Krnąbrne dziecko...?

Ekspertką na forum jest Magdalena Kruk-Rogucka - doktor nauk społecznych i terapeuta systemowy, pracuje w Ośrodku Adopcyjnym TPD w Warszawie. Zajmuje się prowadzeniem w procesie adopcyjnym kandydatów na rodziców adopcyjnych, opieką psychologiczną nad matkami i rodzinami biologicznymi, poradnictwem skierowanym do rodzin adopcyjnych doświadczających trudności wychowawczych, współpracą z ośrodkami opiekuńczo - wychowawczymi. Przyjmuje także pacjentów we własnym gabinecie w Warszawie i specjalizuje się w tematach adopcyjno-płodnościowych.

Moderator: Osoby zatwierdzające - po adopcji

ODPOWIEDZ
kama11
Posty: 29
Rejestracja: 28 sie 2010 11:56

Krnąbrne dziecko...?

Post autor: kama11 »

Dzień dobry, mamy problem z naszą adoptowaną córką, może Pani będzie nam umiała coś doradzić. Postaram się opisać pokrótce naszą sytuację.
Córka ma 6,5 roku, adoptowaliśmy ją w wieku 8 miesięcy, matka biol. zrzekła się praw od razu po porodzie, córka trafiła do rodzinnego pogotowia, a następnie już nas. W pogotowiu trafiła na cudownych opiekunów, była wyprzytulana, wynoszona, wypieszczona, bez najmniejszych objawów choroby sierocej. Bardzo szybko się zaklimatyzowała i "wrosła" w naszą rodzinę, nie miała nigdy żadnych problemów, ani zdrowotnych, ani z zachowaniem. Córka jest bystrym, inteligentnym dzieckiem, chodzi do zerówki, pani ją chwali, że wszystko łapie "w lot", a przy tym jest otwarta, towarzyska, pogodna...Wydawało by się, że wszystko jest w najlepszym porządku, ale...Młoda jest osóbką z dosyć mocnym charakterem, upartą bardzo, chce robić po swojemu, rządzić, narzucać swoje zdanie, ciężko wyegzekwować wykonanie polecenia, trzeba powtarzać po kilka razy, zanim coś zrobi. W zerówce o dziwo, nie ma problemu z słuchaniem pani, za to są problemy w kontaktach z rówieśnikami. Córka potrafi być bardzo niemiła, jeżeli kogoś nie lubi, mówi o tym otwarcie, wyklucza z zabawy, przezywa, wyśmiewa się itp...Szczypanie, popychanie, zabieranie zabawek udało nam się wyeliminować, ale tej agresji werbalnej jakoś nie możemy. Problem ujawnił się już kilka miesięcy temu, były dziesiątki rozmów, tłumaczeń, próśb, gróźb, nagród, kar....I nic, córka obiecuje, że już nie będzie, po czym znowu ktoś się skarży, że dokuczała....
Jesteśmy już tym zmęczeni, boimy się, że nasze dziecko dostanie łatkę "problemowej", że grupa ją odtrąci, że takie zachowania będą się nasilać...
Zastanawiamy się, czy i na ile jej zachowania są związane z faktem adopcji, czy po prostu taki charakterek...
LIczymy na jakąs radę
POzdrawiam

Magdalena Kruk
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana
Posty: 163
Rejestracja: 24 lip 2012 15:50

Re: Krnąbrne dziecko...?

Post autor: Magdalena Kruk »

Dobry wieczór,
przepraszam za opóźnienie w odpisywaniu. Trudno wskazać na podłoże zachowania Córki, choć opisała je Pani szczegółowo. Znalezienie przyczyny pomoże znaleźć sposób na zmianę, zanim sytuacja się zaogni. Przyczyny mogą być bardzo różne - od związanych z relacjami z rówieśnikami po kwestie adopcyjne, dlatego warto byłoby porozmawiać z kimś, kto obserwuje i lepiej zna grupę zerówkową (nauczyciel, psycholog w zerówce).
W kwestiach adopcyjnych proszę pomyśleć, jak wygląda jawność adopcji, na ile jest to temat jasny i poruszany w Państwa rodzinie? Czy Córka rozmawiała ostatnio z kimś na ten temat? O co pytała? Jaki był ten przekaz? A może zupełnie nie wraca do tej kwestii? Zdarza się, że dzieci z bardzo różnych względów obawiają się poruszyć temat adopcji, co nie oznacza, że nie analizują go po swojemu. Często towarzyszy temu napięcie, które ujawnia się nie wprost, ale w innych sytuacjach (np. w grupie rówieśników, wobec rodzeństwa itp.).
Pozdrawiam,
Magda Kruk-Rogucka

kama11
Posty: 29
Rejestracja: 28 sie 2010 11:56

Re: Krnąbrne dziecko...?

Post autor: kama11 »

Dziękuję za odpowiedź.
Z panią z zerowki rozmawiałam kilkakrotnie o całej sytuacji (ponieważ córka uczęszcza do malutkiej, wiejskiej szkoły, nie ma ani pedagoga, ani psychologa szkolnego), i z tego co mówiła, te "niefajne" zachowania córki skierowane są głownie w kierunku jednej z dziewczynek, odsuniętej od zabawy w zasadzie przez większość grupy. Jednak pozostałe dzieci, mimo iż nie chcą się z nią bawić, nie dokuczają jej. Jakieś mniejsze nieporozumienia zdarzają się naszej córce także z dwoma innymi dziewczynkami z grupy, ale są zdecydowanie rzadsze, i dzieciaki szybko wracają do wspólnej zabawy.
Generalnie pani z zerówki okresla córkę jako dziecko bardzo kontaktowe, otwarte, w zabawach z innymi wykazujące zaangażowanie, pomysłowość, posiadające zdolności organizacyjne.
Jednak mimo wszystko, zostało nam zasugerowane zasięgnięcie porady u psychologa. Ze swojej strony mam wrażenie, że pani nie bardzo chce się szukać rozwiązania problemu, i zastosowała metodę "spychologii"...Zwłaszcza,że za chwilę wakacje, a potem pierwsza klasa, czyli zmiana nauczyciela.
Co do samego faktu adopcji, córka wie oczywiście, że jest adoptowana, że nie mieszkała z nami, jak była malutka. Czasem pyta o jakieś rzeczy czy wydarzenia dotyczące najwcześniejszego dzieciństwa, i wtedy zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie wiem, bo wtedy się jeszcze nie znałyśmy. Przyjmuje ten fakt całkowicie naturalnie, bez żadnych zastrzeżeń. Przy czym nie zdaje sobie jeszcze spawy z tego, z czym się wiąże adopcja, tzn że urodziła ją inna mama. Wie, że nie była w moim brzuchu, ale pytanie: "a w czyim byłam"? jeszcze nie padło...W ogóle, informacje na temat adopcji dozujemy, tzn odpowiadamy w miarę pojawiania się kolejnych pytań (na szczęście się pojawiają ;-) ).

Mamy taką nieśmiałą nadzieję, że te nieładne zachowania córki mogą być też związane z "buntem sześciolatka", i - choć częściowo - po prostu miną ;-) Nie chcemy jednak zostawiać tego tak bez reakcji, stąd m.in. ten mail do Pani, który,muszę przyznać, napisałam w chwili lekkiego podłamania, po nieprzyjemnej sytuacji w zerówce.

Magdalena Kruk
Ekspert Bociana
Ekspert Bociana
Posty: 163
Rejestracja: 24 lip 2012 15:50

Re: Krnąbrne dziecko...?

Post autor: Magdalena Kruk »

Dobry wieczór,
jeśli sytuacja dotyczy konkretnych dziewczynek, to problem raczej ma swoje źródło w grupie i tak, jak Pani zauważyła, brak reakcji ze strony nauczycielki, nie jest tu niestety pomocny. Mimo, że Państwo jako Rodzice rozmawiają ze swoją Córką, to grupa funkcjonuje na swoich zasadach, dlatego warto byłoby poruszyć kwestię na tym gruncie; chęć nauczyciela jest tu istotna.
Co do adopcyjnego tła, to słusznie Państwo postępują podążając za gotowością dziecka. Otwartość w tym temacie, tak, jak zresztą w innych, zwraca się z całą pewnością, a dzieci mogą budować swoją historię w swoim tempie i ze swoim zrozumieniem, zwłaszcza, jeśli nie to, co słyszą, to nie tylko sformułowania prawne, ale rozmowa o emocjach dziecka i jego rodziców.
Życzę wszystkiego dobrego,
Magda Kruk-Rogucka

ODPOWIEDZ

Wróć do „Po adopcji - pytania do eksperta”