Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy warto?

Dyskusja na temat wszystkiego co dotyczy rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych, pogotowii rodzinnych i szeroko rozumianej tematyki rodzicielstwa zastępczego.

Moderator: Moderatorzy rodzicielstwo zastępcze

Mała mi80
Posty: 11
Rejestracja: 05 sie 2016 06:34

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Mała mi80 »

Czytając wszystkie odpowiedzi nasunęła mi się jedna myśl -" Jakie tu przedstawione są fajne cechy"- :) Różne ( od konserwatyzmu, po liberalizm). Wiem jedno, że oprócz empatii, każdy RZ powinien powyższe cechy posiadać.Uważam, że kierowanie się rozsądkiem, nie jest złe. Uważam, że mam prawo obawiać się czy poradzę sobie z tak pokrzywdzonym dzieckiem (starszym) od samego początku jako RA. Jako RZ poradzę. Jestem też w stanie zapewnić temu dziecku, że już nigdy nie pozwolę na to by zostało skrzywdzone. Moja decyzja była bardzo przemyślana, mało tego usłyszałam " Teraz jesteśmy pewni, że kieruje się Pani dobrem dziecka" Dla mnie formalność na początku nie ma znaczenia, dla mnie wsparcie na start ma ogromne znaczenie. (Psychologów, pedagogów itp) Mam też swoje dzieci o których zapominać nie mogę. Może sama będę potrzebowała porady gdy nastąpi konflikt między nimi, mną. Nie jestem ideałem, mam prawo popełniać błędy. Mam prawo sama ich nie widzieć. Jeśli już będzie dobrze, jeśli dziecko samo powie Mamusiu, Tatusiu, Braciszku bo odnajdzie się w naszej rodzinie to dlaczego nie mamy sformalizować naszego rodzicielstwa jako RA? Kochać i wspierać będę tak samo czy jako RZ czy jako RA i nikt mi nie powie, że jestem rodzicem na próbę. Ja jestem rodzicem, uczącym się całe życie. Ja jestem rodzicem, który bierze odpowiedzialność za dzieci.Ze swojej strony uważam temat za zamknięty.

gabi5643
Posty: 7
Rejestracja: 08 sie 2016 19:54

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: gabi5643 »

Mama dziewczynki ma ograniczone prawda rodzicielskie ojciec nie znany. Mała ma rok a jej mama w ogóle nie była u niej. W domu dziecka powiedzieli nam że będą robić wszystko żeby było jak najszybcie bo też my mamy kawał drogi bo aż 400 km ale co się nie robi dla dziecka taka droga to pikuś w porównaniu z uśmiechem i przytulenie dziecka

-- 10 sie 2016 09:37 --

mama ma ograniczone prawa rodzicielskie ojciec nie znany ale nikt się nie interesuje tą dziewczynką mała ma rok a matki w ogóle nie było u niej.wiem tylko tyle że papiery mają trafić do sądu i żeby rozprawa była jak najszybciej dlatego bo my mamy 400 km do tego domu dziecka i w każdy dzień nie jesteśmy u niej tylko weekendy

izabelam
Posty: 155
Rejestracja: 08 gru 2010 23:27

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: izabelam »

.Ze swojej strony uważam temat za zamknięty.
Mała mi80, no nie wiem jak Ci napisać kobieto, ale ten temat, to Ty dopiero zaczynasz. Jeżeli tak Cie obruszyło moje zdanie, (bardzo przyjazne tej drodze na którą chcesz wejść), to jak TY chcesz brac pod uwagę przyszłe sugestie tych tabunów psychologów i pedagogów, które mają Ciebie wsperać. Tak na marginesie, oni sa by wspierac dziecko, a was jako rodzine przy okazji. Ale dla dobra przyjętego przez Ciebie dziecka: życzę mu powodzenia i z całej siły trzymam kciuki, żeby mu sie udało odnaleźć w waszej odpowiedzialnej rodzinie.I kochającej.
Ostatnio zmieniony 10 sie 2016 17:20 przez izabelam, łącznie zmieniany 1 raz.
iza

Miniula
Posty: 772
Rejestracja: 16 kwie 2012 19:38

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Miniula »

izabelam pisze:
Ale dla dobra przyjętego przez Ciebie dziecka: życzę mu powodzenia i z całej siły trzymam kciuki, żeby mu sie udało odnaleźć w waszej odpowiedzialnej rodzinie.

Chociaż pewnie wolałby byc w kochającej.
Nie przesadzasz? To pytanie, nie atak.
Dlaczego rodzina odpowiedzialna ma nie być kochająca?
I czy na pewno dziecko woli być w kochającej rodzinie, która nie ma możliwości zapewnienia mu np. rehabilitacji?
Chyba wszyscy tutaj jesteśmy dorośli i mamy świadomość, że cudowna witamina M nie rozwiązuje problemów, a tam, gdzie jest za dużo stresu i problemów ludzie zaczynają się od siebie odsuwać, a w efekcie z najbardziej kochającej się rodziny zostają ruiny i zgliszcza.
To nieprawda, że miłość wszystko zwycięży. Myślałam, że życie wystarczająco dobitnie pokazuje to na codzień...

Mała mi80 , uważam, że myślisz bardzo realnie i że to dobra droga.
Żeby pozwolić sobie na noszenie głowy w chmurach trzeba najpierw mocno stać na ziemi.
Powodzenia.

Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...

Miniek już Miniulowy :love:

Nela8



Awatar użytkownika
Pikuś Incognito
Moderator
Posty: 428
Rejestracja: 29 gru 2015 22:11

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Pikuś Incognito »

izabelam pisze:Chociaż pewnie wolałby byc w kochającej.
Myślę, że jedno drugiemu nie przeczy.
Mała mi80 - powodzenia.
Nie pytaj "dlaczego?". I tak nie uzyskasz odpowiedzi.

Adres bloga o naszym pogotowiu:
http://pikusincognito.blogspot.com

sandra_paczy
Posty: 32
Rejestracja: 30 wrz 2015 16:49

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: sandra_paczy »

Ciekawy spór choć jak czytam to mam wrażenie, że podział na racjonalność i emocje przebiega dokładnie odwrotnie niż sugerujecie. :)
Jeśli dobrze rozumiem tytuł wątku debatujemy tu o tym czy można zostać RZ pragnąc de facto adopcji.
Moim zdaniem oczywiście można. Mnie się w ogóle wydaje, że RZ jest mniej inwazyjna niż RA dla dziecka. Nie zmienia mu danych osobowych, nie wypiera korzeni, gwarantuje dofinansowanie...
Adopcja ma więcej pozytywów dla rodziców niż dla dziecka. Zaspokaja im potrzebę "posiadania na wyłączność".
I tu rodzi się pytanie, które Iza już zadała: czy RZ nastawiając się na adopcję nie będzie uniemożliwiać powrotu dziecka do RB? Wiem, że mało jest RB które o to prawdziwie walczą. Wiem, że RZ nie jest tu jedynym oceniającym, ale jednak to właśnie RZ ma wszelkie miękkie i niezauważalne dla systemu środki by sprawić, że kontakty RB i dziecka nie będą zmierzać w dobrym kierunku. Wielokrotnie wykorzystuje się te miękkie narzędzia bezwiednie i w dobrej wierze.

Inna sytuacja jest wówczas gdy ktoś decyduje się na RZ zdajac sobie w pełni sprawę z roli do której został powołanu i próbując tej roli sprostać, a potem, niezaleznie od niego więź biologiczna się rozmywa i decyduje się na adopcje bo samoistnie powstała rodzina. Ta rodzina może nadal funkcjonować jako zastepcza i też nie widzę w tym nic złego.

Pytanie, które powinien sobie zadać ktoś, kto chce adoptować ale poprzez bycie RZ to:
Czy jestem gotowy na ewentualne rozstanie z dzieckiem gdyby miało wrócić do RB? Czy na to pozwolę, czy będę walczył wbrew prawu dziecka do wychowywania się w rodzinie biologicznej?

To bardzo trudne, ponieważ obiektywnie jestesmy lepszym środowiskiem rozwojowym dla dziecka niż rodziny, które choćby okresowo zostały pozbawione opieki, mają swoje deficyty i wczesniej być może stwarzały dla dziecka zagrożenie. One nigdy nie staną na nogi w takim rozumieniu że będą jak my: opiekuńczy, cierpliwi i uśmiechnięci. Tak nie będzie, bo ich deficyty sięgaja głęboko - o czym pisała już bloo.
Ale mogą być wystarczająco dobrymi rodzicami dla swoich dzieci jesli na przykład podejmą kiepsko płatną pracę, albo przejdą odwyk, albo wprowadzi się do nich ogarnięta babcia.
Czemu to trudne? Bo nam i tak się będzie wydawać, że dzieciom z nami jest lepiej. Czasem nawet możemy miec rację. Ale naturalne prawo do dorastania w rodzinie biologicznej powinno tu wygrać.
Jesli ktoś nie jest na to gotowy, ale nie poczeka na unormowanie sytuacji prawnej dziecka, tylko zostanie RZ w drodze do RA może to naturalne prawo złamać.
...ale nie musi. Kwestia świadomości i priorytetów.

Nie przekreślam z góry żadnej drogi o macierzyństwa, tylko warto zwrócić uwagę na niuanse.

Taki niuans to na przykład to:
Mała mi80 pisze:Uważam, że mam prawo obawiać się czy poradzę sobie z tak pokrzywdzonym dzieckiem (starszym) od samego początku jako RA. Jako RZ poradzę.
Jeśli poradzisz sobie ze sobą i z dzieckiem to nie ma żadnego znaczenia w jakiej formule prawnej. Jeśli chodzi o dofinansowanie to jest to oczywista przewaga RZ nad RA i nie mam nic przeciwko, ale nie mieszajmy.
Problemy a dziećmi w RA i RZ są podobne, ich rozwiązanie także. Pieniądze wiele ułatwiają i nie ma nic złego w tym, żeby to uczciwie napisać.

Miniula
Posty: 772
Rejestracja: 16 kwie 2012 19:38

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Miniula »

Adopcja ma więcej pozytywów dla rodziców niż dla dziecka. Zaspokaja im potrzebę "posiadania na wyłączność".
A dziecko nie potrzebuje mamy i taty na wyłączność i na zawsze?
Czy naprawdę lepiej dla dziecka mieć inne nazwisko niż ludzie, z którymi się wychowuje i za każdym razem być zmuszonym mówić "to nie są moi rodzice"?

Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...

Miniek już Miniulowy :love:

Nela8



Mała mi80
Posty: 11
Rejestracja: 05 sie 2016 06:34

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Mała mi80 »

"izabelam"

Chociaż pewnie wolałby byc w kochającej.

Zabolało. Jeśli to chciałaś osiągnąć.

Pockahontas
Posty: 2897
Rejestracja: 06 wrz 2012 15:13

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Pockahontas »

Mała mi80, spokojnie, to tylko forum... Nie zawsze w pełni jesteśmy w stanie zrozumieć przekaz i intencję drugiego człowieka, czasem ktoś się w emocjach zagalopuje w dyskusji.
Ważne jest to, że ty jesteś pewna obranej drogi, że przerobiłaś w sobie różne senariusze. W realu ludzi także będą ci mówić rózne rzeczy, jednym twój pomysł na rodzicielstwo będzie się podobał, innym nie. Musisz wyrobić w sobie odporność na takie sytuacje. Czasem lepiej jest coś przełknąć, dumnie podnieść głowę i robić dalej to co uważasz za słuszne :-D

Mała mi80
Posty: 11
Rejestracja: 05 sie 2016 06:34

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Mała mi80 »

Pockahontas ulubienico moja :-D masz racje :) Chciałabym tylko aby treść regulaminu pkt.4 tego forum i inne punkty brane były pod uwagę. Jesteśmy tu po to, by rozmawiać, nie oceniać :caluje

izabelam
Posty: 155
Rejestracja: 08 gru 2010 23:27

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: izabelam »

Ojejej. Coś jest nie tak z odbiorem moich intencji. Mała mi80, jeżeli mój post Cię dotyka, przeczytaj Sandrę-paczy. O to mi chodziło. A za to, że zabolał Ciebie mój sarkazm, serdecznie przepraszam.

Ale to ciekawe, że dobre są tylko posty potakujące. A inne zdanie odbierane jest jak atak.
iza

Awatar użytkownika
bloo
Członek Stowarzyszenia
Posty: 10355
Rejestracja: 13 kwie 2008 00:00

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: bloo »

izabelam pisze: Ale dla dobra przyjętego przez Ciebie dziecka: życzę mu powodzenia i z całej siły trzymam kciuki, żeby mu sie udało odnaleźć w waszej odpowiedzialnej rodzinie.

Chociaż pewnie wolałby byc w kochającej.
izabelam pisze:Ojejej. Coś jest nie tak z odbiorem moich intencji. Mała mi80, jeżeli mój post Cię dotyka, przeczytaj Sandrę-paczy. O to mi chodziło. A za to, że zabolał Ciebie mój sarkazm, serdecznie przepraszam.

Ale to ciekawe, że dobre są tylko posty potakujące. A inne zdanie odbierane jest jak atak.
Sugestia, że rodzina Małej mi80 nie będzie kochająca nie wydaje mi się postem niepotakującym, tylko sarkazmem (który przecież potwierdziłaś), wobec czego nie powinnaś się chyba dziwić, że dotknęło to i autorkę, i innych tu piszących. Że intencje masz dobre to raczej wynika z Twoich postów, ale nie zmienia to przecież dotykającego wydźwięku zacytowanego zdania, prawda?
Nie odniosłam wrażenia, że jest tu przestrzeń na posty potakujące - dyskusję uważam za bardzo ciekawą, w czym również jest Twój wkład przecież. Wydaje mi się jednak, że można ją prowadzić dalej bez oceniania cudzych intencji odnośnie zakładania rodziny, przy zachowaniu zdania odrębnego.

izabelam
Posty: 155
Rejestracja: 08 gru 2010 23:27

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: izabelam »

można ją prowadzić dalej bez oceniania cudzych intencji odnośnie zakładania rodziny, przy zachowaniu zdania odrębnego.
Masz rację, moja wina. Czynnik ludzki.

Mała mi80, przepraszam.

zaraz usunę mój sarkazm.
iza

Mała mi80
Posty: 11
Rejestracja: 05 sie 2016 06:34

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: Mała mi80 »

Iza już ok. Pamiętaj, że Twoje zdanie jest dla mnie ważne tak samo jak każdego tu uczestnika. Każdy na swòj sposób ma rację. Też przepraszam jesli Cię uraziłam w jakiś sposób. :glaszcze

gabi5643
Posty: 7
Rejestracja: 08 sie 2016 19:54

Re: Rodzina zastępcza jako próba "obejścia" adopcji - czy wa

Post autor: gabi5643 »

Mam pytanie ile czeka się na rozprawę sądową żeby dziecko trafiło do rodziny zastępczej

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzicielstwo zastępcze”