Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
siwaczka
Posty: 3285
Rejestracja: 14 lis 2002 01:00

Post autor: siwaczka »

Trzymamy kciuki i serdecznie pozdrawiamy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
... a ja tańczyć chcę ...

Awatar użytkownika
kasiavirag
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

Basik ,aj jestem zaintersowana, ja jestem...
pisz kobieto a nie pytaj o takie ...
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

natabocian
Posty: 10965
Rejestracja: 08 gru 2002 01:00

Post autor: natabocian »

Zainteresowanych jest więcej Basik :wink: :D
Karolka, Monika i Krzyś - trójka rozbójników :) :) :)

Awatar użytkownika
Agna
Posty: 3014
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Agna »

No właśnie - czy ktoś wie, co u basik?

Wystarczy mi nawet lakoniczna informacja: "wszystko OK" ;)
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
[url=http://www.zielona.poczekalnia.prv.pl][img]http://193.243.146.13/astley/bar.gif[/img][/url]

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

posty przeniesione z wątku adopcja przez rodziców z biologicznymi dziećmi
anik790719 pisze:Wspólnie z mężem mamy 2 synów (3,5 r i 1,5 r), i w zasadzie żadnych problemów z płodnością, ale od jakiegoś czasu chcielibyśmy podzielić się miłością jaka jest w naszej rodzinie z dzieckiem , które tej miłości jest pozbawione. Chcielibyśmy przyjąć do siebie dziewczynkę od 1 do 2 lat.
Czytam wasze forum już od jakiegoś czasu i chciałabym Was spytać o kilka rzeczy które wzbudzają moje obawy:
- bardzo pragniemy adoptować dziewczynkę , zwłaszcza mi na tym zależy - zwyczajnie bardzo chciałabym mieć córkę. Czy takie bardzo ścisłe określenie płci może być źle widziane przez OA?
- czy fakt że możemy mieć własne dzieci może nas dyskryminować w drodze adopcyjnej?
- malutka (co jest oczywiste) może mieć początkowe problemy z przyjmowaniem miłości i czułości - chciałabym zostać z nią w domu cały urlop macierzyński i wypoczynkowy, a potem wrócić do pracy. Czy posłanie dziecka do przedszkola ( np z bratem) lub zostawienie z opiekunką może odbyć się bez większej szkody dla dziecka? Wiadomo ze lepiej jak mama jest w domu jak najdłużej - i to z dzieckiem adoptowanym jak i biologicznym ,ale żyjemy w określonych czasach i czynsz trzeba z czegoś płacić.
- czy obawy typu - czy dam radę poradzić sobie z nieumiejętnością przyjmowania przez nia miłości jest normalne? Nie wiem czy skoro sie boje to może nie powinnam się decydować?
Będę wdzięczna za pomoc i rady.

Dodane po: 20 minutach:

A no i jak tak podczytuję to wpadam w coraz częstsze bezsenne noce - FAS, FAE, ADHD, choroby, RAD itp. Czy zawsze jest tylko bardzo trudno?
blotka pisze:
anik790719 pisze:bardzo pragniemy adoptować dziewczynkę , zwłaszcza mi na tym zależy - zwyczajnie bardzo chciałabym mieć córkę. Czy takie bardzo ścisłe określenie płci może być źle widziane przez OA?
Nie sądzę. Wiele par określa płeć dziecka i nikt im nie robi problemów z tego powodu.
anik790719 pisze:- czy fakt że możemy mieć własne dzieci może nas dyskryminować w drodze adopcyjnej?
Dyskryminować to niekoniecznie, ale opóźnić czy utrudnić - tak.
anik790719 pisze:chciałabym zostać z nią w domu cały urlop macierzyński i wypoczynkowy, a potem wrócić do pracy. Czy posłanie dziecka do przedszkola ( np z bratem) lub zostawienie z opiekunką może odbyć się bez większej szkody dla dziecka?
To zależy od dziecka.
anik790719 pisze:czy dam radę poradzić sobie z nieumiejętnością przyjmowania przez nia miłości jest normalne? Nie wiem czy skoro sie boje to może nie powinnam się decydować?
Nie znam takich, co się nie boją :) Przecież to jest zupełnie nowy ląd do odkrycia; można sobie różne rzeczy wyobrażać i różnych rzeczy oczekiwać, ale nie wszystko da się przewidzieć, łącznie z własnymi reakcjami.

Z tym, że...
Macie już dzieci, nie ma przeszkód, by mieć kolejne, a w ośrodkach na małe dzieci (takie, jakie Wy chcielibyście zaadoptować) czeka się latami. Czekają ludzie, którzy nie mają dzieci wcale i są częstokroć kompletnie pozbawieni jakichkolwiek szans na dzieci biologiczne. Chętnych bezdzietnych jest coraz więcej, dzieci do adopcji jest mało.
Nie oznacza to, że jesteście całkowicie pozbawieni szans, ale nie są one wielkie. Chyba że jesteście gotowi przyjąć dziecko chore, niepełnosprawne, Wasze szanse rosną.
Onaja pisze:anik, nie do końca jest tak, że skoro macie dzieci biologiczne, to będziecie dłużej czekali. Adopcja jest dla dziecka, niekoniecznie dla zaspakajania marzeń par bezdzietnych (poczytaj forum eksperckie). Faktem jest, że na małą zdrową dziewczynkę rzeczywiście czeka się obecnie bardzo długo.
Co do pozostania z dzieckiem w domu, to wiele mam wraca do pracy już po macierzyńskim i dzieci zostają z babcią, nianią bądź są posyłane do żłoba i nikt problemu z tego nie robi - wiadomo w jakim świecie żyjemy i jakie są realia finansowe.
A obawy, jak napisała blotka, któż ich nie miał :wink:
anik790719 pisze:Może więc lepiej z powodów o których piszesz (małe szanse) zostać tzw rodziną zaprzyjaźnioną dla jakiegoś malucha. Tylko nie wiem czy jest to praktyka we wszystkich domach dziecka? I nie chodzi mi oczywiście o zabranie dziewczynki na święta i koniec ale takie systematyczne utrzymywanie z nią kontaktu.
blotka pisze:
Onaja pisze:anik, nie do końca jest tak, że skoro macie dzieci biologiczne, to będziecie dłużej czekali.
Gdyby czekali na większe dziecko, problemu by pewnie nie było, a i łatwiej byłoby ocenić, czy dziecku nie będzie lepiej w rodzinie, w której już są dzieci. Ale w przypadku rocznego dziecka (bo dziecko adoptowane zwykle musi być młodsze od najmłodszego dziecka w rodzinie)... Nie bardzo wierzę w to, żeby ośrodek, mając kilkadziesiąt nie/bezpłodnych i bezdzietnych par w kolejce zadecydował o powierzeniu malucha parze mającej dzieci i - co ważniejsze - płodnej naturalnie. Nie bez powodu niektóre ośrodki chcą zaświadczenia o niepłodności.
Tak, jak już pisałam - nie sądzę, żeby szanse były zerowe, ale jednak ciut są mniejsze, niż par, które nie mają ani dzieci, ani wielkich szans na biologiczne dziecko.

Dodane po: 40 sekundach:
anik790719 pisze:Może więc lepiej z powodów o których piszesz (małe szanse) zostać tzw rodziną zaprzyjaźnioną dla jakiegoś malucha.
A może rodzina zastępcza? Myśleliście o tym?
anik790719 pisze:Nie wiem czy umiałabym rozstać się z dzieckiem po jakimś czasie kiedy już bym je pokochała a nie wierzę że mogłabym nie pokochać tylko dlatego że za chwilę może je ktoś adoptować.
blotka pisze:
anik790719 pisze:Nie wiem czy umiałabym rozstać się z dzieckiem po jakimś czasie kiedy już bym je pokochała
Rozumiem Cię bardzo dobrze, z tego samego powodu my nie zostaliśmy rodziną zastępczą.
Ale z zaprzyjaźnioną może być podobnie.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałam - Wasze dzieci będą miały ogromny wpływ na to, czy zostaniecie rodzicami adopcyjnymi.
iki pisze:Można starać się o to by być rodz. zast. długoterminową- wtedy można przyjąć dziecko ze skomplikowaną sytuacją prawną, nie mającego szybkiej szansy na adopcję lub w ogóle tej szansy pozbawione.
omilka pisze:Anik, ja się ustosunkuję tylko do jednego pytania -"czy zawsze jest trudno?". U nas nie było, no może troszeczke trudniej. Ale mielismy tylko to jedno dziecko. Trudno sie zrobiło w okresie dojrzewania. Ale to chyba (mam nadzieję) mija.
Onaja pisze:anik tutaj wklejam Ci linka z forum eksperckiego, tam p. Dominik wyjaśnia sprawę adopcji przez pary mające już biologiczne dzieci. Przeczytaj, myślę, że podniesie Cię to trochę na duchu :D
Klemunia pisze:Witaj anik, my rowniez mamy dwoje dzieci biologicznych i jestesmy plodni. Dzis wlasnie bylismy na pierwszej rozmowie w osrodku, z tym ze nam chodzi o dziecko troszke starsze niz Tobie, do 5ciu lat, ze zmniejszona szansa na adopcje a wiec chore lub niepelnosprawne, dopuszczamy tez mozliwosc dwojga/rodzenstwa. Zostalismy potraktowani bardzo przychylnie ale na koniec nas ostrzezono ze jezeli w trakcie procedury badz po kwalifikacji zmienimy zdanie i bedziemy chcieli w pelni zdrowe to prawdopodobnie go nie dostaniemy bo pierwszenstwo w osrodku maja pary bezdzietne/nieplodne. Tylko my akurat nie zamierzamy z tym walczyc, sami chcemy dac dom takiemu dziecku ktore nie ma na niego duzej szansy a nie konkurowac o zdrowego bobaska z nieplodnymi parami bo to dla nas bledna idea, zadna pomoc bo zdrowe malutkie dzieci od razu znajduja dom o ile sa wolne prawnie.

I jeszcze jedno - przy rozmowie w osrodku poruszany byl oczywiscie temat wieku, my wyuczeni literatura powiedzielismy ze przeciez chyba musi byc mlodsze od dzieci ktore juz sa w rodzinie i uslyszelismy ze niekoniecznie...
anik790719 pisze:U nas sprawa wygląda tak:
dziewczynka, do 2, góra 2,5 lat (mimo wszystko chciałabym zachować ten książkowy wiekowy porządek)
Dopuszczam takie choroby jak: astma, silna alergia, nietolerancja glutenu, cukrzyca. Obawiam się że z poważniejszymi chorobami lub upośledzeniem nie dałabym rady.
blotka pisze:
anik790719 pisze:dziewczynka, do 2, góra 2,5 lat (mimo wszystko chciałabym zachować ten książkowy wiekowy porządek)
Myślę, że to sensowny pomysł, Twoim dzieciom będzie pewnie łatwiej zaakceptować nowego członka rodziny.
Reasumując powiem tak - na Waszym miejscu poszłabym do OAO na luźną pogawędkę, bo to nic nie kosztuje ani do niczego nie zobowiązuje, a może dostarczyć wielu ważnych informacji. Wtedy najprędzej dowiecie się, jakie macie szanse, bo tutaj to możemy sobie gdybać, a wiele - moim zdaniem - zależy od konkretnego ośrodka. W jednym mogą Was w ogóle nie przyjąć, w innym zrobią to chętnie.
Próbować nie zaszkodzi, życzę powodzenia :)
nietykalna pisze:Jestem mamą trójki dzieci, dwoje biologicznych, jedno adoptowane. Moi chłopcy byli w podobnym wieku jak pojawiła sie małą. Wiekiem była pośrodku. Z mojego doświadczenia jak i późniejszego zagłebiania się w ten temat, nie decyduj się na dziecko starsze od twoich, dzieci muszą pojawiać się w naturalnej kolejności, to bardzo ułatwia szczególnie że to zawsze najmłodszemu poświęcamy najwięcej czasu, najwięcej wybaczamy. Jest to szczególnie ważne przy takich małych dzieciach i zbliżonej różnicy wieku. Moim zdaniem twoje dzieci są jeszcze bardzo małe a adopcja dziecka to wyzwanie. Stracicie na tym wszyscy, nie będziesz mogła poświęcić tyle czasu co powinnaś nowemu dziecku, lub zaniedbasz swoje. Jeżeli bedziesz miała szczęście i trafisz na dziecko które nie jest mocno poranione to jakoś sie ułoży, gorzej jak mała będzie miała deficyty a takie dzieci częściej proponują w ośrodkach parom, które mają dzieci może licząc na ich doświadczenie. Ja żałuje że nikt mi nie powiedział co się może wydarzyć, że nikt nie powiedział mi że może być tak trudno i ciężko. Ja z całego serca odradzam ci adopcje mając tak małe dzieci. Poczekaj aż podrosną i dopiero wtedy udaj się do ośrodka. To jest moja rada dla ciebie i twoich dzieci, bo one mogą stracić najwięcej.
anik790719 pisze:U nas czas oczekiwania na dziecko to 4 lata wiec w tym czasie maluchy zdążą podrosnąć :-)

Awatar użytkownika
kasialu
Posty: 1394
Rejestracja: 13 mar 2004 01:00

Post autor: kasialu »

Zgadzam się z Nietykalną... Sama jestem Mamą dwójki dzieci - Córcia 5,5 i Synus 4,5 roczku. Dzieci absorbujące, w wieku przedszkolnym to samo szczęście, ale wyobrażam sobie jak cięzko byłoby gdyby w naszej rodzinie pojawiło się kolejne dziecko...
Anik piszesz, że chcecie dziewczynkę do 1,5 roczku. To trudny wiek, a w przypadku dzieci poranionych przez los moze być jeszcze trudniejszy niż u dzieci wychowujacych się w rodzinach biologicznych.
Masz rację, że dzieciaczki podrosną zanim procedura się zakończy i doczekacie się córeczki, ale ja sama śiadomie nie zdecydowałabym się tak szybko..
Pozdrawiam ciepło.
Ostatnio zmieniony 18 sty 2010 11:41 przez kasialu, łącznie zmieniany 1 raz.
Dwie drogi, dwa szczęścia...

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

ac1212 pisze:Witam,

razem z mężem w lutym 2007 roku zapisaliśmy się w 'kolejce" na szkolenie dla kandydatów na rodzinę adopcyjną.


W październiku tego roku rozpoczęliśmy nasz kurs - kończy się on w styczniu 2010 roku.

Jesteśmy jedyną parą , która ma już dziecko - tzn. córkę która jest moim dzieckiem biologicznym natomiast mój mąż ją przysposobił w 2006 roku.

Obecnie Małgosia ma już 8 lat - oczywiście rozmawialiśmy z nią ,że będzie mieć siostrzyczkę lub braciszka i jest tym faktem zachwycona. Zaczyna dzielić zabawki, chce dekorować pokój dla rodzeństwa.

Mój niepokój zaczął się po obejrzeniu programu w TVP o adopcji - gdzie rodzina miała swoje dziecko i po adopcji drugiego - ich dziecko biologiczne zamknęło się w sobie, bawiło się w koncie samo, straciło apetyt itd. itp.

Czy jest jakiś "złoty środek" na to aby taka sytuacja nam się nie przydarzyła ?

pozdrawiam

Ania :)
agataka26 pisze:ac1212 programu nie widziałam, ale jakoś nie łączyłabym wymienionych zachowań starszego dziecka z adopcją młodszego, ale z faktem pojawienia się w domu rodzeństwa. (bez względu czy to biologiczne czy adoptowane, rywal to rywal)
A "złoty środek" hm... starać się dać max uwagi dziecku starszemu, żeby nie czuło się odrzucone. Nie wiem czy to jest możliwe, ale starać się można.
waniliaka pisze:jak miałam 8 lat (jestem rodzonym dzieckiem moich rodziców) urodził się mój brat (rodzice ci sami) - zamknęłam się w sobie i bardzo przeżywlam pojawienie się rodzeństwa.
Mój adoptowany syn miał 10 lat, kiedy pojawiło się w naszym domu drugie dziecko - nie powiem, żeby nie było problemów, zazdrości... ale wszystko w granicach rozsądku ;) - myslę, że był przez nas lepiej przygotowany niż ja byłam :)
ewla pisze:Ja również mam biologiczną córkę, która ma 9 lat a od 9 mies. jestem szczęśliwą mamą adopcyjną niespełna 3-letnich blizniaczek. Baliśmy się bardzo przyjęcia tej wiadomości przez córkę, jednak dzięki naszym ciągłym zapewnieniom o naszej miłości i tłumaczeniom obyło się bez większych problemów. Oczywiście, jak to w każdej rodzinie bywa musieliśmy zmierzyć się z zazdrością i walką o nasze względy nie tylko starszej Oli ale także naszych bąbli, które bardzo usilnie zabiegały o naszą uwagę(zresztą cały czas zabiegają). Mamy wesołą rodzinkę, z której jesteśmy baaardzo dumni. Staraliśmy się co prawda o jedno malutkie dzieciątko ale Pan Bóg widocznie miał dla nas inny prezent, dlatego bez zastanowienia zgodziliśmy się poznać i pokochać nasze dzieci. Starsza córcia dużo mi pomaga i ma coraz lepszy kontakt z dziewczynkami. :D
ac1212 pisze:Witam,

dziękuję za słowa otuchy i wsparcia..:)

Nasza Małgosia ciągle jest przez nas zapewniana o tym ,że ją kochamy najbardziej na świecie i że jak będzie rodzeństwo to dalej będziemy ją tak kochać.

Cieszę się,że nie jesteśmy sami w naszych troskach i rozterkach i że tutaj możemy się nimi podzielić i porozmawiać.

pozdrawiam
ewla pisze:ac1212. Mam nadzieję jednak, że Twoja droga adopcyjna nie będzie trwała tak długo jak nasza (czekalismy 2 lata). Właściwie nasze dzieci sobie wywalczylismy sami. Co jakiś czas ja albo mąż jeżdziliśmy do ośrodka upominać się, przypominać, że czekamy coraz mniej cierpliwi. Nie chcę tutaj na forum opisywać swoich żali do OAO ale teraz już wiemy, że czekalismy tak długo bo mamy już jedno dziecko. Teraz to nie ważne. Może po prostu czekaliśmy na nasze ukochane blizniaki. (tak mialo być!). Wam tez życzę dużo cierpliwości i wytrwałości. Jeśli masz ochotę pogadać jeszcze na ten temat ale nie na forum to zapraszam na PW.
Pozdrawiam :)
ac1212 pisze:Ewla - dziękuję za słowa otuchy i radę...


Chyba też po zakończeniu naszego szkolenia (styczeń -2010) będziemy co jakiś czas podpytywać o pociechę dla nas..

Pozdrawiam Wszystkich
ewla pisze:Życzę Wam z całego serca, aby szybko odnalazła się dla Was niunia. My jesteśmy teraz wszyscy podekscytowani pierwszymi wspólnymi świętami. Jak stroiliśmy choinkę dziewczynki były tak zadowolone, że na twarze wystąpiły rumieńce i co chwilę przybiegały do nas i mówiły: "kocham Cię mamusiu i tatusiu". To było niesamowite i bardzo wzruszające. Ola (najstarsza córka) jest troszkę zagubiona i co jakiś czas upewnia się, czy napewno ona też dostanie tyle prezentów, co dziewczynki. Bardzo wydoroślała też, zaczyna mieć coraz lepszy kontakt z siostrami a one są w nią wpatrzone jak w obrazek.
Aniu pisz, proszę, jak będzie przebiegało to Wasze czekanie. Twój wątek obudził we mnie wspomnienia związane z naszą całą "ciążą adopcyjną". Trzymam kciuki i życzę zdrowych, Wesołych Świąt oraz jak najbardziej Szczęśliwego Nowego Roku!

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

ciekawy watek!
w ogole to witam w gronie mam rodzenstw "mieszanych". :lol:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Awatar użytkownika
ac1212
Posty: 2
Rejestracja: 16 gru 2009 01:00

Post autor: ac1212 »

... no my już po szkoleniu ...

W ośrodku powiedzieli nam : "TAK" i teraz zostaje nam już tylko czekanie na telefon.

Nasza Małgola już nie może się doczekać na rodzeństwo...

katarina1155
Posty: 3
Rejestracja: 22 kwie 2010 21:17

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: katarina1155 »

[quote="kasialu"]Anik piszesz, że chcecie dziewczynkę do 1,5 roczku.


Witam, ja też mam biologiczną córkę, która ma obecnie 6 lat, w 2008 zdecydowaliśmy się z mężem na adopcję, również chcieliśmy dziewczynkę tak ok. 2-3 lata młodszą od naszej. Pojawiły się w tym kierunku problemy. Pani psycholog stwierdziła, że dziewczynki nie możemy dostac, bo nasza Ola za bardzo związana jest z ojcem.Taka adopcja miała zagrozic rozpadowi naszej rodziny. Zaproponowali nam chłopca do 1 roku życia w listopadzie 2009. Zaznaczam, że dopiero teraz ok. 2 m-ce temu dostaliśmy kwalifikację, gdzie szkolenie skończyło się w kwietniu 2009r. Więc zgodziliśmy się na chłopca.
Więc z wyborem płci dziecka to nie takie proste jak się niektórym wydaje, przynajmniej w naszym ośrodku.Pozdrawiam.
ewa

Awatar użytkownika
ac1212
Posty: 2
Rejestracja: 16 gru 2009 01:00

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: ac1212 »

Witam,

w naszym wypadku nikt nam nie powiedział jakiej płci ma być nasze dziecko - postanowiliśmy że przyjmiemy co nam los da - czy chłopca czy dziewczynkę...
Niestety ciągle czekamy na nasze maleństwo ....

Widać we Wrocławiu podchodzą do tematu bardziej liberalnie - nasza Małgosia jest też z nami bardzo związana...chyba jak każdy jedynak :)


pozdrawiam

Ania

Awatar użytkownika
Vill
Posty: 1645
Rejestracja: 20 paź 2003 00:00

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: Vill »

hm,i ja może dołączę?...
co i jak? chętnie się dowiem;)
miłego wieczoru;)



Vill mama zamieszana;)

Awatar użytkownika
Blu999
Posty: 124
Rejestracja: 29 mar 2010 00:00

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: Blu999 »

co słychać u mam (z)mieszanych? :)
Ja mam biologiczną córkę, czekam na adoptowanie malucha dowolnej płci. Już po kursach i kwalifikacjach, w ośrodku jesteśmy zapisani od ponad roku. Czas się dłuży niemiłosiernie....
Pozdrowienia!

Awatar użytkownika
Nene
Posty: 32
Rejestracja: 22 lip 2005 00:00

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: Nene »

Blu999 pisze:co słychać u mam (z)mieszanych? :)
Ja mam biologiczną córkę, czekam na adoptowanie malucha dowolnej płci. Już po kursach i kwalifikacjach, w ośrodku jesteśmy zapisani od ponad roku. Czas się dłuży niemiłosiernie....
Pozdrowienia!
Mam 5,5-letniego synka biologicznego.
Trzy lata temu zgłosiliśmy się do ośrodka w sprawie adopcji.
Czekamy, czekamy, czekamy.... ciężko się czeka. Bardzo.
Lulek, ur. 12 maja 2005 roku
miejsce w sercach dla Adoptusi...

Awatar użytkownika
Gość

Re: Rodzeństwo adopcyjno-biologiczne (co i jak)

Post autor: Gość »

My mamy dziecko biol. 1,5 roku; kończymy kurs, zgłosiliśmy chęć przyjęcia dziecka starszego, ale raczej to nie przejdzie mimo, że nas na początku zapewniano, że to nwoczesny ośrodek i nie ma z tym problemu. Im bliżej końca tym mniej wiary, a wiadomo, że rodzice z biologicznym dzieckiem szybko nie doczekają się na adopcje. Narobiłem sobie nadziei... więc po co te ankiety na początku i określanie swoich oczekiwań, chociażby co do płci. Zawsze znajdzie się jakieś "mądre psychologiczne" wytłumaczenie żeby zaproponować zupełnie coś innego od oczekiwanego. Tak mnie smutno naszło ... :mur:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”