Rodzina zaprzyjaźniona

Dyskusja na temat wszystkiego co dotyczy rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych, pogotowii rodzinnych i szeroko rozumianej tematyki rodzicielstwa zastępczego.

Moderator: Moderatorzy rodzicielstwo zastępcze

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Rodzina zaprzyjaźniona

Post autor: kanna26 »

Witam Was

Mam takie pytanie , mianowicie bardzo chciałabym zostać zaprzyjaźnioną rodziną dla dziecka lub dzieci z DD lub innych placówek zastępczej opieki rodzinnej. Chciałabym móc zabierać je do swojego domu na święta , ferie czy wakacje oczywiście gdyby tego chciały . Nie wiem czy to dobry pomysł ale ponieważ myślimy z mężem o założeniu pogotowia rodzinnego lub rodziny zastępczej to może to mógłby być wstęp ?
Czy istnieje taka możliwość ?
Czy można coś takiego zorganizować ?
Do kogo się zwrócić ? :?

Nadmienię , że mam dwoje dzieci , biologicznego syna 15 lat i adoptowaną córeczkę 4 latka.
Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia lub wiedzę w tym kierunku to proszę o radę .
A może to nie taki dobry pomysł ?
:?

Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
ilcia811
Posty: 1377
Rejestracja: 25 sty 2008 01:00

Post autor: ilcia811 »

Witaj Aniu-widzę,że masz w głowie mnóstwo myśli i szczere chęci do pomocy maluchom to super :D trochę pewnie czytałaś na boćku o rodzinach zaprzyjaznionych ale chętnie poczytam ,może ktoś osobiście opiekuje się dziećmi w ten sposób i opowie jak to dokładnie wyglada w praktyce.Ja osobiście myślę,że może w OAO coś by ci podpowiedzieli bo oni maja kontakt z placówkami i wiedzą,które dzieci mogą i chcą miec kontakt z rodzinami albo jeśli gdzieś w pobliżu masz jakiś dom dziecka to podjeć albo zadzwoń i spytaj się czy jest taka możliwość.A z dziećmi w jakim wieku chciała byś mieć kontakt ,tak jak miśka? Jak będziesz miała chwilke to napisz meila lub zadzwoń .Buzka i pozdrawiam a osoby które są takimi rodzinami proszę piszcie i opowiadajcie jak to jest ,bo może kiedyś i mi by się takie wiadomości przydały :P

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Post autor: ktbs »

hmmm jako pogotowie rodzinne nie mogę sobie wyobrazić formy rodziny zaprzyjaźnionej; nie wiem jakie uczucia i emocje byłyby w takim dziecku które bywa trochę tu trochę tam;
nie wiem może dlatego te obawy że wiem jak wiele te dzieci przeszły zanim trafiły do opieki zastępczej i jak bardzo potrzebują ciepła i bycia z kimś, że narobiłoby im to nadzieji ....

nie wiem może jak napisze ktoś kto w tym jest, kto w jakiś sposób namacalny to sprawdził zmienię zdanie, teraz byłabym na nie ale chętnie się poprzyglądam waszej rozmowie
kasia - ciocia na zastępstwo ;)

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

Witajcie!
Podpisuję się pod wypowiedzią ktbs. Nie wyobrażam sobie takiej formy współpracy z rodziną zaprzyjaźnioną a rodziną zastępczą (PO lub zrz) . Na młodsze dzieci- i te starsze pewnie też- bardzo źle działa na poczucie bezpieczeństwa ciągłe zmiany. Dzieci potrzebują jakiejś stabilizacji... no i z tej drugiej strony- rodziny- każdy ma też jakiś fragment życia gdzie chce aby nikt z "poza" nie wchodził. Inaczej widziałabym taka formę współpracy, gdyby np było u mnie więcej dzieci (co praktycznie teraz jest obostrzone ustawą i teoretycznie niemożliwe) i np prosze moją :kuzynkę, siostrę , przyjaciółkę o pomoc- bo np dzieci chore, albo któreś ma problem z nauką i trzeba przysiąść a tu jeszcze milion innych obowiązków.

Inaczej ma sie sprawa z DD. Jednakże szczerze proponuję o rozeznanie swoich pobudek. Chociaż nie wierzę w postawę Pani typu:" na świeta dobrze jest zrobić coś dobrego dla sierotki" jednakże wiele osób właśnie tak to pojmuje. Nie można dać nadziei dziecku... a potem się nie wywiązać, bo np nie wiem-jakiś wyjazd, albo potem inne powody. I również nie polecam "zaprzyjaźnienia" z mniejszym dzieckiem- ono naprawde nie rozumie dlaczego ciocia go odwozi.
Natomiast-starsze dziecko więcej już rozumie. Kuma dlaczego jest w bidulu, i wyjazdy do cioci będą dla niego niebywale ważne....

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Post autor: kanna26 »

Witajcie , ponownie.

Bardzo dziękuję za Wasze posty . Zdaję sobie sprawę , że to nie do końca takie proste bo sama dotknęłam tematu huśtawki emocjonalnej jak zabieraliśmy Dominisię do naszego domu przed wydaniem postanowienia sądu o urlopowanie i widziałam jak bardzo była zdziwiona i nierozumiała tego , że musimy ją odwieźć do cioci i wójka skoro wszyscy jej tłumaczą , że my to mama i tata .
Pamiętam jak bardzo bolało mnie serce jak musiałam ją odwozić gdy patrzyłam na jej buźkę .
:cry:
Absolutnie nie chciałabym narazić jakiegoś dziecka na dodatkowe cierpienia , ale mówiąc tu o rodzinie zaprzyjaźnionej myślałam raczej o starszym dziecku w wieku szkolnym , które tkwi w zawieszeniu , z jednej strony ma rodzinny dom i rodziców , a z drugiej strony nikt się nim nie interesuje , nie zabiera do domu , nikt go nie odwiedza , bardziej myślałam tu o dziecku w wieku szkolnym . Na początku moglibyśmy go odwiedzać , zabierać do siebie , moglibyśmy być dla niego odskocznią , wsparciem a w przyszłości kto wie ....może zostalibyśmy dla niego rodzicami zastępczymi .
Ale może faktycznie powinnam zaczekać jeszcze i określić się dokładnie a nie stosować półśrodków , sama nie wiem . Dla mnie najważniejsze jest dobro dzieci , a moje dobre chęci są na drugim planie.

Ilcia dzięki za posta , napisz co u Was.

Pozdrowionka :)

Awatar użytkownika
izabela_k
Posty: 404
Rejestracja: 26 sie 2008 00:00

Post autor: izabela_k »

Witam.
To ja może wypowiem się troszkę z innej strony. Dosyć dawno temu byłam rodziną zaprzyjaźnioną dla 15-letniego wtedy chłopca z DD, zabierałam go do siebie na wszystkie dni wolne od nauki szkolnej aż do opuszczenia przez niego DD. W tej chwili jest dorosłym mężczyzną, ma wspaniałą żonę, dwóch uroczych synków( zawsze się śmieje ze mnie, że jestem już babcią :) ) do tej pory utrzymujemy kontakt, chociaż mieszkają ponad 100km. ode mnie. Gdy tu przyjeżdżają odwiedzają nas. I Maciek cały czas mi powtarza, że niewie jak by przetrwał te lata w DD, gdyby nie miał oparcia, osoby, dla której jest ważny, gdyby musiał spędzać święta, wakacje w DD. On doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wezmę go nigdy do siebie na stałe, bo byłam na to zbyt młoda, zbyt mała różnica wieku nas dzieliła ale czekał na każdy weekend, święta, ferie, wakacje i był szczęśliwy, że nie jest sam na tym świecie.
To tyle patrząc ze strony osoby, która była kiedyś rodziną zaprzyjaźnioną.
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=729][img]http://zpo.ath.cx/b/729.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Post autor: kanna26 »

witajcie

Izabela_k bardzo mi pomogłaś swoją wypowiedzią , Twoje doświadczenie pokazuje , że nie do końca to taki zły pomysł tylko trzeba dobrze przemyśleć wiek dziecka , ewentualne dalsze konsekwencje takiego działania . Zdaję sobie sprawę z tych wszystkich zagrożeń tj. huśtawki emocjonalnej , pustki jaką mogłoby czuć dziecko po wizytach w naszej rodzinie , zachwianie poczucia bezpieczeństwa , itp , itd , ale czy one nie doświadczają tego samego w DD ? ( bez urazy dla osób tam pracujących , które wkładają wiele serca w to co robią ). W twoim poście powialo optymizmem i za to dziękuję.
Wczoraj rozmawialiśmy z mężem do późna w nocy o tym jak bardzo zmieniła się nasza Dominisia od momentu adopcji. Z dzieciątka zaniedbanego , odrzuconego , drobniutkiego , zgaszonej "iskierki " po 1,5 roku pobytu w naszej rodzinie zmieniła się w pełną życia , piękną , mądrą , otwartą , " babeczkę " :mrgreen:
Na bilansie 4-latka jaki ostatnio miała wszystkie wskazania są powyżej przeciętnej tj. wzrost , rozwój psychomotoryczny , waga wzorcowa , słowem super :P
I o tym wszystkim rozmawiałam z mężem o tym jak w sumie niewielkim kosztem można zmienić tak wiele , jak bardzo miłość , którą się daje , stabilizacja, akceptacja może dużo zmienić w życiu.
To wszystko moglibyśmy dać też innemu lub innym dzieciom , może nie od razu głęboką miłość i przywiązanie , ale przynajmniej jako rodzina zaprzyjaźniona ( na początku ) wsparcie , dać mu poczucie , że nie musi być samo , że może na kogoś liczyć , że jest dla kogoś ważny .
A ja wierzę , że taka przyjaźń może też dać wiele .
Rozmawialiśmy z mężem na temat rodziny zastępczej i powiem Wam , że bardzo niewiele brakuje do takiej decyzji , ale na razie czuję , że jeszcze to nie ten czas dla nas i dlatego pomyślałam o rodzinie zaprzyjaźnionej na początek , a może właśnie ten czas nadchodzi ?
Czekam jeszcze na Wasze doświadczenia w tym temacie.

Pozdrawiam wszystkich

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

jak w sumie niewielkim kosztem można zmienić tak wiele , jak bardzo miłość , którą się daje , stabilizacja, akceptacja może dużo zmienić w życiu.

kanna- niestety ale czasem sama miłość nie wystarcza. My jesteśmy tego przykładem. Na dziś niewiele wiecej mogę i chcę powiedzieć. Ale nie jest łatwo i różowo, a dziecko jest u nas 4 lata... Oczywiście NIKT nie obiecywał ze będzie łatwo ale... no własnie... ale...

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Post autor: kanna26 »

Agulek wiem o czym chcesz powiedzieć , z naszą Dominiką też nie było różowo i do tej pory mimo upływu czasu jej zachowanie weryfikuje wiele stereotypów , że taka sierotka potrzebuje miłości i pragnie rodzinnego ciepła, teraz już wiem , że wcale do końca tak nie jest bo jak dziecko , które od urodzenia znało tylko odrzucenie , agresję i brak miłości może pragnąć czegoś czego nie zna? To tylko ludziom , którzy nie dotknęli tego tematu ( mnie na początku też ) wydaje się to proste , może to co piszę tak właśnie brzmi. Pamiętam jak na spotkaniu grup wsparcia w naszym OAO pewien Pan powiedział , że ciężkim wiekiem do adopcji jest 2-3 latek bo to dziecko .które za duże by zapomniało i za małe by zrozumiało i miał rację a przekonać się miałam gdy trafiła do nas 2.5 letnia dziewczynka.

Ale mimo tych trosk , bezsilności , która czasami dopada widzę , że warto.
Warto walczyć o normalność w zachowaniach dziecka ,o jego miłość , o jego zaufanie , cierpliwość i konsekwencja dają dobre owoce naszej pracy wychowawczej i to jest ten motor , który napędza nas do działania.
Tak wiele jest do zrobienia i warto podejmować wysiłek choć czasami ciężko.
Chciałabym spróbować dać i wierzę , że miłość , cierpliwość , konsekwencja przyniosą w końcu dobre rezultaty.

Zdaję sobie sprawę z tego , że adopcja jest łatwiejsza niż zastępcza opieka , dziecko "do końca " nie należy do ciebie , ale czy takie dzieci również nie zasługują na ciepło , zrozumienie , wsparcie ?
Może ta droga rodziny zaprzyjaźnionej nie do końca jest dobra , ale jak pisała jedna z bocianowiczek może być dobrą formą wspierającą dla starszych dzieci.

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Post autor: kanna26 »

Cieszę się , że jest więcej osób , które same były lub są nadal rodzinami zaprzyjaźnionymi .
Wychodzi na to , że mimo wszystko można zastosować taką formę wsparcia i pomocy dzieciom . Zastanawiam się czy nie wybrać się do DD w naszym mieście i porozmawiać z dyrektorką placówki. Zobaczymy, muszę się dobrze zastanowić zanim podejmiemy jakieś kroki bo pewne jest , że to będzie długoterminowa przyjaźń jeśli tak to można nazwać.

Awatar użytkownika
fifiola
Posty: 27
Rejestracja: 12 lis 2008 01:00

Post autor: fifiola »

kanna26, pracuję w DD. Dzieci bardzo potrzebują każdego wsparcia, również rodzin zaprzyjaźnionych.
Z całego serca życzę powodzenia. Może zaczniesz od wolontariatu w DD? Myślę, że to najlepsza droga.
Pozdrawiam serdecznie.

Awatar użytkownika
ilcia811
Posty: 1377
Rejestracja: 25 sty 2008 01:00

Post autor: ilcia811 »

Agulineks-ja jestem mama adopcyjna i muszę przyznać,że rodzina zaprzyjazniona przed adopcją nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.Wiem ,że nie możecie się już doczekać swojego dziecka ale branie dziecka tak tylko na święta nie jest dobre bo co bedzie jak będzie juz to wasze maleństwo a co z tym dzieckiem.Rodz.zaprzyjazniona powinna miec stały kontakt z dzieckiem regularny a po adopcji różnie to może być.A takie tylko jednorazowe wsparcie dziecka mogło by się zle na nim odbić.Wszystko zalezy od was ale ja bym sie na to nie zdecydowała co innego po adopcji jak bedziecie juz rodziną i potem ale juz wspulnie z dzieckiem zaprzyjaznić się z jakimś wychowankiem DD ale tylko dułgo terminowo bo takie pojedyńcze wizyty tylko mogą narobić dziecku mętlik w głowie-to moje zdanie.Czekajcie cierpliwie na wasz skarb,choć wiem ,że nie jest łatwo to puzniej bedziecie mieli komu okazać te pokłady miłości ,które w was są. :D POZDRAWIAM

Awatar użytkownika
kanna26
Posty: 511
Rejestracja: 30 sty 2008 01:00

Post autor: kanna26 »

Dzięki dziewczyny za posty i Wasze cenne uwagi.

Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
Tomeq
Posty: 10
Rejestracja: 28 lis 2008 01:00

Post autor: Tomeq »

Witam wszystkich!

Zdaje się, że wszyscy w tym wątku mają już jakieś doświadczenia z dziećmi potrzebującymi rodziny. Ja z żoną nie mamy takich doświadczeń. Posiadamy już jedno własne dziecko, ale zawsze marzyliśmy o drugim. Niestety sprawy nie bardzo idą po naszej myśli. Zacząłem się więc zastanawiać nad Rodziną Zaprzyjaźnioną, a gdy do tego dojrzejemy to może i adoptujemy. Nie bardzo wiem jednak od czego zacząć. Czy Rodzina Zaprzyjaźniona musi spełniać jakieś wymogi formalne? Czy musimy przejść jakieś szkolenia? Jak już wspominałem nie mamy doświadczenia więc także nie wiemy z czym należy się liczyć przy takiej formie kontaktu z dzieckiem, aby to dziecko nie ucierpiało przy tym. Poradźcie coś!

Awatar użytkownika
ilcia811
Posty: 1377
Rejestracja: 25 sty 2008 01:00

Post autor: ilcia811 »

Tomeg witaj-rodziną zaprzyjaznioną można zostac bez większych szkoleń czy formalności,poprostu musicie zgłosić sie do jakiegoś pobliskiego domu dziecka i porozmawiać z dyrektorką o waszych planach .Z tego co wiem nie każda placówka jest zainteresowana taką formą opieki dla dzieci.Może jesli do DD macie daleko najpierw zadzwońcie i wtedy mozna podpytac sie czy są zainteresowani nawiazywaniem bliższych znajomosci z rodz.zaprzyjaznioną.Niektórzy obawiają sie ,ze takie kontakty mogły by tylko wprowadzić mętlik w i tak pogmatwanym życiu dziecka ale myślę ,że większość podejdzie do tego bardzo miło.Rodzina zaprzyjazniona jest to taka rodzina ,która w miarę regularnie podtrzymuje kontakt z dzieckiem,pomaga mu w lekcjach,odwiedza,bawi sie z nim a z czasem za zgoda DD może zabierać dziecko do domu na łikendy czy wolne dni. Najwarzniejsze w tym jest żeby kontynułować przyjazń między rodziną a dzieckiem aby po kilku razach dziecko nie było pozostawione same sobie z poczuciem ,odrzucenia ze strony poznanej rodziny.A jeszcze dodam ,że często jeśli jest taka możliwośc i chęć z obu stron to takie rodziny mogą przeobrazić sie w rodz .zastepczą.Pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzicielstwo zastępcze”