Granice interwencjonizmu państwa a dobro dziecka - dyskusja

radości i sukcesy ale również problemy, z którymi rodziny adopcyjne mogą się spotkać już po adopcji

Moderator: Moderatorzy po adopcji

ODPOWIEDZ
Tojam
Posty: 68
Rejestracja: 11 lis 2017 19:59

Granice interwencjonizmu państwa a dobro dziecka - dyskusja

Post autor: Tojam »

Zresztą czego się spodziewać po obecnej władzy:
http://www.rzecznikrodzicow.pl/minister ... y-w-polsce

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: bloo »

Tojam pisze:Zresztą czego się spodziewać po obecnej władzy:
http://www.rzecznikrodzicow.pl/minister ... y-w-polsce
jestem wysoce nieufna wobec Rzecznika Praw Rodziców i po przeczytaniu linku jedynie się upewniłam, że moja nieufność jest uzasadniona.
Przerwanie ciągłości opieki dentystycznej w szkołach doprowadziło jedynie do galopującej próchnicy u dzieci z rodzin wykluczonych, które albo nie mogą sobie pozwolić na opiekę prywatną, albo po prostu profilaktyka dentystyczna u ich dzieci nie znajduje się na wysokim miejscu listy priorytetów, aby walczyć o wizyty na NFZ, które przecież trzeba samodzielnie umówić (jako opiekunka zastepcza malucha z kwitnącą próchnicą mogę wiele o tym powiedzieć).
Słowem, nie łączyłabym tematu tego fatalnego projektu, o którym dyskutujemy w wątku, z pomysłem objęcia dzieci państwowym monitoringiem zdrowotnym, za którym jestem całym sercem i uważam, że jest o kilka dekad za późno.

Trzepie mnie, kiedy czytam (cytat z linku):
"Proponowana regulacja deprecjonując rolę rodziny nie chroni dzieci, ale stanowi dla nich zagrożenie. Negacja rodziny jako pierwszego środowiska opieki nad dzieckiem, doprowadzi do poważnego spatologizowania relacji społecznych i prawidłowych mechanizmów funkcjonowania społeczeństwa co w konsekwencji przyniesie poważne, negatywne skutki dla samych dzieci".
och, serio?
Jak dla mnie to rola rodziny biologiczej jest od dawna przeszacowana, co prowadzi do bardzo ciekawego zjawiska obserwowanego przeze mnie od lat. Składa się ono z dwóch aktów:
1. ZNÓW ZABRALI DZIECKO Z BIEDY!111ONEone! Jak można było odebrać dziecko tym złotym ludziom, którzy tak ogromnie je kochali, tylko nie mieli pieniędzy, aby je wyżywić?! Nalezy wspierać rodziny biologiczne, a nie odbierać dzieci i kierować je do rodzin zastepczych, które otrzymują miliony monet za swoją pracę - gdyby te pieniądze dać rodzinie biologicznej nie dochodziłoby do tragedii i nieustannego ingerowania w świętą rodzinę przez pracowników społecznych, tych darmozjadów
2. Niemowlę skatowane przez ojczyma, w stanie krytycznym. Gdzie do cholery byli pracownicy społeczni, ci darmozjadzi?

i tak to się kręci od lat. Co ciekawe, opinia publiczna niespecjalnie kojarzy te dwa akty i nie zastanawia się, dlaczego opieka społeczna zaczyna w wielu przypadkach wstrzymywać się decyzyjnie od odebrania dziecka z rodziny, choć sytuacja dziecka zapala czerwone światełka.
I ostatnie - nie znam ani jednego przypadku, w którym komukolwiek odebrano by dziecko z powodu biedy.
Znam za to sporo przypadków, w których RB twierdzili, że odebrano im dzieci z biedy zapominając nadmienić, że to dziecko miało tez siniaki lub było zaniedbane w stopniu znacznym, bo wszystkie pieniądze z zasiłków szły na alkohol /papierosy/narkotyki.
Ale rodzina biologiczna jest z założenia, nieprawdaż, święta i powinna być chroniona przed ingerencją państwa, a jesli już ta ingerencja nadchodzi to zawsze jest zbyt pochopna i nieuzasadniona. Chyba, że dziecko jest martwe lub tak skatowane, że nie da się już tego wytłumaczyć piętnastym upadkiem ze schodów.
Co jednoczesnie oznacza, że stała obecnośc pielęgniarki w szkole i przeniesienie bilansów oraz badań na teren szkolny, gdzie terminy są wybierane randomowo i nie da się ich zaaranżować przez rodziców w taki sposób, aby opuchlizna zeszła, jest w doskonałym interesie dzieci, a nie w interesie tych rodziców, którym nieobca jest przemoc.

Tojam
Posty: 68
Rejestracja: 11 lis 2017 19:59

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Tojam »

Proszę Pani z tego, co obserwuje to w Polsce spora grupa ludzi z założenia jest nieufna wobec działań urzędników i przekonanie, że jak mają jakieś uprawnienia, to mogą je nadużywać.
Napisała Pani: "Jak dla mnie to rola rodziny biologiczej jest od dawna przeszacowana". Przynajmniej mi się wydaje, że tutaj są dwie przeciwstawne teorie. Jedna twierdzi, że biologicznej rodzinie należy pomagać i dać kolejną szansę, a druga, że należy ostro interweniować (np. zabrać dziecko) jak pojawiają się pierwsze symptomy. Moim zdaniem jeżeli pomoc rodzinie jest możliwa, aby wyszła na prostą to należy jej pomóc, a zabierać dzieci tylko tam, gdzie to jest absolutnie wskazane. Nawet najlepsze prawo nie wyeliminuje czynnika ludzkiego.

Za moich czasów w szkole podstawowej była pielęgniarka i dentystka i zarówno ja jak i moi rodzice uważali to za dobre rozwiązanie.

Co do skargi nadzwyczajnej jeżeli wejdzie w takim kształcie, to ciekawe co będzie w sytuacji, że biologiczni rodzice zostali prawomocnie pozbawieni praw rodzicielskich, ich dziecko zostało adoptowane, a po kilku latach została uwzględniona skarga nadzwyczajna i sąd zmieni postanowienie o odebraniu praw rodzicielskich?
Ostatnio zmieniony 10 gru 2017 16:56 przez Tojam, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: bloo »

o skardze nadzwyczajnej jest cała dyskusja, więc się nie powielam. Odniosłam się jedynie do linku, który wstawiłaś.
Wspieranie rodziny i przeciwdziałanie zabieraniu dzieci brzmi świetnie i wiele utytułowanych głów wspiera tę koncepcję. Ja nie mówię jej 'nie', tylko jak zawsze interesują mnie konkrety, na przykład program monitorowania tej rodziny i narzędzia, które mają być zastosowane, aby dana instytucja miała rzeczywisty wgląd w codzienność dzieci, a nie opierała się jedynie na deklaracjach osób dorosłych.
To jest zresztą szeroki temat i wiele w nim zależy od tego, jak zdefiniuje się dobro dziecka. Mnie bliższy jest model interwencyjny państwa, jeśli chodzi o dzieci, i dlatego nigdy nie dogadam się z instytucjami typu Rzecznik Rodziców.

Tojam
Posty: 68
Rejestracja: 11 lis 2017 19:59

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Tojam »

Czy dobrze rozumiem, że zdaniem Pani Państwo powinno interweniować w rodzinę jeżeli otrzyma sygnały, że może dzieje się w niej źle i dobro dziecka jest zagrożone i interweniować, a potem niech ewentualnie rodzice udowadniają, że nie są wielbłądami? Ja natomiast jestem za interwencjonizmem państwa w rodziny tylko tam, gdzie jest to uzasadnione i konieczne. Gdyby jeszcze sądy rozpatrujące odwołania od decyzji pomocy społecznej działały szybciej. Ale to nie temat wątku, więc kończę dyskusje. Natomiast wracając do tematu wątku co do skargi nadzwyczajnej to jeżeli wejdzie w takim kształcie jak została uchwalona przez Sejm (a na to się zanosi), to może dojść do sytuacji, że biologiczni rodzice zostali prawomocnie pozbawieni praw rodzicielskich, ich dziecko zostało adoptowane, a po kilku latach została uwzględniona skarga nadzwyczajna i sąd zmieni postanowienie o odebraniu praw rodzicielskich i co wtedy? Rodzina adopcyjna będzie żyła w strachu przez 5 lat czy może 5 lat od uprawomocnienia się wyroku pozbawiającego prawa rodzicielskie sądy nie będą zgadzały się na adopcje dziecka, bo może skarga nadzwyczajna zostanie uwzględniona i wyrok zostanie zmieniony? To dopiero będzie zagwozdka dla prawników. Jest więcej pytań niż odpowiedzi.
Ostatnio zmieniony 10 gru 2017 17:20 przez Tojam, łącznie zmieniany 1 raz.

Pockahontas
Posty: 2895
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Pockahontas »

Tojam pisze: Ja natomiast jestem za interwencjonizmem państwa w rodziny tylko tam, gdzie jest to uzasadnione i konieczne.
Ja także. Tylko powstaje tu pytanie w jaki sposób zdefiniować to "uzasadnione i konieczne"? Bo tutaj granice mogą być bardzo różne.
Zbyt daleko posunięty interwencjonizm państwa usankcjonowany prawem, niestety uderza w wolność obywateli. Jeśli już raz jakiś tego typu przepis w prawie się znajdzie, zachodzi obawa, iż będzie dowolnie używany przez władzę w zależności od opcji, którą ta władza reprezentuje. Czyli za zaniedbanie dziecka a więc powód do interwencji urzędnika, w zależności od interpretacji, można uznać nieposyłanie na lekcję religii, zaniedbanie integracji rodziny ze środowiskami mniejszości wszelakich, upodobanie rodziny do opalania na plaży dla nudystów czy też zezwolenie pociechom na urządzenie wyścigów rowerowych zamiast organizacji codziennych rozwijających zajęć pozalekcyjnych.
I nie jestem przeciw opiece dentystycznej w szkole ani przeciw pomocy/kontroli nad rodzinami niewydolnymi. Jestem przeciw niefrasobliwemu, mówiąc potocznie "niedorobionemu" formułowaniu przepisów, co w moim odczuciu, akurat przy tej ustawie ma miejsce.

Co do skargi nadzwyczajnej, to ze swojej strony bardzo dziękuję Naszemu Bocianowi, że zwraca uwagę na związane z nią niebezpieczeństwo dla ra. To ważna sprawa, i choć zadanie ciągłego dobijania się o wysłuchanie na pewno jest niewdzięczne, nie odpuszczajcie!

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: bloo »

och, ja też jestem za interwencją uzasadnioną i konieczną, ale mam tę samą wątpliwość, co Pockahontas.
I patrząc na obecną sytuację polityczną obiektywem szerokokątnym nie da się nie zauważyć, że to właśnie rodzina biologiczna staje się lokalizacją sacrum, ponieważ normalne i tradycyjne jest to, gdzie jest matka i ojciec, optymalnie małżeństwo. Adopcja staje sie automatycznie podejrzana, piecza zastepcza nieuzasadniona.
Ale w tej sprawie jest inny ważny aspekt. Dziecko z założenia nie ma władzy, nie ma też narzędzi, aby ją sobie wywalczyć. Często nie umie się nawet wypowiedzieć. To powoduje, że dzieci zawsze mówią przez rzeczników, którymi najczęściej są ich rodzice. To zaś z kolei powoduje, że im wyższe kompetencje społeczne mają rodzice tym łatwiej jest im wytłumaczyć niepokojące zachowania dziecka w taki sposób, aby ukoić lęk instytucji, że dziecku może dziać się krzywda.
Upraszczając nieco: zdecydowanie wolę model nadmiernego interwencjonizmu niż zbyt małego interwencjonizmu. A to dlatego, że jeśli wszystko jest w porządku, rodzic przez sam fakt tego, że jest dorosły, zawsze będzie stac na pozycji większej siły, także w dyskusji z instytucją.
Interwencja to nie tylko zabranie dziecka. To przede wszystkim objęcie rodziny opieką, poddanie jej monitoringowi od poziomu pielęgniarki szkolnej przez psychologa, na asystencie rodziny skończywszy. Ale centrum powinno byc dziecko, a nie zagrożone prawa rodziców.

Pockahontas
Posty: 2895
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Pockahontas »

bloo, a propos tego co piszesz, mam pewną uwagę odnośnie pewnie wąskiej (choć ostatnio coraz szerszej) grupy rodzin dzieci o nazwimy to ogólnie, nietypowo przebiegającym rozwoju - niepełnosprawnych głębiej czy też nawet z mniejszymi problemami rozwojowymi jak choćby zaburzenia SI (swoją drogą rzadko wyizolowane) czy np. opóźniony rozwój mowy.
To ludzie, z którymi pracuję i roboczo mogłabym podzielić ich na dwie grupy. Pierwsi to ci, którzy radzą sobie od średnio do wspaniale, tzn. dzieci mają zapewnione warunki bytowe, zajęcia terapeutyczne, przedszkole lub szkołę, a nawet ekstrasy typu logorytmika czy basen, do tego część z rodziców naprawdę ma samodzielnie wywalczoną wiedzę o schorzeniu dziecka, świadomi dba o siebie, relację z drugim rodzicem czy drugim zdrowym dzieckiem. Druga grupa to rodzice, którzy gorzej poradzili sobie z brzemieniem problemu dziecka; tu są zazwyczaj rodzice dzieci upośledzonych, od lat niepełnosprawnych ruchowo (np. niechodzących nigdy samodzielnie), dzieci z głębszą postacią ASD. Być może część z nich do gorszego radzenia sobie predysponują warunki intelektualne czy społeczne, ale naprawdę nie wszystkich. Sporo z nich to fajni ludzie z dużym potencjałem, którzy po prostu wypalili się, bo system im nie pomógł, bo zwyczajnie długo już dźwigają naprawdę ciężkie brzemię.
Myślę, że gdyby wziąć na tapetę rodziny z tej drugiej grupy, w systemie, o którym piszesz, większość podlegałaby pod taki instytucjonalny monitoring. Bo znam przypadek, kiedy matka "naprawiając" operacyjnie dwie nogi, rękę, a potem zeza córeczki, faktycznie zaniedbała leczenie zębów i skończyło się usuwaniem i to pod narkozą.

Wyobrażam sobie (może się mylę), że monitoring, o którym piszesz, widziałabyś bardziej właśnie jako czuwanie różnych instytucji nad dzieckiem a nie natychmiastowe odebranie go z rodziny. Tylko jestem przekonana, że jednak większość tych rodzin absolutnie nie potrzebuje nawet tego życzliwego wolontariusza z pcpr, który oprócz zabawy z dzieckiem, ma za zadanie poinformować asystenta rodziny czy w domu było czysto i czy obiad był gotowany czy z mrożonki. Może z mrożonki, bo utyrana matka, po miesiącu usiadła sobie z książką przy herbacie. A niestety, może być tak, że informacje o mrożonkach plus nieszczęsne zęby nieleczone z braku czasu (czy też - uzasadnionej bądź nie - troski rodziców, by w przerwie między łamaniem i składaniem na nowo dwóch kończyn, nie narażać już dziecka na ból spowodowany borowaniem) plus np. informacja życzliwej sąsiadki, że kolejny raz dziecko późną jesienią siedzi pupą na krawężniku przez kilka minut i czeka na rozłożenie wózka, który regularnie się zacina plus informacja ze szkoły, że uczeń w ciągu półrocza był w szkole zaledwie pięć tygodni (reszta w szpitalu, na turnusie rehabilitacyjnym, ale te trzy anginy/przeziębienia do tego wszystkiego to już podejrzane)- wszystko to może dać obraz zaniedbania. A w rodzinach, o których się wypowiadam, w 90% zaniedbaniem nie jest.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: bloo »

odpowiem z nieco innej strony przeglądając sobie raporty dotyczące śmierci dzieci z powodu maltretowania, w tym śmierci niezamierzone przez rodziców (nie mieli intencji zabicia, ale rozumiecie - stało się :roll: ). Polska nie wypada w nich tak źle jak Ukraina, ale wypada słabo. Norwegia wypada bardzo dobrze, jest w grupie krajów z najniższym odsetkiem takich śmierci.
Wiadomo, że na to trzeba nałożyć dodatkowe zmienne, np. dochód na osobę i stabilność ekonomiczną kraju. Ukraina jest w grupie krajów zagrożonych wykluczeniem, Norwegia nie, ale Polska też nie. Ważną zmienną, jak mówi tabelka, są postawy społeczne dotyczące bicia dzieci. Polska wypełnia swoją tabelę ambitnie (raportowało ministerstwo zdrowia, hehe): bicie dzieci jest u nas karalne. Zarówno w domu, jak i w szkole.
My, jako lokalsi mający dostęp do danych codziennych, a nie tych przekazywanych do WHO przez instytucje, wiemy, że sprawy mają się nieco inaczej: owszem, wpisaliśmy sobie w ustawę zakaz bicia dzieci, ale społeczeństwo powszechnie uważa, że dupa nie szklanka, klaps nikogo nie zabił.
Norwegia ma Barnevernet.
My mamy Rzecznika Rodziców.
Konkluzję proszę wyciągnąć samodzielnie.

Pockahontas
Posty: 2895
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Pockahontas »

bloo, daleka jestem od przekonania, że dupa nie szklanka. Zwróciłam tylko uwagę na jeden z możliwych skutków ubocznych wprowadzenia systemu o którym piszesz. Ciekawa jestem poparcia samych Norwegów dla Bernavernetu czy Niemców dla Judgemnatu.
Dlaczego chcemy by Polacy przestali bić czy "klepać" dzieci? Czy tylko dlatego, by wyeliminować te największe patologie - zabójstwa, znęcanie, itp.? To faktycznie zatrudnijmy policję do ścigania rodziców - bo do takiej roli zostały wypaczone aktualnie wymienione wyżej instytucje.
Czy może stosujemy zakaz kar fizycznych także po to, by budować kulturę szacunku dla dziecka, dialogu, dostrzegania jego osobistej godności i indywidualizmu? To z takim samym podejściem - szacunkiem - edukujmy i wspierajmy rodziców, by byli zdolni w taki sposób spojrzeć na dziecko i tak pełnić swoją rolę.
Użycie bata nie służy nikomu, dorosłemu także. Podkreślę, że piszę o przeciętnym rodzicu, którego jako dziecko nauczono, że jak i ryba, głosu nie posiada i potrzeba czasu, by sam nauczył się inaczej patrzeć na swoją pociechę. A bandyta, który krzywdzi niech idzie siedzieć.

Tojam
Posty: 68
Rejestracja: 11 lis 2017 19:59

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Tojam »

Bloo zapomniała Pani dodać, że w Polsce mamy też rzecznika Paw Dziecka.
To, że ktoś pomaga rodzicom nie widzę nic złego, w końcu też mają prawo podejmować działań czy przedstawiania swojej wersji.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: bloo »

Tojam pisze:Bloo zapomniała Pani dodać, że w Polsce mamy też rzecznika Paw Dziecka.
To, że ktoś pomaga rodzicom nie widzę nic złego, w końcu też mają prawo podejmować działań czy przedstawiania swojej wersji.
a jakie możliwości ma dziecko w zakresie przedstawienia swojej wersji i podejmowania działań? Pytam powaznie i konkretnie.
Problem polega na tym, że w układzie dziecko-dorosły tylko jedna ze stron ma władzę, kompetencje społeczne i narzędzia działania. Druga jest całkowicie zależna od tej pierwszej. Nie twierdzę, ze tę nierówność da się wyrównać - mówię jedynie, ze należy cały czas o niej pamiętać i nie tracić jej z oczu. Stąd też wypływa automatycznie pytanie, czyją pozycję należy wobec tego wzmacniać: pozycję rodzica czy pozycję dziecka?
Na temat RPD nie chcę się wypowiadać - stracił wiele mojego szacunku z powodu stanowiska w sprawie okien życia oraz faktu, że nigdy nie wypowiedział się na temat prawa do tożsamości dzieci urodzonych dzieki dawstwu.

Pockahontas
Posty: 2895
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Pockahontas »

bloo pisze: Problem polega na tym, że w układzie dziecko-dorosły tylko jedna ze stron ma władzę, kompetencje społeczne i narzędzia działania. Druga jest całkowicie zależna od tej pierwszej. Nie twierdzę, ze tę nierówność da się wyrównać - mówię jedynie, ze należy cały czas o niej pamiętać i nie tracić jej z oczu.
Tu całkowita zgoda. Ale też podejmując działania informacyjne, sprawdzające czy w końcu interwenyjno-naprawcze, warto byłoby nie przeciwstawiać sobie dziecka i rodzica jako stron i nie kierować się podejrzliwością oraz domniemaniem winy czy choćby zaniedbania w każdej wątpliwej sytuacji - a mam wrażenie, że trochę tak działają zachodnie organizacje. Cały czas piszę o przeciętnych rodzinach, w których mogą pojawić się problemy relacyjne, osobiste rodziców rzutujące na wywiązywanie się z obowiązków rodzicielskich czy też wydolności życiowej, wychowawczej. Piszę o rodzinach, wobec których instytucje miałyby podejmować działania na tzw. wszelki wypadek a nie w wyniku ewidentnych uchybień.

Tojam
Posty: 68
Rejestracja: 11 lis 2017 19:59

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Tojam »

Pockahontas pisze:
bloo pisze: Problem polega na tym, że w układzie dziecko-dorosły tylko jedna ze stron ma władzę, kompetencje społeczne i narzędzia działania. Druga jest całkowicie zależna od tej pierwszej. Nie twierdzę, ze tę nierówność da się wyrównać - mówię jedynie, ze należy cały czas o niej pamiętać i nie tracić jej z oczu.
Tu całkowita zgoda. Ale też podejmując działania informacyjne, sprawdzające czy w końcu interwenyjno-naprawcze, warto byłoby nie przeciwstawiać sobie dziecka i rodzica jako stron i nie kierować się podejrzliwością oraz domniemaniem winy czy choćby zaniedbania w każdej wątpliwej sytuacji - a mam wrażenie, że trochę tak działają zachodnie organizacje. Cały czas piszę o przeciętnych rodzinach, w których mogą pojawić się problemy relacyjne, osobiste rodziców rzutujące na wywiązywanie się z obowiązków rodzicielskich czy też wydolności życiowej, wychowawczej. Piszę o rodzinach, wobec których instytucje miałyby podejmować działania na tzw. wszelki wypadek a nie w wyniku ewidentnych uchybień.
Otóż to. Uważam, że takie instytucje powinny bez żadnych wstępnych założeń zbadać sytuacje i podejmować działania, tam, gdzie stwierdzą ewidentne uchybienia. Zawsze może dojść do sytuacji, że ktoś "życzliwy" na nas doniesie i odpowiednia instytucja na wszelki wypadek zareaguje, a potem będzie wyjaśniać (przeważnie trwa to długo).

Może się mylę, ale czy nie jest trochę tak, że jak dochodzi co do czego, to rodzice mają udowadniać, że nie są wielbłądami?

Proszę Pani, a czy nie ma Pani wrażenia, ze w Polsce też zmierzamy w tym kierunku co w Skandynawii?

Pockahontas
Posty: 2895
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: skarga nadzwyczajna a postanowienie o przysposobieniu

Post autor: Pockahontas »

Tojam pisze:
Proszę Pani, a czy nie ma Pani wrażenia, ze w Polsce też zmierzamy w tym kierunku co w Skandynawii?
Nie wiem czy to pytanie do mnie czy do bloo, ale szczerze mówiąc, nie sądzę. Widać jak na dłoni, że obecna władza idzie w kierunku promocji rodzin biologicznych, natomiast projekt o opiece dentystycznej w szkole, moim zdaniem, absolutnie nie jest pisany z zamiarem kontroli i gromadzenia dokumentów "na rodziców" - bo ta władza po prostu tak nie myśli. Ktoś napisał coś na kolanie, do końca nie uświadomił sobie mogących z tego wyniknąć konsekwencji i tyle. A organizacje, tu akurat RR zwracają uwagę na pewne pułapki dyletanckiego podejścia do tworzenia przepisów, bo taka ich rola.

Osobiście, uważam za świetny pomysł objęcie dzieci podstawową opieką medyczną w szkole, nawet jeśli wiąże się z jakimś tam pozyskiwaniem danych. Natomiast jeśli to pozyskiwanie danych i organizacja opieki miałyby powstawać z myślą o odgórnym monitoringu wszystkich rodzin ot tak, bo z założenia każdą mamę i każdego tatę sprawdzić trzeba, to sama bym protestowała. Po prostu nie widzę takiego zagrożenia i trochę tu wyszły z igły widły, ale jak piszę - taka rola organizacji pozarządowych, by były czujne na to, co ich akurat konkretnie dotyczy.
A monitorowanie - jeśli już - powinno być interwencyjne a nie ustawowe, nie wpisane w sposób myślenia i relacji społecznych. Gdy widzę na podwórku sąsiada, chce mu po prostu pomachać i beztrosko powiedzieć "dzień dobry", nie mając z tyłu głowy wdrukowanego obowiązku czuwania czy aby jego dziecko nie za rzadko się uśmiecha. Nie chcę zastanawiać się czy ten sam sąsiad zachowania mojego z natury refleksyjnego syna, nie zinterpretuje jako smutek, którego przyczynę powinien zbadać psycholog, kurator i pracownik społeczny. Nie chcę, by mama mojego 6-letniego pacjenta, który z upodobaniem od dwóch miesięcy kreśli wszystko na czarno (wcześniej był szał na niebieski - dziecko z ASD) była przetrzepywana z każdej strony przez system, bo może akurat dwa miesiące temu zaczęła stosować przemoc (a wcześniej przy tym niebieskim puszczała mu na okrągło Smerfy :cool:). Nie chcę żyć w paranoi. Jeśli nawet mam świadomość - strzelam - że 5% Polaków to złodzieje, nie dzwonię do US z prośbą, by prewencyjnie sprawdzili sąsiada, bo własnie kupił nowy samochód. Co nie znaczy, że nie zareaguję, widząc akcję kieszonkowca w tramwaju.
Dlatego dla mnie prewencja to edukacja w stylu choćby świetnej akcji "kocham, nie daję klapsów", a interwencja - wszędzie tam, gdzie wiadomo na pewno, że jest potrzebna i tylko jako próba pomocy z szacunkiem do wszystkich członków rodziny.
No chyba że mówimy o znęcaniu i skrajnym zaniedbaniu, wtedy kryminał.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Po adopcji”