uprzedzenia

Archiwum forum "Adopcyjne dylematy"

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy grupa wdrożeniowa

Zablokowany
Isia
Posty: 194
Rejestracja: 01 mar 2002 01:00

uprzedzenia

Post autor: Isia »

Dziewczyny!
Chciałam się wyżalić tylko Asi..., ale jak spojrzałam na ostatnie posty to... przecież wszystkie jesteście mi bliskie...
Myślałam, że jakoś to strawię w sobie, ale nie.. muszę się przed wami wygadać.
No więc... podczas ostatniej rozmowy z teściową (którą b. lubię) zrozumiałam, że wcale nie mogę być pewna jej jeśli chodzi o adocję. Do tej pory obawiałam się jedynie reakcji teścia. Nie wiem dlaczego zaczęła mi opowiadać o starym znajomym, który wychowany w domu dziecka, był mocno "nieciekawym" człowiekiem. Padły słowa pełne obawy o "takie" dzieci, o nie wiadomo jakie geny itd. Zmroziło mnie dosłownie. Przecież ona wie, że ja sama jestem adoptowana... Może nałożyła jakiś obraz na mnie i nie postrzega we mnie "takiej" osoby... Ale przecież ja jestem właśnie "taką" osobą. Więc jeśli mądra, ciepła, pełna miłości macierzyńskiej kobieta nie potrafi spojrzeć inaczej jak przez te "uprzedzenia" na człowieka (dziecko, osobę) - to ja... się chyba mocno pomyliłam. Dostałam jakby obuchem w łeb. Wiem sama po sobie jak ważna jest akceptacja środowiska, tej tzw. szerszej rodziny. Wiem, że ze strony swojej rodziny mogę liczyć na zupełną akceptację, bardzo liczę na swoją Mamę... ale rodzina Marcina jest również ogromnie ważna! Może teraz, na świeżo po tej rozmowie mam za dużo negatywnych myśli. Przecież sama wiem, że ludzi (nawet tych najbardziej dorosłych) trzeba wychowywać. W mojej cudownej rodzinie też znalazł się wujek, który biorąc mnie z kuzynami na wczasy - już w rejestracji ośrodka (obcym osobom) wystartował z tekstem wskazując na mnie palcem: a ona była wzięta...
Z jednej strony wiem, że mam ułatwione zadanie jeśli chodzi o adopcję - bo doświadczyłam jej na własnej skórze. Ale wiem też, że mimo to nie uchronię własnego dziecka/dzieci przed cierpieniem, którego doświadczą przez te "uprzedzenia". Myślałam, że chociaż ze strony własnej rodziny tego nie doświadczy/czą.
Isia

Awatar użytkownika
Misiaczek
Posty: 1637
Rejestracja: 10 cze 2002 00:00

Post autor: Misiaczek »

Isia,
to naprawde smutne, ja tez bardzo się obawiałam reakcji rodziny. Cóż róznie osoby reagują, na pewno jak będzie juz maleństwo z wami zakocha sie w nim i dojdzie do niej, że duzo zależy od wychowania a to przeciez również jej syn będzie wychowywał to dziecko.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzymaj się dzielnie.
Misiaczek
Szczęśliwa mama Przemusia (lipiec 2002)
www.misiaczek70.bobasy.pl

AGA
Członek Stowarzyszenia
Posty: 3190
Rejestracja: 20 lut 2002 01:00

Post autor: AGA »

Isia, to rzeczywiście musiało być nieprzyjemne i zaskakujące - o ile wiemy, że takie opinie są często wypowiadane przez wiele osób, które najczęsciej nie mają o tym zielonego pojęcia lub całą swoją "wiedzę" opierają na jednym przykładzie, niekiedy nawet zasłyszanym od kogoś lub wręcz wyczytanym w jakimś brukowcu, o tyle wypowiedzenie jej w Twojej obecności przez teściową było - delikatnie mówiąc - nietaktem. Ale zastanawiam się jak w tej sytuacji zachował się Twój mąż ? Musiał chyba zdawać sobie sprawę z niestosowności wypowiedzi swojej mamy i z niezręcznej sytuacji w jaką wprawiła Ciebie i chyba jego również ?

Dorunia
Posty: 9261
Rejestracja: 04 kwie 2002 00:00

Post autor: Dorunia »

Mam podobny problem z moim szwagrem, dość nie miło zareagował na wieści o naszej decyzji dytyczącej adopcji. Wie że od lat mamy problemy, wie ze to ja nie moge zaiść w ciąże, a wyjechał mi z tekstem że "Powinnam przyjść do niego, to by mnie prze.....i byśmy nie musieli adoptoawć dziecka" :evil: Zranił mnie, ale chyba bardziej swojego brata, bo publicznie uznał Go za gorszego od siebie :firing: . Wiem że z nim nie będzie łatwo, wiem ze nie ukryję dziecka przed światem. Ale wiem również że niema chyba rodziny gdzie nie trafił by się egzemplarz anty. A czy dziecko żyjące w domu dziecka zostanie uchornione przed takimi tekasami obcych :?:
Mam dziecko głuche od urodzenia i również nie jest lekko z otoczeniem, nawet z rodziną. Ale wiem że możemy dac dużo miłości dzieciom, nasi zajomi, moj rodzice, brat są wspaniałaymi ludźmi którzy ucieszyli się na wieść o naszej decyzji i to w ich otoczeniu bedą rosły nasze dzieci, to Oni bedą im dawać uczucie i zainteresownanie.
Nie da się walczyć z całym światem ze wszystkimi, ludzie często zmieniają się gdy widzą tę bezbronną istotę.
Domyślam jaką przykorść Ci sprawił teks teściowej, ale ludzie w tym wieku często żyją stereotypami, nie analizują i nie zastanwaiją się. Ja mam to szczęście że to moja mama wyjaśniała mi sprawy i to Ona sugerowała rozwiązanie, teściowa zaś stara się to wszystko akceptować, bo jak by nie patrzeć bedziemy mieli dwoje "tych" dzieci.
Daniel, Adaś i Lena - pełnia szczęścia!

Awatar użytkownika
Dora
Posty: 431
Rejestracja: 25 kwie 2002 00:00

Post autor: Dora »

Isia, wiesz, jakos mi umknelo, ze jestes adoptowana...ale powiem ci jedno - jesli moja córka wyrosnie na taka osobe jak ty, to bede dumna jak paw! Adoptowana to nie znaczy tredowata! Adoptowana to znaczy wyteskona, wyczekana, ukochana! I wie to kazda matka, która ma zaszczyt miec adoptowane dziecko. Bo adoptowane dziecko to nagroda po latach rozpaczy i beznadziei. Czy nagroda moze byc czyms zlym? Nie martw sie tesciowa - nie zawsze z wiekiem idzie w parze madrosc.... Ty rób swoje, jestes wspaniala kobieta i bedziesz cudowna matka, i dla dziecka bedziesz najwazniejsza na siecie.
Ale szwagier Doruni zasluguje, zeby go :firing: :bash: :twisted: :!:

Awatar użytkownika
Aska
Posty: 1853
Rejestracja: 24 mar 2002 01:00

Post autor: Aska »

Isiulku, aż zamarłam jak przeczytałam Twój list. Myślę, że masz rację. Najwyraźniej teściowa zapomniała albo to do niej nie dociera, że też jesteś adoptowanym dzieckiem. Inaczej nie wypowiedziałaby tych słów. Ja też spotykam się z uprzedzeniami inych osób i też mnie to boli, ale niejako "w imieniu mojego dziecka" a Ciebie dodatkowo osobiście.
Czasami ludzie powiedzą coś czego nie przemyślą a potem mocno tego żałują i próbują naprawić swój błąd. Mam nadzieję, że tak właśnie jest z Twoją teściową i z całego serca Ci tego życzę.

Isia
Posty: 194
Rejestracja: 01 mar 2002 01:00

Post autor: Isia »

Dorunia - faktycznie "nieciekawy" ten szwagier. Zobacz - dwaj bracia a jakie rożnice...
Aga - rozmawiałyśmy z teściową bez świadków. Marcin akurat pomagał teściowi w naprawie dachu. Jej słowa faktycznie odczułam jak uderzenie w policzek... myślałam, że już do tego (takich policzków) przywykłam i że jak zwykle spłynie to po mnie. Ale zabolało - było to zbyt nieoczekiwane... z tej strony nie spodziewałam się... Ale nie mogę jej winić. Zawiniła moja naiwność. Myślałam, że od pełnej miłości macierzyńskiej osoby będę mogła oczekiwać również miłości bezinteresownej dla "obcego" dziecka... Teraz zrozumiałam, że owszem tej miłości jest sporo... ale dla "własnego" stada.
Teraz muszę być na tyle silna i mądra aby przełknąć "żabę" i spróbować... wychować teściów. Jak będę wierzyć w to, że uda mi się... to uda mi się napewno:)
Dzięki Misiaczku za słowa otuchy.
Dora - ja dzięki temu, że moja Mama całe życie dawała mi do zrozumienia, że jestem "wyjątkowa" nabrałam wiatru w żagle... Szczęściara z tej Twojej córeczki.... :D

AGA
Członek Stowarzyszenia
Posty: 3190
Rejestracja: 20 lut 2002 01:00

Post autor: AGA »

Isia pisze:Aga - rozmawiałyśmy z teściową bez świadków. Marcin akurat pomagał teściowi w naprawie dachu. Jej słowa faktycznie odczułam jak uderzenie w policzek... myślałam, że już do tego (takich policzków) przywykłam i że jak zwykle spłynie to po mnie. Ale zabolało - było to zbyt nieoczekiwane... z tej strony nie spodziewałam się... Ale nie mogę jej winić. Zawiniła moja naiwność.


Isia, powiem tak: jesteś niesamowicie spokojną osobą. Moja rozmowa z teściową w takiej sytuacji, zwłaszcza będąc sam na sam, czyli bez większych hamulców ze względu na relacje męża z mamą, z pewnością nie zakończyłaby się spokojnie. Nie jestem raczej zbyt impulsywna, ale w pewnych kwestiach jestem bezkompromisowa i konsekwentna - mogę próbować tłumaczyć, że wcale nie jest czy nie musi być tak czy inaczej, ale jeśli ktoś - znając dwie "takie" osoby, dla potwierdzenia swojej opinii wybiera ten drugi przykład, mniej mu znany i bliski, to to juz nie jest w porządku. Życzę szybkiego powrotu do równowagi i przedyskutowania tej kwestii z mężem. Wierzę, że sprawy się ułożą pomyślnie, a teściowa jednak zastanowi się nad całą tą sytuacją i szczerze przeprosi za brak taktu i zupełne "chwilowe zamroczenie". Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Martyna
Posty: 388
Rejestracja: 04 sie 2002 00:00

Post autor: Martyna »

Isia, rozumiem cię.
Przede nami jeszcze rozmowy z rodziną i mam tu wiele obaw.
Najważniejszym jest jednak dla nas żeby uchronić nasze dziecko przed złośliwością i bólem jaki mogą sprawić mu osoby uprzedzone a właściwie trzebaby napisać głupie bo nie trzeba być z kimś jednakowego zdania by zachować takt i tolerancję dla niego.
Napewno boimy się też złośliwości i przykrości które mogą spotkać nas ale wiemy też że niektórym trzeba dać czas aby zrozumieli, zaakceptowali a nasza cierpliwość pomoże zachować stosunki rodzinne tak aby nasze dziecko wychowywało się w miłości całej rodziny. Inaczej jestem chyba gotowa odsunąć się o tych, którzy mogliby zranić nasze dziecko. Choć tego bardzo nie chcę!
Życzę ci siły i opanowania!
Martyna

Awatar użytkownika
Mietek
Posty: 337
Rejestracja: 22 kwie 2002 00:00

Post autor: Mietek »

Isia
Uważam, że Twoją teściową kierowały dobre intencje, a jedynie użyła niewłaściwych słów by to wyrazić. Wziąła na siebie odpowiedzialność za ostrzeżenie Cię przed grożącymi pułapkami i zrobiła to jak umiała. Widać, że ją to bardzo obchodzi i chce dla was jak najlepiej. Komentarze mojej teściowej są na tyle skromne że ograniczają się do wyrażenie aprobaty i sprytnej zmianie tematu na inny np. kwiatki. Chyba nigdy nie dowiem się co myśli jeden z moich szwagrów, który wcale nie poruszył tego tematu wiedząc o naszym zamiarze adopcji już od dawna. Różnie z tym bywa. Mam kolegę który w sposób bardzo bezpardonowy wyraża swoje opinie, niczego nie owija w bawełnę i rzuca mięsem na okrągło. Tylko do niego pasowałyby komentarze w stylu szwagra Doruni. Okazało się , że zaskoczył nas niespotykanym na codzień taktem.
Negatyne komentarze należą do rzadkości, ale są i będą i musimy być na nie przygotowani. Nie przejmujcie się tym ponad miarę.
Mietek - obrońca pryncypiów i przypalonych garnków

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

czesc isiulku,
mam nadzieje, ze juz polknelas zabe . :lol: wiesz co ja mysle, ze twoja tesciowa jest potwierdzeniem reguly. ludzie boja sie adopcji, maja uprzedzenia i trudno im wbic do tych mozgownic, ze dzieci adoptowane sa NORMALNE :!: :!: :!: , nie swieca na zielono. zobacz- ciebie traktuje jako "normalna", bo zapomnaiala, albo chciala zapomniec, ze jestes adoptowana. ale dziecko dory, misiaczka, mietka, mojembedzie musialo przejsc przez to samo- udowodnic calemu swiatu, ze jest takie samo jak kikka miliardow ludzi na swiecie. ty "udowodnilas" tesciowej, ale wasze potencjalne dziecko jeszcze nie. dlatego trzeba walczyc z uprzedzeniamni. isiuleczku, porozmawiaj z nia, jak ci przejdzie. moze ona sama teraz pluje sobie w brode.
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Adopcyjne dylematy”