próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Dyskusja na temat wszystkiego co dotyczy rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych, pogotowii rodzinnych i szeroko rozumianej tematyki rodzicielstwa zastępczego.

Moderator: Moderatorzy rodzicielstwo zastępcze

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: bloo »

mam głupi problem, ale się z nim bujam od tygodni. Nasz starszy ma próchnicę kwitnącą, na razie w takim stadium, że są tylko brązowe plamki na ząbkach, a uśmiech ma śliczny. Rozwiązanie medyczne nie stanowi technicznego problemu- moja matka jest stomatolożką, jeden telefon i lakujemy.
Problem jest estetyczny i formalny - jak wiecie, zalakowane zęby staną się czarne. Ale to jest jedyna droga, aby uchronić dziecko przed rozwojem próchnicy.
Czy powinnam pytać RB o zgodę na zalakowanie zębów dziecka? Albo koordynatora pieczy? Mam głupią myśl, że jeśli Starszy pójdzie do ado no to cóż, nie podniesie to jego uroku. A jeśli nie pójdzie to nie chciałabym mieć problemów z RB, którzy mogą mieć pretensję o to, że zdecydowaliśmy dość trwale o wyglądzie ich syna (przynajmniej na 7 lat, dopóki nie wyrżną się zęby stałe).
Czy ja dopatruję się problemów tam, gdzie ich nie ma i powinnam po prostu zalakować te zęby? Bo jeśli się spytam RB i oni się nie zgodzą- a jest takie ryzyko - to dzieciak zostanie z białymi zębami, które z kolejnymi miesiącami zostaną zaatakowane przez próchnicę, aż w końcu trzeba będzie rwać (= ryzyko wady zgryzu).
Jezu, no pomogłoby mi, gdyby ktoś napisał, ze lakował zęby swoim zastępczym dzieciom i świat przetrwał ;)

wako
Posty: 356
Rejestracja: 12 paź 2014 19:54

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: wako »

bloo ubytków jest dużo? Jeżeli nie, to warto wyleczyć i dbać o resztę. Dwójka moich dzieci miała problemy z zębami, nie pytałam o zgodę (tak jak nie pytam o leczenie nie wymagające zgody RB), wyleczyłam i dalej normalnie dbałam, nowe ubytki już się nie pojawiały.

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: bloo »

w przypadku próchnicy kwitnącej (przynajmniej tego typu, który ma Starszy) nie jest możliwe leczenie, bo ząb jest atakowany jakby w środku - wyobraź sobie zęba, np. dwójkę, i próchnicę, która jest umiejscowiona centralnie na jego licu, taka czarna plamka pośrodku zęba, z przodu. Czyli każdy ząb trzeba by rozwiercać od przodu i pośrodku, nie wiem jak to lepiej opisać. Zaatakowane są wszystkie zęby.

Awatar użytkownika
Pikuś Incognito
Moderator
Posty: 428
Rejestracja: 29 gru 2015 22:11

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: Pikuś Incognito »

Mamy ten sam problem z naszym sześciolatkiem. Prawdę mówiąc nawet nie przyszło nam do głowy, aby zapytać jego mamę o zgodę. Trudno, też będzie miał czarne zęby - mogła o to zadbać wcześniej.
Nie pytaj "dlaczego?". I tak nie uzyskasz odpowiedzi.

Adres bloga o naszym pogotowiu:
http://pikusincognito.blogspot.com

wako
Posty: 356
Rejestracja: 12 paź 2014 19:54

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: wako »

bloo w takie sytuacji lakuj, to lepsze niż przeniesienie próchnicy na zęby stałe. Okropnie to wygląda, ale co zrobić.

babyG
Posty: 31
Rejestracja: 21 wrz 2007 00:00

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: babyG »

Wybaczcie ale zboczenie zawodowe- lakowanie nie przebarwia zębów, lakowanie zabezpiecza zdrowe zęby.

Impregnacja,lapisowanie - ten zabieg,utwardzający tkanki i działający przeciwbakterynie,powoduje czarny kolor zębów ( azotan srebra).

Nie zastanawiałabym się ani chwili, takie zęby to tykająca bomba :(
Swoją drogą to niestety wciąż powszechny problem, w 21 wieku aż trudno uwierzyć :/

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: próchnica kwitnąca. Tak, serio ;)

Post autor: bloo »

babyG pisze:
Impregnacja,lapisowanie - ten zabieg,utwardzający tkanki i działający przeciwbakterynie,powoduje czarny kolor zębów ( azotan srebra).
słusznie, dzięki :)

Chciałam tylko zapdejtować w celu nadania wątku finału, że jesteśmy już po lapisowaniu. Maluch był super grzeczny.
Formalnie sprawę rozwiązaliśmy tak, że poinformowaliśmy koordynatorkę pieczy o zabiegu, ale też podczas spotkania z RB powiedziałam o sytuacji i uzyskałam ich aprobatę. To ostatnie było o tyle akrobatyczne, że z jednej strony zależało mi na podkreśleniu szacunku do nich i daniu im poczucia sprawczości w kwestii ich własnego dziecka, ale też nie mogłam przekształcić tej informacji w pytanie o zgodę na zabieg (na wypadek, gdyby odpowiedź brzmiała "nie"). Udało się jednak z powodzeniem - myślę, że również dla RB ważne było włączenie ich w sprawę i oddanie im tego szacunku.
Maluch ma zalapisowane pięć ząbków, nie jest to próchnica kwitnąca na szczęscie, ale jednak pięć ubytków w wieku 2,5 lat nie jest fajną sprawą, więc dobrze, że udało się proces zahamować wcześnie.
Dla przyszłych beneficjentów tego zabiegu podaję, że zęby po lapisowaniu wcale nie wyglądają koszmarnie (wbrew moim wcześniejszym obawom), a uroda dziecka została nienaruszona :)
Dziękuję za pomoc i cenne wskazówki :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzicielstwo zastępcze”