Rodziny zastępcze- czy ktoś obecny?

Archiwum forum "Ośrodki i procedury adopcyjne"

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy grupa wdrożeniowa

Awatar użytkownika
Smoki_M
Posty: 244
Rejestracja: 20 lis 2002 01:00

Rodziny zastępcze- czy ktoś obecny?

Post autor: Smoki_M »

Kilka razy już wspominałam że myślę nie tylko o adopcji ale i o byciu rodziną zastępczą. Jeszcze nie wiem "czym to się je", szkolenia w naszej OAZie zaczynamy dopiero w połowie września...
Rodzin adopcyjnych jest chyba na Bocianie przewaga, ale może znajdą się jakieś zastępcze?
Wiem że rodzina zastępcza ma obowiązek pielegnować więź z rodziną dziecka. Sam fakt tego mnie nie przeraża, wychowywaliśmy w ten sposób siostrzenicę ale co jeżeli ta rodzina będzie miała zupełnie inne podejście do życia i świata? Takie dziecko będzie miało jeden wielki zamęt w głowie... czy w procedurach dobierania dziecka do rodziny zastępczej stosuje się jakieś kryterium podobieństwa rodziny, środowiska, poglądów (np wiary?)?
Jak wogóle jest w praktyce z rodzinami zastępczymi - jakie trafiają do nich dzieci? Tzn chodzi mi o to jakie "wady prawne" najczęsciej stoją na przeszkodzie pełnej adopcji? Chodzi mi oczywiście o rodziny zastępcze długoterminowe. Jakie przyczyny powodują że dziecko np. wraca do DD lub do rodziny biologicznej (czy np możliwa jest sytuacja że jakaś ciotka z Ameryki sobie przypomni o bratanku i się sądownie upomni i sprawę wygra?).
Czy są wogóle jakieś prawidłowości? Bo myślę że każdy przypadek jest indywidualny, ale może są jakieś standardy, jakieś pewne punkty ? Czy też rodzina zastępcza to coś w rodzaju przedszkola gdzie zaprowadza się dzieci a potem zabiera nie zwracając uwagi na opiekujący się personel?

Byłabym wdzięczna za jakiekolwiek podpowiedzi...
Pa
iwcia

Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

Chyba ci nie pomogę zbyt dużo. My jesteteśmy w trakcie szkolenia na rodzinę zastępczą. Rzeczywiście rodz. zast. nastawione są na kontakt z rodz. biol. dziecka. jak wazne jest to dla dziecka zrozumialam na pierwszym spotkaniu (szczególnie jeśli dziecko tęskni). Znam jednak kilka rodzin zast. i w żadnej biol. rodz. (czyt. matka) nie utrzymuje kontaktu, mimo deklaracji. To samo mówili w DD, w którym robimy szkolenie. Na początku jest płacz, bo "zabierają mi dzieci" a potem nie ma ich kto odwiedzać. Ja na razie jestem po stronie matki naszych zaprzyjaznionych dzieci. Chciałabym, żeby przestała pić i zmieniła tryb życia (to byłoby najlepsze dla dzieci) Ale ona ich nawet nie odwiedza, choć ma bliżej niż ja. A dzieci są małe, kochane i śliczne. Ja też stoję przed podobnymi pytaniami. Jak wychowywać, jeśliby matka chciała mieć swój udział? A co jeśli po kilku latach się "obudzi" i będzie chciała je odzyskać. Nie wiem "co wtedy". Wiem jednak, że to zdarza się naprawdę bardzo rzadko. (Podobnie z dalszymi krewnymi). Pozdrawiam i życzę powodzenia. Dużo na pewno już niedługo dowiecie się podczas szkolenia.

Awatar użytkownika
Smoki_M
Posty: 244
Rejestracja: 20 lis 2002 01:00

Post autor: Smoki_M »

Dziękuję ci bardzo Gaju - właśnie o to mi chodziło...
Ja po prostu myślę sobie - na razie, może w OAZie mnie naprostują - że jeżeli nie jest dla mnie problemem (pewnie że rózne przypadki są i nie mam co się zarzekać że nigdy i zawsze) istnienie w świadomości dziecka i kontakt z biologicznymi rodzicami - to chyba lepiej byłoby gdybym zdecydowała się na bycie rodziną zastępczą - bo w innym wypadku jakieś dziecko które mogłoby być z nami - zostanie w DD. A dzieci z uregulowanymi całkowicie sprawami prawnymi mogą trafić na inne bardzo oczekujące mamy...

Z drugiej strony nie bardzo wiem jak się bronić przed zarzutami, że chcę zostać rodziną zastępczą ze względu na pieniądze...a zdarzyło mi się to w dość bliskiej rodzinie. Trochę mowę mi odjęło...

Pa
Iwcia

Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

Och! Poruszyłaś temat, który już wiele razy chciałam poruszyć. Ja nie odważyłam się ze względu na delikatność sprawy- finanse za rodzicielstwo. Cieszę się, że to zaczęłaś. Mam na ten temat coś do powiedzenia. Z opinią, że do rodziny zastępczej bierze się dzieci dla kasy spotkasz się jeszcze nie raz. Mnie nikt tego nie powiedział "w twarz", ale od innych wiem, że osób tych było wiele. Niby to nie o mnie, ale jak coś wspominało się o rodz. zast. komentarze typu; "ja tam nie wierzę, że ci ludzie biorą dzieci bezinteresownie", "to dla pieniędzy"- pojawiały się natychmiast. Zazwyczaj mówili to ludzie nie mający pojęcia o temacie. Pieska przybłędę by przygarnęli a "osierocone" dzieci ich mało obchodzą. Ale niestety znam też podobną opinię mamy adopcyjnej i dorosłego już chłopaka z rodziny zastępczej. Moje zdanie jest takie: Mam troje dzieci. Dawno marzyłam, by dać miłość opuszczonemu dziecku. Tylko, że u nas pracuje tylko mąż. Ja bardzo chciałabym adoptować noworodka. Tylko kto nam go ''da" , jeśli często ledwie wiążemy koniec z końcem i wielu rzeczy odmawiamy naszej trójce. Jeśli więc moje marzenie może się spełnić i mogę przyjąć do rodziny dziecko i jeszcze dodatkowo otrzymać pomoc finansową- wspaniale! Bez tego rozsądek chyba nie pozwoliłby mi na taki krok. A to że tym dzieckiem okazało się rodzeństwo, które już od paru lat noworodkiem nie są- co z tego? Ich też chcę kochać. A co z dziećmi, które nie mogą iść do adopcji? Czy mają być skazani na dom dziecka do pełnoletności, żeby tylko nie iść do rodziny dla kasy? A przecież pobyt w DD kosztuje więcej niż w rodz.zast. Powiem ci, że nie obchodzą mnie takie opinie (no, może trochę mi się gotuje). Ja wiem dlaczego ja biorę dzieci. Bo chcę dać im mamę, tatę, dom i miłość. A jeśli mogę otrzymać pomoc na ich wychowanie, pomoc zgodną z prawem, to tylko cieszę się, że mogę z niej skorzystać! Tymbardziej, że do rodzin zastępczych trafiają często dzieci, dla których nie znalazła się rodzina adopcyjna ( bo wiek?, trudności wychowawcze? upośledzenie?, nieuregulowana sytuacja prawna?- różne są przyczyny). Dobrze, że w Polskę rusza "Autobus Nadziei", który przez 3 lata będzie rozpowszechniał ideę rodzicielstwa zastępczego. Może chociaż trochę zmieni się opinia ludzi na temat rodz. zast. :!: :P Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
Smoki_M
Posty: 244
Rejestracja: 20 lis 2002 01:00

Post autor: Smoki_M »

:) :) :)
To było bardzo optymistyczne :)
Jesteśmy już po wczorajszej maglownicy numer dwa - Pani Dyrektor męczyła nas bite trzy godziny a oglądanie mieszkania zajęło jej coś około 5 minut... cały zeszycik o nas sobie wypełniła. Pogadaliśmy i o rodzinach zastępczych... jej zdanie jest takie że pierwsze dziecko powinno być jednak dzieckiem "na stałe", przy którym nauczymy się wielu rzeczy...a następne mogą wtedy już być "zastępcze", bo ich odebranie nie stworzy takiej pustki jaką by stworzyło w tym pierwszym przypadku. A z tą możliwością zawsze trzeba się liczyć.
Tak więc w połowie września zaczynamy szkolenia. Optymistyczne jest to, że szkolenie jest raz na całe życie i potem dostaniemy referencje do MOPSu że np. możemy być rodziną zaprzyjaźnioną. No i oczywiście możemy zostać zastępczą kiedy już wszystko zagra w domciu...
Ze względu na mój wyjazd "prezent" prawdopdobnie będzie na nas czekał dopiero w okolicach kolejnej gwiazdki, ale cieszę się że kolejny etap za nami...:)
Pa
Iwcia cokolwiek wyczerpana psychicznie

Helka
Posty: 224
Rejestracja: 21 cze 2003 00:00

Post autor: Helka »

Iwcia,
trzymam kciuki zeby wam szkolenia duzo daly: wiedzy o potrzebach dziecka i o was samych tez. A jak dlugo to potrwa zanim powierza wam dziecko jako rodzinie zastepczej?

Ewa

Awatar użytkownika
Smoki_M
Posty: 244
Rejestracja: 20 lis 2002 01:00

Post autor: Smoki_M »

Helka - najpierw adopcja. Potem ewentualnie rodzina zastępcza.

Helka
Posty: 224
Rejestracja: 21 cze 2003 00:00

Post autor: Helka »

Iwcia,
sorki, cos mi chyba umknelo. W takim razie zycze szybkiego dolaczenia do listy Doruni :) :) :) .

Ewa/Helka

Awatar użytkownika
chica4
Posty: 2259
Rejestracja: 16 lis 2002 01:00

Post autor: chica4 »

Iwciu, mysle, ze warto byloby zadac pytanie naszej Pani expert z Bociana. Przypuszczam, za Ona może sporo na ten temat powiedziec.
Sam fakt decyzji bycia rodzina zastepcza, uwazam za wielkie poswiecenie, bo nigdy nie będzie to do konca taka forma rodziny jak biologiczna czy adopcyjna-czyli na zawsze. Zawsze będzie istniec możliwość, ze dziecko wroci do rodziny biologicznej. Przeciez sama nazwa-rodzina zastepcza-mowi o tym, ze opieka jest czasowa, a nie na stale. Chodzi o to, by rodzina biologiczna w tym czasie „stanęła na nogi” była w stanie na nowo podjąć obowiązki rodzicielskie. Z kolei jeśli sprawa wyglada bardzo zle, to w takich przypadkach tocza się sprawy o pozbawienie praw rodzicielskich, a co za tym idzie dziecko może trafic wtedy do rodziny adopcyjnej na stale, a nie czasowo do zastępczej, ponieważ w takiej sytuacji to jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka.
A co opinii ludzi, którzy nie znaja tematu… Po pierwsze: „Życie jest zbyt krotkie, żeby przejmowac się tym, co powiedza inni…” jakis czas temu przeczytałam ta mysl i uwazam, ze jest bardzo madra, tylko czasem człowiekowi brak sil na to, by stawic czola tym wszystkim opiniom otaczających go „mędrców”, którzy w rzeczywistości nic nie wiedza na temat, w którym się wypowiadaja.
Gajaw, z Twojego posta tchnie jakąs taka przepraszajaca postawa, a nie powinno tak być. To Ty jestes Kimś, mysląc o daniu miłości opuszczonemu dziecku, a to, ze przepisy uprawniaja Cie do otrzymywania pieniędzy na dziecko to nie powinno Cie w żaden sposób zawstydzać, a tym bardziej nie powinnas się tłumaczyć na forum. To Twój wybor, Twoja decyzja, Twoje zycie i Ty możesz z nim robic co chcesz, a ci którzy komentuja to w taki infantylny sposób niech sobie zyja w swoim zakłamanym swiecie. Po co im cokolwiek tłumaczyć, skoro i tam nic do nich nie trafia? Oni i tak wiedza swoje.
Oglądałam jakis czas temu w TV program o pełnoletnich wychowankach DD. Zazwyczaj po ukończeniu 18 roku zycia trafiaja albo do schronisk dla bezdomnych, albo na ulicę. Nie sadze by była to dla nich ciekawsza perspektywa niż pobyt w rodzinie zastępczej.

Pomysl „Autobusu Nadziei” jest swietny-może to wreszcie otworzy oczy tym, którzy się tak mądrzą- gdzie mogę znaleźć na ten temat jakies szersze informacje?
Pozdrawiam serdecznie!!!
Chica i Chic- szczęśliwi rodzice Oleńki:-) (ur. 16.10.03r, z nami od 24.10.03r.):-) http://foto.onet.pl/0,18279706,710070,user.html

Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

Masz rację Chica. Chciałam określić moje motywacje przyjęcia do rodziny zastępczej dzieci jakby ktoś miał wątpliwości. Ale rzeczywiście- kto nie chce zrozumieć, ten nie zrozumie. Iwcia- nie doszukałam się czy masz już dzieci. Myślałam, że tak (twój model rodziny to 2+2). Jeśli ktoś nie ma jeszcze dzieci to jednak lepsza najpierw adopcja. Różnica między adopcją a rodz.zast. jest taka, że adopcyjne dziecko jest twoim "na zawsze". A w rodz.zast. niekoniecznie. Celowo napisałam "niekoniecznie", bo znam rodziny, Które "wzięły" małe dzieci do rodz.zast. Kontaktu z rodziną biologiczną nie mają żadnego. Kochają te dzieci całym sercem "jak swoje" i z całych sił walczyłyby o nie w razie grożby utraty (to raczej mało prawdopodobne). Więcej o programie "Autobus Nadziei" oraz akcji "Szukam domu" znajdziecie na stronach Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom "Misja Nadziei" . Adres to www.misjanadziei.org.pl

Awatar użytkownika
Smoki_M
Posty: 244
Rejestracja: 20 lis 2002 01:00

Post autor: Smoki_M »

Chica - mi pomogły wyjasnienia Gai. Problem w tym że czasami wobec róznych zarzutów człowiek staje bezradny - nie wobec ludzi, ale wobec samego siebie. Bo mu wcześniej do głowy nie przyszło że jakaś sprawa tak może wyglądać. Jak już sprawę przemyśli to oczywiście ma w sobie "broń" przeciwko płytkim osądom i wszystko jest ok niezależnie czy zarzut jeszcze wypłynie czy nie.
Myślę że wrócę jeszcze do tematu rodziny zastępczej...

Pa
Iwcia

Awatar użytkownika
kapsel1957
Posty: 1
Rejestracja: 31 sty 2005 01:00

Zarzuty

Post autor: kapsel1957 »

Na zarzuty rodziny lub osób obcych, że stworzyło się rodzinę zastępczą dla "kasy" w prosty sposób trzeba powiedzieć , DROGA OTWARTA!!! Czekamy!!!
Od roku 2001 wychowujemy w rodzinie zastępczej 4-ro dzieci - rodzeństwo, oprócz tego jeszcze troje, również rodzeństwo, od roku 2003 , wszystkie dzieci obce. Razem siedmioro plus biologiczna córka, teraz lat 20, studentka. Trzech synów, w tym bliżniaki, stworzyło własne rodziny iz tego powodu jesteśmy babcią i dziadkiem dla czworga wnucząt , od trzech do lat dwunastu. Prowadzimy od kilkunastu lat , w własnych lokalach , dużą i dochodową działalność gospodarczą. Jesteśmy niezależni finansowo. Jesteśmy opiekunami prawnymi najmłodszego, trzylatka , którego planujemy adoptować.
Też wiemy o różnych reakcjach i wypowiedziach, na początku, rodziny i znajomych. Wielu z nich proponowaliśmy pomoc w ustanowieniu rodziny zastępczej. Brak reakcji nas nie zdziwilł. Nie każdy może być rodzicem "obcych" dzieci.
Wszystkim chętnym i odważnym gratuluję !!!!!!!!![/b]

Awatar użytkownika
gosh
Posty: 1855
Rejestracja: 01 kwie 2004 00:00

Post autor: gosh »

Kapsel - to stworzyliscie wspaniala, wesola rodzinke :lol: :clap1: Gratuluje i zycze duuuzo milosci na kazdy dzien :love:

gajaw pisze:Pieska przybłędę by przygarnęli a "osierocone" dzieci ich mało obchodzą.

I dlatego nie ma co sie przejmowac opiniami takich ludzi....
Moim zdaniem stworzenie rodziny zastepczej dziecku to wspaniala sprawa, a skoro przysluguje za to kasa, to czemu ludzie tak sie do tego nie rwa??? Skoro sa pieniadze, to mozna dziecku lepsze warunki za nie zapewnic, a jak kogos na to stac, moze te pieniadze dziecku odlozyc. Ale w dzisiejszych czasach przy przecietnych zarobkach nie jest to chyba takie proste.
Gajaw, Smoki - napiszcie co tam u Was w drodze do zastepczego rodzicielstwa???? Z checia poczytam. Na Bocku tak malo mowy o rodzinach zastepczych, a jakos tak pomysl ten jest bliski memu sercu....
Kapsel, moze napiszesz cos wiecej o Waszych doswiadczeniach rodziny zastepczej?
Pozdrawiam :)
Gosh, szczęśliwa mama Stasia Żołnierza :love:

Awatar użytkownika
kucolka
Posty: 50
Rejestracja: 19 kwie 2005 00:00

Post autor: kucolka »

Proszę o reaktywowanie wątku o rodzinach zastępczych gdyż mam w tym osobisty interes, na styczeń wyznaczono nam termin oddania sprawozdanie do sądu z opieki nad dzieckiem powierzonym w ramach rodziny zastępczej, kto wie jak to wyglada? :oops: meczy mnie ten temat strasznie proszę HELP

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

kucolka pisze: na styczeń wyznaczono nam termin oddania sprawozdanie do sądu z opieki nad dzieckiem powierzonym w ramach rodziny zastępczej, kto wie jak to wyglada?


ja wiem :) Piszę czasami.

Sprawozdanie ze sprawowania opieki nad małoletnim powinno zawierać nastepujące informacje:
1. od kiedy dziecko przebywa w RZ i na jakiej podstawie (nr sprawy), kto sprawuje bezposrednią opiekę.
2. Warunki bytowe dziecka - pokój, kącik, zabawki i ubrania itd - czy ma to co potrzeba.
3. Opisac krótko(albo długo, jak ktoś lubi) stan zdrowia i rozwój (czy choruje, na co, czy pod opieką poradni specjalistycznej, czy przyjmuje leki, jak rozwój psychoruchowy itd.
4. Relacje w RZ z opiekunami, inymi członkami rodziny.
5. Kontakty z rodzicami biologicznymi - czy sa, jak często, jak przebiagają, jaki stosunek ma do tego dziecko.
6. Sytuacja materialna - czy dziecko ma majątek, co się z nim dzieje jeśli ma.
7. Pomoc pieniezna z MOPS - czasami Sądy chcą,zeby się z grubsza z niej rozlliczyć - na co była wydawana.

I to tyle.

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Ośrodki i procedury adopcyjne”