Rodzeństwo "biologiczno-adopcyjne"

Archiwum forum "Adopcyjne dylematy"

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Awatar użytkownika
terenia
Posty: 522
Rejestracja: 10 sty 2003 01:00

Rodzeństwo "biologiczno-adopcyjne"

Post autor: terenia »

Podczas rozmowy w OAO, pani psycholog zasiała mi nową wątpliwość, twierdząc, że wychowanie razem dziecka biologicznego i adoptowanego stwarza szczególne trudności i większe problemy, niż te, które zwykle niesie adopcja. Miała tu na myśli relacje między takim rodzeństwem - rywalizacja, porównywanie się, zazdrość... Co o tym myślicie? Moje obawy dotyczą nie tyle naszych trudności jako rodziców, ale tego, czy nie postawię dzieci przed dodatkowymi problemami, które je przerosną...

Awatar użytkownika
jedrek
Posty: 442
Rejestracja: 13 maja 2002 00:00

Post autor: jedrek »

Zajżyj do kącika "nasi milusińscy" - tam Dorunia trochę pisała o tym jak jej syn Daniel przyjął adoptowanego Adasia. Na razie nie wiadomo co Adaś o tym myśli-trzeba parę lat poczekać.
Trudności o których piszesz dotkną wszystkich (jeśli będą-bo to że tak bywa nie oznacza, że tak ma być), nie tylko dziecka adoptowanego.
Problem w tym czy będziecie w stanie jako rodzina to unieść, dajcie sobie czas na przepracowanie tych wątpliwości.
jędrek

Dorunia
Posty: 9261
Rejestracja: 04 kwie 2002 00:00

Post autor: Dorunia »

Ja myślę że rywalizacja powstaje również między rodzeństwem biologicznym, czemu powstaje sporo publikacji na temat "Rodzeństwo bez rywalizacji" :?:
My baliśmy sie zupełnie inne sprawy, raczej naszego podejścia do dzieci, na razie czas pokazuje że nie widzimy różnicy, moze dlatego że Adaś jest malutki. Może dlatego że to jest prawie naturalna sytuacja, jedne odstąpienie to to że nie nosiłam Adasia pod sercem, ale w sercu.

A jeśli chodzi o Adasia, to planujemy adopcję jeszcze jednego dziecka za może 2- 3 lat, by i Adaś miał poczucie zwyczajności zjawiska w przyszłości.

Myślę równiez że dużo zależy od naszego podjeścia do sprawy, gdy podjedzie się do adopcji jak do poprostu innej formy przyjścia dziecka do naszej rodziny, a nie do dziwactwa, to raczej wszystko powinno być ok.

nasza rodzina również przyjeła Adasia w sposób zupełnie naturalny, z racji że jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie to babcie zwariowały na jego punkcie i licytują się do której więcej wysyła Adaś uśmiechów. Mój ojciec zaskoczył mnie bo rozpoczął hodowlę królików specjalnie dla Adasia, a teraz chodzi dumny bo wiedział że najbardziej Adasiowi przyda się króliczek na obiadek, bo to zdrowe mięsko. Teściowa tak bardzo pokochała Adasia że nie pozwoli nawet sąsiadce powiedzieć coś dziwnego na teat adopcji. Nawet Adasia Chrzest był bardzo wyjątkowy i rodzina nas zaskoczyła że okazała się tak bardzo dojrzała do sprawy adopcji. Moja babcia kobieta w wieku 83 lat, wychwala urodę i bieze chłopaków dwóch na kolana i cieszy się z prawnuków.
Może na to wszystko wpłynął fakt że my od dnia złożenia dokumentów do ośrodka nie kryliśmy przed nikim tego w jaki sposób pojawi się u nas kolejne dziecko, zeresztą rodzina wiedząc o naszych kłopotach odnosiłą się do naszej decyzji z dużą aprobatą.

Na razie wszystko idzie dobrze, a na resztę jak to Jędrek już npaisał musimy poczekać :D
Daniel, Adaś i Lena - pełnia szczęścia!

Awatar użytkownika
Mat
Administrator
Administrator
Posty: 3736
Rejestracja: 01 sie 2002 00:00

Post autor: Mat »

Moim zdaniem "rywalizacja, porównywanie się, zazdrość..." jest w pewnym stopniu (zapewne zdarza się że niekiedy bardzo malutkim) nieodłącznie związane ze współżyciem ludzi w grupie, rodzeństwa także... Nie wypowiadam się na temat adoptowanych dzieci bo jeszcze się na tym nie znam... chciałabym tylko zauważyć że pewne problemy istnieją także w rodzinach biologicznych i niekoniecznie trzeba je wiązać ze specyfiką adopcji. Mam siostrę i brata to cokolwiek wiem o tym porównywaniu się rodzeństwa i oskarżaniu rodziców że są "niesprawiedliwi"... :)

Awatar użytkownika
czekolada
Posty: 158
Rejestracja: 02 gru 2002 01:00

Post autor: czekolada »

A czy ktoś z Was ma może doświadczenia związane z adopcją kilkulatka w sytuacji, gdy w rodzinie jest już kilkuletnie dziecko "biologiczne"?

Awatar użytkownika
kama
Posty: 37
Rejestracja: 10 mar 2002 01:00

Post autor: kama »

Kiedy pojawiła się u nas Ewa mój starszy syn miał 13 lat, a młodszy 9. Mała była dwuletnim, chorowitym drobiażdżkiem, niesty po wykorzystaniu urlopów przezemnie i mężą mała musiała iśc do przedszkola i wtedy tak naprawde chłopcy poczuli co to znaczy mieć młodszą siostrę. Prosiłam ich o różne drobne przysługi z nią związane, jak również o zerkanie na nią gdy musiałam czymś się zająć. Po dwóch latach widzę, że więcej chłopcy rywalizują między sobą niż małą. Zresztą ona jakby "zmiękcza" napięte sytuacje, ciągle biega za nimi żadając buziaka. Owszem młodszy, który teraz jest sredni nagle jakby zdziecinniał, ale sądzę, że taka reakcja jest naturalna gdy pojawia się młodsze dziecko. Znam kilka wielodzietnych rodzin i po wymianie uwag z mamami nie widzę różnicy w zachowaniu względem siebie dzieci, które są biologiczne i moich, które są adopcyjno-biologiczne.
Pozdrawiam Kasia.

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

A nam na pierwszej rozmowie w OAO powiedziano, że to bardzo OK!, że jest już biologiczne dziecko i jeżeli adoptowane nie będzie malutkim niemowlakiem to jest ogromna szansa na to by dzieci lepiej się dogadywały ze sobą niż z nami.
Pani w ośrodku była bardzo na tak.
Więc się kochana nie przejmuj!
Zazdrość i tak będzie. Zdarza się u bliźniąt
i do przodu!

Awatar użytkownika
terenia
Posty: 522
Rejestracja: 10 sty 2003 01:00

Post autor: terenia »

Dzięki kasience zajrzałam do tego starego wątku... Uśmiecham się teraz ... kasiavirag, nie wiem, jak tam u Ciebie, ale u nas to istna sielanka... :D

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 2420
Rejestracja: 16 kwie 2003 00:00

Post autor: kasienka »

Tereniu napisz coś więcej o relacjach siostrzano- braterskich :)
Kasia - mama Oleńki:)

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

Oj Terenia, u nas teeeeeżżżżżżżżżz
tyle, że maluch maluteńki do nas zawitał....eh życie. Jest tak pięknie zwyczajnie, że nie pamiętam jak było "przed".
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
Agna
Posty: 3014
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Agna »

chciałam tylko dorzucić, że u nas na tym punkcie tez sielanka :)

szwankują zupełnie inne 8O :? na styku starszaki ze sobą, starszaki każde osobno ze szkołą i kolegami, Szymek i jego wymagania wobec każdego z nas z osobna i nasze bezczelne nierozumienie go (jak odróznić czy "edee" znaczy "pić" czy "miśkopta" czy "spać" :hihi:)

natomiast starszaki bawią się z Szymkiem tak samo chętnie, jak pierwszego dnia, a on wrósł w nas kompletnie i naturalnie :) no i na dodatek zostanie starszym bratem (niewiele starszym dodać należy) wobec czego mądrzejsza o wcześniejsze doświadczenia raczej tutaj spodziewam się mega konfliktów, ale to raczej za lat kilka...
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
[url=http://www.zielona.poczekalnia.prv.pl][img]http://193.243.146.13/astley/bar.gif[/img][/url]

Awatar użytkownika
Mysz_a
Posty: 1513
Rejestracja: 26 kwie 2002 00:00

Post autor: Mysz_a »

Tereniu, plizzz, napisz coś, proooszę :D

We mnie decyzja o adopcji jest praktycznie 100% ... u mojego męża ... znalazłoby się może jakieś 60% :?
Myślę, że każde spostrzeżenia odnośnie relacji adoptusiowo-rodzynkowych i odwrotnie byłby dla mnie i innych mam w podobnej sytuacji bardzo cenne.

Serdeczności.
Mysz_A

Awatar użytkownika
rozyczko
Posty: 216
Rejestracja: 22 paź 2004 00:00

Post autor: rozyczko »

Mysz_a ma racje ! PISZCIE prosze duzo, bo i mojego meza trzeba jeszcze przekonywac :( Dzisiaj rano zapytany, czy szukal czegokolwiek na ten temat , burknal tylko, ze czytal. I wiecej nic .... "ani meee, ani beee, ani kukuryku" .... zadnej opini !!!


Ewa

Awatar użytkownika
terenia
Posty: 522
Rejestracja: 10 sty 2003 01:00

Post autor: terenia »

:D Moja córka (9 lat) jest po prostu niesłychanie szczęśliwa, że ma brata - jest nim zachwycona od pierwszego wejrzenia, a przy tym bardzo chce być pomocna, każdą wolną chwilę chce spędzać w pobliżu braciszka, wybaczyła mu nawet poważne zniszczenie pewnego delikatnego prezentu urodzinowego. Od dawna wiedziała, że jej rodzeństwo będzie niekonwencjonalne, chociaż raczej spodziewała się dziewczynki i to starszej - rzeczywistość zaakceptowała z entuzjazmem. Bez żadnych oporów przyjmuje również wszelkie problemy zdrowotno-rozwojowe brata, chętnie włącza się w rehabilitację. W innych dziedzinach życia również "wydoroślała"... Co do relacji odwrotnej - trudno jeszcze coś wiążącego powiedzieć, maluch bacznie przygląda się temu "średniemu" człowiekowi i często darzy go tym uroczym bezzębnym uśmiechem...

Problemy pewnie będą, ale - tak, jak zostało to wcześniej napisane - tak samo jak w rodzeństwie biologicznym. Potwierdzam to, co już pisały "mieszane" mamy - ja nie czuję różnicy :D

Awatar użytkownika
rozyczko
Posty: 216
Rejestracja: 22 paź 2004 00:00

Post autor: rozyczko »

Dzisiaj podczas czytania postu Mysz_y, wyrwalo mi sie westchnienie " i jak my przekonamy tego Tate? ". Oczywiscie nasze domowe "gumome uszko" od razu zapytalo, a do czego mamy go przekonac. Po moim wytlumaczeniu, Ola swierdzila: "powiemy mu zeby sie staral najlepiej jak umie - tak jak ja" :lol:
Chcialo mi sie smiac i plakac jednoczesnie ..... wyglada na to, ze dzieci sa madrzejsze od doroslych, bo nie stwarzaja sztucznych problemow :!:

Ewa

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Adopcyjne dylematy”