badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Dyskusja na temat wszystkiego co dotyczy rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych, pogotowii rodzinnych i szeroko rozumianej tematyki rodzicielstwa zastępczego.

Moderator: Moderatorzy rodzicielstwo zastępcze

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: bloo »

tytułuję post precyzyjnie, bo sama dziś szukałam w necie informacji na interesujący mnie temat i badania więzi pojawiają się głównie w kontekście rozwodu i ew. adopcji. Tak więc jeśli ktoś będzie kiedyś szukał podobnych wiadomości to może łatwiej dzięki temu znajdzie.
Mamy wyznaczony termin badania więzi i tu zaczynają się moje pytania do doświadczonych:

1. czy obecność męza i moja ma jakieś znaczenie w sensie- ktoś będzie chciał z nami rozmawiac, o coś pytać, obserwować dzieci i nas? Czy nasza rola sprowadza się do dowiezienia dzieci i odwiezienia dzieci?

2. Z czego składają się te badania? Rozumiem, że są to testy czyli część badań kompetencji rodzicielskich RB i część obserwacyjna. Czy macie jakieś doświadczenia, informacje z tym związane? Chciałabym sobie jakoś ułożyć w głowie mozliwy scenariusz tych badań.

3. czy my, jako opiekunowie zastępczy (nie jesteśmy opiekunami prawnymi dzieci) będziemy mieć wgląd w opinię wydaną przez biegłych lub możemy o taką możliwośc poprosić? Nie będę ściemniać, bardzo mnie ta opinia oczywiście interesuje, ale wydaje mi się, że pozostanie jednak dla mnie niewiadomą, jako że nie jestem stroną sprawy - prawda?
I druga sprawa- przyjmując, że za jakiś czas moglibyśmy zostac opiekunami prawnymi (rozważając wariant odebrania praw rodzicom i przygotowywania dzieci do adopcji- jesli tak się stanie będziemy chcieli zostać ich opiekunami prawnymi) to czy będziemy mogli wtedy zawnioskować o treść wydanej opinii?

4. co się stanie, jeśli jedno z rodziców się nie stawi na badaniu? Tu pytam się o Wasze doświadczenia praktyczne czyli wpływ, jaki to może mieć na sprawę. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w naszym przypadku tak własnie będzie i przyjdzie tylko jeden rodzic. Czy zetknęliście się z sytuacją, że takie okoliczności wpływały na decyzję sędziego/sędzi o wydłużeniu sprawy i wyznaczeniu nastepnego terminu badania więzi, w którym rodzic się oczywiście nie stawia i tak do ufajdanej śmierci? A może przy braku stawiennictwa sąd uznaje, że nieobecny rodzic nie jest zainteresowany tematem i po prostu go "skreśla" (znów obstawiam, że zwolnienia lekarskiego i innych 'twardych' usprawiedliwień nieobecności to tu nie będzie, po prostu rodzic nie przyjdzie)?

5. czy funkcjonowanie Waszych dzieciaków po badaniu więzi (jak czytałam trwa ono kilka godzin) zmieniło się jakoś? W sensie: ponowne rozregulowanie, wybuchy emocji itd. Też chciałabym przygotować i dzieci, i siebie. I druga sprawa- rodzice idą robić testy, kto w tym czasie zajmuje się dziećmi? Czy my mamy zostać z nimi?


generalnie każda historia, opinia, odpowiedź jest dla mnie na wagę złota, bo to mój pierwszy kontakt z badaniem więzi i chciałabym to sobie poukladać w głowie, np. istotna jest dla mnie informacja o proporcjach czasowych obserwacji i testów, bo w naszym przypadku obserwacja będzie raczej korzystna, zaś testy będą raczej na pewno niekorzystne.

Awatar użytkownika
Pikuś Incognito
Moderator
Posty: 428
Rejestracja: 29 gru 2015 22:11

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: Pikuś Incognito »

Opiszę jak to bywa u nas, chociaż traktowałbym wszystko jako hipotetyczną możliwość realizacji takiego scenariusza, ponieważ nie w każdym przypadku wszystko wygląda tak samo (więc tym bardziej w innym ośrodku).
Przede wszystkim samo pojęcie „badanie więzi” jest raczej dość umowne. Sąd zleca OZSS wykonanie konkretnego badania. Najczęściej chodzi o ogólne określenie predyspozycji rodziców biologicznych do sprawowania opieki nad dziećmi. W przypadku maluchów, często ma to stanowić podkładkę do odebrania praw rodzicielskich.
Badanie więzi (w dosłownym tego słowa znaczeniu) wykonuje się w przypadku starszych dzieci albo wówczas, gdy np. rodzina zastępcza nie jest gotowa na przysposobienie (choćby z powodów finansowych), ale dziecko jest z nią bardzo zżyte i chodzi o stwierdzenie, czy zgłoszenie go do ośrodka adopcyjnego ma sens. Przy maluchach (które przez kilkanaście miesięcy przebywały w rodzinie zastępczej) wiadomo, że z rodzicami biologicznymi praktycznie nie ma więzi (nawet gdyby odwiedzali je raz w tygodniu).
Dlatego też sama obserwacja zachowań dziecka z jego rodzicami biologicznymi najczęściej trwa kilka-kilkanaście minut, a całe badanie nawet do 4 godzin.

My w wezwaniu mamy informację, czy wymagany jest przyjazd jednej, czy dwóch osób. Dokładniej wygląda to tak, że wzywana jest moja żona (jako prowadząca PR) i ewentualnie jest dodane, że z osobą, która zapewni opiekę nad dzieckiem podczas rozmowy z mamą zastępczą. Tak było w przypadku, gdy mama biologiczna w oczach biegłych stanowiła realne zagrożenie dla dziecka. Najczęściej ja na takie badania nie jeżdżę, a w momencie rozmowy z moją żoną, dziecko przebywa pod opieką rodziców biologicznych. Niestety pokój ten nie jest monitorowany (i nikt z pracowników ośrodka nie przebywa wówczas z rodziną), więc na podstawie tych kilkudziesięciu minut, nikt nie wyciąga żadnych wniosków (a szkoda).

Nie wiem, czy można się jakoś przygotować do takiego badania. Jeżeli już, to należy spodziewać się pytań o zachowania dzieci, odwiedziny rodziców biologicznych (tutaj wskazana jest znajomość konkretnych dat), rozmowy telefoniczne, jak dzieci zachowują się w trakcie odwiedzin, jak „po” (jeżeli mają świadomość, że będzie spotkanie, to jak zachowują się „przed”). Pytania mogą też dotyczyć wiedzy o rodzinie biologicznej, jakie mają plany (a dokładniej, co mówią na ten temat rodzicom zastępczym). Trzeba też liczyć się z pytaniem „Co Pani sądzi o rodzicach biologicznych?”. Być może jest to najtrudniejsze pytanie, do którego trzeba się przygotować.

Kolejność rozmów jest też bardzo różna. Czasami najpierw wypowiada się mama zastępcza, potem rodzice biologiczni (którzy piszą też testy psychologiczne). Bywa, że na koniec ponownie proszona jest mama zastępcza. Najczęściej biegli chcą na koniec porozmawiać z rodzicem zastępczym, aby potwierdzić swoje spostrzeżenia.

Naszym dzieciom nigdy nie towarzyszyły w związku z tym jakieś nadmierne emocje.
Bardziej takie spotkania zaburzają codzienny porządek dnia (bo na przykład dziecko powinno spać snem południowym, a tu każą mu siedzieć w poczekalni – bo większą część czasu tam przebywa). Emocje to są wtedy, gdy dzieci po raz pierwszy spotykają rodziców adopcyjnych. Nie mam pojęcia, skąd wiedzą, że jest to ważna chwila (pewnie czują jakieś napięcie w nas), ale jest to regułą.

Opinii wydanej przez biegłych nie dostajemy. Trudno mi powiedzieć, czy jako opiekunowie prawni moglibyśmy się o nią w przyszłości starać, bo nigdy tego nie robiliśmy.
Jednak często udaje nam się ją uzyskać od samych rodziców biologicznych. Zaskakujące jest to, że zawsze im się wydaje, że wypadli świetnie (więc chętnie nam ją pokazują).

Jeżeli chodzi o brak obecności jednego z rodziców, to myślę że wszystko zależy od sędziego i od tego w jakim celu zostało zlecone badanie. Jeżeli chodziło o potwierdzenie braku kompetencji rodzicielskich (a u nas takie badania, w większości przypadków temu mają służyć), to absencja rodzica tylko go pogrąży.
Nie pytaj "dlaczego?". I tak nie uzyskasz odpowiedzi.

Adres bloga o naszym pogotowiu:
http://pikusincognito.blogspot.com

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: bloo »

Rany, Pikuś, dzięki! Dzięki wielkie, właśnie o to mi chodziło!
Jedyne, czego nie wiem, to kwestia naszej obecności, bo nie dostaliśmy wezwania. Badanie było wyznaczone w czerwcu, na trzy dni przed datą - wiedzieliśmy o niej od sędziego - w końcu zadzwoniliśmy do ośrodka, bo bez przesady. Wtedy się dowiedzieliśmy, że badanie jest przełożone na sierpień. Co więcej beztroska pani powiedziała, że skoro już dzwonimy i skoro podaje nam telefonicznie termin badania, uznaje, że zostaliśmy poinformowani i wezwania nie przyśle.
A żeby było jeszcze zabawniej to ja ustawiłam sobie na ten dzień badania terenowe będąc przekonana, że mamy tylko dzieciaki zawieźć, co spokojnie zrobi mój mąż. Dopiero dziś coś mnie tknęło i stwierdziłam, ze chyba jednak muszę się upewnić co do naszej roli - no i proszę :evil:
Jutro dzwonię do ośrodka i to wyjaśniam, choć budda mi miły, nie wiem co z tymi badaniami zrobię, bo trwają tydzień, są 300 km od Warszawy i dzień badania wypada dokładnie w środku tego okresu. Najwyżej w ciągu jednego dnia zrobię 600 km, po prostu cudownie :evil:

-- 09.07.2017, 22:02 --
Pikuś Incognito pisze:. Trzeba też liczyć się z pytaniem „Co Pani sądzi o rodzicach biologicznych?”. Być może jest to najtrudniejsze pytanie, do którego trzeba się przygotować.
moja odpowiedź na to pytanie już znajduje się w aktach sprawy, ale mogę ją bez bólu powtórzyć, a nawet jeszcze ubogacić nowymi szczegółami :alien:

agarz
Posty: 94
Rejestracja: 30 lis 2006 01:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: agarz »

To i ja się odezwę w związku z naszym doświadczeniem. Sąd zlecił badanie,zostaliśmy powiadomieni o terminie i mieliśmy dowieźć dziecko- sprawa dotyczyła przywrócenia praw R.B. Żeby zdążyć musieliśmy wyjechać przed 6-tą rano, wieźliśmy dziecko 150 km z bólem brzucha, prawie chore -chociaż przygotowywane było również pod okiem psychologa do spotkania z R.B po prawie 4 latach.
R.B nie stawili się na badanie- zlecone w związku z ich wnioskiem do sądu. Też byłam ciekawa jak to wygląda na miejscu- mieliśmy zabrać buty na zmianę jedzenie i picie dla dziecka bo samo badanie trwa długo. Zaproszono nas do poczekalni-bawialni gdzie spędziliśmy chyba z godzinę oczekując na przybycie R.B, bez obecności osób trzecich ale z tego co wiem to byliśmy wtedy chyba również dyskretnie obserwowani. Gdyby R.B byli, to byłby czas na obserwację ich relacji z dzieckiem, chociaż przyznaję bałam się jak zachowa się M.B w tej sytuacji i jakie skutki jej zachowanie wywoła u dziecka. Ponieważ się nie stawili, badanie powinno być przeprowadzone powtórnie jeśli tak uzna sąd. Dziecko było w trudnym stanie emocjonalnym, poproszono mnie na rozmowę- nie chciało mnie puścić. Przeprowadzono tylko rozmowę ze mną. Przesłano do sądu informację,że R.B się nie stawili oraz sugestię żeby nie zlecać badania ponownie ze względu na stan dziecka- tą informację otrzymaliśmy na rozprawie. Ponieważ R.B nie stawili się również na kolejną rozprawę ich wniosek odrzucono. Echa emocjonalnych skutków tego badania( którego nie było) odzywają się u dziecka do dziś.

Klaudka
Posty: 305
Rejestracja: 09 lis 2004 01:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: Klaudka »

hej Bloo, mieliście już te badania więzi?? też mnie ciekawi jak to wygląda.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: bloo »

Mieliśmy, było w porządku. Badania trwały około 4,5 godziny i poszły - o ile to możliwe przy takim czasie i przy małych dzieciach - sprawnie. Nie wiem, z czego i w jaki sposob byli odpytywani RB, ale zakładam, że robili testy i rozmawiali z biegłymi. Nas poproszono na sam koniec, rozmowa trwała około godziny.
Jak napisał Pikuś, sama obserwacja dzieci i RB trwała faktycznie kilkanaście minut, choć sam pokój przez te 4,5 godziny był otwarty i zauważyłam, że pracownicy OZSS zaglądają - trudno to jednak moim zdaniem nazwać obserwacją, raczej upewniali się, że wszystko jest ok.
Co do przygotowania - nas poproszono o przyniesienie całej dokumentacji dzieci, co zrobiliśmy. Wiemy, że była sprawdzana i opisywana, bo na samym początku o nią poproszono, więc zakładam, że służyła zarówno do weryfikacji sprawy, jak i do bieżącej rozmowy z rodzicami na okoliczność konkretnych wydarzeń w niej zapisanych.
W tym sensie więc warto się przygotować przed spotkaniem i wynotować sobie najwazniejsze wydarzenia - nam pomogły też regularnie robione notatki.
Pomimo krótkiego czasu obserwacji relacji RB i dzieci wnioski, jakie wysnuli biegli, były zgodne z moimi, co wiem, ponieważ o nich później rozmawialiśmy z biegłymi.
O co nas pytano? O historię każdego z dzieci od początku do momentu obecnego, naszą ocenę ich rozwoju, problemy, jakie diagnozujemy. Również o to, jakie rozwiązanie byłoby w interesie dzieci naszym zdaniem i jak się zapatrujemy na ich przyszłość, w tym jak wyobrażamy sobie ewentualną adopcję pod kątem współpracy z RB (tym też mi biegli zapunktowali, bo np. otwarcie rozmawialiśmy o towarzyszeniu RP w procesie żałoby po ewentualnym odebraniu praw rodzicielskich, ich pożegnaniu z dziecmi etc.).
Generalnie wrażenia mam pozytywne, nawet bardzo. Było profesjonalnie i sympatycznie, na końcu usłyszałam, że mogę zadać biegłym pytania i jeśli będą mogli odpowiedzieć to to zrobią. Tak się stało, więc finalnie uzyskałam odpowiedzi na najwazniejsze dla mnie kwestie dotyczące przebiegu badania i wstępnych wniosków.

Klaudka
Posty: 305
Rejestracja: 09 lis 2004 01:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: Klaudka »

Dziękuję, że odpisujesz. Fajnie, że wszystko poszło sprawnie. Nas też pewnie czeka takie badanie w przyszłości, dlatego interesują mnie pewne kwestie.
Czy obserwacja dzieci i rodziców biologicznych była w waszej obecności? I co robiły dzieci przez tyle czasu, były pod Waszą opieką czy pod opieką rodziców biologicznych?
O jaką dokumentację zostaliście poproszeni?

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: badania więzi RB i dzieci umieszczonych w RZ

Post autor: bloo »

Klaudka pisze: Czy obserwacja dzieci i rodziców biologicznych była w waszej obecności?
Tak, w ośrodku, w którym przeprowadzano badanie znajdował się pokój zabaw dla dzieci, naprawdę całkiem fajny, i po prostu niejako naturalnie dzieci się w nim bawiły i jednocześnie były poddawane obserwacji. Ta obserwacja była jednoczesnie wywiadem dotyczącym samych dzieci - ich umiejętności, rozwoju etc. Rodzice biologiczni byli przy tym obecni i właściwie nie zostało powiedziane, kto ma kogo obserwować i czyją więź badać - dzieci krążyły między nami swobodnie
I co robiły dzieci przez tyle czasu, były pod Waszą opieką czy pod opieką rodziców biologicznych?
kiedy rodzice byli badani to pod naszą, kiedy my byliśmy badani - pod opieką rodziców. Kiedy badane było jedno z rodziców to z dziećmi bawiła się pozostała trójka.
O jaką dokumentację zostaliście poproszeni?
o książeczki zdrowia, ale wzięliśmy ze sobą całość dokumentacji. W zależności od sytuacji dzieci mogą być to np. opinie psychologiczne, orzeczenia, diagnozy, wypisy ze szpitala, epikryzy etc.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzicielstwo zastępcze”