hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Archiwum forum "Adopcyjne dylematy"

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

Dzien dobry, zaraz sie przedstawie, ale na poczatek prosze o rade.
Mamy troje dzieci (4, 5, 7), srodkowa corka jest adoptowana. Bardzo chcielismy miec czwarte dziecko (moim maksimum bylo piecioro - zawsze marzylam o duzej rodzinie, maz w toku malzenstwa marzeniem sie zarazal).
Wyszlo tak, ze Osrodek zaproponowal nam trzy siostry - w blizniacznym do naszych dzieci ukladzie (4, 5, 7 - jak w zegarku). Jestesmy ciagle przed pierwszym spotkaniem z dziewczynkami, ale juz emocjonalnie ugotowani.
Mam totalny metlik w glowie, jesli glowa to mozna nazwac. Moj instynkt mowi co innego niz serce i generalnie mam milion pytan. Nasz Osrodek jest bardzo optymistyczny, potrzebuje glosow, hm, nabrzmialych realizmem.
Swiadomie pomijam teraz pewne dylematy (kasa, psychiczne ogarniecie halastry), a prosze o pomoc w dwoch czysto adopcyjnych kwestiach. Bardzo proze o pomoc :-)
1. Opisy (karty) naszych nowych dzieci brzmia jak bajka. Zadnego fasu, zadnej padaczki, zadnych chorob, wlasciwie doskonaly rozwoj, mile, grzeczne, spragnione milosci. Jedno dziecko ma drobne (z mojego punktu widzenia) problemy, ale poza tym - raj. To nie jest nasze pierwsze podejscie, ale pierwszy raz widze dzieci tak "idealne". Czy moge, waszym zdaniem, w to wierzyc? Nasza coreczka oprocz wady wrodzonej widocznej golym okiem, uchodzila za okaz zdrowia. Ma FAS, o ktorym OAO (inny), jak sie rok temu okazalo, wiedzial, ale "dla dobra dziecka" ukryl ten fakt. Wyszlo nam wszystkim to na dobre, ale to inna opowiesc :-)
Reasumujac: waszym zdaniem, czy to mozliwe, zeby dzieci w dd, z trudnej rodziny, dosc pozno z niej zabrane, byly az tak zdrowe psychicznie? Zeby bylo jasne: nie chodzi mi o drobiazgi, jak sikanie do lozka, opoznienia w stosunku do rowiesnikow, etc, raczej o RAD, FAS, generalnie - glebsze niedostosowanie.
I druga kwestia:
2. Mielibysmy trzy pary blizniat. Czy mozna to rozegrac tak, zeby dla calej szostki polaczenie bylo w miare bezbolesne? Jest w tym cos bardzo nienaturalnego - inaczej jest gdy przychodzi niemowlak, albo nawet starszak, ale jeden, najmlodszy. Niechby nawet byly trojaczki - ale mlodsze. Ja mam takli pomysl - nie wiem czy zgodzi sie na to OAO, tu kieruje sie wylacznie intuicja - zeby zanuzenie bylo b. powolne, zeby zaczac od zostania czyms w rodzaju rodziny zaprzyjaznionej - najpierw weekend, potem kazdy weekend, potem przeprowadzka. Tak, zebysmy mogli spotykac sie osobno z nowymi corkami, a jednoczesnie zeby jedne i drugie dizeci mogly sie zaprzyjaznic. Ale moze zle mysle?
Reasumujac: czy tak nienaturalne pojawienie sie dzieci moze sie dobrze skonczyc dla calej rodziny? Widzielismy zdjecie i wpadlismy po uszy.
Bardzo prosze, doradzcie.
To moje trzecie podejscie do Bociana w ciagu ostatnich szesciu czy osmiu lat - za kazdym razem gubie haslo. I za kazdym razem jestem, oczywiscie, w innej sytuacji rodzinnej ;-). Ale ciagle jestem czytelniczka.
pozdrawiam bardzo

Awatar użytkownika
madhag
Posty: 198
Rejestracja: 05 gru 2009 01:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: madhag »

Coz, jesli ktos ma zapedy na samobojce, prosze bardzo :)

Na prawde, to moim zdaniem skrzywdzicie dzieci i te ktore juz macie, i te ktore chcecie adoptowac. Zaden normalny czlowiek nie jest w stanie "nastarczyc" poczucia bezpieczenstwa i milosci dla trojki nowych dzieci w tym wieku. Zaden normalny czlowiek nie jest w stanie dostarczyc snesownych mozliwosci trojce nowych dzieci. Chyba, ze dzialac na zasadzie, ze "ktoremus sie uda", a kilkoro pojdzie na straty, to w takim wypadku rozumiem decyzje. Zamienicie sie w dom dziecka z mala iloscia personelu. A jak wiadomo, domy dziecka nie sa zbyt dobrym rozwiazaniem. Nie badzcie egoistami.
A ze osrodek jest entuzjastyczny... Chca sie pozbyc problemu, szukaja naiwnych.

Ja mam w domu jedno adoptowane 14 lat. Trojke dzieci meza z poprzedniego malzenstwa: 15,17,19. 17 i 19 juz praktycznie u nas nie mieszkaja, poszly na tzw. swoje. I wiem, ze skrzywdzilabym strasznie najmlodszego rodzac lub adoptujac jeszcze jedno dziecko. On potrzebuje nas w calosci. W takim wymiarze godzin, jak ma nas teraz :)

Awatar użytkownika
dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: dominika »

madhag pisze:Naprawde, to moim zdaniem skrzywdzicie dzieci i te ktore juz macie, i te ktore chcecie adoptowac.


Też tak to widzę. :(
I zarówno OAO ukrywający FAS "dla dobra dziecka", jak i OAO proponujący dzieci w takim rozkładzie wiekowym do rodziny z dziećmi w identycznym wieku nie budzą mojego entuzjazmu. :?

Awatar użytkownika
madhag
Posty: 198
Rejestracja: 05 gru 2009 01:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: madhag »

Ja mieszkam w Szwecji i gdy adoptowalismy nasze dziecko, to osrodek strasznie, ale to strasznie sie zastanawial, czy damy rade, majac juz trojke dzieci biologicznych mojego meza w domu. Czy to aby ma sens? Czy bedziemy mu w stanie zapewnic godne warunki, zarowno finansowe ale i emocjonalne. To my musielismy ich bardzo dlugo (prawie rok) do tego przekonywac. Tlumaczyc, dawac przyklady, propozycje rozwiazywania konfliktow domowych, wdawac sie w dyskusje. I to pomimo, ze:
- dziecko znalismy juz od 4 lat
- bylo tylko jedno
- bylo mlodsze o rok od naszego najmlodszego "domowego"
- chcialo do nas przyjechac, bo znalo nas od 4 lat
- oboje pracujemy z mlodzieza
Nawet wywiady robili z byla zona mojego meza (matka trojki), jak ona to widzi, jak moglaby nas odciazyc, co o tym mysli, jak wplynie to na pozostala trojke w domu.

Wiec osrodek, wychodzacy do Was z taka propozycja, wydaje mi sie, delikatnie mowiac, malo kompetentny.
Chyba, ze mysl jest taka: ta proponowana trojka i tak nie znajdzie innej rodziny. Lepiej, zeby zadzialaly prawa ewolucyjne, najsilniejsze emocjonalnie z calej szostki dadza sobie rade. Reszta pojdzie na straty, powiedzmy na oko 50%.

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

Bardzo, bardzo wam dziekuje.
Pozdrawiam
j.

Awatar użytkownika
m_kwiet
Posty: 119
Rejestracja: 17 cze 2008 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: m_kwiet »

Podstawowa zasada którą porządny OA się kieruje to NIE dawać dzieci starszych od już posiadanych. Dziecko w miarę bezboleśnie przyjmie pojawienie się młodszego rodzeństwa, ale starsze zaburza poczucie bezpieczeństwa. To raz.
Dwa - ja mam jedno biologiczne (7 lat) i dwie adoptowane siostry. Z perspektywy czasu to był błąd. Owszem, dajemy sobie radę, ale jeśli już przy trójce mamy problem z "rozdziałem" uwagi u uczuć, by każde czuło się bezpiecznie, to co przy sześciorgu???
Po trzecie - zapomnij o kartach zdrowia. OA zrobi wszystko by pozbyć się trójki dzieci. Moja parka miała zdiagnozowaną epilepsję z czym się godziłem. Obie poza tym były czyste, bez opóźnień fizycznych i psychicznych.
Przy mnie neurolog diagnozował młodszą i ocenił świetnie. W domu okazało się, że dzieciak ma potężne opóźnienia rozwoju fizycznego, napięcie z jednej strony, wiotkość z drugiej, brak odruchów obronnych, etc itd - dobre 9 miesięcy intensywnej rehabilitacji i udało się. Starsza - w DD mówili, że zaczyna mówić i robi szybkie postępy. Realia - ma FAS (FAE, czy pFAS, jak zwał, tak zwał), przetrwałe z 10 odruchów wczesnoniemowlęcych z Moro na czele, ATOS i inne, nie mówi do dziś (ponad 4-ro latka), rozwojowo jest na etapie dwuletniej siostry. Wciąż jeździmy z nią po terapeutach, masujemy, ćwiczymy. Sama integracja sensoryczna pochłaniała 300zł miesięcznie, a całkowite koszty wyjazdów i zajęć z nią szacuję na jakieś średnio 800zł miesięcznie (paliwo, czasem jakiś nocleg). Wymaga dużo, bardzo dużo uwagi na wyłączność. Do tego nakładają się problemy typowo zaburzeniowe, czyli mieliśmy kiwanie, robienie w majtki, walenie głową w ścianę, opór przed przytulaniem, brak odruchu skupiania wzroku, kompletna nieumiejętność samodzielnego jedzenia i picia, etc itd. Plus typowo zaburzeniowa niechęć do jakiejkolwiek nauki - trzeba ją wręcz tresować jak pieska kusząc cukierkiem czy innym smakołykiem, bo ciekawość świata zabiła w niej biologiczna matka i odbudować ją potwornie trudno.
Takoż, jak napisali moi poprzednicy ;) - pomnóż to przez trzy dodaj swoje własne i masz totalny hardcore. Mimo, że stać nas (z trudem) na opiekunkę na cały dzień, i tak ledwo wyrabiamy psychicznie i fizycznie.
To jest decyzja na zawsze, więc jeśli nie chcesz zrobić tym i własnym dzieciakom krzywdy, daruj sobie, chyba, że faktycznie macie kasy jak lody, zatrudnicie terapeutów, opiekunkę itd.
Pomijam już tak prozaiczne i banalne rzeczy jak na przykład wielkość domu (chyba, że wpakujesz obecnym dzieciom lokatorów, a to kiepski pomysł). Samochód - będzie was razem ośmioro, a każde z dzieci w tym wieku wymaga fotelika. Ja mam siedmioosobowe auto i nawet się upychamy w miarę swobodnie. Osiem miejsc to już tylko duże vany - Viano, Vaneo, Multivan czy Renault Trafic/Opel Viviaro, etc. O tym też trzeba myśleć, bo się uziemicie w domu na amen.
BTW - który to ośrodek? Nie Otwock przypadkiem? Słyną z takich propozycji...
Pozdrawiam,
Marcin
Tuptuś Olek lat 7
Adoptusie Olga lat 4 i Zuzka lat 2
http://www.tuptusie-adoptusie.bloog.pl

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

O rany. Nadal bardzo dziekuje za wasze wypowiedzi, duzo mi daly - wzmocnily nasze watpliwosci. Ale jednoczesnie nie chce zebyscie traktowali mnie jak pijane dziecko we mgle.
Mamy skonczony kurs dla rodzin adopcyjnych i zastepczych i nie poprzestalismy na tym kursie - b. duzo czytam, mam skoncozne studia psychologiczne. Mamy dziecko z fasem, wiec wiemy co to jest integracja sensoryczna, opozniony rozwoj mowy, logopeda cztery razy w tygodniu, neurolog, rezonans glowy, zajecia wyrownawcze, etc.
Mamy samochod siedmioosobowy - byl potrzebny ze wzgledu na czeste podroze z synkiem sasiadow. Wiemy juz jaki samochod - dziewiecioosobowy, ze wzgledu na mozliwosc zabrania niani - chcemy kupic i co wiecej mamy na niego pieniadze. Za dwa miesiace przeprowadzamy sie do domu wolnostajacego - pisze o tym tylko dlatego, ze ktos o to pytal, choc chyba ironicznie. Nasz dochod to niewiele ponizej tych - rowniez ironicznie wspomnianych - 20 tys. M.in. dlatego napisalam, ze kwestie kasy i organizacji zycia codziennego odkladam w tej chwili na bok. Zalezalo mi na waszych opiniach - i dostalam je, bardzo dziekuje - glownie co do kwestii wiarygodnosci kart i co do tego - i za to tez jestem wdzieczna - co do ogarnialnosci calosci. Zlamanie zasady mlodszosci dzieci to wlasnie jedna z tych rzeczy, ktorych sie boimy.
Bardzo duzo daliscie mi do myslenia, ale zauwazcie, prosze, ze sa przeciez zawodowe wielodzietne rodziny zastepcze, do ktorych trafia minimum troje do szesciorga dzieci. Z problemami. A zwrz, zwykle maja takze dzieci bio. Po raz kolejny dziekuje za rady (i prosze o jeszcze), ale prosze, uwierzcie, ze nie jestesmy oszolamami, ktorzy nie maja pojecia o tym czym jest Ado i RZ i chca sie utopic razem z dziecmi. Dzis rozmawialismy z psychologiem (spoza OAO), m.in. o tym, jak na nasze dzieci (znane psychoteraeputce, bo korzystalismy z jej pomocy) taka adopcja moze wplynac. Mysle, ze niesprawiedliwe jest zarzucanie mi egoizmu.
A jesli chodzi o nasz oao - coz, gdybysmy nie mieli pewnych watpliwosci, nie musialabym pisac do was.
Pozdrawiam
P.S. Ktos z was napisal, ze ma trojke dzieci i z trudem to ogarnia. Nie tylko dzieci, takze rodzice sa rozni. Ja mam trojke dzieci i ogarniam je juz z latwoscia. Wiem, tylko jedno z nich jest po przejsciach - ale u tamtej mamy zdaje sie tez. W naszym srodowisku jest bardzo duzo rodzin wielodzietnych, przyzwoicie lub dobrze sytuowanych, dopieszczajacych dzieci, swiadomych ich potrzeb - indywidualnego czasu, uwagi, rozwijania talentow i nadrabiania brakow, wiec pewnie dlatego dla mnie nie jest szokujaca sama mysl o szostce dzieci. To tez jest wazne. Choc podkresle jeszcze raz - wiem, ze adoptowane starszaki to zupelnie co innego niz adoptowane niemowleta.
Dziekuje, ze zechcieliscie dobrnac do konca. Ciesze sie, ze jest ktos, z kim moge porozmawiac o tym, jak jest na prawde.

Awatar użytkownika
dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: dominika »

Niezależnie od domu, dochodu, wykształcenia (choć wiem, że to wiele ułatwia), nadal uważam taką propozycję za zły pomysł. To się może udać, ale ryzyko, że się nie uda jest ogromne.
Czworo dzieci po przejściach, troje przyjętych naraz, wiek dzieci - że Wasze są małe i że te proponowane nie są młodsze - to jest problem. I należy się spodziewać, że te przejścia dadzą o sobie znać (FAS, RAD itp.).

OAO i PCPR 'komponują' RA i RZ na różne sposoby, i goniących w piętkę albo rozpadających się domów nie brakuje, więc nie opierałabym się zbytnio o przykłady takich rodzin. W RDD, ZRZ i RZ zasada przyjmowania młodszych dzieci też powinna być przestrzegana, mierzenie sił na zamiary takoż.

Mnie także nie podobają się DD, ale uważam, że to nie usprawiedliwia 'upychania sierotek' uprawianego przez ośrodki. No i przypadków zatajania informacji (o nierzetelności wykonanej diagnostyki nawet nie wspomnę) o stanie dzieci znam dużo. O wiele za dużo.

Swoją drogą, ciekawa jestem opinii (i szkoły terapeutycznej) tej psycholog spoza OAO.

Nie podejrzewamy Cię o egoizm. Myślę, że krzyczymy "UWAGA!", ponieważ widzimy ogromne ryzyko. Ta decyzja może zaowocować krzywdą dla Was (dorosłych) i dzieci - wszystkich albo części.

Awatar użytkownika
m_kwiet
Posty: 119
Rejestracja: 17 cze 2008 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: m_kwiet »

Dokładnie. Cudowne, że chcesz. Gdyby twoje dzieci miały choćby 10,11 i 13 lat- to może i bym poparł. Wiem jak bardzo przeżył mój biologiczny syn adopcję dwóch dziewczynek i jeśli wam to odradzam - to właśnie z uwagi na wasze obecne dzieci i zdrowie psychiczne. My też do biednych nie należymy u ze średnim dochodem na poziomie owych 12 - 15 tys netto nie powinniśmy narzekać. Dom też wielki, prawie 350m2, więc miejsca dużo. Ale koszty psychiczne, wyzucie... A to tylko dwie malutkie dziewczynki. Wy chcecie troje!
Wciąż są sceny zazdrości - Syn o to, że zajmujemy się dziwczynkami, dziewczynki o to, że nie jedną, a drugą, i robi się wesoło. Tu nie ma ironii, w twierdzeniu, że kasa będzie potrzebna. Jeden wypad do Żywca do Szumiłło kosztuje 80 zł plus paliwo i urlop. Nasz autobus (Grand Espace) fajczy 10 litrów ON, razy 800km, robi się okrągła sumka. Rehabilitacja, integracja, zajęcia... Żarcie, bezcukrowe żarcie dla Olgi... Opiekunka - cudowna, kochana ukrainka, młodziutka ale tak wrosła w rodzinę, że tęsknimy jak wyjechała teraz na święta. Ale trzeba jej 2 tys na miesiąc dać, plus mieszkanie i wyżywienie. To i tak tanio...
Koszty kosztami, ale ja co noc zapieprzam raz do jednej raz do drugiej, bo a to się coś śni, dawniej się kiwały, a to ma doła i wyje w nocy. Padam na ryj. A to tylko dwie! Przestałem uprawiać sporty, chodzić na plenery (uwielbiam fotografować), całe życie kręci się wyłącznie wokół dzieci. Ja już nie wyrabiam, więc łącząc przyjemne z pożytecznym, robię prawko i kupuję motor. I tak do pracy dojeżdżam, a przy okazji zrobię coś, co lubię.
Wstajemy o szóstej, zasypiamy o północy...
Ja nie straszę. Wiem co czujecie. Jak zobaczyłem nasze dzieci byłem pełen szczęścia i optymizmu. Teraz budzimy się rano z żoną, przytulamy a za chwilę słychać wrzask Zuzanki. Po niej Oleńka, a za chwilę do łóżka włazi Olek. Cudowne to, ale... Wyobrażacie sobie szóstkę w łóżku?
Inaczej bym pisał, gdyby chcieli wam dać malutkie (1, 2 i 4) dzieci. To naturalne i w miarę łatwe do zaakceptowania. Ale tu się zrodzi potworny konflikt i nienaturalna sytuacja, szczególnie dla tych najmłodszych dzieci. Jeśli nadal uważacie, że podołacie, super. Szczęścia życzyć :)

A puki co - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Pozdrawiamy.
Pozdrawiam,
Marcin
Tuptuś Olek lat 7
Adoptusie Olga lat 4 i Zuzka lat 2
http://www.tuptusie-adoptusie.bloog.pl

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

Strasznie wam dziekuje. Nie spodziewalam sie, ze dostane tyle uwagi. Czuje sie kompletnie sflekowana, ale rozumiem to, co do mnie mowicie - Dominika, wiem, wiem, ze tu chodzi o to by nas ocalic.
Omilka - oczywiscie, ze wiem co to jest RAD - od miesiecy czytam watek twoj i Elary, wracam, bo bywa, ze przymierzam do niego moja corke. Za malo wiem o zyciu dziewczynek przed dd (sa tam od roku), by moc dzis cokolwiek sobie w tej kwestii wyobrazac. Podczytuje, choc nieregularnie watek o adopcji dzieci starszych. Czytalam - i na bocku i w wersji ksiazkowej - ksiazke Iwonki o adopcji trojki. I - co za ironia losu - zawsze czytalam z zazdroscia i niedowierzaniem, ze tak latwo jej to przychodzi, bo nasze poczatki z jednym i to malym adoptowanym dzieckiem byly duuuuzo gorsze.
Przed chwila mowilam mojemu mezowi, ze najgorsze jest to - dlatego tak zle sie teraz czuje - ze nazwaliscie, dosc brutalnie, dodajmy, moje leki, ktorych ja sama nie umialam ubrac w slowa (leki meza dotycza glownie pieniedzy i tego, czy przetrwamy jako para) kochajacych sie ludzi, czy niewidzace sie nawzajem, zabiegane chomiki. A jednoczesnie - :-) - wiecie pewnie jak to jest, jak juz sie uslyszy o konkretnym dziecku czy dzieciach i czlowiek wie, ze to jest kwestia jego decyzji. btw - to tez moj problem z naszym oao - ze to my, sami, mamy podjac decyzje, czy damy rade, czy to realne, sami musimy zobaczyc jakie sa niebezpieczenstwa, etc.
ehh, to bardzo trudne.
zycze wam bardzo, zeby Nowy Rok, pod kazdym wzgledem byl latwiejszy.
j.

Elara
Posty: 273
Rejestracja: 29 cze 2006 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: Elara »

Jaffa: nie sądzę, aby w tak powaznym dylemacie ktokolwiek z wypowiadajacych się na forum chciał cokolwiek ironizować i dziwię się, że tak to odebralaś. Przez wszystkich przemawia real life i moze warto przeczytać uwagi pod tym kątem.

Czytając twoje wypowiedzi nie mogę oprzeć się wrazeniu, że bardzo imponuje Ci Iwona i jej historia, a także wyczuwam w Tobie spory ładunek ambicji i nieprzepartą chęć wykonania zadań niewykonalnych. Ale może się mylę.....Zyczę Ci jasności umysłu w podjeciu decyzji.

Awatar użytkownika
dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: dominika »

jaffa pisze: Czytalam - i na bocku i w wersji ksiazkowej - ksiazke Iwonki o adopcji trojki. I - co za ironia losu - zawsze czytalam z zazdroscia i niedowierzaniem, ze tak latwo jej to przychodzi, bo nasze poczatki z jednym i to malym adoptowanym dzieckiem byly duuuuzo gorsze.


Uwielbiam historię Iwony, ale mam też silne przekonanie, że Iwona wygrała los na loterii.
Tak się zdarza, ale nie powinno się na to liczyć...
Życzę dużo siły, niezależnie od decyzji, bo wiem, że każda z nich jest trudna.

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

Elara: ambicja?! Nie, zupelnie nie. Ambicje to ja realizuje w mojej pracy zawodowej, chron mnie Panie przed ambicja w zyciu rodzinnym.
Iwonki historie czytalam kiedy mielismy w domu dwoje malych dzieci, jedno swiezo adoptowane i zupelnie nie pasujace do znajdowanych na bocku sielankowych opisow latwo sie adaptujacych niemowlakow i bylam, owszem, pelna zazdrosci, bo ja mialam wrazenie, ze dla mnie wszystko jest trudniejsze, a mialam teoretycznie o niebo latwiejsza sytuacje - dwoje dzieci i tylko jedno adoptowane. I kilka dni temu - przeczytalam na bocku Iwonki ciag dalszy. I bylam pod wrazeniem, choc ja bede przeszczesliwa, jesli nasza corka bedzie mogla skonczyc zwykla szkole podstawowa, albo chociaz zwykla integracyjna. szczerze mowiac, to bede przeszczesliwa, jesli nauczy sie komunikowac tak, by rozumieli ja ludzie na ulicy. I jesli nadal bedzie przy tym miec dobre relacje z innymi. Nie, nie mam ambicji wychowania dzieciakow zdobywajac czerwone paski i grajacych na instrumentach i nie scigam sie w konkursie: kto-adoptuje-najwiecej-dzieci-i-przezyje-ten-wygrywa :-) zle mnie ocenilas.
jestem otwarta na uwagi - po to przyszlam, przeciez!
A ironie znalazlam tu: jesli masz ok 20 000 pln/mc czystego dochodu i pasje zrobienia czegos wielkiego, duzy dom na odludziu, fantastyczna rodzinę i fantastycznych przyjaciół, jestes fachowcem w temacie "rozwój dziecka" itp. to oczywiscie weź te dzieci - piękna sprawa
bedziesz potrzebowac tak z około 5 wolontariuszy miesiecznie, 3 profesjonalnych wychowawców/opiekunów, duzej klasy terapeuty z gigantycznym doswiadczeniem w temacie adopcja i przywiązanie ktory tym domem wariatow pokieruje ... no i co ? no i tylel;

jaffa
Posty: 12
Rejestracja: 15 wrz 2010 08:56

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: jaffa »

Bjoern: ale ja nie wiem, czy my te dziewczynki adoptujemy.
OAO nam to zaproponowal, jeszcze nawet nie mamy umowionego pierwszego kontaktu. Mamy szereg watpliwosci, szukamy porad, konsultujemy sie, nie tylko, na bocku. Czytasz moje posty, czy tylko odpowiedzi na nie? Ja swiadomie napisalam, ze pytam was, praktykow, o te dwie sprawy - o to, czy waszym zdaniem jest w ogole mozliwe, zeby dzieci w takiej sytuacji zyciowej byly, nie wiem jak to ujac - "zgodne" z takimi kartami i czy waszym zdaniem to sie moze udac. Odpowiedz na drugie pytanie poznalam juz dobrze :-) Zalezy mi jeszcze na pierwszym.
Obiecuje: jesli odwazymy sie przyjac te propozycje, bede pisala - jak to przeprowadzilismy. Dzis nie czuje takiej potrzeby, wiecej: nie chce tego robic na otwartym forum, moge o tym porozmawiac na pw. internet wymaga wielkich skrotow, trudno mi przedstawic cala te specyficzna jednak historie, nas, nasze doswiadczenia, nasze slabe i mocne strony. poza tym: dzis nie potrzebuje rady, czy nasz pomysl "jak to zrobic" jest Ok, czy trzeba go zmienic. Dzis potrzebuje rady, jak poznac czy OAO i dd robia nas w trabe, czy tez mamy szanse zalozyc rodzine z tymi dzieciakami. rozumiesz mnie, choc troszeczke?
znam swoje ograniczenia i wiem, ze przerosnie mnie calkowicie trojka dzieci z RAD, zwlaszcza gdy osiagna wiek nastoletni. Wiesz, OAO proponowal nam wczesniej adopcje lub RZ - odmawialismy (ze strasznym poczuciem winy, kazdorazowo), bo wiedzielismy w kazdym z tamtych przypadkow, ze to nas przerosnie, albo przerosnie nasze dzieci. W kazdym z tamtych przypadkow - jeszcze raz to napisze - karty byly pelne takze trudnych informacji. Pierwszy raz widzimy dzieci, ktore maja co innego w papierach, ktorych problemy OFICJALNIE prezentowane nas nie przerastaja. Dlatego o tym myslimy. Dlatego zapytalam Was o opinie na ten temat. A na pytania o to, czy wiem ile kosztuja terapie juz odpowiedzialam. Wiem, bo mam juz dziecko, ktore tych terapii wymaga -Tomatisa, IS, wizyt u pani Szumillo (a tez nie mieszkamy w Zywcu), terapii Masgutowej, logopedy (ma cztery razy w tygodniu), pedagoga specjalnego. Malo tego, moje biologiczne dziecko tez wymaga IS i konsultacji z psychologiem. i tak: bedzie nas stac na to, zeby kjazdemu dziecku ewentualnie to zafundowac. inaczej bysmy o tym nie mysleli, bo nie jestesmy idiotami.
Tak, wiem co to jest fas, rad, opozniony rozwoj emocjonalno-spoleczny, opozniony rozwoj mowy, gleboko nieharmonijny rozwoj psychomotoryczny, nieodwracalne uszkodzenie ciala modzelowatego, sikanie w lozko do piatego roku zycia - oprocz radu wszystko to znam jako praktyk. Tak, wiem, ze nie dzwigne trojki dzieci z glebokiemi zaburzeniami. nie, nie chce adoptowac trojki dzieci bardzo gleboko zaburzonych. tak, zapytalam, czy to jest mozliwe, zeby z "moimi" dziewczynkami bylo tak, jak opisuje to osrodek (ktory, owszem, jest zbyt optymistyczny, zeby mi sie nie zapalalo swiatelko ostrzegawcze, ale ktory do tej pory byl ze mna b. szczery. I jak dzieci mialy fas, albo wygladaly na fas, to o tym mowil. jak mialy padaczke i smiertelna chorobe, to mowil. jak byly agresywne, to sam mi wybijal z glowy).

Dodane -- 01 Sty 2011 22:37 --

Jeszcze suplement dla tych, ktorzy jeszcze maja do mnie sile:
mam wrazenie, ze zle zrozumieliscie nasza sytuacje - to znow wina internetowych uproszczen. my nie jestesmy przekonani: tak, damy rade, tak, bedzie super. My te propozycje rozwazamy. I na pewno w tych rozwazaniach nie oczekujemy, ze "bedzie super". I Bogiem a prawda my tez sie dziwimy, ze oao zaproponowal je nam - gdybym ja byla Pania, Ktora Wie, szukalabym rodziny bezdzietnej.

Awatar użytkownika
madhag
Posty: 198
Rejestracja: 05 gru 2009 01:00

Re: hardcorowa propozycja, bardzo potrzebuję rady

Post autor: madhag »

Ok, nikt nie jest w stanie odpowiedziec na Twoje pytanie, bo za malo szczegolow podajesz (wiadomo, nie pisze sie o tym na forum). Zreszta nawet ze szczegolami sie tego nie da zrobic. Nawet jak dziewczynki spotkacie, nie bedziecie wiedzieli. Dopiero jak sami sie za to zabierzecie, poprowadzicie do lekarz, to zobaczycie. Takie jest moje zdanie.

Z drugiej strony... ja musze byc jakas dziwna. Moj syn ma 14 lat. Nie ma zadnej diagnozy, zadnego FAS czy RAD, niezle sobie radzi w otaczajacym go swiecie. Ale... wymaga cholernie duzo czasu. Bo taki 14-latek nie wroci ze szkoly i nie zacznie mi opowiadac, co bylo w szkole :) Nie dobrowolnie. Juz nie mowiac o emocjach, o tym co mysli.
Najpierw musimy zjechac na nartach pol wioski, zrobic razem super kolacje i upiec ulubione ciasto, potem wsiasc w samochod i jechac godzine (to jego ulubione miejsce do gadania) i wtedy zaczyna MOWIC. I to nie zawsze. Wiec ja bym chyba zwariowala, jakbym miala takich wiecej :) Po prostu czasu by mi nie starczylo, on pochlania caly moj wolny czas. Jak byl mlodszy, to tak nie bylo... Wtedy byly zabawy, przytulanki, ogladanie filmow, ogolnie bylo inaczej.
Przelicz po prostu, ile czasu (o wysokiej jakosci, tzn, bez walenia siostry czy brata w drzwi) bedziesz w stanie dac kazdemu dziecku, na osobnosci. Na zabawe, przytualnie, a przede wszystkim rozmowe. Na nawiazanie wiezi, nawet z w miare stabilnym dzieckime jest potrzebne cholernie duzo czasu. W koncu to obce dzieci.
Jesli jest Was dwojka, to chyba jedno musi pracowac... 12-godzin dnia, dzielone na 6 dzieci, to dwie godziny na osobe. Pod warunkiem, ze nie bedziesz gotowac, sprzatac, sikac czy otwierac gazety. No i bedziesz miala opiekunow dla pozostalej piatki.

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Adopcyjne dylematy”