Jaki staż małżeński???

Archiwum forum "Ośrodki i procedury adopcyjne"

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy grupa wdrożeniowa

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

Kasiu, nie rozumiem, jeśli lekarz wydał zaświadczenie odnośnie stanu zdrowia, to co ma sąd do tego????!!!! przestraszyłaś mnie, bo ja jestem dokładnie 3 lata po chemioterapii !! przecież kazdy mozee zachorować w każdej chwili, zginąć w wypadku itp. to okropne. ale ja się tak łatwo nie dam!! :twisted:

Awatar użytkownika
mowawe
Posty: 46
Rejestracja: 29 cze 2004 00:00

Post autor: mowawe »

Staż małżeństwa odbieram jako najbardziej kontrowersyjny wymóg procesu adopcyjnego.
My znamy się lat 11. Małżeństwem jesteśmy od lat prawie 3.
Kurs zaczęliśmy po latach 2.
Przepraszam za wyrażenie ale skręca mnie jak ktoś twierdzi, że ZDIAGNOZUJE "trwałość związku" .Gdyby było to możliwe wprowadzono by powszechne badania narzeczonych co do przyszłosći związków. I rozwodów by nie było, problemów by nie było.
I ze strony zawodowej wiem, że nie zdarzyło się w moim mieście by sędzia odmówił oddania pod pieczę czy adopcji ze względu na mały staż - mówię to oczywiście nie o kilku dniach czy miesiącach trwania związku ale o "magicznych 3 czy 5 latach ".
I wybaczcie ale na co czekać ? Jeśli po kilkumiesięcznych staraniach okazuje się, że dzieci nie będzie ? Czekać 3 - 4 lata ? Na co ?
Zwykle jest tak, że "zwykłe pary" nie mające problemów z poczęciem mają dzieci w różnych etapach małżeńskiego stażu ! Czasem po 9 miesiacach, czasem po kilku. Dlaczego my obciążeni juz na samym początku pewnym deficytem napotykamy na kolejne trudności ?
Dlaczego nikt nie powie : zlustrowali was pod każdym wzgledem, spełniacie wszystkie wymogi i jesteście całkiem o.k bo chcecie mieć dziecko w 2 -3 roku po ślubie ?

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

Funda, nie martw się jeśli lekarz wydał zaświadczenie,że jest ok. Nie chciałam Cię przestraszyc, w żadnym wypadku!

Choć (niestety z rodzinnego doświadczenia wiem :( ), że przy nowotworach leczonych chemią, za okres wyzdrowienia przyjmuje się co najmniej 5-letni okres remisji.

Powtarzam, jesli masz zaświadczenie od lekarza, to ok.
:D
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

Kasia, wiem, że dopiero po ok. 5 latach można orzec, że pacjent jest wyleczony, ale mój lekarz powiedział, że wkażdej chwili wystawi mi takie zaświadczenie, że ze mną wszystko jest OK. A zgadzam sie z mowawe, że ten okres trwalości związku to nie do końca jest słuszny, pociesza mnie jedynie świadomość, że, jak już wyczytałam na bocianie :), OAO najczęściej rozpatrują sprawy indywidualnie. Jest chyba coraz częstsze , że pary już na początku małżeństwa albo nawet przed (tak jest z nami) wiedzą, ze dzieci biologicznych mieć nie mogą, więc dokładnie - na co czekać?? Czasami wkurza mnie to, ze od rodziców adopcyjnych tyle się wymaga - staze, zaświadczenia takie i śmakie, mieszkanie, motywacja , itp. , a rodzice biologiczni nie dość, że mogą sobie w każdej chwili zrobić malucha, to jeszcze nikt przy tej okazji ich o nic nie pyta. I na prawdę trzeba dziecko solidnie pokiereszowć (fizycznie, bo o psychikę prawie nikt się nie troszczy) żeby odebrano im prawa rodzicielskie. Czasami mam pomysły na stworzenie jakiegoś lobby rodziców adopcyjnych i zastepczych, żeby np. opieka społeczna blizej przygladała się różnym rodzinom, żeby w sytuacji kiedy matka porzuca dziecko, prawa rodzicielskie były odbierane automatycnie, a dzieciaczek wędrował w ciagu kilku dni do adopcji, itp. Ale wiem, że to marzenia ściętej głowy :(

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

funda, bedzie dobrze. kibicujemy wam :lol:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

Funda, jeśli lekarz uważa, że jesteś wyleczona to nie ma sprawy. Jeżeli jednak tak nie uważa a chce wystawić takie zaświadczenie to dla mnie jest moralnie dwuznaczne.
Pamiętajmy, że w adopcji chodzi przede wszystkim o dobro dziecka!
To dziecko zostało już przez kogoś opuszczone. I pewnie dlatego Sądy badają stan zdrowia małżónków aby kolejny raz dziciaczek nie został osierocony.

Ale Ty się nic nie bój, o ile pamiętam Misiaczek i Bear też opisywali swoja historię z chorobą w tle. A dziś? Rodziciele Przemulka jak sie patrzy :) :) :) :)
Szansa ZAWSZE jest :)
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

Kasiu, fajnie:), napawa optymizmem, a co do mojej choroby, to prawda jest niestety taka, ze nigdy nie będzie można powiedzieć o mnie, że jestem wyleczona na 100%, bo po operacji usunięcia całego narządu ronego w wieku 26 lat takiej szansy nie ma. Zawsze będą jakieś tam problemy ze zdrowiem wynikające z braku jajników przede wszystkim, które produkują hormony :(, ale nie jest to rodzaj problemów, które nie pozwoliłyby mi zajmować się dzieckiem, poza tym, na litość boską , małżeństwo to 2 ludzi, poza tym jest jeszcze rodzina w postaci dziadków, wujków, cioć i innych, którzy przecież są od tego, żeby w razie czego pomagać! A powtażam, każdy z nas moze w każdej cjhwili zachorować albo zginąć w wypadku, a jeśli np. w trakcie procesu adopcyjnego, np. tuż przed roprawą ktoś zachoruje?? albo krótko po adopcji?? to co?? odbiera się dziecko?? a czy rodzicom biologicznym robi się jakiekolwiek problemy z tego, ze zachorują?? nie, jeszcze sie ich wspiera (zresztą słusznie, ale czemu tylko ich), mówi, że dzięki dzieciom- dla dzieci - mają siłę walczyć z chorobą. Dlatego, jasne - choroy nieuleczalne albo zkaźne typu AIDS, czy ja wiem co jeszcze, ale rak, zwłaszcza wykryty we wczesnej fazie moim zdanie w 21 wieku nie powinien być żadną przeszkodą.
ja wiem, ze w potocznej opinii rak jest nieuleczalny:roll: , ba, nawet słyszałam, że mozna się niem zarazić :twisted: , ale przecież rozsądne babki i rozsądni faceci na bocianie są! Nie dajmy sie zwariować. Nie dość, ze choroba zabrała mi możliwość urodzenia dziecka, to miałaby zabrać mi mozliwość posiadania go w ogóle?? Nie zgodzę się na to. Howgh.
POzdrawiam i lecę do roboty zarabiać na chlebuś z masełkiem :lol:

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

funda pisze:: , ba, nawet słyszałam, że mozna się niem zarazić :twisted:

8O 8O 8O 8O 8O 8O 8O 8O 8O
:hihi: :hihi: :hihi:
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
malgosik
Posty: 5298
Rejestracja: 13 sty 2002 01:00

Post autor: malgosik »

funda pisze: Nie dość, ze choroba zabrała mi możliwość urodzenia dziecka, to miałaby zabrać mi mozliwość posiadania go w ogóle?? Nie zgodzę się na to. Howgh.
POzdrawiam i lecę do roboty zarabiać na chlebuś z masełkiem :lol:

i tak trzymac :clown:
malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Awatar użytkownika
Bea_7
Mateczka
Mateczka
Posty: 4220
Rejestracja: 18 sty 2005 01:00

Post autor: Bea_7 »

female, dnia 13.05.2007 pisze:Czy ktoś z Was z rocznym stażem małżeńskim odważył się na zgłoszenie do OA? My się boimy, że nas popędzą. Tyle się naczytałam, że wymagają 5 lat.

Awatar użytkownika
dominika1911
Posty: 85
Rejestracja: 22 sty 2007 01:00

odp.

Post autor: dominika1911 »

czesc wszystkim. jesli chodzi o staz małżenski, to tak naprawde wszystko zalezy os osrodka. sa takie gdzie wymagany jest nawet 10-letni, a sa takie gdzie staz roczny tez wystarczy.
jesli chodzi o stan zdrowia. oczywiscie ze kazdy moze w kazdej chwili zachorowac. takich rzeczy sie nie przewidzi. to czy jakas choroba kogos dyskwalifikuje to rzecz bardzo wzgledna i chyba tez zalezy od punktu widzenia pracownikow osrodka. rodzice biologiczni nie dosc ze czesto sa w fatalnym stanie zdrowia, to jeszcze maja kilkoro dzieci. rodzice adopcyjni to przykłady ludzi z prawie idealnymi warunkami mieszkaniowymi, finansowymi, zdrowotnymi, psychologicznymi. po prostu chodzace ideały. a nie do konca tak jet. przeciez najwazniejsze zeby rodzina adopcyjna spełniała jakies normalne, standardowe warunki i wykazala sie miloscia i wzajemna i do dziecka. sama staram sie z mezem o adopcje. nie jest to wprawdze w warszawie. ale osrodek akurat do ktorego my trafilismy jest wporzadku. licza sie ludzie , jako potencjalna rodzina. oczywiscie nasdze inne mozliwosci tez byly brane pod uwage, ale z tego co wiem, nie dyskwalifikuje od razu ludzi z jakims problemem zdrowotnym. wszystkim parom zycze szczescia i trzymam kciuki za pomyslna wspolprace z osrodkami :lol:
[url=http://zp.prv.pl/i.php?ik=393:2z46vhru][img:2z46vhru]http://zpo.ath.cx/b/393.png[/img:2z46vhru][/url:2z46vhru]

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Re: odp.

Post autor: Madźka »

dominika1911 pisze:sa takie gdzie wymagany jest nawet 10-letni,
które to takie????

Awatar użytkownika
Klarysa
Posty: 5462
Rejestracja: 18 lut 2004 01:00

Post autor: Klarysa »

treść postu usunięta na
prośbę użytkownika
Radosny był to dzień, gdy pojawiłeś się ,
Szczęśliwy był to dzień, bo łaska Wielka nas spotkała,
że mała istotka na swych rodziców nas wybrała

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

shaina1 pisze:prosze o pomoc czy jest w Posce jakis osrodek który nie przywiazuje wagi do stazu małzenskiego - wszystkie warunki spełniamy oprócz tego jestesmy 1.5 roku po slubie po nieudaanycy malzenstwach wczesiejszych . Nasz osrodek w Łodzi nasz odrzucił z powodu stazu POMÓZCIE shaina

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

Na pewno Wrocław na Młodych Techników - info sprzed 2 tygodni :)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Ośrodki i procedury adopcyjne”