OSRODKI Z NOWORODKAMI DO ADOPCJI PROSTO ZE SZPITALA

Archiwum forum "Ośrodki i procedury adopcyjne"

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy grupa wdrożeniowa

aisak
Posty: 442
Rejestracja: 07 gru 2004 01:00

Post autor: aisak »

chica4 a czy zastanawiałaś sie jakbyś sie czuła gdyby po np 2 tyg. rodzice biol. zmienili zdanie! Jak bardzo byś płakała - bo odebrali ci cząstke ciebie.... .
Może będziecie dziewczyny złe, że tak podchodzę do tematu, ale wierzcie mi, takie dawanie i odbieranie może prowadzić do ogromnej tragedii. I zapewnienia, że rodzina jest pewna nigdy nie mogą być 100%. Bo człowiek jest tylko lub aż człowiekiem.... . I nawet najlepszy psycholog może sie pomylić, nie odgadnać myśli drugiej osoby.
Wiele sie mówi, że to jest świadome ryzyko nowej adopcyjnej rodziny, dla dobra dziecka. Ale jak z wszytkim, zawsze nam sie wydaje że nas to nie spotka. A zastanówcie sie co by było gdyby..... Czy drugi raz zdecydowałybyście sie na to samo...dla dobra dziecka....?

pozdrawiam

chica4
Posty: 2259
Rejestracja: 16 lis 2002 01:00

Post autor: chica4 »

Aisak, zdawalismy sobie z mezem sprawe z ryzyka, ale nasz osrodek dzialal na tej zasadzie od dawna i wszystko ukladalo sie pomyslnie do tej pory. Chcialam zaryzykowac i byc z moim dzieckiem od pierwszych dni. Osrodek kieruje do adopcji te dzieci, co do ktorych nie ma zadnych watpliwosci, ze rodzice moga sie rozmyslic.
Mialam swiadomosc, ze to moze sie przydarzyc, zwlaszcza po pierwszym doswiadczeniu, kiedy to dostalismy telefon, ze urodzila sie nasza coreczka, a potem okazalo sie, ze to nie nasza coreczka... Cierpialam, mimo, ze jej jeszcze nie widzialam, ale wytlumaczylam to sobie w ten sposob, ze to po prostu nie byla nasza coreczka, nasza jest Olenka:) Nie wiem co by bylo, gdybym ja juz widziala...i chyba wole nie wiedziec...
Z tego co wiem, w tej chwili wszystkie osrodki ida tym samym trybem, tzn. rodzice dostaja dzieci dopiero po uregulowaniu sytuacji prawnej. To na pewno daje spokoj ducha, a nie daje tej wspanialej mozliwosci bycia z dzieckiem od pierwszych chwil jego zycia i dzielenie z nim wszystkich uczuc i emocji od poczatku, nie oddalabym tego za zadne skarby. To byly piekne i wspaniale chwile. Gdybym miala decydowac sie jeszcze raz na adopcje, to na pewno chcialabym by byl to noworodek prosto ze szpitala...

Chica i Chic- szczęśliwi rodzice Oleńki:-) (ur. 16.10.03r, z nami od 24.10.03r.):-) http://foto.onet.pl/0,18279706,710070,user.html



Awatar użytkownika
gosek
Posty: 51
Rejestracja: 14 mar 2003 01:00

Post autor: gosek »

Łączę się tutaj duchowo z odpowiedzią chica4. Za żadne skarby świata nie zrezygnowałabym z tych pierwszych miesięcy naszej córeczki.
Aisak, sytuacja o której tutaj mowa, czyli przyjęcie dziecka z nieuregulowaną sytuacją prawną jest DOBROWOLNE. Ośrodki na narzucają przyszłym rodzicom tej formy adopcji. Po każdym szkoleniu odbywa się tzw. wywiad rodziną, w którym decydujecie czy chcecie dziecko z uregulowaną sytuacją prawną, czy też nie.
Wiem o czym piszę, bo sama drżałam każdego dnia, od momentu przywiezienia Oleńki do domu, czekając na zrzeczenie się praw przez mb. Gdybym nie zdecydowała sie wtedy na tą formę opieki nad dziekiem, poznałabym Olę gdy miała 10m-cy, bo mb "dała nogę" i zaczął sie proces pozbawiania jej praw rodzicielskich. W tym czasie Oleńka byłaby w pogotowiu opiekuńczym a potem w DD.
Ale wychowywała się od poczatku w swojej przyszłej rodzinie. Te pierwsze 6 tygodni to była niepewność i strach. Codzinnie ze łzami w oczach starałam się zapamietać, co musiałabym przekazać mb na temat Oleńki, gdybym musiała ją jednak oddać; kiedy ma kolki, jak trzeba ją masować aby brzuszek przestał boleć, ile mleczka pije o określonych godzinach, jak lubi być noszona itp.
Może uznasz mnie za wariatkę, ale dobro dziecka było dla mnie ważniejsze - tym bardziej że wtedy miałam wszelkie przesłanki by wierzyć, ze mb oddała maleńką do adopcji bo nie miała środków do życia, mieszkania, wsparcia rodziny- oddała bo kochała.
Sytacja się nieco zmieniła gdy nie zgłaszała sie na kolejne terminy w sądzie i ostatecznie pozbawiono ją praw rodzicielskich. Po 9 miesiącach.
w dniu 1 urodzin Oli odbyła sie sprawa adopcyjna. 12 miesięcy niepewnośc- ale zacytuję tutaj słowa chica4, bo są to tez i moje odczucia:
chica4 pisze:o byly piekne i wspaniale chwile. Gdybym miala decydowac sie jeszcze raz na adopcje, to na pewno chcialabym by byl to noworodek prosto ze szpitala...
[url=http://zp.prv.pl/i.php?ik=84][img]http://217.96.179.104/b/84.png[/img][/url]
------------------------------------------
zawód -mama

foczka
Posty: 3735
Rejestracja: 29 sty 2003 01:00

Post autor: foczka »

Piszecie, że zdecydowałybyście się poraz drugi. Ale macie już jedno dziecko. Co zrobicie w sytuacji, gdyby jednak trzeba było dziecko oddać? Jak wytłumaczycie pierwszemu dziecku zabranie siostrzyczki czy braciszka?

Awatar użytkownika
gosek
Posty: 51
Rejestracja: 14 mar 2003 01:00

Post autor: gosek »

widzisz foczka, jeśli chodzi o mnie, to nie powinnam tak dosłownie cytować chica4. CHodzi mi tutaj o słowa "gdybym miała..." Bo ja, a raczej my -bo mowa tu o mnie i mężu- już jakiś czas temu zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko i od 3 miesięcy jesteśmy "oczekujący".
A co do twojego pytania: jak wytłumaczyć pierwszemu dziecku..."?
Nasza córeczka skończy niedługo 2 latka i nie kryjemy się z faktem ze została adoptowana. Opowiadamy jej o tym jak przyjechaliśmy do niej do szpitala, bo ona potrzebowała mamusi i tatusia. Rozmawiamy z Oleńką i od jakiegoś czasu tłumaczymy jej, że zamieszka z nami dzidziuś, który nie ma mamusi i tatusia i jest bardzo smutny i płacze, bo nie ma go kto przytulić. Gdyby zaszłą taka sytuacja, że musimy oddać maleństwo, wytłumaczyłabym Oleńce, że wróciła mamusia dzidziusia i dzidziuś wrócił z mamusią do domku.
Bo ja wychodzę z założenia, że jeśli matka biologiczna jest w stanie zająć się swoim dzieckiem, to nigdzie indziej nie może mu być lepiej i należy się tylko cieszyć że ma swoją biologiczną rodzinę.
Na szkoleniu przedadopcyjnym bardzo wyraźnie nam tłumaczyli, że główne założenia adopcji to "wy jesteście dla dziecka, a nie dziecko dla ciebie" czyli dobro dziecka jest ważniejsze niż nasza chęć posiadania potomka na zasadzie " to moje".

Ale potrafię także zrozumieć ludzi, którzy nie mają w sobie tyle siły, aby zaopiekować się dzieckiem z nieuregulowaną sytuacją prawną. Bo to naprawdę nie jest łatwe. Te miesiące nerwów i strachu i niepewności.

Dlatego nie namawiam nikogo na taką formę adopcji. To musi wyjść z człowieka samo. Nic na siłę.

Jeszcze raz powtarzam:
TA FORMA ADOPCJI JEST DOBROWOLNA!!!
NIKT NIE ZMUSZA PRZYSZłYCH RODZICóW DO OPIEKI NAD DZIECKIEM Z NIEUREGULOWANą SYTUACJą PRAWNą.
[url=http://zp.prv.pl/i.php?ik=84][img]http://217.96.179.104/b/84.png[/img][/url]
------------------------------------------
zawód -mama

foczka
Posty: 3735
Rejestracja: 29 sty 2003 01:00

Post autor: foczka »

Moje dziecko 3,5 roku przeżyłoby strasznie zabranie takiego maluszka. Oczekujemy już dość długo na drugie i widzę, że coraz bardziej nie może się doczekać. Zresztą my też byśmy płakali.
O wiele trudniejsze jak już się ma jedno dziecko.

Awatar użytkownika
matkab
Posty: 5
Rejestracja: 12 sty 2009 01:00

Post autor: matkab »

Witam. Jestem matką biologiczną, która jest zmuszona oddać do adopcji swojego syna. Jest jeszcze w brzuchu moim, lecz niedługo. Pare tygodni. Kim jestem? Nie wyrodna matką pijąca wódke i z jakiejś meliny. Jestem normalną kobieta. Sytuacja w jakiej sie znalazłam jest tak krytyczna, ze nie jestem w stanie zapewnić dziecku minimum. Jak beznadziejnie jest wiedzą pracownicy OAO we Wrocławiu z ul. Młodych techników. W mojej sytuacji nawet nie próbowali mnie namawiać na zmianę decyzji. Po prostu nie ma wyboru. Zostałam sama nagle bez mieszkania i z drugim dzieckiem.
Jedyną decyzją dla zapewnienia temu dziecku normalnego domu jest decyzja o adopcji. Nie zamierzam utrudniać przyszłym rodzicom spraw i zrzeknę sie szybko. Ogromny ból który jest już teraz, przed porodem nie jest w żaden sposób wytłumaczalny. Bardzo kocham mojego synka, który zawsze gdzieś w myślach będzie mój. Chciałabym bym kiedyś mogła zobaczyć to dziecko, nawet jako dorosłego człowieka. Pisze to, żebyście wiedzieli, ze to jest bardzo trudna decyzja dla niektórych matek, ze nie jesteśmy tylko patologicznymi pijaczkami spod mostu... Nikt nie może zrozumieć co czuje, pisząc to teraz, czując w brzuchu ruch i w piersi pokarm, który już robi sie na marne...
OAO na Techników we Wrocławiu bardzo dobrze mnie przyjął, od razu tego samego dnia przyjęli mnie pracownicy i wszystko mi wyjaśnili. Dziękuję pracownikom.
Chciałabym chociaż móc nadać synkowi Imię, ale podejrzewam, ze i tak bedzie zmienione...
Ciepło pozdrawiam wszystkich którzy mogą i chcą przygarnąć te dzieci, takie jak moje.

chica4
Posty: 2259
Rejestracja: 16 lis 2002 01:00

Post autor: chica4 »

Matkob, dzieki tak odpowiedzialnym kobietom, jak Ty, my - rodzice adopcyjni- mozemy cieszyc sie rodzicielstwem. Potrafisz z bolem oddac swoje dziecko pod opieke innej kobiecie, ktora na pewno pokocha je calym sercem. Jestem z Toba w tej trudnej chwili, podziwiam Cie i dziekuje, ze sa jeszcze takie osoby, ktore zamiast zostawic dziecko na smietniku, daja mu po prostu jakby drugie zycie. Dzieki takiej kobiecie ja rowniez mam corke. Dziekuje Tobie i innym Matkomb, za podjecie tak trudnej zyciowej decyzji. Jesli tylko kiedys moja corka wyrazi chec poznania swojej matki biologicznej nie bede stala na przeszkodzie, pomoge jej w poszukiwaniach.

Chica i Chic- szczęśliwi rodzice Oleńki:-) (ur. 16.10.03r, z nami od 24.10.03r.):-) http://foto.onet.pl/0,18279706,710070,user.html



Awatar użytkownika
Mat
Administrator
Administrator
Posty: 3736
Rejestracja: 01 sie 2002 00:00

Post autor: Mat »

matkab pisze:Chciałabym chociaż móc nadać synkowi Imię, ale podejrzewam, ze i tak bedzie zmienione...
Jeśli pracownicy przekażą rodzinie adopcyjnej, że to matka nadała imię dziecku (a nie jacyś anonimowi pracownicy szpitala) i jej na imieniu zależało, to jest duża szansa, że imię zostanie. Możesz też napisać do dziecka list, zwracając się do niego po imieniu. Dziecko masz prawo odwiedzać do zrzeczenia (widziałam, że pytałaś o to na innym wątku). Wydaje mi się, że i do rodziców adopcyjnych możesz napisać list i zostawić w ośrodku. Trzymaj się, na pewno jest Ci teraz bardzo ciężko...

Awatar użytkownika
matkab
Posty: 5
Rejestracja: 12 sty 2009 01:00

dziekuję

Post autor: matkab »

Dziękuję dziewczyny za dobre słowa. Zabieram się za ten list i łzy mnie zalewają. Jeszcze tylko dwa tygodnie i będzie rozwiązanie.
Wiem, ze czas nie leczy ran, tylko przyzwyczaja nas do bólu. Ale wiem tez, ze mojemu synkowi trafi sie dobra rodzina. Dobre warunki. Wiem, bo jest zdrowy i silny. Dobrze go karmiłam, kwas foliowy był brany, nie pale ani nie piję. Ojciec dziecka też. Nigdy nie chorowaliśmy na nic prócz kataru i anginy. Byłam wegetarianką, w ciąży synek jednak wolał trochę wątróbki, kabanosa i wołowinki. Dlatego wiem, ze będzie ładny i mądry i zdrowy. To czemu ma mu sie nie poszczęścić? Wierze w to i dlatego moje serce sie uspokaja.
Ja muszę zapewnić życie starszej córce. Kiedy nagle zostałam sama, niewiele mogę. A jej już nie mogę stracić. Los bywa dziwny.
Dobra, już sie nie rozpisuję. Wszystko z panią z OAO mam omówione. Do końca daje mi czas na zastanowienie, ale ona wie, ze jestem już gotowa.
Ciesze się, ze mnie nikt nie namawia do innych rozwiązań, tego sie bałam. Bo wtedy człowiek znów popada w niestabilność i nie wie co ma zrobić. A nie chce dać dziecka do domu dziecka na jakiś czas, bo jeśli moja sytuacja sie nie poprawi to potem nikt nie zaadoptuje ''starego dziecka''. Teraz ma największe szanse.
Wierze w to i modle się.
Dziękuję za dobre słowa. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Awatar użytkownika
MalaMada
Posty: 2649
Rejestracja: 03 sie 2004 00:00

Post autor: MalaMada »

Witam,
Nie wiecie może czy oprócz Wrocławia gdzieś jeszcze Ośrodek dają do adopcji dzieci prosto ze szpitala??

matkab podziwiam Cię i dziękuje, że dasz komuś tyle szczęścia i radości co Ty masz ze swojej córeczki :cmok:
2006.04 - I ICSI /Invicta/ - i nic
2006.12 - II ICSI /Invicta/ - i nic
2007.02 - c. biochem
2007=20kg mniej :)
2008.04-09 - analogi
2008.11 - III ICSI /Invicta/ - i nic
2008.12 - c. biochem
2009.01 - WAGA spada ;)

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

MalaMada pisze:Witam,
Nie wiecie może czy oprócz Wrocławia gdzieś jeszcze Ośrodek dają do adopcji dzieci prosto ze szpitala??
w Łodzi. Dzieci idą do rodziców prosto ze szpitala, z oddziału preadopcyjnego, mając ok. 7 tygodni.

Awatar użytkownika
MalaMada
Posty: 2649
Rejestracja: 03 sie 2004 00:00

Post autor: MalaMada »

Madźka pisze:w Łodzi. Dzieci idą do rodziców prosto ze szpitala, z oddziału preadopcyjnego, mając ok. 7 tygodni.
Dziękuje, a wiesz może z którego ośrodka ??
2006.04 - I ICSI /Invicta/ - i nic
2006.12 - II ICSI /Invicta/ - i nic
2007.02 - c. biochem
2007=20kg mniej :)
2008.04-09 - analogi
2008.11 - III ICSI /Invicta/ - i nic
2008.12 - c. biochem
2009.01 - WAGA spada ;)

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

i z AOAO i z TPD. Dzieci zgłaszane są do obu. Jeśłi tylko rodzice bio się zrzekną, dość szybko jest sprawa i dziecko i dzie do domku...no chyba, że się nie zrzekaną - wtedy dzieci jadą do Pogotowia rodzinnego lub do DD.

Awatar użytkownika
MalaMada
Posty: 2649
Rejestracja: 03 sie 2004 00:00

Post autor: MalaMada »

Madźka pisze:i z AOAO i z TPD. Dzieci zgłaszane są do obu. Jeśłi tylko rodzice bio się zrzekną, dość szybko jest sprawa i dziecko i dzie do domku...no chyba, że się nie zrzekaną - wtedy dzieci jadą do Pogotowia rodzinnego lub do DD.
Dziękuje :)
2006.04 - I ICSI /Invicta/ - i nic
2006.12 - II ICSI /Invicta/ - i nic
2007.02 - c. biochem
2007=20kg mniej :)
2008.04-09 - analogi
2008.11 - III ICSI /Invicta/ - i nic
2008.12 - c. biochem
2009.01 - WAGA spada ;)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Ośrodki i procedury adopcyjne”