Kto zaprosi dzecko z litewskiego DD?

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Kto zaprosi dzecko z litewskiego DD?

Post autor: Kamysia »

Siergiej ma 8 lat. Po raz pierwszy przyjechał do mnie na Boże Narodzenie w 2005 roku. Moje córki, moja rodzina, moi znajomi polubili chłopca tak bardzo, że bez wahania ponownie zaprosiłam Sieriożę na 3 miesiące wakacji letnich. Po raz pierwszy był w kinie, cyrku, na plaży, basenie, na koloniach, po raz pierwszy jechał pociągiem, jeżdził na rowerze, chodził do polskiej szkoły (jako "wolny słuchacz" oczywiście). Było nam razem bardzo dobrze. Jestem pewna, że to przyjaźń na wiele lat...
Sierioża jest tylko jednym dzieckiem z kilkuset, którym pomaga Fundacja „Serce Dzieciom”. Tuż przed Bożym Narodzeniem przyjedzie ponad setka dzieci z litewskich domów dziecka w wieku od 6 do 16 lat. Nie dla wszystkich Fundacja znalazła rodziny, kilkanaścioro dzieci będzie w Polsce po raz pierwszy z nadzieją, że znajdą swój zaprzyjaźniony dom.
Może ktoś z Państwa chce zaprosić małego gościa na ok. 2 tygodnie na Święta? Dzieci są zaniedbane, często z problemami, ale zdrowe i samodzielne. Warunki w litewskich domach dziecka są dużo gorsze niż w polskich. Prawie wszystkie dzieci mówią po polsku. Na przyjazd do Polski czekają niecierpliwie wiele miesięcy. To radość dla nich, ale też wielka satysfakcja dla rodzin, które zdecydują się podzielić ciepłem i poświęcić im trochę uwagi, której tak bardzo te skrzywdzone przez los dzieci potrzebują. Zaproszenie na Boże Narodzenie NIE MUSI być zobowiązaniem na dłużej, ale może być początkiem pięknej przyjaźni. Te dzieci rozumieją, ze do Polski przyjeżdżają tylko na wakacje lub ferie. Wiekszość dzieci ma nieunormowaną sytuację prawną. Funacja działa od ponad 10 lat i do tej pory przeprowadziła kilkanaście szcześliwych adopcji.
Na Litwie nie miały szans na nowy dom.
Dzieci przyjadą do Gdańska ok 19 grudnia a wyjada ok 5 stycznia.
Osoby chętne proszone są o bezpośredni kontakt z prezesem Fundacji, panią Sylwią Karłowską, tel. 058 624-04-84, kom. 606 591 951

Ja ja chętnie odpowiem na wszystkie pytania.
Ostatnio zmieniony 05 sty 2007 17:06 przez Kamysia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
BLOGA
Posty: 189
Rejestracja: 18 sie 2006 00:00

Post autor: BLOGA »

ja mogłabym przyjąć dziecko tak do 8,9 lat bo mamy 8-letniego syna i w tym zakresie wiekowym do tej pory sobie radze. Już dzwoniłam żeby wstępnie porozmawiać ale nikt nie odebrał , jeszcze będę próbować :lol:

Dodane po: 6 godzinach 9 minutach:

załatwione, jestem zapisana :lol:
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=286][img]http://zpo.ath.cx/b/286.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Post autor: Kamysia »

Cieszę się, tym bardziej, że mieszkamy w tym samym miieście :lol:

Awatar użytkownika
BLOGA
Posty: 189
Rejestracja: 18 sie 2006 00:00

Post autor: BLOGA »

troszke się zmartwiłam bo przeczytałam na stronie fundacji że w zeszłym roku nie wszyscy którzy wyrazili chęć mogli dzieci ugoscić bo zabraklo miejsc w autokarze a mój syn tak bardzo się ucieszył że pozna nowego kolege już planuje co beda razem robili ale może się wszysko uda :)
Rumia to fajne, spokojne miasto lubię tu mieszkać:D
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=286][img]http://zpo.ath.cx/b/286.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Post autor: Kamysia »

Rzeczywiście w zeszłym roku w ostatniej chwili zgłosiło się dużo chętnych. Teraz brakuje jeszcze kilka osób do opieki, szczególnie dla chłopców. Ja mam 2 córki: 12 i 5,5 i było mi zupełnie obojętne, jakie dziecko do mnie przyjedzie. Fundacja oczywiście weryfikuje rodziny opiekunów, ale sądzę, że w Twoim wypadku nie będzie problemu.
A co do zabawy: hmmm, latem była też u mnie przez kilka dni 7-letnia dziewczynka, którą opiekuje się moja przyjaciółka z Krakowa. U mnie w domu było wtedy pięcioro dzieci, w tym 4 dziewczynki, córki mają oczywiście masę zabawek "dziewczyńskich", a Anielka (bardzo miła i komunikatywna) najchętniej siedziała z dorosłymi. No to mówię: dziewczynki bawią się w sklep, pobaw się z nimi. Chwila ciszy - ale ja nie umiem. - A w co sie umiesz bawić? - chwila ciszy, - ja się nie umiem bawić. I to była prawda!
Wyobraź sobie dom dziecka w którym jest 240 dzieci, klasy szkolne są na tym samym pietrze co sypialnie. Dzieci cały czas wolny spędzają na korytarzu, bo do sypialni w dzień wchodzić nie wolno. Zabawki są albo wspólne, albo schowane pod poduszką, bo wiadomo... To jest walka o życie, tam nie ma miejsca na zabawę.
Ale Sierioża bardzo fajnie bawił się z moją młodszą córką, nawet lalkami Barbie. Po prostu brał Kena i już.
Anielka też w końcu nauczyła się bawić. Ale do końca pobytu jadła tylko kiełbasę i kiszone ogórki. A niech jej na zdrowie!

Awatar użytkownika
BLOGA
Posty: 189
Rejestracja: 18 sie 2006 00:00

Post autor: BLOGA »

u nas same zabawki dla chłopaka.Pani Sylwia powiedzała że są chłopcy ok 7 lat na co bardzo się ucieszyłam. Ogórków mam jakies 20 słoików kisiłyśmy razem z teściową więc na dwa tygodnie wystarczy :lol: Napisz mi prosze jakie prezenty nalbardziej podobały się towojemu chlopakowi żebym wiedziała na czym się skupić. Jak myslisz kiedy bedę wiedzała czy chłopiec do nas przyjedzie, chyba nie na dzień przed ?:wink:
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=286][img]http://zpo.ath.cx/b/286.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Post autor: Kamysia »

Na pewno dowiesz się dużo wcześniej.
Nie przejmuj się prezentami, bo to w ogóle nie o to chodzi. Zabawki najlepiej niezbyt duże, trudne do popsucia i niekosztowne. Samochody i samochodziki, "action -men" (podróba oczywiście), jakiś średniej wielkości pluszak do spania. Raczej nie klocki lego, kolejki czyli takie zabawki wieloelelementowe, książki, zabawki na baterie czy elektronicznie (ale taka ruska gierka, to tak).
Musisz przygotować szczoteczkę do zębów, te dzieci nie mają w ogóle nawyków higienicznych. W DD kąpią sie raz w tygodniu i raz w tygodniu zmieniają bieliznę i ubranie. Dobrze jest mieć trochę rzeczy, piżamę, bo to różnie bywa, ale z tym pewnie nie będzie problemu, skoro masz syna. Polecam też ciucholand szwajcarski :wink:
Te dzieci raczej są drobne i mniejsze od polskich.
Myślę, że możemy przenieśc się na piva kamysia@interia.pl

natabocian
Posty: 10965
Rejestracja: 08 gru 2002 01:00

Post autor: natabocian »

A ja myślę, że możecie tutaj rozmawiać 8)
To bardzo ciekawe i może ktoś jeszcze się zdecyduje :?:
My ze względu na remonty i choroby dzieci w tym roku na pewno nie, ale w przyszłości chętnie :D
Karolka, Monika i Krzyś - trójka rozbójników :) :) :)

usunięty
Posty: 683
Rejestracja: 01 sty 1970 02:00

Post autor: usunięty »

treść postu usunięta na
prośbę użytkownika
Ostatnio zmieniony 26 gru 2006 16:35 przez usunięty, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
luna80
Posty: 118
Rejestracja: 26 wrz 2006 00:00

Post autor: luna80 »

Podjęłam męską decyzję i zapisałam sie na pobyt dziecka,teraz czekam na telefon..u mnie tez nie za bardzo jest miejsce do spania ale rozwiązałam ten problem,poprostu kupie jakąs "amerykankę" i juz ..zawsze sie przyda bo rodzina męża jest z lubelskiego :D trochę sie denerwuje czy sprawdze sie w roli "cioci" bo jeszcze nie mam dzieci ale potraktuję to jako wyzwanie i postaram sie bardzo :wink:

Dodane po: 5 godzinach 4 minutach:

nie wiem czy oglądałyscie reportaż w polsacie ..o "adopcji na święta" ...sama juz nie wiem co mam o tym myślec,jestem troche skołowana bo dużo z tego co było powiedziana to prawda ale nie ze wszystkim sie zgadzam i stąd moje dylematy...bardzo chce pomóc jakiemuś dziecku,pokazac jak mogą wyglądac prawdziwe święta,okazac troche uczucia a w miarę mozliwosci zaprosic znowu np.na wakacje :( ..nie mam zamiaru sie wycofac ale nie chciałambym zrobic krzywdy dzieciaczkowi,aby nie tęskniło i nie płakało po nocach :(
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=305][img]http://zpo.ath.cx/b/305.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Post autor: Kamysia »

W sprawie spania.
Po pierwsze łózko polowe. Kosztuje ok 100 zł i jest to bardzo przydatny sprzęt domowy. Sierioża całe wakacje spał i bardzo sobie chwalił.
Po drugie mieszkam w bloku ale w porywach nocuje u mnie (poza czwórką domowników) 5-6 osób. Idą w ruch pompki do materacy, śpiwory, karimaty, dzieciaki śpią "na waleta". Ostatnio nawet w kuchni rozkładałam barłożek. Atmosfera jak w schronisku, posiłki na 2 zmiany - śmiesznie jest.
W sprawie świątecznej adopcji.
Nie zdecydowałabym się na dziecko z Polski. Nie oglądałam programu w Polsacie, ale domyślam się, co mówili. W tym wypadku sprawa jest jasna. Te dzieci przyjeżdżają na wakacje, na ferie. Większość dzieci ma rodziny, które utrzymują z nimi jakiś kontakt. Dzieci wiedzą, że nie mogą zostać na stałe. Są szczęśliwe, jeżeli znajdą zaprzyjaźnioną rodzinę w Polsce na dłużej. Nie zawsze się udaje, nie zawsze rodziny są przygotowane na takie zobowiązanie, czasami po prostu coś "nie zaskakuje".
Ja się strasznie bałam, że z jakiś powodów nie polubię Sierioży, albo moje córki go nie zaakceptują , albo co gorsza polubimy się tak bardzo, że rozstanie będzie dramatem. Ale wszystko jest bardzo dobrze.
Byłam w Wilnie, poznałam rodzinę Sierioży, mam w związku z tym swoje przemyślenia. Ale to temat na zupełnie inne forum.
Mam nadzieję, że wszyscy rozumiemy na czym polega pomoc tym dzieciom, że (przynajmniej na tym forum) dalecy jesteśmy od motywacji "wezmę sobie sierotkę na Wigilię, niech sąsiedzi zobaczą jaki jestem szlachetny". Nie oczekujemy, że skoro jesteśmy tacy miłosierni, to dzieciaki odpłacą nam ogromną wdziecznością. Bo tak wcale nie musi być. Ja po prostu wierzę, że tu są mądrzy ludzie :wink:

[
Ostatnio zmieniony 11 gru 2006 17:01 przez Kamysia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
BLOGA
Posty: 189
Rejestracja: 18 sie 2006 00:00

Post autor: BLOGA »

Myślę tak jak Kamysia. Też nie zdecydowałabym się na dziecko z Polski bo to byłaby zupełnie inna sytuacja i przede wszystkim wydaje mi się że zupełnie inne oczekiwania takiego dziecka.
A tak dzieci przecież mają świadomosć że jadą gdzies daleko poprostu na wakacje, na wypoczynek a my niejako jak ośrodki wczasowe organizujemy im pobyt, dobre warunki i pełno atrakcji których nad morzem nie brakuje :lol: jak uda sie zaprzyjaźnić to świetnie ( po cichu na to liczę ) jeżeli nie to przynajmniej postaram się żeby dziecko było zadowolone z tego pobytu, poprostu ofiaruję z całym swoim i mojej rodziny zaangażowaniem możliwość fajnych wakacji bo na opłacenie takiemu dziecku ferii nie mogłoabym sobie pozwolić. A jeżeli dodatkowo zaskoczy jak napisała Kamysia to bedę najszczęśliwszą osoba pod słońcem :D

Dodane po: 1 minucie:

pokrótce tak to wyglada z mojego punktu widzenia chociaż wydaje mi się ,że bardzo ciężko o takich sprawach pisać w skrócie.
[url=http://zpo.ath.cx/zp/i.php?ik=286][img]http://zpo.ath.cx/b/286.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Kamysia
Posty: 92
Rejestracja: 03 gru 2002 01:00

Post autor: Kamysia »

Wydaje mi się, że decyzja o zaproszeniu dziecka na Święta , kiedy jeszcze nie ma się własnych, jest jeszcze bardziej ryzykowna co nie znaczy, że musi skończyć się niepowodzeniem. Po prostu własne dzieci zwykle nie są wcale takie idealne, co oczywiście nie ma żadnego znaczenia, bo i tak je się kocha najbardziej na świecie. Moja młodsza córka nie chce się kłaniać sąsiadom, a starsza obgryza paznokcie. jednego i drugiego nienawidzę, no i co z tego?
Konfrontacja własnych marzeń i wyobrażeń z obcym ukształtowanym dzieckiem, które nagle pojawia się w domu, może być bardzo ciężką próbą. Bo te dzieci nie są idealne, jak wszystkie...
I powiem Wam, że spodziewałam się więcej trudności. Byłam przygotowana na agresję, wycofanie, moczenie nocne, skrajny egoizm, brak uczuć wyższych, kłamstwa, wyrachowanie, kłopoty z komunikacją (niekoniecznie z powodu języka, bo mówię po rosyjsku) w każdym razie liczyłam się z totalną porażką. A tymczasem nic się nie sprawdziło. Zupełnie nic. Sierioża jest ładny (dla mnie najpiękniejszy na świecie!) inteligentny, ma poczucie humoru, szybko się zaaklimatyzował i własciwie jak ktoś widzi moje dzieci razem, nawet jak słyszy gdy rozmawiają, przekomarzają się, kłócą i robią sobie na złość - nie ma watpliwości, że to rodzeństwo.
Po prostu miałam szczęście!

Awatar użytkownika
Cukierczek
Posty: 2678
Rejestracja: 25 paź 2006 00:00

Post autor: Cukierczek »

Teraz nie mamy odpowiednich warunków,
ale za rok kto wie

Awatar użytkownika
justin
Posty: 577
Rejestracja: 15 maja 2003 00:00

Post autor: justin »

proszę piszcie, to bardzo interesujący wątek.
powiedzcie a jak to wygląda technicznie.
Kamysia napiałaś, że dzieci te przyjeżdżają do Gdańska, ja mieszkam na południu Polski, jak to wygląda z dalszym transportem?
justin
mama Natalki (10 maj 2004) Aniołka (#21 czerwiec 2005) Łukaszka (18 sierpień 2006)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”