Adopcja a praca zawodowa

Dyskusje o ośrodkach adopcyjnych, panujących w nich zasadach, procedurach, szkoleniach. Nie wiesz jaki wybrać ośrodek? Jak przebiega procedura adopcyjna? To forum jest dla Ciebie.

Moderator: Moderatorzy ośrodki i procedury adopcyjne

Awatar użytkownika
mika18
Posty: 278
Rejestracja: 16 kwie 2004 00:00

Adopcja a praca zawodowa

Post autor: mika18 »

Witam Wszystkich serdecznie. Mam taki problem do przemyślenia :?: W pracy jeszcze nie powiedziałam przełożonym o naszej decyzji o adopcji. Nadmieniam, że czeka nas jeszcze 5 spotkań PRIDE. Nie wiem kiedy powinnam to zrobić i to jest pierwszy problem a kolejny to co mam zrobić jeśli będziemy mieli dziecko ponad roczne-ponieważ nie przysługuje już w tym wieku urlop macierzyński i pozostaje mi tylko wychowawczy. Jak z niego skorzystam to mogę nie mieć potem do czego wracać i z czego utrzymamy siebie i dziecko? Może ktoś z Was znalazł się w podobnej sytuacji i może mi coś poradzić.Proszę o wszelkie posty i z góry bardzo dziękuję.Iza z Misiem którzy czekają na swoją małą Misię. :help: :lol:

Awatar użytkownika
Stusi
Posty: 43
Rejestracja: 14 sty 2003 01:00

Post autor: Stusi »

Witaj Iza myślę, że na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć sobie sama, Ty wiesz najlepiej, jakiego masz szefa czy możesz mu zaufać dzieląc się swoimi planami.
Jeżeli chodzi o nas z informowaniem przełożonych czekałam do ostatniej chwili (planowałam porozmawiać z szefem wcześniej jednak traf chciał, że w czasie kiedy zaplanowałam rozmowę w firmie trwała reorganizacja a ja z dnia na dzień zostałam przeniesiona do nowo powstałego działu :o tam też nie zdążyłam zwierzyć się z moich planów bo już miesiąc później dowiedziałam się o moim synku :D )
A urlop, no cóż musiałam postawić na jedną kartę (wiem, że mój nowy przełożony liczył, że wrócę po macierzyńskim) jednak tak długo czekałam na moje maleństwo a podejmując decyzję o adopcji wiedziałam, że muszę zrobić wszystko by zostać w domku jak najdłużej przede wszystkim dla dobra dziecka i jak na razie udało mi się dopiąć swego :D :D :D
Jeżeli chodzi o finanse myślę, że w większości przypadków nie jest lekko ale wierzę, że zawsze jest jakieś wyjście „gdy zamykają się drzwi otwiera się okno” przynajmniej jak dotąd tak nam się układało.

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę samych trafnych decyzji…
Agnisia

Awatar użytkownika
Agna
Posty: 3014
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Agna »

Niestety też nie dam Ci gotowej rady. Dziecko ma to do siebie, że potrzebuje mamy w domu i już i ma w nosie, jakiej marki będzie łóżeczko, gdzie i czym pojedzie (i czy pojedzie) na wakacje, byleby była z nim mama i najchętniej tata też :)

A zatem rok - dwa w domu, w szczególności dla dziecka adoptowanego, które w placówce spędziło juz jakiś czas ( a szczególnie takie, które spędziłó rok i więcej!!!) to podstawa. Ośrodek zresztą bada sytuację materialną rodziny podczas całej procedury i rodzinie w tak ekstremalnej sytuacji, że oboje rodzice musza pracować, aby przeżyć - sory, że tak mocno piszę - dziecka nie da. I koniec.

Oczywiście, wiadomo, że sytuację mozna oswoić - babcie, ciocie, praca i opieka na zmianę z tatą - wszystko się da pogodzić :)

Ja mam własna działalność i teraz mam "macieżyński" - oznacza to ograniczenie zarobków o jakieś 90% albo więcej, ale jest to "koszt" wpisany w przyjęcie Szymka do rodziny. Potem pewnie to ograniczenie zarobków będzie nawet 100% chyba, że niektóre rzeczy będę mogła robić w domu, albo babcie bęą mogły zostać z małym, kiedy raz - dwa razy w miesiącu będę wyskakiwać do sądu. Zobaczymy.

Nam się to OPŁACA :hihi: :love: Ile warte jest 100 buziaków naszego słoneczka :) :) :)
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
[url=http://www.zielona.poczekalnia.prv.pl][img]http://193.243.146.13/astley/bar.gif[/img][/url]

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

Z tego co nam móiono na warsztatach w przypadku dziecka starszego niż niemowlę to wręcz wskazane jest aby mam nie pracowała przez jakiś czas. Bo jeżeli pracuje to dziecko trafia z jednej placówki opiekuńczej do drugiej, albo opiekunka sprawuje funkcję matki (a to nie jest dobre dla dziecka i jego poczucia więzi z rodzicami) Z tego też powodu przy kwalifikacji bierze się pod uwagę sytuację materialną rodziców.
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
mika18
Posty: 278
Rejestracja: 16 kwie 2004 00:00

Post autor: mika18 »

Wielkie dzieki za odpowiedź, bardzo mi potrzeba takich rad i jak to sie sprawdza w praktyce aby podjąć słuszną decyzję. Bardzo mi się podoba stwierdzenie o drzwiach i oknie. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego jak to jest ważne dla dziecka, trzeba wszystko rozpatrywać z bardzo wielu stron ale zawsze dziecko musi być na pierwszym miejscu. Bardzo dziękuję i pozdrawiam jednocześnie życząc samych pogodnych i radosnych dni. :flowers: :flowers: :clap1: :clap1: :flowers: :flowers:

Awatar użytkownika
joki
Posty: 772
Rejestracja: 14 sie 2003 00:00

Post autor: joki »

Mika, to może jeszcze ja dorzucę swoje dwa grosze. Oczywistym jest, że decydując się na adopcję trzeba liczyć się z ograniczeniem godzin pracy, a nawet z jej porzuceniem. Jeśli maluch ma ponad rok to według mnie musisz iść co najmniej na 3 miesiące na wychowawczy, a potem ewentualnie (jeśli masz zaufaną osobę, która pomoże Ci przy dziecku) wrócić na max pół etatu. Jeśli jednak podołacie finansowo (nawet jeśli trzeba będzie zacisnąć pasa) bądź cały czas z dzieckiem! Tego czasu nigdy już nie nadrobisz. Powodzenia!
pozdrawiam,
JOKI

Awatar użytkownika
mika18
Posty: 278
Rejestracja: 16 kwie 2004 00:00

Post autor: mika18 »

Joki bardzo ći dziękuję za pomoc i wspaniałe rady.Pozdrawiam i życzę wszystkiego naj... :D :wink: 8)

Awatar użytkownika
haniaaa
Posty: 860
Rejestracja: 02 cze 2003 00:00

Post autor: haniaaa »

Wyciągam temat, bo mam pytanko (choć nie identyczne jak osoba zakładająca wątek). Zastanawiam się, czy mówić mojej pani dyrektor o adopcji prosząc ją o opinię. Mam umowę podpisaną na jeszcze jeden rok, oczywiście wielką nadzieję na zatrudnienie w przyszłym roku, ale trochę się boję, czy zbyt wczesne ujawnienie naszych planów, nie pogorszy mojej sytuacji zawodowej. Wiadomo, że na dzieciątko jeszcze poczekamy, więc wolałabym się aż tak nie wychylać. Poza tym dyrektor też człowiek i może coś tam komuś szepnąć (mam złe doświadczenia z dyrekcją w poprzedniej szkole, gdzie moja wczesna ciąża stała się tajemnicą poliszynela, szeroko komentowaną przez innych nauczycieli - trudno było potem wrócić po poronieniu i odpowiadać na osobiste pytania :(), a ja wolałabym, żeby przed uzyskaniem kwalifikacji nikt w pracy nie wiedział. Jak inaczej można uzasadnić chęć uzyskania opinii niż adopcją właśnie? Gdzieś wyczytałam, że sprawami rodzinnymi, no ale nie jestem przekonana. Czy ktoś mógłby mi podsunąć jakiś pomysł?

Awatar użytkownika
Masi
Posty: 468
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Masi »

ja poprosiłam o opinię kiedy już było po kwalifikacji i wtedy powiedziła o adopcji ale ja nie mam terminowej umowy i wyjatkowo pozystywnie nastawiona firmę... Zapytaj w OAO czy rzeczywiście ta opinia musi byc na już. przeceiż te dokumenty potrzebne sa dopiero w sądzie. Ja moją opinię z pracy doniosłam dopiero po kwalifikacji i wtedy powiedziałam o adopcji a mój mąz wogole jej nie doniósł jeszcze. Opinia nie jest w naszym OAO wymagana bezwzglednie. Wiadomo przecież jakie czasy są teraz... a "ciąża adopcyjna" nie podlega ochronie.
Pozdrawiam.
[b]Masi[/b][color=grey]ak[/color] mama [url=http://www.snugglepie.com/ezb/123951.png][color=indigo][b]Zuziaczka Kwiatuszka ukochanego[/color] [/b][/url]

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

W naszym oao opinie trzeba mieć przed kwalifikacją. To jeden z dokó, które się bierze pod uwagę.
Ja poszłąm do szefa i powiedziałam, że opinia jest mi ptrzebna i tyle. Na pytanie po co? odpowiedziałam, że to sprawy pozazawodowe.
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
haniaaa
Posty: 860
Rejestracja: 02 cze 2003 00:00

Post autor: haniaaa »

W sumie masz Kasiu rację, osobie na poziomie taka odpowiedź powinna wystarczyć. Chyba wydawanie opinii jest jednym z ich (tj. wszelkiej maści dyrektorów) obowiązków... :roll: Masi, właśnie nie wiem, jak to jest u mnie w Ośrodku. Na wykazie ten dokument się znalazł, a jakoś nie przyszło mi do głowy drążyć, czy mogę go przynieść po kwalifikacji. Nie wiedziałam, że to gdziekolwiek jest możliwe. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi. :flowers:

Awatar użytkownika
mika18
Posty: 278
Rejestracja: 16 kwie 2004 00:00

Post autor: mika18 »

Jeśli chodzi o opinię z zakładu pracy to w naszym ośrodku powiedziano nam że dopiero będzie potrzebna w sądzie ale nie wiem i tak czy pozostałe dokumenty będą aktualne ponieważ były składane w czerwcu 2003 roku.Pozdrawiam serdecznie :?: :?: :?:

Awatar użytkownika
asti
Posty: 153
Rejestracja: 16 gru 2003 01:00

Post autor: asti »

Ja pracowałam w firmie 10 lat i wydawalo mi się, że szefowa jest dobrze nastawiona do tematów rodzinnych...po kwalifikacji powiedziałam jej o swoich planach i ....zaczął się najgorszy etap w mojej karierze :D a ponieważ czekałam na synka ponad 4 miesiące to musiałam znosić różne dziwne sytuacje...a na koniec jak powiedziałam, że odchodzę na urlop macierzyński to wszyscy byli zaskoczeni i oburzeni :D, że tak szybko więc radzę powiedzieć w firmie jak najpóźniej się da.

A jeśli chodzi o opinie, to w moim ośrodku do kwalifikacji nie była wymagana, lecz dopiero w sądzie.
Asti - szczęśliwa mama Michalka

Awatar użytkownika
monichniulek
Posty: 1005
Rejestracja: 21 mar 2003 01:00

Post autor: monichniulek »

Asti, jak to - opinia z pracy nie jest wymagana przez KOAO 8O ? Jest to jedna z pierwszych pozycji na długiej liście :wink: .
Pozdrawiam
Monika - mama Olgi (XI.2004) i Antka (V.2008)

Awatar użytkownika
Agna
Posty: 3014
Rejestracja: 21 lut 2002 01:00

Post autor: Agna »

monichniulek - ale jak są problemy (czyli własnie takie "atmosferyczne" jak u asti) to można donieść na samą kwalifikację, albo i po :)

ja np. nie miałam opinii z mojej pracy (samozatrudnienie, największy klient) tylko od kolegów radców, bo się bałam, że mnie wywalą albo będzie atmosfera okropna; do dzisiaj o Szymku nie wiedzą!!! 8O (szefowie znaczy, koledzy owszem), a okazało się, że miałam rację, kiedy powiedziałam o ciąży :(
Mama Jasia :), Małgosi :), Szymka :) i Martusi :)
www.agna01.neostrada.pl
[url=http://www.zielona.poczekalnia.prv.pl][img]http://193.243.146.13/astley/bar.gif[/img][/url]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ośrodki i procedury adopcyjne”