Chcę adoptować chore dziecko.

Archiwum forum "Adopcyjne dylematy"

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Gość

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Gość »

Wiem bo znajoma ma siostrę która tam pracuje w dd, i to jest straszne, biedne te dzieciaki,i mówię to nie tyczące sie nas bo nawet z lekkim obciżeniem dziecka typu opóźnienie psychoruchowe u nich to wielki problem, ale to wszystko zależy od ośrodka, przepisaliśmy się do innego i tam np. nie widzą problemu tylko żeby było młodsze od córci. Przecież jest dużo dzieci które np. mają astmę czy mała wadę serca.

Dodane -- 22.08.2010, 00:58 --

mąż jest młodszy dwa lata a mi za 1.5 miesiaca stuknie 31, pomyliłam się w latach

Awatar użytkownika
Gość

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Gość »

mąż jest dwa młodszy rocznikowo, a napisałam ze po 31 bo nie chciało mi się pisać, kurcze wtedy musiałam sie pomylić, nie czepiasz sie tylko przecież chcesz wiedzieć jak jest naprawde :)

Awatar użytkownika
Gość

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Gość »

No rozumiem cię, może im chodziło jak tak myśle że mieliśmy za małe mieszkanie

Dodane -- 22.08.2010, 01:12 --

i że nie swoje tylko wynajęte. Teraz w końcu mamy swoje. nie rozumiem ich troche bo przecież tego dziecka i tak nie dostaniemy od razu tylko za jakiś czas rok, dwa najszybciej jak mysle

bolo1
Posty: 3
Rejestracja: 29 lis 2010 14:13

samotny śliczny i chory chłopczyk Adrianek

Post autor: bolo1 »

Zamieściłem już podobny post w innym dziale forum, ale moze warto też umieścić go tutaj.
Wiele osób na tym forum pisze jak bardzo chciałoby mieć dziecko, pokochać je obdarzyć domem.Z drugiej strony od długiego czasu w gazetach i tv możemy znaleźć informacje o tym jak mały samotny chłopczyk marzy tylko o tym aby znaleźć mamusię. Może te dwa pragnienia na tym forum sie zrealizują? Pewnie nie... ale warto spróbować.
"Jeszcze po mnie jakaś mamusia nie przyszła" - mówi Adrianek, gdy kolejne dziecko odchodzi z Pogotowia Opiekuńczego...

przeczytajcie Panstwo artykuł o małym chłopcu ze Szczecina, załaczam linki:

http://szczecin.gazeta.pl...h_rodzicow.html

http://adopcje.home.pl/x4oej_zdjecia_adriana.htm

wbrew doniesieniom Gazety jak dotąd nikt się nie zgłosił...

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: ktbs »

bolo wiele jest takich dzieci, szkoda że nie zawsze udaje się im spotkać na swojej drodze rodziców
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

bolo1
Posty: 3
Rejestracja: 29 lis 2010 14:13

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: bolo1 »

nie wątpię, ze jest wiele chorych samotnych dzieci, ale dlaczego miałem nie na pisać o tym o którym wiem. W końcu to forum dla ludzi którzy dyskutują o takich adopcjach. A moze ktoś uzna, ze Adrianek to jest właśnie to dziecko?

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: ktbs »

bolo a czy ja napisałam że źle zrobiłeś pisząc o nim?
nie nerwowo ;)
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

Awatar użytkownika
Gantos
Posty: 64
Rejestracja: 16 maja 2006 00:00

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Gantos »

Troszkę zaatakowaliście Gucia181 a dlaczego? dlatego, że napisała jakie ma oczekiwania? tak jak wiele jest postów piszących o tym, że pragniecie przyjąć zdrowe dziecko, albo obciążone w lekkim stopniu.. itd. ona napisała, że jest gotowa przyjąć i pokochać drugie dziecko. W jej przypadku dziecko z FAS . Może właśnie dlatego że nie boi się tej choroby bo przy pierwszym dziecku poznała temat od podszewki, że ma już wytarte szlaki przy pracy z Julką. Wie , gdzie skorzystać ze świetnego specjalisty który zna sprawy FAS, itd. Jak sama pisze zdaje sobie sprawę , że każde dziecko jest inne. Wie też że czasem chciałaby usiąść i płakać albo nawet to robi, ale zaraz potem znowu staje na nogi bo wie, że warto, że jest dla kogo. Piszecie tak jakby dzieci z Fas nie zasługiwały na miłość, bo to za trudna miłość. Wielu adoptujących żyje w przeświadczeniu, że adoptowali zdrowe dzieci. A co jeśli za sześć , dziesięć lat okaże się ( bo dopiero wtedy ktoś się tego dopatrzy ) że dziecko ma Fas. Jedno a może dwoje , bo niestety tak to często bywa, ze rzadko który przypadek pozostawionego dziecka do adopcji to dziecko z rodziny niepatologicznej. Czy przestaniecie kochać swoje dziecko, czy będziecie patrzeć na nie inaczej? Myślę że wiedza od początku na temat choroby i świadome przyjęcie dziecka stawia rodziców adopcyjnych w lepszej sytuacji, bo mogą przygotować się do pewnych trudności, mogą szybciej to wychwycić i pracować dla dobra dziecka. Wiedzą jak z takim dzieckiem postępować.
A co do OAO to zgadzam się z tym, bo sami mieliśmy podobną sytuację. Chcąc adoptować właśnie dziecko z FAS miejscowe Oao zrobiło wszystko żeby nas od tej adopcji odwieźć motywując to wieloma nieprzyjemnymi pogadankami bardzo drastycznie opisującymi życie dziecka z Fas. Mnie ten opis kojarzył się .. brzydko napiszę poczwarką która atakuje nas rodziców z każdej strony, próbując zniszczyć. Do dziś wspominam te pogadanki próbujące odwieźć nas od naszej decyzji jak grozę. Koniec rozmów był taki że dziecko zostało już zgłoszone do adopcji zagranicznej. Pani dopięły swego w tym sensie, ze wycofaliśmy się z chęci adopcji tamtego konkretnego dziecka (na szczęście dla dziecka że nie zdążyły się wywiązać między nami więzi, bo raptem widzieliśmy tylko raz) > i nie chodziło o to maleństwo. Była kochana, bezbronna i czekała na miłość, na ten jedyny dom. Chodziło o to, że nie zamierzaliśmy walczyć z niechęcią urzędniczą. Dano nam wyraźnie do zrozumienia, że będą nam robić trudności w adopcji tego dziecka> nie chcieliśmy, walczyź z niechęcią jakiś nieprzychylnych ludzi, zamiast tulić dziecko. Miesiąc za miesiącem by mijał i dziecko trafiłoby do naszej rodziny jako dziecko roczne, półtoraroczne albo i dalej co zabrałoby nam szansę na pokierowanie jej rozwojem. Chcieliśmy też , żeby adopcja była czymś tak pięknym i szczęśliwe, radośnie oczekiwanym jak narodziny biologicznego dziecka. Bo dlaczego rodzicom adopcyjnym często jest to odbierane :?:
My i tak dzisiaj jesteśmy szczęśliwymi rodzicami dwójki adoptowanych dzieci. Jedno zdrowe, przynajmniej na razie taką mamy wiedzę i oby na szczęście dla niego tak zostało a drugie szczęście z Fas. Decyzję podjęliśmy po zapoznaniu się z historią jej choroby. Pierwszy kontakt był w momencie zabierania jej ze szpital do domku. Do Jej, do naszego domku. Wiecie dlaczego, bo w którymś momencie uświadomiliśmy sobie, że my będziemy jak tysiące innych ludzi czekać lata na zdrowe dziecko, a jakieś maleństwo będzie dorastać samo od pierwszych dni pozbawione miłości, przytulania, całusów. Nasza córcia mimo że ma Fas jest najcudowniejsza na świecie ( oczywiście wraz z naszym pierwszym ), korzystamy z rehabilitacji bo ma niewielkie napięcia mięśniowe. Jest bardzo inteligentna czym nas zadziwia każdego dnia. Bardziej niż nasz synek w jej wieku. Ruchowo ruszyła do przodu i nie odbiega od rówieśników. To jak pięknie się uśmiech a często, bardzo często śmieje w głos daje nam powera do zmagania z trudnościami. Trudno pisać o tym, ale to jest po prostu miłość i tak będzie nie ważne co przyniesie każdy następny dzień. Czy radość czy smutek. Takie jest życie.
Jedyne czego mi brak to tak jak napisała pewna użytkowniczka w jakimś innym wątku to to, że nie poznałam swoich dzieci od pierwszego dnia po ich narodzinach. Nie mogłam już ich wtedy tulić i dawać poczucie że są kochani. Tego mi na prawdę brakuje. I nie dziwię się dzieciom że w momencie kiedy dowiadują się, kiedy dojrzewają do tego, że dociera do ich świadomości fakt adopcji chcą poznać swoje korzenie . Nie dziwię się bo mi brakuje tych dni a jak oni muszą się czuć jak nie wiedzą jaki jest ich początek ???
Nie trzeba się bać adopcji dzieci chorych. Warto czytać dużo, pytać , oswajać się z chorobami, bo strach ma wielkie oczy a jak już podejmiemy decyzję to wierzcie miłość dodaje skrzydeł i choć czasem bywa ciężko WARTO!!!
Jestem częstym gościem na forum Zakątek dla rodziców dzieci z zespołem Downa. Tam nauczyłam się jak wiele szczęścia mogą dawać chore dzieci> tam nauczyłam się jak czerpać siłę na każdy następny dzień i nie bać się następnego dnia. Bo każdy dzień to wiele tych radosnych chwili kiedy dzieci bawią się razem, kiedy jeden drugiemu wskakuje do łóżeczka, kiedy starszy przynosi siostrzyczce zabawki. Kiedy ona zaśmiewa się do rozpuku jak braciszek skacze albo tańczy dla niej. A te gorsze, trudniejsze momenty szybko odchodzą w zapomnienie.
[i][b]Przestaliśmy się modlić o cud poczęcia, a zaczęłam się modlić o dar rodzicielstwa. Zrozumieliśmy, że Bóg wybrał nam inną drogę niż to sobie sami zaplanowaliśmy. Dziś już w komplecie :)[/b][/i]

Alina_Katowice
Posty: 178
Rejestracja: 20 wrz 2010 20:15

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Alina_Katowice »

Gantos pisze:Wiecie dlaczego, bo w którymś momencie uświadomiliśmy sobie, że my będziemy jak tysiące innych ludzi czekać lata na zdrowe dziecko, a jakieś maleństwo będzie dorastać samo od pierwszych dni pozbawione miłości, przytulania, całusów.


Tak, to jest piękna i zdrowa motywacja.
Adopcja jest przecież nie tylko po to, aby zaspokoić swoją potrzebę macierzyństwa, ale przede wszystkim, żeby komuś (jakiemuś dziecku) pomóc, stworzyć mu szansę na normalne życie.

osmiora
Posty: 11
Rejestracja: 16 lip 2011 10:25

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: osmiora »

Dziecko z zespołem Downa na adopcję ma bardzo nikłe szanse prawie graniczące z cudem ... to samo usłyszałam w oa .
Moje poszukiwania rodziców dla chłopca trwają już ponad miesiąc .

czesio11
Posty: 32
Rejestracja: 22 cze 2011 18:37

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: czesio11 »

Osmiora myśmy chcieli wziąść w maju dziewczynkę z zespołem Downa z innego powiatu do rodziny zastępczej, ale niestety Pani z ośrodka tzn PCPR-u powiedziała nie i mała dalej tkwi w ośrodku.

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: Madźka »

czesio11 pisze:Osmiora myśmy chcieli wziąść w maju dziewczynkę z zespołem Downa z innego powiatu do rodziny zastępczej, ale niestety Pani z ośrodka tzn PCPR-u powiedziała nie i mała dalej tkwi w ośrodku.

zastępczej długoterminowej czy specjalistycznej?
bo jesli do tej pierwszej, to pani z PCPRU nie ma nic do gadania - ustanawia Was Sąd, przesyła postanowienie do PCPR, który musi realizować postanowienie zgodnie z prawem czyli płacić, a że dziecko nie jest z Waszego powiatu musi zdobyć kasę czyli podpisac umowę z powiatem dziecka. I tyle. :) PCPRowi dziecka tez się to opłaca, bo płaci Wam 5 razy mniej niż Osrodkowi.

czesio11
Posty: 32
Rejestracja: 22 cze 2011 18:37

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: czesio11 »

Madźka chodziło o rodzinę zastępczą długoterminową. W teorii powinno to wyglądać tak jak piszesz ale w praktyce niestety to odbiega.

osmiora
Posty: 11
Rejestracja: 16 lip 2011 10:25

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: osmiora »

Jeszcze śmieszniej jest kiedy znajdziesz dziecku rodzinę z zagranicy bo dzwoniąc do oa po informacje jakie dokumenty są potrzebne itd. oni straszą cię że policja się za to zabierze bo prawdopodobnie handlujesz dzieckiem nie ważne że dziecko jest obciążone zd :mur:

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Re: Chcę adoptować chore dziecko.

Post autor: ktbs »

osmiora przegięcie, owszem prokurator jest obecny przy adopcji zagranicznej ale policja? szkoda słów ...
a oa ma obowiązek zgłosić dziecko do adopcji zagranicznej więc niech się nie wygłupiają
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Adopcyjne dylematy”