Urodziła cię "Inna Pani", czy "Inna Mama"

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ

Powinniśmy mówić dziecku, że urodziła go:

inna pani
248
54%
inna mama
214
46%
 
Liczba głosów: 462

Awatar użytkownika
joki
Posty: 772
Rejestracja: 14 sie 2003 00:00

Urodziła cię "Inna Pani", czy "Inna Mama"

Post autor: joki »

Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie. Powinniśmy mówić dziecku, że urodziła go "inna pani", czy "inna mama"? Pytam, bo ten temat wypłynął na naszym ostatnim spotkaniu w OAO i zdania były podzielone.

buniek
Posty: 484
Rejestracja: 18 sty 2003 01:00

Post autor: buniek »

Joki, nawet jakbym nie wiedział, to bym po twoim poście pomyślał że jesteś w ośrodku na Szpitalnej.
Pamiętam jak w trakcie spotkań grupowych, czułem presję, że jedyne prawidłowe myślenie to "mama" biologiczna. Między innymi dlatego założyłem wątek "Matka biologiczna w percepcji rodzica adopcyjnego". Może, choć nie bezpośrednio znajdziesz tam coś dla siebie.
Mnie też cały czas ta kwestia nurtuje, ale myślę, że nie istnieje żadna czarno-biała odpowiedź.
Może załóż ankietę na swoim wątku z tym pytaniem.
Ostatnio zmieniony 23 paź 2003 13:50 przez buniek, łącznie zmieniany 1 raz.

Michal
Członek Stowarzyszenia Zarząd Stowarzyszenia Administrator
Posty: 1674
Rejestracja: 13 maja 2002 00:00

Post autor: Michal »

Wydaje mi się że nawet wśród pracowników ośrodka zdania na ten temat są podzielone (nie oficjalnie), natomiast oficjalnie popieraną wersją jest „inna mama”. Ale przecież Matka jest tylko jedna! I bądź tu mądry człowieku ;-) .
A poważnie mówiąc, ja przychylam się do „innej pani”, dbając jednocześnie o kształtowanie pozytywnego wizerunku tej pani w świadomości dziecka. No i przyznam racją Buńkowi, ten problem tak jak i wiele innych związanych z adopcją dziecka nie jest prosty, a wszyscy (rodzice adopcyjni) musimy się z nim mierzyć. Zrób ankietę, też jestem ciekaw co myślą inni.

-- Pozdrawiam Michał




Awatar użytkownika
Anitusia
Posty: 825
Rejestracja: 02 paź 2002 00:00

Post autor: Anitusia »

No właśnie Michał ma rację przecież Matka jest tylko jedna.
Ja byłabym za określeniem "inna pani", po co robic dziecku niepotrzebny mętlik w głowie .
mama Mateusza

groszek
Członek Stowarzyszenia
Posty: 587
Rejestracja: 05 mar 2002 01:00

Post autor: groszek »

Tak kochani, matka jest tylko jedna i bezspornie matką mojej córki w chwili obecnej i w przyszłości jestem i będę tylko ja. Ale jeśli chodzi o przeszłość, to niestety nie, nie zawsze nią byłam, wcześniej była nią inna kobieta, to ona urodziła moją córkę i myślę, że moja córka zasługuje na to aby jej rodzicielkę nazwać mamą, inną mamą, którą miała kiedyś. Teraz myślę, że właśnie tak będę ją nazywać i będę robiła to dla mojej córki, zresztą taka jest prawda.

Isia
Posty: 194
Rejestracja: 01 mar 2002 01:00

Post autor: Isia »

No to wyjdę na taką co wprowadza ten "mętlik"... bo ja myślę, że ma ogromne znaczenie mówienie "mama biologiczna" a nie "tamta Pani".

Mimo usilnych prób mówienia ciepłym głosem i tak dalej... bałabym się jednak, że wydźwięk słów "tamta Pani" będzie jednak jednoznaczny - negatywny. Przez całe życie spotykamy się z określeniami "rodzona Matka", "wyrodna Matka", "własna Matka" itp. Nie wycofamy z języka tych słów aby zastąpić je "Panią". Każde dziecko wie, że rodzi je... Matka.

Wiem też, że samej mi się będzie serce krajało jak będę mówić swojemu dziecku o "innej Mamie"... Jednak z własnego doświadczenia wiem i tak na zdrowy rozum, że mówienie o "tamtej Pani" może rozognić w dziecku wiadomy lęk i poczucie krzywdy, odrzucenia. A bardziej mi zależy na tym, żeby moje dziecko mniej cierpiało niż na własnym poczuciu wyłączności matczynej. Przepraszam - nie chcę nikogo tymi słowami urazić... posłużyłam się "twardym" podejściem... ale tylko tak mogę wyjaśnić o co chodzi... jak to rozumiem.

Wiecie co, to dziwne ale ja /dziecko adoptowane/ dzięki świadomości istnienia dwu "Mam" czułam się jakoś tak pewniej... Myślę, że dodało mi to poczucia pewnego osadzenia... Miałam świadomość "porzucenia" ale dzięki temu, że o biologicznej Mamie myślałam właśnie jako o mamie mniejszyło to poczucie krzywdy. Myślałam po prostu bardziej pozytywnie... Zawsze na to wychodziło, że nie mam tak źle... bo mam dwie Mamy :wink: a to mnie wyróźniało od innych 8)

Rozpisałam się... jest to temat dla mnie bardzo osobisty. Ja i moja rodzina jest przykładem tego, że "nie ta matka co urodziła ale ta co wychowała"... Wiem, która z nich jest moją prawdziwą Mamą.

Powodzenia wszystkim Mamom i Tatom adopcyjnym!
Mam synka i dwie córeczki!!!:)))

Awatar użytkownika
joki
Posty: 772
Rejestracja: 14 sie 2003 00:00

Post autor: joki »

Hmm... myślałam o ankiecie, ale nie wiem jak to zrobić (nigdzie nie mogę znaleźć takiej opcji). Pomózcie.

A wracając do tematu. Wydawało mi się, że "dwie mamy" bardziej mącą w głowie dziecka niż wersja: "pani, która urodziła" i "mama, która kocha i wychowuje". Ja rozumiem to atak: słowo MAMA powinno kojarzyć się jednoznacznie z czymś pozytywnym, mówiąc dziecku "urodziła cię inna mama, która nie mogła cię wychowywać" tak czy inaczej w świadomości dziecka "ta mama" zapisuje sie jako osoba, która "oddała", żeby nie powiedzieć "porzuciła". Z drugiej strony dziecko kojarzy "mamę" jako kogoś kochanego, dobrego, kto wyciera mu nosek, gdy się przewróci i jak teraz to dziecko ma sobie poukładać w swojej główce taką abstrakcję: mama to ktoś kto nie chce i ktoś kto kocha.
Osrodek obstaje za wersją "dwie mamy". Oczywiście jeśli pani z OAO mówi mi, że z wieloletniego doświadczenia ośrodka wynika, że lepiej mówić "inna mama" to ja przyjmę taką wersję, bo ja nie mam takich przemysleń i nie będę na swoim dziecku eksperymentować. Właściwie to jedyny przekonywujący argument wytoczył mój mąż: "Mówiąc dziecku, że urodziła go inna Pani, możemy spotkać się z pytaniem naszego dziecka "Wszystkie dzieci rodzą Mamusie, a dlaczego mnie urodziła Pani?" :lol: :lol: :lol:

I to mnie chyba przekonało.

JOKI

groszek
Członek Stowarzyszenia
Posty: 587
Rejestracja: 05 mar 2002 01:00

Post autor: groszek »

Dobrze Isia że jesteś!
Tak sobie myślę że mówiąc dziecku o matce biol. „inna pani” trochę okradamy go z przeszłości, mnie się wydaje, że może to być gorsze niż mętlik w głowie na skutek istnienia dwóch mam. Może się mylę, ale w przyszłości dziecko może się w jakiś sposób identyfikować z rodzicielką, w końcu z niej się zrodziło. Jeśli nie będzie miało pozytywnego, ciepłego jej obrazu, może mieć problemy z budowaniem systemu własnej wartości, bo na samym początku swojego życia ma dziurę, urodziła go nie matka, jakaś obca pani, u której musiało być w brzuchu 9 miesięcy. Strasznie wieje chłodem i obcością.
Nie wiem, może przesadzam, ale jestem zdecydowanie za tym, aby „matkę-inną panią” przedstawiać w dobrym świetle.
To co piszę dotyczy bardziej adoptowanych niemowląt, pewnie ze starszymi dziećmi może to być bardziej skomplikowane.

Awatar użytkownika
Klara35
Posty: 628
Rejestracja: 11 lut 2002 01:00

Post autor: Klara35 »

Ja jestem za "inna pania". "Matka jest tylko jedna" - jak powiedzial pewien Jaś z dowcipu.

Awatar użytkownika
kala
Posty: 2263
Rejestracja: 15 kwie 2003 00:00

Post autor: kala »

Bardzo podoba mi sie ten temat bo właśnie ostatnio o tym myślalam. Niedawno rozawialismy o tym jak trudno będzie nam powiedzieć Wojtkowi i że jednak boimy się. Nie wiem jak powiedziec :roll: ,,inna pani" jest zbyt oschłe, formalne, obce. Pani to jest w sklepie i w urzędzie. Coś mi mówi, że jednak powinno się mówić ,,inna mama", ale tu pojawia się zazdrość bo to ja jestem mamą i chcę byc jedyną, najważniejszą tą naj, a tak muszę się podzielić :? Muszę przyznać ,,jej", że ona wie coś czego ja nie wiem np. czy był ruchliwy, mocno kopał w brzuszek itp. Jestem poprostu zazdrosna. Nie wiem czy to dobre porównanie ale tak samo jak o ,,byłe" dziewczyny mojego mężą :P No cóż lubię mieć wyłączność na moich facetów :lol: . Zazdrosna i zaborcza :P
A tak na serio to myślę, że to właśnie nasza zazdrość i nasz strach przed byciem tą drugą powoduje, że boimy się mówić ,,inna mama".
Marzenia się spełniają: Wojtek (2002) i Inga (2004)

AGA
Członek Stowarzyszenia
Posty: 3190
Rejestracja: 20 lut 2002 01:00

Post autor: AGA »

Groszek, Michał - chyba musicie jeszcze przedyskutować tą kwestię rodzinnie, bo Karolinka zupełnie się pogubi, kto ją urodził :wink:

Podobnie jak większośc tutaj młodych rodziców adopcyjnych, ten temat wypłynie nam dopiero za kilka lat, więc moje dzisiejsze odczucia i przekonania mogą się jeszcze zmieniać, ale obecnie moje podejście jest bliższe przemyśleniom Groszka i Isi, zmieniłabym jednak troszeczkę formułe "inna mama" na "mama, która cię urodziła/u której byłaś w brzuszku itp." oraz na "mama Kasia" (Kasia to przykładowe imię, ale my znamy prawdziwe imię matki Małgosi).
Kiedyś Licia zaczęła stosować słowo "rodzicielka" - w pierwszej chwili nawet mi się spodobało, ale im dłużej o nim myślałam, tym bardziej wydawało mi się egzotyczne i nienaturalne, zwłaszcza jeśli miałabym oswoić z nim 4-5 letnie dziecko. Chyba zostaniemy przy prostych słowach i postaramy się maksymalnie najprościej, najuczciwiej i ciepło przekazać Małgosi prawdę o jej korzeniach. Pewnie nie będzie to takie łatwe jak obecne moje stwierdzenia i plany, ale mieliśmy tego świadomość juz wcześniej, więc póki co ta perspektywa nas nie przeraża. Pewnie będzie nas czekało jeszcze całe mnóstwo innych wyzwań związanych z rodziecielstwem adopcyjnym.

Awatar użytkownika
Agna
Posty: 3014
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Agna »

ja jestem za "inna Pani"; i jestem też już po odpowiedzi swoim biologicznym dzieciom dlaczego Szymka/Martę urodzi nam inna Pani: bo my nie możemy go/jej nosić pod sercem i urodzić;

a tamta Pani nie może z niewiadomych na razie dla nas, a potem być może ze szlachetnych a być może z przyziemnych względów "być Szymka/Marty mamą" - czyli wychowywać, kochać, być z; bo moim zdaniem to znaczy "być mamą";

przecież związek "słowotwórczo-znaczeniowy" tej kobiety, która urodzi nasze dziecko będzie dla tego dziecka jasny, kiedy będzie o tym świadomie rozmyślać, czy rozmawiać w wieku dajmy na to moich dzieci dzisiaj - prawie 10 i prawie 8 lat;

dla nich to jasne i jakoś prosto wytłumaczalne, że ich brata lub siostrę urodzi ktoś inny - skoro rodzice tak mówią... no, ale przecież nie urodzi go mama, bo mama to właśnie urodzić go nie może...

oczywiście to moje osobiste zdanie i... nie jesteśmy na Szpitalnej :hihi:
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
[url=http://www.zielona.poczekalnia.prv.pl][img]http://193.243.146.13/astley/bar.gif[/img][/url]

Awatar użytkownika
masza
Posty: 307
Rejestracja: 23 lut 2003 01:00

Post autor: masza »

Kasia i Marcin są z nami już pól roku. Dobrze wiedzą , że mieli inną mamę i innego tatę. NIGDY O NICH NIE MÓWIĄ ! Może dlatego , że to dla nich nie jest takie ważne , jak wydaje się nam - rodzicom adopcyjnym. Może to właśnie my robimy z tego problem! Zbyt sobie cenią to , co w tej chwili mają - okazują to w każdej chwili . To oni uczą nas ,dorosłych , co to jest bezwarunkowa miłość i okazują to na każdym kroku . My dorośli mamy ich wychowywać , a to one - dzieci - tak wiele nas uczą. Pewnie trochę to odbiega od tematu ( mówicie o niemowlętach ) , ale chciałam podzielić się z wami moimi myślami.

Awatar użytkownika
Licia
Posty: 1095
Rejestracja: 17 wrz 2002 00:00

Post autor: Licia »

No tak, przyznam szczerze, że rodzicielka dobra jest w teoretycznych rozważaniach. W rozmowach na temat przeszłości dziecka używam już w tym momencie określenia "mama biologiczna".

Nie mam oporów. Kiedyś byłam na stypedium w Niemczech - to nie był łatwy wyjazd i nie miał taki być. Miałam jako 17-latka wyjechać do obcego kraju i zamieszkać w rodzinie, której nie znałam i mieszkać u nich rok - nie odwiedzając Polski. Miało to na celu poznanie kultury innego narodu, nauczenie się tolerancji etc... do czego zmierzam. W ramach tej rodziny mówiłam do jej członków "mamo", "tato" 8O ... etc... i co? w ogóle mi to nie przeszkadzało. I do dziś mówię o tamtej pani - "moja niemiecka mama" - choć mało już mamy ze sobą kontaktu.

Więc nie mam oporów przed "mamą biologiczną". Niektóre dzieci mają po prostu ( :?: )dwie mamy...
:lol: [/b]
Lidka, mama Stasia i Basi

Awatar użytkownika
Ania71
Posty: 1195
Rejestracja: 02 lip 2002 00:00

Post autor: Ania71 »

Ja jestem za ,,inną mamą" albo ,,mamą biologiczną". Myśląc lub mówiąc o rodzicielce Agaty nazywam ją matka biologiczną.
Do rodziców mojego męża zwracam się mamo, tato, ale MAMĘ mam tylko jedną. Nie tylko dzieci adoptowane mają ,,podwójnych" rodziców. Zdarza się przecież, że rodzic biologiczny nie żyje lub nie utrzymuje z dzieckiem kontaktu i dziecko do nowego męża/żony CHCE mówić mamo/tato.
Moim zdaniem nie chodzi tutaj o mącenie w głowie dziecku tylko o naszą zazdrość i pragnienie bycia ta jedną jedyną ...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”