Testy, testy

Archiwum forum "Ośrodki i procedury adopcyjne"

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy grupa wdrożeniowa

Awatar użytkownika
lucja34
Posty: 263
Rejestracja: 17 paź 2004 00:00

Post autor: lucja34 »

W zupełności zgadzam się ze swoją poprzedniczką , czy to grzech że ktoś się pyta , że się boi bo chce wypaść jak najlepiej , myślę że jak ktoś decuduje się na adopcję i chce przechodzić te całe procedury kilka albo i kilkanaście miesięscy to tylko z miłości i pragnienia ukochanego dziecka a nie po to aby np sprzątało mu zagrodę itp :wink:

Awatar użytkownika
kasialu
Posty: 1394
Rejestracja: 13 mar 2004 01:00

Post autor: kasialu »

Jak ktoś pisze do mnie z prośbą zeby przybliżyć o co w testach chodzi chętnie udzielam pomocy. Pamietam 10 moze 11 pytań /z 657/ i podaję te pytania żeby przybliżyć jak może wygladać test i ze to wcale nie jest straszne.
Sama prosiłam o pomoc przed testami. Nikt mi jej nie udzielił tak naprawdę i co ? Przeszłam testy, zakwalifikowałam się i jestem rodzicem.

Czy powiedzenie jak wygląda drzewo to pomoc osobom, które nie nadają się na rodziców? Paranoja! Nie wszyscy mają rozbudowaną wyobraźnię i talent plastyczny.
Jestem jak najabradziej za tym żeby przybliżać ludziom czego mogą się spodziewać.
Jak ktoś zwróci się do mnie o pomoc to pomogę i nie będe się czuła jak przestępca. Ludzie, którzy tu piszą walczą o dzieci i pomoc im to żaden grzech.
Dwie drogi, dwa szczęścia...

Awatar użytkownika
gosh
Posty: 1855
Rejestracja: 01 kwie 2004 00:00

Post autor: gosh »

A ja sobie mysle, ze Zuzola ma racje. Co innego pytac sie o mozliwe pytania na testach czy w ogole na czym testy polegaja, a co innego udzielac konkretnych wskazowek do odpowiedzi... To juz jest raczej nie fair.... :?
Gdyby nie przedtestowa panika na tym forum , to bym sie chyba wcale nie denerwowala. A tak to maly stres mialam, bo skoro wszyscy sie boja to znaczy ze jest czego 8O A to byla zwykla rozmowa i najzwyklejsze testy - takie "zyciowe". No.... jeszcze nie znam wynikow, ale mam nadzieje, ze nie bedzie zle :roll:
Gosh, szczęśliwa mama Stasia Żołnierza :love:

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

tak jak obiecalam, nie bede podpowiadac, ale jedna rzecz chcialam wtracic. prawde mowiac z wypowiedzi zuzoloi nie wyczytalam, ze chodzi o PYTANIA TESTOWE :oops: . jesli chodzi o te pytania w stylu: "mam...lubie... (dokoncz zdanie), to uwazam je za conajmniej ...........hm :roll: - zabawne i moim skromnym zdaniem nie ma sie co nimi przejmowac. to raczej zabawa, w jakas kiedys sie bawilo na koloniach - kazdy dostaje kartke i pisze na niej co sadzi o uczestniku zabawy, zawija karteczke i podaje dalej. a pozniej wszyscy to czytaja. uwazam, ze rzeczywiscie czasem nakrecamy atmosfere rozwodzac sie nat tymi "TESTAMI". ludziom pracujacym w biurach, nauczycielom, pr - owcom haslo "TEST" kojarzy sie chyba z tebaleami, liczbami, terminami naukowymi. osobiscie jestem przeciw doslownemu dyktowaniu pytan, bo mozna sie pozbawic w ten sposob niezlej zabawy.
dlatego napisalam o drzewie, zeby dac obraz jak to wyglada. i pamietam jaka sama bylam ciekawa. interesowalo mnie, jak ktos na podstawie moich gryzmolow (a nie mam za grosz talentu :clown: ), moze cos o mnie powiedziec. i "diagnoza" po narysowaniu byla taka jak horoskop - polowa prawda, polowa falsz. (osobiscie podchodze do tego drzewa "z pewna taka niesmialoscią :wink: ). pewien psycholog zdradzil mi, ze jest kilkusetstronicowa ksiazka na ten temat i ze kazdy ja sobie moze pozyczyc i przeczytac i oczywiscie dowiedziec sie, co "nalezy" rysowac, a czego nie. i prawde mowiac dobrze ze mi powiedzial pare szczegolow, bo np na "tescie" narysowalabym dziuple, a to podobno oznacza............ :hihi: ze mam pewne odchyly seksualne. a chyba nie mam :roll:
pozdrawiam wszystkich przed, w trakcie i po "testach" :lol:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

MMcia
Posty: 245
Rejestracja: 30 sty 2003 01:00

Post autor: MMcia »

Zaczynam mieć mieszane uczucia, ale Polska to już całkiem wolny kraj i podobno demokracja panuje, więc każdy moze mieć własne zdanie. Wcale nie uważam, że to nie fair, że ktoś zapytał o testy a ktoś inny odpowiedział. I to wcale nie jest nie fair, że ja przystepujac do testów nic o nich nie wiedziałam, bo nie zapytałam i nikt mi nic nie powiedział. I to wcale nie znaczy, że skoro ja mam juz jakies doswiadczenie, ktore przekazuje jak ktos zapyta, ze popelniam przestepstwo (nie podpisywalam zadnej klauzli tajnosci tego jak przebiega proces adopcyjny) No i Malgosik ma całkowitą rację pisząc o podręcznikach, ktore są przeciez dostępne nie tylko dla psychologów wykonujących testy. Mozna sobie poczytać, wyuczyc się pewnych reguł i zasad i pojsc się przetestować. Tylko po co? I tak żaden test czy to rysunkowy, czy tez niedokonczonych zdan czy opisowy czy kazdy inny nie jest obiektywny. Piszac go pod wplywem stresu i piszac dla zabawy, calkiem na luzie, pewnie wypadlibysmy w ocenie na zupelnie innych ludzi. Są testy z kolorami, w ktorych koniecznie trzeba podac jaki kolor sie nam najbardziej podoba. Kompletna bzdura. Mnie nie podobal sie zaden ale musialam odpowiedziec bo inaczej testujacy nie moglby wprowadzic odpowiedzi w szablonik. Test musial byc przeprowadzony opinia wydana wiec mimo mojego zdecydowanego oporu musialam odpowiedziec. Odpowiedzialam na chybil trafil i wyszlam na osobę, ktora ma zaburzenia seksualne i unika sypialni. Heh no smieszne to bylo, bo wtedy wlasnie walczylismy aby poczac malenstwo naturalnie i kazde zblizenie bylo szansa. A z kolorami to jest tak, ze lubie zielona trawe i liscie na drzewach (szczegolnie wiosna) ale w zyciu nie zalozylabym zielonej sukienki, lubie blekitne niebo, zolto-pomaranczowe sloneczko (najpiekniej o zachodzie), czarne rajstopy, czerwone iskry w ognisku. Kolor sam w sobie nie ma dla mnie zadnego znaczenia. A co do moich zdolności np plastycznych to najlepiej wychodzi mi niedzwiedz polarny w zamieci snieznej :-), reszta to Picasso. Dobrze ze nikt nie wymyslil jakiegos muzycznego testu bo kazda moja nutka bylaby falszywa. Czasem to az strach zalozyc noge na noge bo jeszcze ktos zinterpertuje ten fakt, ze mialo sie niedobra babcie w dzicinstwie - to cytat z Grocholi . Wszystkim zycze tak czy siak pogody ducha i zdecydowanie mniej stresu, wiecej luzu i swobody. Czlowiek jest tylko czlowiekiem. Ani dobrym ani zlym. Kazdy ma wady i zalety. Nawet psycholodzy testujacy. Pamietajmy ze nikt nie jest idealny a bedzie dobrze. :-)

Awatar użytkownika
gong
Posty: 227
Rejestracja: 10 gru 2004 01:00

Post autor: gong »

Wspominając nasze testy (oj, jak dawno temu), nie pamiętam ilości pytań, za to znakomicie pamiętam, że do pokoju, w którym siedzieliśmy, ciągle ktoś wchodził, wychodził, wchodził .... Znaczna część testów była chyba nieudolnym tłumaczeniem (z angielskiego?), opartym na podwójnym przeczeniu. Pierwsze skojarzenie "TAK" okazywało sie błędne. Przecież myślałam "NIE". 8O W każdym porządnym teście pytania mają charakter wielokrotnego sprawdzenia, a zatem, jeśli nawet ktoś pozna 10 czy 11 pytań z 657 (jak twierdzi Kasialu - ja nie liczyłam), to kłamiąc wyłoży się na 25-ym, 60-tym albo jeszcze następnym. Odrębna sprawa to idiotyczna treść niektórych pytań np. "Czy państwo mogłoby ograniczyć wydatki na opiekę społeczną?" No przecież gdyby to pańswo dbało o interes obywatla, a nie tzw. swój, to po co byłaby pomoc społeczna? Dla garstki nieszczęśników chyba. A patrząc na biedę (obywateli - nie władzy) to wydatki trzeba zwiększyć. I odpowiedz: "tak, nie , nie wiem?" Albo czy można drugiemu zrobić krzywdę wbrew jemu woli. Zakładam, że atomówka na Hiroszimę była wbrew woli jej mieszkańców. Ale dzięki temu tysiace (dziesiątki, setki tysięcy) amerykańskich żołnierzy nie zginęło, nie zostało rannych itd.) No to jak ... "można, nie można, nie wiem?" Ponadto testy są jednym z elementów procedury - jest też wizyta domowa, która wiele weryfikuje (kocham zwierzęta, ale jedyne w moim domu to te wypchane?), rozmowy (mniej lub bardziej luźne, ale sprawdzające) i w naszym przypadku PRIDE, którego chyba największą (a może jedyną prawdziwą) zaletą były księgi życia, też to wszystko weryfikujące. Myślę, że do pewnego etapu można kłamać, budować sztuczny świat, ale przecież nie przez cały okres poprzedzający kwalifikację. Jak mawiał mój znajomy: "Jak ci rąbną autko z ulicy, to do końca życia pamiętasz spod której latarni - a jak wystawisz dla potrzeb ubezpieczenia, to po dwóch tygodniach zapomnisz, na której ulicy wtedy niby to stało." (Potwierdzam z doświadczenia pierwszą część). I pewnie tak jest z testami. A jeżeli drzewko jest zbyt oklepane (u nas nie było a leniwiec Papcio Gong pewnie by schematycznego świerka w kilku liniach odstawił :D ) - to niech w OAO zmienią na coś innego. W końcu oni testów z reguły nie wymyślają, tylko biorą gotowca. :wink: mmm
Rodzice Kamila i Tomka

Awatar użytkownika
Biala
Posty: 324
Rejestracja: 13 wrz 2002 00:00

Post autor: Biala »

Gong, napisalas naprawde dobry tekst :D Bardzo podobaja mi sie pytania przytoczone przez Ciebie: "Czy państwo mogłoby ograniczyć wydatki na opiekę społeczną?" - moja odpowiedz bylaby jednoznaczna - oczywiscie, ze mogloby poniewaz posiada takie uprawnienia. Jezeli mowiac "panstwo" mamy na mysli wladze w panstwie (rzad, parlament) to uprawnienie to pochodzi od spoleczenstwa (wybory). Czy to pytanie nie powinno brzmiec: "Czy państwo powinno ograniczyć wydatki na opiekę społeczną?". To samo dotyczy pytania: "Czy można drugiemu zrobić krzywdę wbrew jego woli". Co to znaczy "mozna"? Czy jest fizycznie mozliwe? A moze chodzi o to czy jest moralne-niemoralne, etyczne-nieetyczne. I co moze psycholog wywnioskowac z tego? Mysle, ze dziwacznosc pytan wyplywa, tak jak napisalas, z faktu, ze zostaly one nieudolnie przetlumaczone.
Ja powtorze tylko za kims (niestety nie pamietam kto to pierwszy powiedzial), ze nie ma glupich odpowiedzi, sa tylko glupie pytania.
Pozdrawiam, Biala

Awatar użytkownika
Zosia
Posty: 396
Rejestracja: 26 kwie 2002 00:00

Post autor: Zosia »

Dwa dni temu bylismy na testach. Był też test drzewa - ja narysowałam tak ja wiedziałam, że ma być, czyli owocowe z jabłuszkami, a mąż nie dosłyszał, że ma być owocowe i narysował wierzbę "rosochatą" z dziuplą 8O i rzeką. Bardzo się do rysunku przyłożył i poświęcił mu dużo czasu. Gdy skończyłam, zaglądnęłam do jego pokoju i jak zobaczyłam to cudo, mówię, że miało być owocowe, więc się biedak zestresował i od nowa. Ale, że miał mało czasu narysował... gałąź drzewa owocowego, a pod nim nas :? . Oddał ostatecznie oba rysunki, bo z pierwszego był naprawdę dumny :lol: Nie wiem, co z tego wyniknie... Jeśłi nas nie zakwalifikują, to będę wiedzieć dlaczego, a jeśli przejdziemy do dalszego etapu, to znaczy, że testy to nic strasznego :D
Trzymajcie kciuki, trochę się boję... :?

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

zosia, nic sie nie boj, pewnie stwierdza ze twoj maz ma po prostu wyobraznie i bedzie dziecku wymyslal fajne zabawy :lol:
jednak sama sie zastanwaiam czy czasem lepiej by bylo mniej wiedziec :roll:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Awatar użytkownika
Jewka
Posty: 2084
Rejestracja: 12 maja 2003 00:00

Post autor: Jewka »

Zosia!
Pewnie wcale mi nie uwierzysz :roll: , ale mówię Ci: luzik Jest niemozliwym, by upodobanie do wierzb z dziuplami, świerków, suchych galęzi czy czegokolwiek innego mogło być przekonującym argumentem dla odrzucenia kandydatów na rodziców adopcyjnych.

PS. Ja w rozmowie "potestowej" powiedziałabym w ośrodku, że z tym drzewem to juz obecnie nieaktualne, bo w internecie są dokładne wskazówki, jak wzrocowe drzewo wyglądać powinno.
PS 2. Swoją drogą ciekawa jestem, jak brzmi interpretacja tego "wzorcowego" drzewa. Ktos je opisał jako najlepsze, ale co to znaczy? co takie owocowe mówi o autorze?

Awatar użytkownika
Biala
Posty: 324
Rejestracja: 13 wrz 2002 00:00

Post autor: Biala »

Jewka, na pewno mowi czy wolisz jablka czy gruszki :lol:
Biala

Awatar użytkownika
kala
Posty: 2263
Rejestracja: 15 kwie 2003 00:00

Post autor: kala »

Zosia dla mnie wygrywa pierwszy rysumek męża jest twórczy zawiera dodatkowe elementy- wykazuje aktywność męża. A drugi....no cóż..... oj czemu tak bardzo się wstydzimy siebie, a może to brak wiary w siebie w męża..... czy wszyscy musimy być owocowymi drzewami nie możemy być sobą.
A jeśli chodzi o drzewo owocowe to same owoce na drzewie to nie wszystko liczy się czy ma pień, czy owoce wiszą na gałęziach, czy są w koronie, czy rysujemy linią ciągłą czy przerywaną, w którą stronę drzewo się pochyla, i wiele innych detali
Pozdrawiam wszystkich serdecznie a zwłaszcza zwykłe drzewa :wink:
Marzenia się spełniają: Wojtek (2002) i Inga (2004)

Awatar użytkownika
Zosia
Posty: 396
Rejestracja: 26 kwie 2002 00:00

Post autor: Zosia »

kala pisze:..... czy wszyscy musimy być owocowymi drzewami nie możemy być sobą.
:wink:


Kala, pięknie to napisałaś... Dziękuję dziewczyny za slowa pocieszenia :D Dam Wam znać czy dostaliśmy kwalifikację.
Pozdrawiam :D

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

zosiu, czekamy :lol:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Awatar użytkownika
mroufka
Posty: 354
Rejestracja: 06 mar 2005 01:00

Post autor: mroufka »

Ha dziewczyny, no to jestem wśród was jakimś załosnym wyjątkiem bo nie tylko nie przyszło mi do głowy wykorzystać wiedzę przyjaciół, kwalifikowanych psychologów, ani nawet pogrzebać w internecie to na cały ten test poszłam bez jednej obawy bo jedyne co mnie uwierało to to, że moje plastyczne zdolności sytuują mnie w grupie przedszkolnych starszaków :D
I więcej wogóle nie zapytałam co nam wyszło, dowiedziałam się tego dopiero przy córci i jeszcze ze wszystkim się zgodziłam tak jak Domowy choć dość dokładnie scharakteryzowany nie zgodził się z niczym co było oczywiste bo po jego drzewie wywnioskowano, że nie poważa cudzych opinii zwłaszcza na swój temat :roll:
Ale stało się tak pewnie dlatego, że po latach starań procedury adopcyjne wydały mi się pestką przy marsowych minach różnych lekarzy no i jakoś na wiarę przyjęłam, że nie ma takiej możliwości by nas odrzucono i to do tego stopnia, że dopiero nasza pani adopcyjna przypomniała nam, że jesteśmy już po kwalifikacji bo nie przyszło mi do głowy zadzwonić i się spytać.
No ale przemyślawszy wszystko muszę stwierdzić, że był to efekt, jednak niestety, nie siły mojego charatkeru ile komfortowych warunków w jakich przyszło mi starać się o dziecko: nasza pani adocpyjna była aniołem, co więcej inteligentnym i delikatnym tak że bez żenady zeznawałam przed jej obliczem wszyskie domowe tajemnice i do dziś myślę o niej z czułością, jak o kimś bliskim. Wiem jednak :roll: że ośrodki sa różne, pracujący tam ludzie też, i że gdybym znalazła się w obliczu kogoś kogo nie dałoby rady szanować i ja pewnie bojąc się o przyszłość, przerobiłabym testy jak materiał do matury.
No ale jak napisałam byłam wdzięczna naszej pani adopcyjnej za to, ze jest jaka jest, a też mogłam ją należycie docenić bowiem zanim trafiliśmy do ośrodka wpadliśmy po nóż jednej działającej w adopcji pani, znajomej znajomej od której chcieliśmy sie dowiedzieć o procedury a które postawiła sprawę jasno: jesli załatwimy jej pracę w instytucji którą podała to ona załatwi nam najlepsze jak sie wyraziła dziecko, z niezłych rodziców (jej słowa) i to poza kolejnością z ośrodka w mieście, które też wymieniła. Uciekliśmy jak najdalej i możecie mi wierzyć rysowanie drzewa i zeznania przed naszą panią adopcyjną byli kaszką z mleczkiem po tamtej rozmowie. :evil:
Mama Facecika i Facetki

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Ośrodki i procedury adopcyjne”