Rodzina zastępcza dla dziecka z rodziny...

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

Kiwinko, już nie wiem, gdzie mam ci odpisywać :? :wink:


Rozstania zawsze są przykre, ale te na zawsze są zdecydowanie paskudniejsze :evil: My nawet nie mieliśmy okazji się pożegnać z naszymi. Kiedy ich odwoziliśmy poraz ostatni do DD, nie wiedzieliśmy o tym.
Dopiero telefonicznie usłyszeliśmy abyśmy już nie przyjeżdżali.



To pocieszające, że was czeka miły powrót :D
Czy możecie do Asi telefonować?
Zawsze to jakieś podtrzymanie kontaktu :)
Gaja- mama Adrianka, Kacperka, Pawełka i Kubusia.

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Post autor: ktbs »

kiwinko
to faktycznie smutne że musicie się rozstać :( tu muszę pochwalić nasz sąd rodzinny że od razu wydał postanowienie o pozostaniu dziecka u nas w domu ....

mam jeszcze pytanko ? bardzo chciałabym śledzić Wasze losy ale nie wiem na którym wątku :oops: na rodzinach zastępczych, adopcyjnych dylematach ?
jeżeli mogłabyć mi podpowiedzieć byłabym wdzięczna

pozdrawiam i trzymam kciuki

Awatar użytkownika
kiwinka
Posty: 171
Rejestracja: 01 sty 2005 01:00

Post autor: kiwinka »

będę tu pisać aż sprawa zakończy się pozytywnie bo inaczej być nie może :roll:
przywiązałam sie do bociana, piszę tu od samego początku i stanowi to dla mnie swoisty pamietnik, bardzo pomagały nam przez te pół roku ciepłe słowa innych, takie psychiczne wsparcie
bardzo Wam dziekujemy :cmok:
załozyłam forum dla rodzin zastepczych bo tu więcej jest tych adopcyjnych a ich problemy sa troszkę inne, chciałam tez skorzystać z doświadczeń prowadzących juz rodziny zastepcze i było to trafione
ale to forum pozostanie dla mnie pierwsze :D taki mały nałóg, innych nie mam :lol: nawet kawy nie piję. :wink:
"Dziecko chce być dobre.Jeśli nie umie- naucz.
Jeśli nie wie- wytłumacz.Jeśli nie może- pomóż" J.Korczak

Awatar użytkownika
kiwinka
Posty: 171
Rejestracja: 01 sty 2005 01:00

Post autor: kiwinka »

acha ! ja tu zaczęłam kiedyś pisać bo wtedy jeszcze wogóle nie rozróżniałam adopcjii od rodziny zastępczej :lol: co bardzo dziwiło sędzinę, ciągle sie myliłam mówiąc że chcemy adoptować Asię,
teraz bywam na salonach i jestem podobno mądrzejsza :wink: :lol:
"Dziecko chce być dobre.Jeśli nie umie- naucz.
Jeśli nie wie- wytłumacz.Jeśli nie może- pomóż" J.Korczak

Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

kiwinka pisze: załozyłam forum dla rodzin zastepczych bo tu więcej jest tych adopcyjnych a ich problemy sa troszkę inne, chciałam tez skorzystać z doświadczeń prowadzących juz rodziny zastepcze i było to trafione
ale to forum pozostanie dla mnie pierwsze :D taki mały nałóg, innych nie mam :lol: nawet kawy nie piję. :wink:
Doskonale cię rozumiem :D
Ja także nie mogę zerwać z bocianem :D
I mam te same odczucia, jeśli chodzi o doświadczenia rodziców adopcyjnych maluszków a takich naprawdę starszych.
W ciągu tych 2 lat doświadczyłam również wielu ciepłych słów i psychicznego wsparcia, podczas gdy świat walił się na głowę. Najpierw, gdy mieliśmy dużo problemów z naszymi dziećmi z DD a potem, gdy ich zabrakło.
Jednak zdarzyło mi się też kilka małych zgrzytów w poglądach, wynikających właśnie z odmiennych doświadczeń niż rodzice adopcyjni maluchów. 8) :wink:

Jeśli chodzi o różnicę w adopcji a rodz. zast.- dla mnie -ADOPTUJECIE Asię (zwał jak zwał). Jeśli przyjmujecie ją do rodziny jak córkę, otwieracie serce i dom- to właśnie dla mnie jest adopcja (niech sobie nawet będzie na prawach rodz. zastępczej)

Znam rodziców zastępczych, którzy są tylko opiekunami ( ciocia, wujek), a dzieci są b. związane z biol. rodzicami, z którymi utrzymują kontakt.
Ja w takich kategoriach rozpatruję różnicę między rodziną zastępczą a adopcją. A nie w statusie jaki nadał sąd.

Pozdrawiam ciepło :cmok:
Gaja- mama Adrianka, Kacperka, Pawełka i Kubusia.

Awatar użytkownika
kiwinka
Posty: 171
Rejestracja: 01 sty 2005 01:00

Post autor: kiwinka »

Skończyły sie wakacje. Zaczęły się weekendowe przepustki...bardzo sie bałam że zniknie ta więź, która zakwitła na dobre podczas wakacji gdy spędzialiśmy z Asią tyle czasu, że gdy wróci do zakładu znów zacznie mi mówić prosze pani....uuee,przepraszam... ciociu że przestanie się przytulać i pytać kiedy będzie w domu na zawsze...
ale dzięki Bogu cieszy sie gdy po nią przyjeżdzamy w piątek i dojeżdzając do domu woła na ostatnim skrzyżowaniu- jestesmy już blisko domu! poznaję gdzie jesteśmy.
sama wypakowuje swój plecak do swojej szafki w domu
dużo sobie rozmawiamy, na wesoło i na poważnie, np.:

- mamo!
- tak?
- jakbyś mnie znała jak miałam dwa latka to byś mnie zabrała do domu?
- myślę że tak.
- to szkoda że mnie nie znałaś, teraz bym już była przyzwyczajona i umiałabym
pewnie już płynnie czytać...

nasza Asia :))
:D
"Dziecko chce być dobre.Jeśli nie umie- naucz.
Jeśli nie wie- wytłumacz.Jeśli nie może- pomóż" J.Korczak

Awatar użytkownika
kiwinka
Posty: 171
Rejestracja: 01 sty 2005 01:00

Post autor: kiwinka »

zainspirowana bajką. którą Magdalena Grycman napisała w wątku :"Dom malowany raz jeszcze"
dla swoich synków na okazję przyjęcia dziewczynek, ich sióstr, wymyśliłam inną bajkę dla moich dziewczynek, moja Natusia bardzo polubiła tę bajkę, mam nadzieję że Asi też sie spodoba bo dziewczynki bardzo lubią bajki, które im wymyślam mimo że mają 9 i 11 lat :D

"Wysoko w niebie, na srebrnych chmurkach aniołowie wiele czasu poświęcają na rysowanie, jest to ich ulubione zajęcie, maczają naostrzone patyczki w kolorowej tęczy i tymi kredkami malują dzieci na bialutkich kartkach zrobionych z mgły. Nie wszystkie aniołki są od razu mistrzami rysowania, jedne rysują już od lat i ich rysunki są bezbłędne, inne dopiero zaczynaja tę trudną sztukę pod okiem bardziej doświadczionych aniołów rysowników. Niekiedy mały aniołek narysuje troszkę krzywo, rączka lub nóżka nie jest taka jak być powinna ale każdy bardzo się stara aby jego obrazek był jak najpiękniejszy. Bardzo długo powstaje taki obrazek bo aniołki malują dzieci, które dopiero mają sie urodzić. Każde namalowane dziecko jest inne, każde jest wyjątkowe a skończone dzieło aniołowie zanoszą do pokazania Panu Bogu. Dobry Bóg bierze w rękę obrazek i chwali każdą pracę, choćby była namalowana przez najmiejszego aniołka troszkę nawet troszkę niedokładnie to Pan nigdy nie sprawia aniołkom przykrości bo anioły to bardzo wrażliwe stworzenia.
Dobry Bóg składa gotowy obrazek w samolot i wysyła go do rodziców, którzy maja to dziecko urodzić. Aniołek, który narysował takie dziecko, zostaje posłany za nim aby dopilnować by trafiło do domu gdzie go będą kochać. Niekiedy rodzice, których wybrał Bóg nie czują sie gotowi na przyjęcie otrzymanego dzieka, wtedy to dziecko otrzymuje nowych rodziców, którzy na nie czekają z utęsknieniem.
A szczęśliwy aniołek, po skończonej pracy, gdy dziecko jest już bezpieczne, wraca na chmurki aby znów rysować."
"Dziecko chce być dobre.Jeśli nie umie- naucz.
Jeśli nie wie- wytłumacz.Jeśli nie może- pomóż" J.Korczak

Awatar użytkownika
marycha
Posty: 1212
Rejestracja: 06 kwie 2004 00:00

Post autor: marycha »

Kiwinko, to jest piękne! :love: :cmok: dziękuję.
mama Kasi (2001) i Michała (2003)

Awatar użytkownika
gajaw
Posty: 155
Rejestracja: 25 mar 2003 01:00

Post autor: gajaw »

dech mi zaparło........
Gaja- mama Adrianka, Kacperka, Pawełka i Kubusia.

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Post autor: ktbs »

kiwinko aż się łza w oku zakręciła :)

Awatar użytkownika
tosca
Posty: 659
Rejestracja: 20 lut 2002 01:00

Post autor: tosca »

cały czas mam nadzieje, że jakas dobra wróżka podsunie ten wątek do przeczytania sędziemu z sądu rodzinnego , który zastanawia się "nad diametralną różnica w zyciu Asi"
faktycznie - przejście z bezdusznej, okrutnej instytucji do kochającego, rodzinnego domu STANOWI diametrlaną różnicę....

cóż za skrajna bezmyślność urzędasów

ps. Kiwinko, nadal kontaktujesz się z tym rzecznikiem? czy dałąś mu sowje wyjaśnienie dotyczące "nagłego" zainteresowania Asia? mam przeczucie, że warto ciągnąć ten kontakt i nacisk.......

Awatar użytkownika
tomaszsz
Posty: 2
Rejestracja: 20 maja 2005 00:00

Post autor: tomaszsz »

Tak, tylko któremu sędziemu z kórego sądu (celowo piszę z małych liter)! Już nie wierze w sądy w tym kraju!
Jesteśmy własnie na krótkim urlopie z kiwinką, w górach w okolicach Wisły.
Dziś kiedy zobaczyłem program Uwaga w TVN, na temat pomocy domom dziecka ... nie wytrzymałem i napisałem do nich! NIe wiem jeszcze czy ktoś się zainteresuje, nie wiem co z tego będzie, czy wogóle coś będzie ale osobiście opadam z sił!!
Rodziny zastępcze ... to tylko fajnie w telewizji wygląda.Trzeba mieć dużo zdrowia żeby to wszytsko przechodzić, bo z tego c owidzę to dośc normalna praktyka sędziów-taboretów w sądach rodzinnych!

Wspaniała radośc z otwrcia/remontu Domu Dziecka ....
... przypomina mi się analogia jak to w tym dziwnym kraju cieszono się z budowy nowej tłoczni płyt winylowych (tych czarnych trzeszczących) kiedy na świecie była juz era płyt CD!!

Pozdrowionka
Tomek - mąż kiwinki

ktbs
Posty: 4739
Rejestracja: 06 sty 2005 01:00

Post autor: ktbs »

witaj Tomaszu
faktycznie z naszymi sądami różnie to bywa.. człowieka aż szlag trafia jak słyszy i widzi co wyprawiają z dziećmi i nami rodzinami zastępczymi ...

życzę wytrwałości i trzymam kciuki za powodzenie Waszej rodzinki :)

Awatar użytkownika
kiwinka
Posty: 171
Rejestracja: 01 sty 2005 01:00

Post autor: kiwinka »

Czy ktoś wie gdzie jeszcze oprócz Raciborza i Zabrza są ośrodki RODK?
tam terminy są dopiero na styczeń...a nasza p. sędzia uważa że do zawiązania RZ takie badania są niezbędne :roll:
"Dziecko chce być dobre.Jeśli nie umie- naucz.
Jeśli nie wie- wytłumacz.Jeśli nie może- pomóż" J.Korczak

dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Post autor: dominika »

kiwinka pisze:Czy ktoś wie gdzie jeszcze oprócz Raciborza i Zabrza są ośrodki RODK?
tam terminy są dopiero na styczeń...
A próbowałaś w tych dwóch RODK osobiście wybłagać wcześniejszy termin :?: :roll:
Przecież zdarzają się wolne terminy, gdy ktoś np. zachoruje. Może da się wyżebrać, żeby komuś chciało się popracować jednego dnia trochę dłużej :?:
Weź Wasze zdjęcia, nie daj się wyrzucić, nim Cię parę osób nie wysłucha... Urok osobisty czyni cuda! :D

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”