oczekiwanie

Archiwum forum "Moja adopcyjna droga"

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
kasiass
Posty: 10
Rejestracja: 03 sty 2003 01:00

oczekiwanie

Post autor: kasiass »

Moi Drodzy,
lada dzień, miesiąc .... spodziewamy się telefonu z OAO, czytając wszystkie posty na bocianie mam mały mętlik w głowie, nas w OAO poinformowano, iż aby zabrać dzidziusia do domu, możemy czekać nawet miesiąc na postanowienie z sądu, jak to jest, że niektórzy z Was mieli dzidziusia już na drugi dzień po pierwszej wizycie, od czego jest to zależne, bardzo proszę doświadczonych w tym temacie o info ....

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 2420
Rejestracja: 16 kwie 2003 00:00

Post autor: kasienka »

kasiass ja tez jeździłam do córki miesiąc czasu (250km w jedna strone), niestety wszystko zalezy przede wszystki od sądu, niektóre sądy zlecają dodatkowo wywiad kuratora przed powierzeniem opieki, w innym wystarczy opinia ośrodka.
Taka nasza polska rzeczywistość :(

Życzę Ci, abyś jak najszybciej poznała swoje Słoneczko i krótkiego oczekiwania na zabranie do domku.
Kasia - mama Oleńki:)

Awatar użytkownika
ksieciu
Posty: 1906
Rejestracja: 21 sty 2003 01:00

Post autor: ksieciu »

Tu dziala tylko czynnik ludzki, jesli dziecko ma uregulowana sytuacje prawna to nie trzba czekac az do sprawy o adopcje, tylko mozna wystapic z wnioskiem o czasowe umieszczenie dziecka u rodzicow adopcyjnych.
Trzeba dostac od OAO komplet dokumentow wraz z wnioskiem i tego samego dnia zawiezc do swojego sadu rejonowego taki wniosek, potem ublagac pania w sekretariacie sadu, zeby napisala taka zgode i czatowac pod drzwiami sedziego az podpisze ten dokument. Potem na zlamanie karku trzeba jechac do dzieciatka i wreczyc tymczasowym opiekunom taka decyzje, zapakowac dziecko do fotelika i jechac do domu.... :lol:
ObrazekAdas - 29.04.2003r.
Obrazek Patrysia - 26.01.2006r.

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 2420
Rejestracja: 16 kwie 2003 00:00

Post autor: kasienka »

ksieciu niestety nie wszedzie sie tak da :( zwłaszcza jak pani Sedzia bardzo nie lubi wizyt przyszłych rodziców, też trzeba na to zwracac uwage - slyszalam o przypadku, gdy pani Sedzia (ta sama, ktora wydawala zgode nam) nie wydala zgody na zabranie dziecka do domu przed sprawa adopcyjna - cała procedura trwala prawie 2 miesiace 8O 8O 8O 8O a wszystko przez to, że rodzice ja za bardzo nachodzili 8O
Kasia - mama Oleńki:)

Awatar użytkownika
joki
Posty: 772
Rejestracja: 14 sie 2003 00:00

Post autor: joki »

kasienka pisze:zwłaszcza jak pani Sedzia bardzo nie lubi wizyt przyszłych rodziców,

po prostu No Comments
Bardzo przepraszam, ale jeśli się nie mylę to Pani sędzina co miesiąc dostaje pieniądze z naszych podatków- wtedy jej nie przeszkadzamy?
pozdrawiam,
JOKI

Awatar użytkownika
kasiass
Posty: 10
Rejestracja: 03 sty 2003 01:00

oczekiwanie

Post autor: kasiass »

Moje drogie
serdecznie Wam dziekuję za odpowiedzi, to mnie pocieszyłyście, jestem super wdzięczna .... będę natrętna bo może akurat trafię na sędzięgo OK,
jak myślicie?
Przecież to tragedia trzymać dzidzątko w DD, miesiąc czy dwa skoro w domku miałby 100 razy lepiej

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

ksieciu pisze: ...Trzeba dostac od OAO komplet dokumentow wraz z wnioskiem i tego samego dnia zawiezc do swojego sadu rejonowego taki wniosek, potem ublagac pania w sekretariacie sadu, zeby napisala taka zgode i czatowac pod drzwiami sedziego az podpisze ten dokument.


U nas robi to wszystko Ośrodek, a Rodzinka tylko jedzie po synka/córkę :D
Z reguły po zapoznaniu z dzieckiem i podpisaniu dokumnetów, natychmiast składamy wniosek do Sądu, a za 2-3 dni (max. tydzień) sędzia spotyka się z kandydatami i wtedy wydaje taką zgodę na zabranie dziecka.

Awatar użytkownika
zuzola
Posty: 3237
Rejestracja: 06 gru 2003 01:00

Post autor: zuzola »

Potwierdzam!!! Wogóle mi do głowy nie przyszło, że to nie jest norma... :oops: Jak sie pozna własne dziecko to ciężko myśleć o papierkach i sądach... Ja to jednak miałam fart z naszym AOAO...Jeszcze raz dziękuję!!!
ps. Zuzia była z nami po tygodniu od pierwszego spotkania.
Mama Zuzi (IX. 2002) i Filipka (IX. 2008)

Dorunia
Posty: 9261
Rejestracja: 04 kwie 2002 00:00

Post autor: Dorunia »

Ja też dziękuje AOAO w Łodzi :cmok: , Adaś był z nami na drugi dzień po poznaniu już w domu :D
Przynam że byłam mocno zaskocozna, jak zaczełam czytać ile to ludzie się nabiegają po sądach by wszystko załatwić, my tylko podpisy składaliśmy i w sądzie na chwilkę się pojawiliśmy :D
Daniel, Adaś i Lena - pełnia szczęścia!

Awatar użytkownika
ksieciu
Posty: 1906
Rejestracja: 21 sty 2003 01:00

Post autor: ksieciu »

Na Szpitalnej tez chyba zawozi OAO (ale niech sie wypowie reszta) U nas to bylo troche utrudnione bo OAO jest w Wawie a Sad mamy w Minsku - ok 25 km. A poniewaz Pani z osrodka nie maja samochodu wiec wolelismy sami zawiezc te dokumenty do sadu - tak bylo szybciej :lol:
ObrazekAdas - 29.04.2003r.
Obrazek Patrysia - 26.01.2006r.

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 2420
Rejestracja: 16 kwie 2003 00:00

Post autor: kasienka »

U nas dokumenty tez byly skladane przez Osrodek (niestety), teraz juz z doswiadczenia wiem, ze sad w Legionowie załatwiłby to wszystko w max. 2 tygodnie. No cóz następnym razem wiemy już gdzie skłądać dokumenty, a i kuratora mamy "obadanego" :D:D
Kasia - mama Oleńki:)

Awatar użytkownika
sowa
Posty: 3306
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: sowa »

My czekaliśmy 3 tygodnie od momentu poznania Weroniki. Najpierw akta do sądu nie były kompletne - tzn. brakowało aktu urodzenia Weroniki. Nie wiem czyje to zaniedbanie? Potem sami zawiezliśmy papiery do sądu. Nastepnie czekaliśmy na wizytę kuratora, który musiał czekac az sprawa zostanie mu przydzielona (też nie było mowy o żadnych naciskach). Potem czekaliśmy aż opinia kuratora trafi do sedziego (inny sąd w innym mieście). A potem to juz z górki - sądzia w tym samym dniu podpisał decyzję o preadopcji, faksem pismo poszło do DD (jeszcze w innym mieście) gdzie była Weronisia. I w tym samym dniu Isia była z nami w domu.

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Moja adopcyjna droga”