agresja i złe zchowania u adoptowanego dziecka

Ekspertką na forum jest Magdalena Kruk-Rogucka - doktor nauk społecznych i terapeuta systemowy, pracuje w Ośrodku Adopcyjnym TPD w Warszawie. Zajmuje się prowadzeniem w procesie adopcyjnym kandydatów na rodziców adopcyjnych, opieką psychologiczną nad matkami i rodzinami biologicznymi, poradnictwem skierowanym do rodzin adopcyjnych doświadczających trudności wychowawczych, współpracą z ośrodkami opiekuńczo - wychowawczymi. Przyjmuje także pacjentów we własnym gabinecie w Warszawie i specjalizuje się w tematach adopcyjno-płodnościowych.

Moderator: Osoby zatwierdzające - po adopcji

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
vanesa
Posty: 24
Rejestracja: 01 lip 2009 00:00

agresja i złe zchowania u adoptowanego dziecka

Post autor: vanesa »

Witam,
Niecały rok temu adoptowaliśmy chłopczyka. Miał wtedy dwa latka. Mały rozwija się prawidłowo, jest zdrowy, szybko się u nas zaaklimatyzował. Jest bardzo żywym i ruchliwym chłopcem ale jednocześnie uczuciowym, uśmiechniętym. Wiem, że ten wiek jest trudny, pojawia się bunt, chęć robienia wszystkiego samodzielnie. To co jednak mnie osobiście niepokoi to zachowania syna kiedy na coś się mu nie pozwoli, bo na przykład coś jest dla niego niebezpieczne. Staramy się dużo tłumaczyć ale chyba przynosi to małe efekty. Mały często wyładowuje emocje próbując nas uderzyć, czasami się mu to niestety uda, próbuje kopać, szczypać lub gryzie. Powiem szczerze, że nie mam już pojęcia jak radzić sobie z tymi zachowaniami. Jestem na rocznym urlopie rodzicielskim. Syn od września idzie do przedszkola, ja muszę wrócić jesienią do pracy. Poza tymi zachowaniami syn często strasznie krzyczy lub rzuca zabawkami, tak pokazuje swoje niezadowolenie. Próbowaliśmy chyba już wszystkiego - i tłumaczenia i zabierania zabawek i wyprowadzenia na kilka minut do pokoju żeby się uspokoił. Zdarzyło mi się także dać mu klapsa czy porządnie pokrzyczeć. Nie jestem zwolennikiem tego typu wychowania ale po prostu czasem mam już serdecznie dosyć. Naprawdę nieraz mam wrażenie że za chwilę zwariuję. Mały nie słucha w ogóle, za chwilę robi to samo, żadne kary na działają na dłużej. Spacer z nim jest zwykłą udręką. Ucieka, nie wraca wołany, nie pomagają żadne tłumaczenia, branie za rękę. Zwyczajnie podkurcza nogi i zawisa na ręce krzycząc. Tak pokazuje że nie będzie szedł za rękę. Pozwalamy synowi na samodzielność, ale pewne rzeczy jak spinanie się po meblach czy uciekanie w stronę ulicy są po prostu niebezpieczne. Od początku staraliśmy się wprowadzić jakieś zasady. Mały jest bystrym dzieckiem, chyba o buntowniczym usposobieniu, do tego jest bardzo żywy i ciekawy. Czasem wręcz śmieje się nam w twarz z tego co mówimy do niego. To jest naprawdę irytujące. Nie wiem już jak mam sobie radzić z takimi zachowaniami. Nie wiem czy to istotne, ale u biologicznego ojca syna zdiagnozowana była schizofrenia. Takie informacje nam podano w OA. Czy to może mieć jakiś związek z zachowaniami dziecka? Zaczynam się naprawdę niepokoić. Będę wdzięczna za radę. Pozdrawiam

Magdalena Kruk
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana
Posty: 163
Rejestracja: 24 lip 2012 15:50

Re: agresja i złe zchowania u adoptowanego dziecka

Post autor: Magdalena Kruk »

Dzień dobry,
wydaje mi się, że nie otrzymała Pani mojej odpowiedzi, więc piszę ponownie.
Ma Pani rację z łączeniem zachowań Synka z okresem rozwojowym, w którym się znajduje. Przede wszystkim jednak łączyłabym je z tym, że poza Państwa Rodziną spędził 2x tyle czasu, co z Wami i przeszedł przynajmniej 2 zmiany opiekunów. Testowanie nowych opiekunów jest bardzo częstym zjawiskiem, które następuje po wstępnej aklimatyzacji w nowym środowisku. W Państwa przypadku może on się czasowo pokrywać z okresem rozwojowym.
Przede wszystkim nie powinno być przyzwolenia na agresję. My, rodzice powinniśmy wymagać w pierwszej kolejności od siebie, jako dorośli, którzy zdecydowanie lepiej potrafią kontrolować swoje emocje i są kalką, którą przejmują nasze dzieci. Uderzając je, czy krzycząc, uczymy je dokładnie tego samego. Warto wypracować wspólnie z Synem sposoby, w jakie możemy uwalniać swoją złość i inne emocje, aby było to dla nas akceptowane. Gdyby mieli Państwo z tym trudność, warto udać się do psychologa. Ustalenie zrozumiałych zasad jest bardzo istotne (nie uciekamy na spacerze, ponieważ...).
Na koniec kilka pytań. Kiedy zaczęły się te zachowania? Czy może je Pani z czymś powiązać? Jak wyglądają przykładowe sytuacje, w których dochodzi do wybuchu złości?
Pozdrawiam,
Magda Kruk-Rogucka

ODPOWIEDZ

Wróć do „Po adopcji - pytania do eksperta”