Laparoskopia (część V)

Forum poświęcone wymianie doświadczeń na temat diagnostyki niepłodności: badania i ich wyniki, zabiegi, leki (działanie, skutki uboczne); metody wspomaganego rozrodu - IUI, IVF, ICSI.

Moderator: Moderatorzy jak się leczyć

ODPOWIEDZ
Magiawola
Posty: 1
Rejestracja: 02 kwie 2018 18:42

Re: Laparoskopia (część V)

Post autor: Magiawola »

Cześć Dziewczyny!
To mój pierwszy post na tym forum, ale podczytuję forum już prawe rok. Postanowiłam krótko opisać moją historię, bo wiem jak zażarcie i z jaką nadzieją czytałam każdą linijkę tekstu dziewczyn, które miały czy też nadal mają podobny problem jak ja - czyli dylemat po HSG z wynikiem - niedrożne jajowody i perspektywę laparoskopii.

W listopadzie 2017 miałam Histeroskopię (podejrzenie polipa) i równocześnie HSG, które miało z założenia tylko potwierdzić drożność jajowodów.
No i tu zaczyna się moja historia... Wynik tragiczny, oba jajowody bez przepływu, nawet minimalnego. Kaplica! Obustronna niedrożność. Dramat.
Jak przyjęliśmy ten wynik jest chyba oczywiste. Godziny, dni, tygodnie łez, nerwów, dramat.
Mój lekarz jednak nie odpuścił. Brak historii ginekologicznej i taka sytuacja nie dawała mu spokoju. Zaproponował laparoskopię. Chciał ustalić przyczynę niedrożności, lub też ją po prostu potwierdzić lub wykluczyć. Chciał tez sprawdzić czy przypadkiem nie mam endometriozy. Lekarz nie wykluczał tez tego, że mojej jajowody mogły po prostu zacisnąć się pod wpływem emocji. Niby byłam uśpiona, ale przecież krótko.
Operację miałam w lutym tego roku. Wynik - obustronna drożność! Jajowody lekko przygięte, ale zdaniem doktora bez negatywnego wpływu na ich przepływ i drożność.
Podczas operacji sunięto mi tez dwa mięśniaki, które z pewnością też nie pomagają w zajściu w ciążę.
No i co, teraz mamy nadzieję, możemy walczyć dalej!
Nie wiem co się stało....
Dla mnie to był cud. Jestem osobą wierzącą, modliłam się o nadzieję Nowenną Pompejańską, co tak naprawdę pozwoliło mi to wszystko przetrwać. Piłam też zioła Klimuszki na zrosty (dwa cykle).
Co tak naprawdę się stało - nie wiem.
Wiem jedno, HSG to nie wyrok, nie poddajcie się.

Niepłodna
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2018 19:34

Re: Laparoskopia (część V)

Post autor: Niepłodna »

Kochani, bardzo proszę o pomoc w wypełnieniu ankiety dla par z zaburzeniami płodności. Ankieta posłuży do celów naukowych. Mam już 22 ankietowane pary potrzeba jeszcze 78 :-)

https://www.interankiety.pl/i/LoKnl66G

Leczyłam się ponad 10 lat w klinikach niepłodności, teraz jako Dietetyk chcę pomagać osobom takim jak ja NIEPŁODNYM. Proszę pomóżcie odpowiedzcie na pytania, kto mi pomoże jeśli nie Wy!!!

DoraS
Posty: 1
Rejestracja: 10 kwie 2019 10:24

Re: Laparoskopia (część V)

Post autor: DoraS »

Witam wszystkie Panie starające się o dzidziusia. Jestem właśnie po zabiegu laparoskopii z histeroskopią (laparoskopią oglądamy wnętrze jamy otrzewnowej (jajniki, jajowody, kształt macicy), a histeroskopią wnętrze jamy macicy i kanału szyjki (jej kształt, ujścia maciczne jajowodów). Staramy się z mężem o dziecko od 3 lat, wyniki ok, stymulacja cyklu przez ostatnie pół roku i nic. Najpierw miałam robione sono HSG ale niestety z powodu omdlenia badanie nie mogło zostać dokończone stąd decyzja o laparoskopii. Do zabiegu trzeba wykonać szereg badań w tym część jest ważna tylko 24 godziny - morfologia, układ krzepnięcia i elektrolity. Zabieg robiony miałam w Krakowie, prywatnie bo bardzo się bałam i zależało mi na maksymalnym komforcie. Trwa około godziny (w zależności co jest do zrobienia bo to jest w stanie stwierdzić lekarz po obejrzeniu macicy, jajowodów). Podawane jest znieczulenie ogólne - dożylnie i dodatkowo gaz w maseczce więc wybudza się po zabiegu tak jakby go nie było. Ja jestem mega wrażliwa na ból, wenflony ale ogólnie zabieg jest do przeżycia, po zabiegu kroplówka i dochodzenie do siebie. Miałam małe nacięcie w okolicy pępka i dwa po lewej stronie - około 1cm. Szwy rozpuszczalne wiec nie trzeba umawiać się na ściąganie. Zabieg miałam o godzinie 9:00 a na drugi dzień o 8:00 byłam już w domu. Po zabiegu około 16:00 zrobiłam pierwsze kroki a około 20:00 miałam zdjęty cewnik (zakłada się go na początku zabiegu będąc już pod narkozą). Teraz trzymamy z mężem kciuki żeby udało się zajść w ciąże i urodzić upragnione maleństwo. Pozdrawiam i proszę o kontakt w razie pytań bo wiem że szuka się informacji a ciężko wszystkie znaleźć w jednym miejscu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak się leczyć?”