Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

Jesteś świeża mamusią? świeżym tatusiem? Zapytaj doświadczonych rodziców - oni zawsze znajdą dobrą radę.

Moderator: Moderatorzy nasi milusińscy

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

Post autor: bloo »

Imaginification pisze:Na terapię chodziliśmy prze pół roku, ale więcej z tego było kłoptów niż pożytku.
Problem jest bardziej złożony, bo gdyby to była jedynie kwestia plemników, a cała reszta by grała, to by było ok. No ale to rozmowa na inny temat.
terapia niestety nie jest dla przyjemności, a dla pracy. I często boli, co na ogół oznacza, że działa. Czasem też lepiej iść na indywidualną, aby zorientować się, co dla nas jest problemem i w jakim punkcie życia jesteśmy.
Nie znam Waszej sytuacji małżeńskiej, ale jeśli coś jest nie tak (i to 'nie tak' nie dotyczy bezdzietności, a innych spraw) to rozkminy dotyczące in vitro mogą być jedynie tylko problemem zastępczym, a ten właściwy i tak wywali wraz z czasem, jedynie ostrzegam.
Akurat niepłodność sprawdza się świetnie w roli odwracacza uwagi, bo jak długo nie ma dziecka, można skutecznie udawać przed sobą, że to ciąża i dziecko są problemem, a nie to, co się dzieje między dwojgiem ludzi. I jeśli tak jest to po urodzeniu dziecka ścieżki się dość szybko prostują i rozchodzą, niestety.

Awatar użytkownika
kavainca
Członek Stowarzyszenia
Posty: 706
Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

Post autor: kavainca »

bloo pisze:
Imaginification pisze:Na terapię chodziliśmy prze pół roku, ale więcej z tego było kłoptów niż pożytku.
Problem jest bardziej złożony, bo gdyby to była jedynie kwestia plemników, a cała reszta by grała, to by było ok. No ale to rozmowa na inny temat.
terapia niestety nie jest dla przyjemności, a dla pracy. I często boli, co na ogół oznacza, że działa. Czasem też lepiej iść na indywidualną, aby zorientować się, co dla nas jest problemem i w jakim punkcie życia jesteśmy.
Nie znam Waszej sytuacji małżeńskiej, ale jeśli coś jest nie tak (i to 'nie tak' nie dotyczy bezdzietności, a innych spraw) to rozkminy dotyczące in vitro mogą być jedynie tylko problemem zastępczym, a ten właściwy i tak wywali wraz z czasem, jedynie ostrzegam.
Akurat niepłodność sprawdza się świetnie w roli odwracacza uwagi, bo jak długo nie ma dziecka, można skutecznie udawać przed sobą, że to ciąża i dziecko są problemem, a nie to, co się dzieje między dwojgiem ludzi. I jeśli tak jest to po urodzeniu dziecka ścieżki się dość szybko prostują i rozchodzą, niestety.
Święte słowa bloo
Od siebie dodam tyle, że rodzicielstwo dokłada kłopotów i obszarów niezgodności niestety.

Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
IUI 5.6.2009
od 15.2.2010 Matylda jest z nami :)

IUI 8.2010 :( IUI 2.2012 :( INV + eggs donation 4.2012 :((( ICSI 4.2013 :((
PICSI 04.12.2013- program MZ :):) od 28.08.2014 Jakubek jest z nami :)
pa zarodki!

J.M.F.
Posty: 551
Rejestracja: 09 lis 2012 19:43

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

Post autor: J.M.F. »

Imaginification pisze:Dzięki za ten głos Monek. Nie patrzyłam nigdy na niepłodność z tej strony. Ale to raczej dlatego, że u nas wina leży po stronie męża. Podświadomie (mniej lub bardziej) mam do niego pretensje i trudno mi się z tym pogodzić. Czuję się tak trochę oszukana. Choć przecież nie mógł wcześniej wiedzieć, że ma słabe plemniki.
U nas też teoretycznie niepłodność męska, ale ja zawsze powtarzałam mężowi, że nigdy z innym mężczyzną nie próbowałam mieć dzieci, więc nie wiem, czy na 100% zaszłabym w ciążę naturalną.
My o słabych wynikach nasienia dowiedzieliśmy się pół roku przed ślubem (było podejrzenie żylaków powrózka nasiennego), ale my już wtedy byliśmy zdecydowani na wspólne życie i nie uważałam, że to może być powód do zmiany tych planów-nigdy nie wiadomo co życie przyniesie i czy niepłodność to będzie jedyny nasz problem. A skoro to mężczyzna, z którym przeszliśmy razem nie jedną trudność i spędziliśmy wspólnie kilka lat, to nie wyobrażałam sobie inne decyzji. A ponadto po prostu go kocham...i to dużo ułatwia. Dziś niczego nie żałuję.
I pomyślałam też, że nigdy nie mam pewności, że jak zwiążę się z kimś innym, to on na pewno będzie mógł/będzie chciał mieć dzieci.
"Nie istnieje droga na skróty do miejsca, do którego dojść warto."

od marca 2011r. wiemy, że łatwo nie będzie...
od września 2011r. się nie bronimy...
od marca 2012r. się staramy...
od listopada 2012r. się leczymy...
od czerwca 2015r. się cieszymy...
od stycznia 2016r. tulimy w ramionach Naszą Iskierkę :***
od grudnia 2018r. się cieszymy...

Awatar użytkownika
Magda83smile
Posty: 6
Rejestracja: 17 lut 2009 01:00

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

Post autor: Magda83smile »

Żałuję, że tak długo czekaliśmy z decyzją! Udało się za 1 razem.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasi milusińscy”