Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Miejsce do wymiany doświadczeń dorosłych osób, które w dzieciństwie adoptowano.

Moderator: Moderatorzy dorośli adoptowani

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gość

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: Gość »

Ann, OK, nie odpowiedziałam wprost, faktycznie. Ja w postach R widzę postawione 2 problemy:
1. Brak możliwości znalezienia danych o dawcy -> mozliwe rozwiazanie (w zależności od energii i determinacji)- kontakt z jakimś stowarzyszeniem za granica, aby przynajmniej pogadać z ludźmi, którzy maja podobny problem, ewentualnie bank DNA we Wrocławiu (?)
2. Brak akceptacji dla aid -> tu możesz właśnie warto przytoczyć facetowi jakieś pozytywne przykłady gdzie ludzie z aid są szczęśliwi tak zwyczajnie, po prostu, a niekoniecznie "pomimo"?
Ale nie wiem, teoretyzuję, może brak informacji o korzeniach moze człowieka kompletnie rozwalić.
Argument o wartości życia jako takiego czy konkretnie Rafaello chyba nie podlega dyskusji?
Ale zasadniczo chyba sie zgadzamy :)

Awatar użytkownika
Gość

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: Gość »

Dzięki Kiran za odpowiedź. Rafaello zrobi tak, jak sam zdecyduje. Możemy mu życzyć jedynie powodzenia.

-- 11 wrz 2012 22:25 --

ann5 pisze:Dzięki Kiran za odpowiedź. Rafaello zrobi tak, jak sam zdecyduje. Możemy mu życzyć jedynie powodzenia.

Rafaello, życie (w jakikolwiek sposób by się je otrzymał, jest darem, które dostałeś i bardzo ci życzę, byś zrozumiał, że ono jet TWOJE i oczywiście, możesz z nim zrobić to, co zechcesz, ja ci życzę by przyniosło ci to twoją osobistą satysfakcję, że mimo wszystko warte było przeżycia)

-- 11 wrz 2012 22:37 --

Rafaello, może właśnie teraz zrozumiałam (przepraszam, lepiej późno niż "później"). Jeżeli potrzebujesz Bratniej duszy w twojej "wyprawie do genetycznych" korzeni....daj znać. Ciągle potrafię "spróbować" ci w tym towarzyszyć.
Chyba dopiero teraz uświadomiłam sobie jaki się czujesz samotny w tych swoich zmaganiach.

-- 11 wrz 2012 22:39 --

ann5 pisze:Dzięki Kiran za odpowiedź. Rafaello zrobi tak, jak sam zdecyduje. Możemy mu życzyć jedynie powodzenia.

-- 11 wrz 2012 22:25 --

ann5 pisze:Dzięki Kiran za odpowiedź. Rafaello zrobi tak, jak sam zdecyduje. Możemy mu życzyć jedynie powodzenia.

Rafaello, życie (w jakikolwiek sposób by się je otrzymał, jest darem, które dostałeś i bardzo ci życzę, byś zrozumiał, że ono jet TWOJE i oczywiście, możesz z nim zrobić to, co zechcesz, ja ci życzę by przyniosło ci to twoją osobistą satysfakcję, że mimo wszystko warte było przeżycia)

-- 11 wrz 2012 22:37 --

Rafaello, może właśnie teraz zrozumiałam (przepraszam, lepiej późno niż "później"). Jeżeli potrzebujesz Bratniej duszy w twojej "wyprawie do genetycznych" korzeni....daj znać. Ciągle potrafię "spróbować" ci w tym towarzyszyć.
Chyba dopiero teraz uświadomiłam sobie jaki się czujesz samotny w tych swoich zmaganiach.

cokolwiek byś nie wybrał, trzymam kciuki..............z całego serca.
Nie jestem zwolenniczką adopcji prenatalnej, chyba tak jak ty........tylko, że ja mogę sobie mieć poglądy na ten temat "arbitralne", ty niestety nie.............

-- 12 wrz 2012 01:23 --

http://www.youtube.com/watch?v=C8QJmI_V3j4
polecam

Awatar użytkownika
Gość

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: Gość »

zapraszam na wątek poświęcony dawstwu jawnemu: http://www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/vi ... 3#p6364003

rafaello89
Posty: 22
Rejestracja: 25 mar 2012 13:46

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: rafaello89 »

ann5 pisze:Rafaello, może właśnie teraz zrozumiałam (przepraszam, lepiej późno niż "później"). Jeżeli potrzebujesz Bratniej duszy w twojej "wyprawie do genetycznych" korzeni....daj znać. Ciągle potrafię "spróbować" ci w tym towarzyszyć.
Chyba dopiero teraz uświadomiłam sobie jaki się czujesz samotny w tych swoich zmaganiach.

cokolwiek byś nie wybrał, trzymam kciuki..............z całego serca.
Nie jestem zwolenniczką adopcji prenatalnej, chyba tak jak ty........tylko, że ja mogę sobie mieć poglądy na ten temat "arbitralne", ty niestety nie........[/quote]

Miałem juz nie pisać ale ..no dzieki, rownież tym ktorzy wysłali mi pw z poparciem.
Nie, nie jestem zwolennikiem zadnej adopcji prenatalnej i nie trudno to chyba zgadnąć. juz pisałem dla mnie to żadna adopcja tylko produkcja masowa.ile spermy tyle dzieci, interes sie kreci i tyle. Dla zainteresowanych - Mam odp z banku dna. Wkrótce chce zalozyc stronke z info bo tu to jednak bez sensu..prezentuje sie raczej interesy tylko jednej strony.
Chce tez nawiązać kontakt z tymi ludźmi
http://www.tangledwebs.org.uk/tw/ bo maja takie same poglądy na sprawe.
Pozdro

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: bloo »

rafaello89 pisze: Wkrótce chce zalozyc stronke z info bo tu to jednak bez sensu..prezentuje sie raczej interesy tylko jednej strony.


życzę Ci powodzenia w zakładaniu strony i mam nadzieję, że dasz znać, kiedy powstanie.
Natomiast wkurza mnie po raz kolejny, ale po raz pierwszy napiszę to wprost, Twoje odwracanie kota ogonem i wpieranie ludziom piszącym na tym forum "prezentacji interesów jednej strony".
Wydaje Ci się, że temat adopcji prenatalnej jest czarno biały. Nie chodzi o to, ze się mylisz (a mylisz się), ale chodzi o to, że jeszcze nie wpadłeś na to, że w Polsce w roku 2012 nie masz innych sojuszników w swojej sprawie poza nami- rodzicami i przyszłymi rodzicami takich dzieci jak Ty.
Jak Ci się słuszny wkurz wypali to może wreszcie to dostrzeżesz.

Awatar użytkownika
Gość

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: Gość »

bloo, w takich dyskusjach pewnie ile "dyskutantów" tyle opinii i "racji". Staram się zrozumieć Rafaello, bo urodził się kilka ładnych lat temu i rozumiem, że o adopcji prenatalnej wtedy absolutnie nie warto było mówić głośno (staram się też zrozumieć rodziców Rafaello). Rozumiem, że jakkolwiek Rafaello by tego nie tłumaczył, wzrastał w atmosferze tajemnicy.
Staram się też zrozumieć twoje racje, podobnie jak i swoje własne.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: bloo »

tu nie chodzi o racje, chodzi o fakty. Temat adopcji prenatalnej w Polsce jest tabula rasa i tak się składa, że pierwszymi, którzy zaczęli coś robić z tym faktem są właśnie pacjenci- przyszli i obecni rodzice.
Więc kiedy czytam, że prezentuje się tu tylko "jedną rację" (a mam w pamięci liczne wywiady w ramach PiR, teksty w rodzaju ostatniego ze Slate, wszystkie tłumaczone przez naszych wolontariuszy, rodziców i przyszłych rodziców właśnie) to szlag mnie trafia.
Rafaello, wiesz, idź na Frondę. Tam Ci podadzą pomocną dłoń.

Awatar użytkownika
mirka1
Posty: 179
Rejestracja: 18 mar 2005 01:00

Re: Poszukiwania biol.ojca-dawcy

Post autor: mirka1 »

rafaello89 pisze:Samo mowienie tez nie zalatwia sprawy, łykałem to, co mowili jak młody koczkodan w wieku 12 lat i mialem to wtedy trochę w d.. szczerze mowiac, bo wolalem kopac piłkę. To chyba dawało rodzicom poczucie, ze wszystko jest w porządku, bo sie tym nie przejalem. Przejąłem się, po swojemu, na miarę wieku. A potem jest juz tylko gorzej, jak czlowiek dorasta, rozumie, wyciaga wnioski.

A co załatwi sprawę? Jak się dowiesz kto był dawcą i poznasz go osobiście? Jak się uprzesz to się dowiesz, a czy będzie Ci z tym lepiej to się okaże. Jeśli po dobroci Klinika Ci nie powie to sądownie takie prawo zdobędziesz. Idz do prawnika i działaj skoro uważasz, że na tym świat się kończy.
"Nie zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem "potem jest już tylko gorzej". I piszę to jako osoba, która swoje przeżyła, swoje lata i doświadczenie ma. Pamiętam, że w pewnym wieku, tak od początku szkoły średniej do końca studiów ciągle się zastanawiałam czy ja czasem aby nie jestem adoptowana. Podejrzewam, że każdy tak ma niezależnie od pochodzenia. Do dziś tego nie wiem na 100%. Ale teraz kiedy mam własne dzieci, własne życie nie ma dla mnie żadnego znaczenia czy moja mama i tata, których kocham oczywiście byli moimi rodzicami biologicznymi czy też nie byli. To zupełnie przestało być ważne, nie liczy się chociaż wcale nie zamierzam Cię co do tego przekonywać. Podejrzewam nawet, ze jeszcze parę lat minie zanim zrozumiesz o czym piszę.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dorośli adoptowani”