Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Dyskusja na temat wszystkiego co dotyczy rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych, pogotowii rodzinnych i szeroko rozumianej tematyki rodzicielstwa zastępczego.

Moderator: Moderatorzy rodzicielstwo zastępcze

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gość

Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: Gość »

Ponieważ akurat tak się złożyło że zostaliśmy rodziną zaprzyjaźnioną, chciałabym innym uczestnikom przybliżyć tą formę pomocy dzieciakom, tak od tej strony już praktycznej-nie teoretycznej.
Być moze ktoś przemyśli i taką formę pomocy, może nawet potem zrodzi sie z tego piękny długi związek...

Od czwartku goszczę w domu 2 dzieciaków -3 i 7 lat, rodzeństwo.
Dzieciaki znalazły się w bidulu oczywiście "dzięki" dorosłym-całkiem niedawno, nie dało rady nic im na wakacje wymyśleć, a w tamtejszym ośrodku to były naprawdę maluchy(w porównaniu z nastolatami).
Wychowawczyni dzieciaczków (moja serdeczna koleżanka od 20 lat) zadzwoniła że ma maluszka 3 latka -i czy nie chcielibyśmy na czas jej urlopu małego przyjąć w ramach rodziny zaprzyjaźnionej, ponieważ jest jej oczkiem w głowie jako najmniejsze dzieciątko, a cała reszta (szkolniaki) mają pozałatwiane wyjazdy na kolonie itd... Potem dopiero okazało sie że małego dostaniemy z bonusem w postaci starszej siostry :mrgreen: .

Przed zabraniem dzieci codziennie dzwoniły do nas, dostaliśmy na pismie zgodę rodziców, takze na leczenie w tym czasie, gdyby coś się stało-odpukać. Spotkaliśmy sie też z dziećmi oczywiście.

Zanim maluchy przyjechały do nas zrobiłam "większe" zakupy w postaci większej ilości ryżu, makaronu, słodyczy (Lidl) mleka, serków, mąki, soczków z rurką (Biedronka)- aby potem na wariata nie robić zakupów -bo mniejsze ilości zawsze są w domu -ale nagle dzieciarni miało sie zrobić 2 razy więcej 8O a dzici maaaają apetyt że hoho! (i dobrze).

Najtrudniejsze były pierwsze 24 godziny.Dzieci rozwrzeszczane, mój synek nasladował ich, nawet stara koza moja zachowywała sie jak błędna owca. Powiedziałam STOP i basta! TRzeba ogarnąć towarzycho bo zwariuję.Nawiedziły mnie nawet myśli "o matko i po co mi to było...."
Następnego dnia zwołaliśmy narade dzieciaki posiadały na dywanie i wytłumaczyłam im kilka zasad dotyczących życia w naszym domu i na czas wakacji.Takie proste rzeczy- nie krzyczymy nie biegamy nie trzaskamy drzwiami nie jemy na dywanie. Także spoko...pracujemy nadal....

Najbardziej zaskoczył mnie mój synek. Średnio co pół godziny WRZASK.Co 20 minut złości.Myślałam ze osiwieje.
Na szczęście "popuszcza".

Co będzie dalej- zobaczymy.

Z takiej zaprzyjaźnionej zostalismy zastępczą dla S.
A tutaj?... nie ma jeszcze zarządzeń opiekuńczych... moze wrócą do mamy a może ....

A moze to bedzie nasze jedyne w zyciu spotkanie?... Może na ten czas są potrzebne im moje ręce?...
Ten U Góry Wie.

Awatar użytkownika
silije
Posty: 28
Rejestracja: 10 sie 2005 00:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: silije »

Dzięki za twoją opowieść Agulek.
Powodzenia w kolejnych dniach!

AptekaNatura
Posty: 17
Rejestracja: 31 lip 2010 11:43

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: AptekaNatura »

Powodzenia, trzymam kciuki i pozdrawiam:)

Awatar użytkownika
pomocna
Posty: 4
Rejestracja: 08 lis 2013 23:49

Rodzina zaprzyjaźniona, jak to zrobić?

Post autor: pomocna »

Witam, nie mam pojęcia czy był już taki temat oraz czy tutaj powinien się on znaleźć. A więc zacznę od początku. Mam 19 lat i po prostu uwielbiam wszystkie dzieci a szczególnie takie do 5 lat.:)) Dlatego też studiuję pedagogikę, ale mniejsza oto. Czytałam ostatnio bardzo pouczający i wzruszający artykuł na temat opieki nad dzieckiem oraz późniejszej adopcji. I poczułam impuls do działania. Czuję w sobie od środka, że jak nie zrobię wszystkiego co w mojej mocy to będę źle się z tym czuła. A więc chciałabym zapraszać do siebie na święta, weekendy, ferie, wakacje, urodziny, imieniny i tak po prostu bez okazji malucha z domu dziecka. I tu pojawia się problem, nie wiem czy ja mogę (ze względu na wiek oraz stan cywilny: "panna-zaręczona"). Czy trudne są procedury? Czy trzeba występować z jakimś wnioskiem do sądu? Co trzeba zrobić? Jakie warunki/kryteria spełniać? Nie chcę, żeby była to jednorazowa wizyta, bo wiem,że małe dzieci szybko się przyzwyczajają do osób i nawiązują silne więzi emocjonalne. Chciałabym po prostu pomóc. Jestem w stanie zobowiązać się do tego, że będę systematycznie dzwonić i odwiedzać to dziecko, zabierać je do siebie, spędzać z nim czas. W późniejszym czasie jestem w stanie stworzyć rodzinę zastępczą czy też adoptować dziecko. Tylko proszę o odpowiedź na moje pytania. Mam nadzieję, że moja wypowiedź nie będzie odebrana negatywnie. Ja po prostu chcę pomóc konkretnemu dziecku. :)
Maluchy są boskie!
"Miej serce i patrzaj w serce"

Awatar użytkownika
dana6
Posty: 543
Rejestracja: 23 lip 2009 00:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona, jak to zrobić?

Post autor: dana6 »

pomocna z tego co kojarzę to funkcja rodziny zaprzyjaźnionej już nie występuje w ustawie. Wcześniej faktycznie można było tak rodziną dla dziecka zostać, ale na pewno nie dla małego dziecka do lat 5. Takiemu dziecku nie wytłumaczysz, że w weekend jest fajnie u cioci, a w poniedziałek lub po świętach musi wrócić do domu dziecka. Po drugie nie wiem czy Twój narzeczony w ogóle ma podobne poglądy i potrzeby. Moim zdaniem jak najbardziej nadajesz się na wolontariuszkę do domu dziecka, albo jakiego pogotowia rodzinnego gdzie często jest dużo malutkich dzieci. W sprawie wolontariatu w domu dziecka musiałabyś się zgłosić do konkretnej placówki, a w przypadku pogotowia rodzinnego do PCPR-u. Powodzenia życzę...

Awatar użytkownika
pomocna
Posty: 4
Rejestracja: 08 lis 2013 23:49

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: pomocna »

Z tym wiekiem miałam na myśli adopcję. On ma takie samo zdanie na ten temat. A zapraszać byśmy chcieli starsze, bo tak jak słusznie zostało zauważone maluchy nie zrozumieją. Nie wiesz czy istnieje taka możliwość? Na jakich zasadach?
Maluchy są boskie!
"Miej serce i patrzaj w serce"

Awatar użytkownika
dana6
Posty: 543
Rejestracja: 23 lip 2009 00:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: dana6 »

pomocna z tego co ja się orientuję to taka forma wsparcia już nie funkcjonuje, ale podstawy prawnej Ci nie podam niestety. Może zadaj takie pytanie w "poradach prawnych"?

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: ktbs »

pomocna faktycznie w prawie nie ma takiego pojęcia, myślę jednak że w zależności od miejsca zamieszkania poszukaj domu dziecka czy placówki wolontariatu i tam spróbuj się zgłosić. Ponad to zgłosiłabym swoją kandydaturę do mops/pcpr jako kandydata na rodzinę zastępczą docelowo w celu przeprowadzenia procedur i szkolenia, z zaznaczeniem obecnej chęci pomocy doraźnej właśnie weekendowej.
Powodzenia

ps. jeżeli mieszkasz w okolicach Łodzi zapraszam do siebie ;)
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

Awatar użytkownika
pomocna
Posty: 4
Rejestracja: 08 lis 2013 23:49

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: pomocna »

ktbs niestety nie mieszkam w okolicy Łodzi, tylko w okolicy Lublina. Ale dzięki wielkie za odpowiedź! i za wszystkie inne odpowiedzi też dziękuję!!
Maluchy są boskie!
"Miej serce i patrzaj w serce"

Awatar użytkownika
pomocna
Posty: 4
Rejestracja: 08 lis 2013 23:49

Re: WAŻNE -Porady prawne

Post autor: pomocna »

Witam, nie mam pojęcia czy był już taki temat oraz czy tutaj powinien się on znaleźć. A więc zacznę od początku. Mam 19 lat i po prostu uwielbiam wszystkie dzieci a szczególnie takie do 5 lat. Z tym wiekiem mam na myśli adopcję. Mój narzeczony ma takie samo zdanie na ten temat. A zapraszać byśmy chcieli starsze, bo maluchy nie zrozumieją dlaczego tylko 'na chwilę' będą poza domem dziecka. Dlatego też studiuję pedagogikę, ale mniejsza oto. Czytałam ostatnio bardzo pouczający i wzruszający artykuł na temat opieki nad dzieckiem oraz późniejszej adopcji. I poczułam impuls do działania. Czuję w sobie od środka, że jak nie zrobię wszystkiego co w mojej mocy to będę źle się z tym czuła. A więc chciałabym zapraszać do siebie na święta, weekendy, ferie, wakacje, urodziny, imieniny i tak po prostu bez okazji malucha z domu dziecka. I tu pojawia się problem, nie wiem czy ja mogę (ze względu na wiek oraz stan cywilny: "panna-zaręczona"). Czy trudne są procedury? Czy trzeba występować z jakimś wnioskiem do sądu? Co trzeba zrobić? Jakie warunki/kryteria spełniać? Nie chcę, żeby była to jednorazowa wizyta, bo wiem,że małe dzieci szybko się przyzwyczajają do osób i nawiązują silne więzi emocjonalne. Chciałabym po prostu pomóc. Jestem w stanie zobowiązać się do tego, że będę systematycznie dzwonić i odwiedzać to dziecko, zabierać je do siebie, spędzać z nim czas. W późniejszym czasie jestem w stanie stworzyć rodzinę zastępczą czy też adoptować dziecko. Tylko proszę o odpowiedź na moje pytania. Mam nadzieję, że moja wypowiedź nie będzie odebrana negatywnie. Ja po prostu chcę pomóc konkretnemu dziecku.
Maluchy są boskie!
"Miej serce i patrzaj w serce"

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: ktbs »

pomocna w okolicach Lublina też są na pewno domy dziecka, rodzinne domy dziecka, rodziny zastępcze czy pogotowia które z chęcią przyjmą pomoc a ty poczujesz "na żywo" jak to jest
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

Awatar użytkownika
dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Re: Rodzina zaprzyjaźniona-garstka własnych doświadczeń

Post autor: dominika »

Chłopak mieszka w DD w Lublinie.
Może komuś ta historia wpasuje się w miejsce w życiu i sercu?

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15171941,Mlody__zdolny__z_pasja__Bez_stypendium__Bo_w_domu.html#Cuk

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzicielstwo zastępcze”