SZCZEPIENIA LIMFOCYTAMI PARTNERA

Archiwum forum "Poronienia"

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Wika333
Posty: 69
Rejestracja: 17 paź 2003 00:00

SZCZEPIENIA LIMFOCYTAMI PARTNERA

Post autor: Wika333 »

Dziewczyny , proszę napiszcie czy któraś z Was pomimo dobrych rokowań po szczepieniach (np.Łódz-prof.Malinowski)zaszła w ciąże i poroniła. A tym samym wykluczyła czynnik immunologiczny.
Ja jestem niestety po długim leczeniu w Łodzi i bolesnym ( psychicznie) poronieniu.
zastanawaim się nad sensem tych szczepień i boje sie,ze jak wynik histopatologiczny okaże się żaden to jedyna rzeczą jaka wpadnie do głowy mojemu lekarzowi bedzie immunologia..a ja juz chyba nie mam siły na kolejne szczepienia.

Awatar użytkownika
charlotte
Posty: 63
Rejestracja: 07 sty 2003 01:00

Post autor: charlotte »

Wika, ja poroniłam 3 ciążę będąc po szczepieniach u Malinowskiego. POmimo, że mam wiele zastrzeżeń do tego człowieka, uważam, że nie można wykluczyć przyczyn immunologicznych przy tym poronieniu. Same szczepienia nie załatwiają sprawy immunologii.
Niestety z immunologią jest tak, że każde badanie wychwytuje stan organizmu w danym momencie - za chwilę wszystko może się zmienić. Jest ponad to tak wiele czynników immunologicznych, które mają wpływ na ciążę, że gdybyś chciała wszystko badać, to "nie straczyłoby" ci krwi. Ja po 3 poronieniu robiłam wszystkie badania immunologiczne od początku łącznie z wieloma dodatkowymi i oddałam w sumie chyba z 30 próbówek krwi. Jednego tygodnia w ciągu 2 dni oddałam - 16.
Po szczegółowch badaniach i po okresie zastanowienia uważam jednak, że musimy pogodzić się z tym, że czasami nie można znaleźć przyczyny poronienia.
Problmem jest to, że w Polsce (a na pewno w W-wie) nie można zbadać zarodka pod względem genetyczym. Więc tak na prawdę nie wiesz, czy dana ciążą poroniła się przez aberracje chromosomowe czy przez inne czynniki.
To co mogę ci doradzić, to HSG lub histeroskopia by zbadać stan macicy, wszystkie możliwe przeciwciała - warto badać bezpośrednio po poronieniu, by "uchwycić" stan organizmu w okresie ciąży, uważam, że warto także zrobić kilka badań immunologicznych. Poza tym pamiętaj, że szczepienia proponowane przez Malinowskiego w USA są zakazane do "szerokiego" używania, ze względu na ich kontrowersyjność. Tak więc złe wyniki immunologi wcale nie oznaczają, że musisz jechać na szczepionki.

Awatar użytkownika
lidka68
Posty: 515
Rejestracja: 05 sty 2004 01:00

Post autor: lidka68 »

Ja też słyszałam (od lekarza), że szczepienia i inne kuracje immunologiczne u Malinowskiego są nie najlepiej oceniane na zachodzie. Ja po dwóch latach od porodu miałam brak hamowania, co bardzo zdziwiło pana profesora - bo nigdy jescze mu się coś takiego nie przydarzyło. Słyszałam też, że trafiła do niego pacjentka, która już miała jedno dziecko i okazało się, że ma brak hamowania, co bardzo go zaskoczyło, bo wedle jego badań nie jest to realne. Szokiem były dla mnie kwoty, jekie ludzie płacą za badania - ponad 2 tys. PLN 8O . Gdy ja zaczynałam wycieczki do Łodzi (1998) na czasie były jedynie szczepienia limfocytami i ominęły mnie inne badania.
Ja po szczepieniach miałam nieudane transfery, ale przyczyna mogła tkwić w zrostach w macicy, które zostały usunięte. Po dwóch miesiącach już byłam w ciąży. Trzeba więc wyeliminować wszystkie potencjalne przeszkody jednocześnie. Byłam wściekła, że nikt wcześniej mnie nie wysłał na histeroskopię i straciłam na próby (już po szczepieniach) ponad rok.

Awatar użytkownika
Wika333
Posty: 69
Rejestracja: 17 paź 2003 00:00

Post autor: Wika333 »

Hej Lidka ,
No własnie podobnie było za mną. Ja mam juz dwoje dzieci i zdecydowaliśmy się z mężem na trzecie -> niestety zakończone dwoma poronieniami. PO pierwszym poronieniu zostałam skierowana do prof. Malinowskiego no i całą historie dalej juz znasz ( opisałam ją powyżej).
w duzym skrócie pomimo bardzo dobrych wyników prof. postanowił mnie poddać kuracji co wiązało sie z duzymi wydatkami i czasem jaki straciłam.( jestem z Krakowa).
Ciesze sie ,ze Tobie sie udało:-))) pozdr.Wika

Awatar użytkownika
lidka68
Posty: 515
Rejestracja: 05 sty 2004 01:00

Post autor: lidka68 »

Mam wrażenie, że profesor trochę się zagalopował w swoich badaniach i traktuje pacjentki jak króliki doświadczalne. W lutym kończy mi się ważność szczepień i zastanawiam się czy w ogóle jechać się doszczepić (to byłoby już drugie doszczepianie) czy sobie odpuścić. Mój lekarz twierdzi, że tak naprawdę, to mogę odpuścić, ale jak się znowu nie uda, to będę sobie pluła w brodę, że nie pojechałam się doszczepić i to mogło być przyczyną niepowodzenia. Chcę w styczniu a najdalej w lutym podejść do kolejnego criotransferu, a został mi tylko jeden zarodek. Potem będę musiała przejść znowu stymulację, punkcję itd., co oczywiście kosztuje.
Pozdrawiam :spineyes:

Awatar użytkownika
Wika333
Posty: 69
Rejestracja: 17 paź 2003 00:00

Post autor: Wika333 »

Lidka ,
Przepraszam , ale nie śledziłam Twojej historii , którą być może opisałaś na tych stronach. Z tego co napisałaś w poprzednim poscie zaszłaś w ciąże. czyżby cos się nie udało?
ja juz nie jade do łodzi ...byłam wciąży nawet sie w niej doszczepiłam i nic z tego nie wyszło ( obumarła w 10 tygodniu). POza tym szczepienia uważam ,ze były bez sensu , tak jak pisałam w którymś z postów ..miałam dobre wyniki (np. ASA-11 -> norma to 75 )a mimo to prof. postanowił mnie "leczyć" . Doszczepiałam się 3 razy, ponieważ nie mogłam zajść w ciąże ( po półrocznych przerwach).
Tak jak Ty doszłam doszłam do takiego wniosku ,ze jak nie pojade to bede sobie pluć w brodę...ale teraz jestem troche bogatsza w doświadczenia i już wiem ,że do Łodzi się nie wybiorę ( doszczepiałm sie dwa miesiące temu będąc jeszcze w ciąży ).pozdrawiam Cię ciepło. Wika

Awatar użytkownika
booogie
Posty: 20
Rejestracja: 08 sty 2004 01:00

może jest we mnie blokada psychiczna

Post autor: booogie »

jestem po 2 poronieniach, oraz donoszonej ciąży - z tym, że dziecko wymagało natychmiastowej interwencji chirurgicznej zaraz po
cięciu cesarskim - i w czasie operacji zmarło. Od tych ostatnich wydarzeń
minęło 2,5 roku.
Mam różne nastroje, ale generalnie pragnę mieć dzieci - jednak mimo że nie unikamy seksu - nie zachodzę w ciążę.
Zastanawiam się dlaczego? czy mam udać się do psychologa?
fakt, że czasem jest trudno - przeszłam w ostatnm roku nerwicę - na innym tle, więc może i dobrze że nie byłam jeszcze wtedy w ciąży, ale teraz chcę i przeszkód też nie widać może jest we mnie blokada psychiczna.
kto mądrze może mi pomóc?
jestem po kompleksowych badaniach, mąż też . więc mam trochę dość tego medycznego swiata. (Od ost. porodu byłam tylko na 2 rutynowych wizytach bez dodatkowych badań)
ciąże odrzucał organizm z powodów immunologicznych - traktował ją jak chorobę; na szczęście jest lekarz który potrafi temu zaradzić, jetem po szczepieniach
limfocytami także w Łodzi.
w ostatniej ciąży byłam też prowadzona przez grono profesorskie w MATCE Polce.
Nie mogę nic im zarzucić.
może poza jednym, że prowadzący mnie lekarz po porodzie najpierw mnie nie poznał na sali pooperacyjnej, a później powiedział, że mogę następną ciążę konsultować z innym lekarzem.
tak też zrobiłam. jednak po 2,5 roku trochę czas mi się dłuży i zastanawiam się czy mogę sobie pozwolić na ten "luksus" możliwości wyboru. chodzi o to, że on jest specjalistą od takich przypadków, jak ja,
ale wiem jak będzie wyglądać wizyta: godzina czekania w poczekalni, 5 min rozmowy = 150 zł: profesjonalnie, chłodno, bez wróżenia z fusów
z jednej strony- ok. wiem że jest tylko człowiekiem i być może nie umie
pokonać porażek, z drugiej strony czuję ze od mojego nastawienia zależy także następna ciąża.
trochę się zaplątałam w tym wszystkim
Napiszcie co tu robić
Może sobie odpuścić? :roll: :roll:

Awatar użytkownika
Kalma
Posty: 3
Rejestracja: 27 mar 2004 01:00

Czy nie ma specjalistów!!!!

Post autor: Kalma »

Hej Mam podobny problem. Zachodzę w ciążę bez problemu i to jest mój problem. Nie mogę jej donosić straciłam czworo dzieci. Sama grzebię się w immunologii i staram się znaleźć specjalistę od własnego przypadku nie do końca znanego. To koszmar że oni biorą forsę za in vitro lub prowadzenie ciąży a brak naukowców od naszych skomplikowanych przypadków. Może ktoś coś może poradzić , ja jestem po czterech nieudanych próbachi leczę się u psychiatry może to wreszcie da mi ukojenie bo w oczach lekarzy widzę tylko forsę , prace naukowe, statystyki i to że tytuły medyczne dają miano bezkarnych Bogów. A ja i wy i tak muszę błąkać się w gąszczu własnego niedoskonałego ciała. Myślę że moje ciało choruje a nie tylko macica lub immunologia czy endokrynologia , czy genetyka czy coś tam . Może ktoś zna dobrego człowieka lekarza który potrafi powiedzieć idź tam lub tam bo ja nie wiem ale razem postaramy się to rozgryźć.
Pozdrawiam powodzenia chyba się rozpłaczę .
Kalma

Awatar użytkownika
agam000
Posty: 1054
Rejestracja: 07 gru 2003 01:00

Post autor: agam000 »

Booogie, jak będziesz miała kiedyś czas, to napisz, czy tylko jedno doszczepienie wystarczyło i czy dostałaś jakieś leki.

GRATULUJĘ CI Z CAŁEGO SERCA!!!!!!!!

Awatar użytkownika
booogie
Posty: 20
Rejestracja: 08 sty 2004 01:00

Post autor: booogie »

doszczepienie - raz na pół roku, po zajściu w ciążę - zależy od wyniku testu MLR (który powinno sie robić w 3 tygodni po doszczepieniu) 1 szczepienie, albo 2. u mnie tylko 1

Awatar użytkownika
agam000
Posty: 1054
Rejestracja: 07 gru 2003 01:00

Post autor: agam000 »

Witam i piszę dla zainteresowanych.
Moje spotkanie z immunologia zaczęło się 16 lutego. Dostałam wtedy skierowanie na badania. Na wyniki czekałam 2 tygodnie i 2 marca byłam na wizycie u prof. T. - rozpoznanie - p/ciała APA, wskazanie - SZCZEPIENIA. Tego samego dnia oddaliśmy krew do badań przed szczepieniami. Dostałam leki i czekaliśmy na wyniki i zgodę na szczepienie. 23 marca okazało się, że mąż może być dawca krwi. Zapisaliśmy się na szczepionki: 29.03, 19.04, 10.05. Dwa tygodnie później, czyli 24.05 zrobiłam test CBA i umówiłam na wizytę 1.06. Wg Profesora wynik po szczepieniu bardzo dobry. Dostałam Polfilinę i Encopirynę, no i to co najważniejsze - ZGODĘ NA STARANIA O DZIDZIĘ.
Teraz czekamy.
Wyliczyłam, że walka trwała 3,5 miesiąca. Może nie jest to przyjemne i tanie, ale wytrwaliśmy :lol: :lol: :lol:

Mam nadzieję, że ja też niedługo będe mogła napisać, że szczepienia pomogły :lol: :lol: :lol:

W czasie ciąży czekają mnie 3 doszczepienia: w 5, 8 i 15 tyg.

Awatar użytkownika
agam000
Posty: 1054
Rejestracja: 07 gru 2003 01:00

Post autor: agam000 »

Witaj Ewo :D

Ja jestem po szczepieniach i po pozytywnym teście CBA.
Leki dostałam na ten okres starań, bo w końcu po 7 miesiącach przerwy dostaliśmy zgodę :).
Leki te są na rozszerzenie naczyń krwionośnych i na lepsze ukrwienie macicy. Mają one ułatwić zagnieżdżanie zarodka.

Encopiryna to mała dawka aspiryny (81 mg) - na rozszerzenie żył.

U mnie wykryto przeciwciała przeciw antygenom łożyska (APA).
[url=http://preg.fertilityfriend.com/pages/58b2d/]HISTORIA JAŚKA[/url]
[url=http://www.langier.fotosik.pl]Jasiek[/url]
[url=http://picasaweb.google.pl/langier.biosystem/AntoPierwszeDniYcia?authkey=-W8dUbz4BlA#]To ja Antoś[/url]

Awatar użytkownika
Monika29
Posty: 70
Rejestracja: 10 sty 2004 01:00

Post autor: Monika29 »

czesc agam!!
czytam Twoje posty i widze, ze mam podobna sytuacje, wczesniej 3 poronienia i teraz w wyniku badan zleconych przez Malinowskiego wykryte przeciwciała przeciw antygenom łozyska. teraz jestem po pierwszym szczepieniu, nastepne mam w sierpniu. Ty pewnie jestes juz dalej posunieta w leczeniu, jesli mozesz to napisz co i jak dalej...czy zazywasz jakies leki i td.
Pozdrawiam!!

Awatar użytkownika
agam000
Posty: 1054
Rejestracja: 07 gru 2003 01:00

Post autor: agam000 »

Witaj Moniko :)
Ja po znalezieniu u mnie przeciwciał ucieszyłam się, bo jest się cego przyczepić. Wg profesora, to była główna przyczyna poronień, więc jak teraz już ją wyelimionowałam, jestem spokojniejsza.
Ja ostatnie szczepienie maiłam w maju, potem czekałam na wyniki testu CBA, no i 1 czerwca dostaliśmy zgodę na starania.
Dostałam leki: Polifilinę (skończyła mi się niedawno i prof. kazał sobie zrobić od niej przerwę) i Encopirynkę, którą biorę do dzisiaj, bo jest 100 tabletek w opakowaniu. Do tego zestawu dokładam sobie Folifem (kwas foliowy 0,4) i od tego cyklu (w pierwszej jego części) MBE (magnez, wit. B i E).
Pierwszy cykl się nie udał, ale jakoś się nie załamywałam, bo pozwolenie dostaliśmy 15 dc i nastawiałam się, że już jest po owulacji (cykle 28- dniowe).
Drugi cykl straliśmy się najlepiej, jak umieliśmy, ale też nic nie wyszło. Mierzyłam sobie pierwszy raz w życiu temp. i wg programu FF nie miałam owulacji. Stwierdziłam, że to może być wina stresu, bo codzienne pobudki o określonej godzinie i wpisywanie temp. do programu, strasznie mnie stresowały.
W tym cyklu, który zaczął się 14.07 odpuściłam sobie mierzenie temp. i wzięłam się za remont mieszkania, aby odwrócić choć troszkę uwagę od śluzu, temp. i wszystkich innych objawów :)
Oczywiście nie zapomnieliśmy z mężem o przytulankach.
W tej chwili czekamy na efekty i mam wielką nadzieję, że się uda.
Jak wyjdzie, to czekają mnie 3 doszczepiania: w 5, 8 i 15 tygodniu ciąży.
Badania męża ważne są do września, więc musimy się spieszyć.
Moje szczepionki ważne są przez 8 miesięcy (zależy to od wyniku CBA, bo wiem, że dziewczyny mają różne terminy ważności).

Jakby nie wyszło, to pójdę do mojego ginekologa (A.Bielak - Łódź), bo robił mi laparoskopię w lutym i kazał przyjść po 3 nieudanych cyklach.
Może będzie trzeba pomóc moim pęcherzykom, bo w tamtym roku miałam robiony monitoring i nie zawsze chciały pękać.

Mam nadzieję, że nie namieszałam i że wszystko zrozumiałaś :).
Życzę pozytywnych efektów szczepienia.
[url=http://preg.fertilityfriend.com/pages/58b2d/]HISTORIA JAŚKA[/url]
[url=http://www.langier.fotosik.pl]Jasiek[/url]
[url=http://picasaweb.google.pl/langier.biosystem/AntoPierwszeDniYcia?authkey=-W8dUbz4BlA#]To ja Antoś[/url]

Awatar użytkownika
gosh
Posty: 1855
Rejestracja: 01 kwie 2004 00:00

Post autor: gosh »

Skoro stary temat podciagniety, to poinformuje tych, ktorzy przeczytali od poczatku, ze Booogie zostala na poczatku tego roku szczesliwa mamusia zdrowej coreczki :kiss:

A mi osobiscie szczepienia immuno nic nie pomogly (ale ja nie mialam problemu z poronieniami, tylko w ogole w ciazy nigdy nie bylam). Natomiast szczepienia byly bardzo bolesne i baaaardzo oslabily moja odpornosc. Zeszlej zimy lapalam kazdy wirus jak tylko ktos obok byl chory. A w kwietniu zlapalam straszna alergie, choc nigdy NA NIC uczulenia nie mialam. :roll:
Wiec ja osobiscie nie polecam tych szczepien. A przynajmniej w takich przypadkach jak moj :?

Natomiast nadzieje na to, ze bedziemy rodzicami sa coraz blizsze spelnienia, bo juz wkrotce zaczynamy warsztaty adopcyjne :loving:

Pozdrawiam cieplutko!!!
Gosh, szczęśliwa mama Stasia Żołnierza :love:

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - Poronienia”