też są dzieci", dzień punkcji i ponownie złe wieści tylko jedna komórka. Po tej informacji to w zasadzie daliśmy sobie spokój i stwierdziliśmy co by nie było to kończymy na max 3 podejściach bo tyle finansuje program miejski, nie czekałam na telefon z labu, a jednak zadzwonili i szok komórka była w pełni dojrzała i prawidłowo się zapłodniła zapraszamy na transfer za 2 dni. W dniu transferu było dziwnie bo byłam nastawiona sceptycznie i myślałam, że zarodek będzie słaby a tu wszyscy się zachwycali jaki jest wspaniały i jakie ma piękne parametry :-) koniec końców minęło 14 dni, od wizyty w klinice miesiąc i jestem w I ciąży w życiu. Może to jeszcze krótko, ale moja droga z niepłodnością nie zależnie od finału (a wierze, że będzie już dobrze) dobiega końca bo kiedyś trzeba postawić kropkę. Życzę wszystkim powodzenia i odnalezienia swojej drogi, ja już swoją odnalazłam nauczyłam się żyć bez dziecka, in vitro było na zasadzie żeby nie żałować na starość, że się nie zrobiło a tu życie mnie zaskoczyło.