I znowu Życzenia Świateczne:-(((

Pod tym adresem znajdziecie dawne forum Bociana

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Krzysiek
Posty: 1541
Rejestracja: 16 sty 2002 01:00

Post autor: Krzysiek »

Dzień Dobry! Zbliża się Mikołaj i Święta Bożego Ńarodzenia. Bardzo trudny czas, dla wielu, którzy nie mogą doczekać się dziecka. Bo wszyscy świętują narodziny tego niezwykłego Dzieciątka. I nawet jeśli nie wierzymy w Boga, to jest to przecież symbol cudowności narodzin wogóle. Kiedy czeka się na swoje dziecko, a ono się ociąga, może rodzić to ból nie do opisania. Ale też nadzieję, Pan Jezus przecież był wyczekiwany przez wieki i też począł się z cudu ( a czy in vitro,albo adopcja to nie cud?) Ale....jest jeszcze coś,o czym chcę napisać. Coś czego możecie się bać, przed czym wolelibyście schować się w mysią dziurę. To życzenia świąteczne. Co z nimi zrobić, jak sobie poradzić z niewiedzą, bezmyślnością, czasami niestety z celowym pragnieniem zranienia przez innych, kiedy życzą dziecka? Jak zbudować w sobie obronę, uchronić się przed emocjami i zachowywać w tej trudnej dla wielu sytaucji? A może dla niektórych to nie jest problem? Zatem, jak Wam się to udaje? Jak tego dokonaliście? Napiszcie, proszę, co kilkadziesiąt głów, to nie jedna. Może zrobi się z tego "bank, gotowego do użycia w odpowiedniej sytuacji i wedle uznania cennego nasienia"?:-))) ja zaczynam: "Kochani Krewni, dziękujemy za troskę, ale prosimy o jeszcze jedno. Prześlijcie przy okazji te życzenia parę pięter wyżej. Pan Bóg chyba zgubił nasze podanie :smile: " pozdrawiam Was wszystkich serdecznie Bogda, psycholog psychoteraputka
(Dodano: 2001-12-03 12:48:31, Autor: bogda-psychoteraputk)

Odpowiedzi:
  • Dziękuję za poruszenie tego tematu.
    Dla mnie Święta to koszmar, głównie z powodu życzeń. Zazwyczaj dopada mnie takie przygnebienie, że poprzednia Gwiazdka miała być tą ostatnią bez dziecka. Najchetniej zaszyłabym się gdzieś na końcu świata z dala od dzieci, mikołajów itp. Nic mnie już nie cieszy.
    Nie mam żadnych sposobów jak sie bronić przed życzeniami ,,spełnienia najskrytszych marzeń". Jakich tam najskrytszych jak wszyscy wiedzą jak cierpię. Błagam powiedzcie jak sobie z tym radzicie.
    (Dodano: 2001-12-03 18:34:09, Autor: Anika)
  • Ja też sobie z tym nie radzę. Nienawidzę tych świąt!!!!!! Jedyną rzeczą jaką chcę przeforsować w tym roku jest Wilgilia spędzona w domu z mężem, a nie jak co roku "rajd wigilijny" z kolacji u babci na kolację do mamy, a potem do siostry. Chcę nawet cichutko sobie popłakać pod swoją choinką, a nie tłumić łzy przy kolejnych życzeniach typu: "spełnienia najskrytszych marzeń" albo bardziej bezpardonowe "... i tego dzidziusia".
    (Dodano: 2001-12-04 15:15:59, Autor: Ola)
  • To bardzo dobry pomysł Olu.
    Dodałabym do niego jeszcze jakieś prezenty nawzajem dla siebie, które nie mają nic wspolnego z dzidziusiem, a może nawet wręcz przeciwnie.
    Pomyślcie, co to mogłoby być,
    czego nie da sie robić, albo na co szkoda pieniędzy, kiedy ma się dzieci.
    Fajnych świątecznych dni.
    Bogda
    (Dodano: 2001-12-04 15:51:25, Autor: bogda terapeutka)
  • Być może jestem z innej gliny ulepiona, ale mnie osobiście nigdy nie stresowały życzenia świąteczne czy urodzinowe. Prawdopodobnie wynikało to z mojego podejścia do sprawy; gdy ktoś życzył mi dzidziusia, to ja w myśli powtarzałam sobie: "może właśnie te życzenia się spełnią".
    (Dodano: 2001-12-04 21:40:33, Autor: Aśka)
  • Jeju, Aśka. Jak dla mnie masz po prostu cudne poczucie równowagi. Jaaaa też tak chcę. A za dobry pomysł serdecznie dziękuję.
    (Dodano: 2001-12-05 14:22:56, Autor: DorotaM)
  • Ja, podobnie,jak Aśka nie buntuję się na życzenia o dziecku. Po pierwsze: próbuję myśleć że to takie dobre "czary" i im ich więcej i od dobrych i kochających osób to może kiedyś....; po 2) jeżeli bym wyczuła jakąś nieszczerość, to zawsze mogę pomyśleć, że ta osoba jest dla mnie mniej ważna i nie było żadnych życzeń; po 3) i może najważniejsze zawsze myślę, ludziom, którym na mnie i moim szczęściu zależy trudno składać życzenia, bo wiadomo o co chodzi, a nie wiadomo jak to ładnie i delikatnie zrobić. Od jakiegoś czasu jak widzę konsternację takiej osoby, to wyprzedzam ją i mówię "życz mi zdrowia i wytrzymałości, bo to jest mi teraz najbardziej potrzebne" i jest dobrze - wszystko zostało powiedziane; po 4) ja ryczę przy wszystkich życzeniach wigilijnych, odkąd pamiętam/za wyjątkiem czasów słodkiego dziecięctwa/- już tak mam.
    Myślę, że dla nas wszystkich jest to teraz trudne, ale jak się schowamy głęboko w nasze skorupy, to z nich nie wyjdziemy i będziemy strasznie smutni. Moze akurat wtedy pojawią się nasze dzieci... i będą chciały mieć radosnych rodziców/a my nie będziemy pamiętali co to jest/Rozmarzyłam się...
    Mam mało nadziei, ale za wszelką cenę ją pielęgnuję i pogodę ducha, życzę Wam tego z całego serca oraz zdrowia i wytrzymałości;-))).Szczególnie pozdrawiam Bogdę, której teksty są dla mnie krzepiące. Majka
    (Dodano: 2001-12-05 15:27:46, Autor: Majka)
  • Dziękuję Majka za dobre słowa
    to jest dla mnie najmilszy prezent " mikołajowy":-)

    pozdrawiam Bogda
    (Dodano: 2001-12-05 22:56:31, Autor: bogda)
  • Prezenty będą - a jakże! I na pewno nie związane z dzidzią - nigdy takich sobie nie robimy. Takie prezenty się pojawią wraz z dzieckiem :wink:
    (Dodano: 2001-12-06 11:03:52, Autor: Ola)
  • Tak jak dla wielu z was, poprzednie Święta miały być tymi ostatnimi w dwoje, ale mimo usilnych starań (włączając in vitro) do "spełnienia najskrytszych marzeń" nie doszło.
    W miesiąc po INF miałam się spotkać u rodziny ze szwagierką która jest w ciąży - stchórzyłam. Ale od tego czasu dużo myślałam czy zrobiłam dobrze - wtedy tak- a teraz. Teraz nadchodzą Święta i napewno się z nią zobaczę, napewno usłyszę te tak nielubiane przez nas życzenia. Nastawiam się na nie od kilku miesięcy i myślę, że 24 będe gotowa.
    Padło pytanie jak sobie radzić z trudnymi pytaniami a co gorsza z życzeniami. Ja mam takie jedno, ulubione --- na nasze dziecko trzeba trochę poczekać, bo chcemy by było perfekcyjne i bez zarzutu, poprostu geniusz --- p takiej odpowiedzi 99% ludzi śmieje się, komentując,że w takim razie poczekają aby na własne oczy zobaczyć geniusza. Mi jest wtedy na duszy lepiej iteż pojawia się na twarzy mały uśmiech.

    A tak poza tym. Kiedyś ukrywałam,że mamy problem ale gdy parę lat po ślubie nie mięliśmy dziecka to oczywiście wszyscy się wypytywli - kiedy, kiedy???? a jak same dobrze wiecie to bardzo rani. I po pewnym czasie zmieniłam strategię, już nie zamykam się w sobie lecz otwarcie mówię o mym problemie. I wiecie co mimo,iż nie jest to łatwe na początku, to teraz jest lepiej. Ludzie, tzn rodzina, znajomi, a także koleżanki z pracy rozumieją mnie lepiej,większość mi nawet "kibicuje", podtrzymuje na duchu (gdy się załamuję) no i oczywiście niechcianych pytań jest o wiele mniej.
    Może kroś powie,że to głupie, bądź niezdrowe podejście, lecz mi ono naprawdę pomaga.

    Pozdrawiam wszystkich
    (Dodano: 2001-12-06 16:48:19, Autor: Agnieszka)
  • Jesteś bardzo mądrą i odważną kobietą.
    To, co zaczęłaś robić wcale nie jest moim zdaniem głupie. Wręcz odwrotnie.
    Mówisz prawdę, bolesną prawdę. Ale wtedy dajesz innym szansę na jakiś ich stosunek do Twojego problemu.
    Kiedy oszukujesz,(że "nie chcesz dzieci, że jeszcze nie czas, że najpierw samochód , mieszkanie praca" itp) oni też muszą w to grać.
    No to grają i mówią " pośpieszcie się bo jesteście już starzy
    nooo dosyć tego miłego życia bez obowiązków i takie inne głupoty.
    A Wy wyjecie w środku i chcecie pod kołdrę....
    Ale przecież zostają zaproszeni do tej mistyfikacji przez Was samych!!!

    Moja mądra Babcia Stasia miała takie cudne powiedzonko
    "sama świnia worek drze i sama kwiczy ":-))))))
    cudne, prawda?...
    zawsze kwiczę jak je sobie przypominam......:smile:))

    pozdrawiam i życzę inwencji w myśleniu, jak zrobić, żeby Święta były fajne...
    jak (może ostatni raz) cieszyć się z tego, że ciągle jesteście dziećmi, bo za dziewięć miesięcy może będziecie musieli oddac to komuś malutkiemu.
    I wtedy powiecie czasem, ale tylko czasem "kurcze, a było tak miło dostać od Babci czekoladę, bo się było wnukiem. Teraz to mozna tylko powąchać papierek, bo czekolada przysługuje prawnukowi a my.......do roboty, :wink:))
    zarabiać na pieluchy, butelki, przedszkole, angielski, narty, dobry uniwersytet , mieszkanie, wózek dla wnuków,prezenty dla nich na Gwiazdkę........:smile:))))

    pozdrawiam bogda
    (Dodano: 2001-12-07 08:52:04, Autor: bogda)
  • Dlaczego od razu smutek... Przecież życzenia które słyszysz składane są przez życzliwych, kochających Cię ludzi... rodzinę, przyjaciół. Napewno życząc Ci dzieciaczka nie mają w zamiarze pogłębiać twojego cierpienia!
    I nie rozumiem dlaczego chcesz się przed takimi życzeniami bronić? Raczej poszukaj w nich wsparcia.

    To co najpiękniejsze jeszcze ciągle przed nami :smile: Pozdrawiam.
    (Dodano: 2001-12-07 13:54:11, Autor: Agnieszka)
  • Jaki się zrobił cudownie optymistyczny wątek!
    Czytam i się usmiecham
    Pozdrowienia ewka
    (Dodano: 2001-12-08 18:07:28, Autor: ewka)
  • I ja się cieszę z Wami
    Może te święta będą dla niektórych troszeczką lepsze?:-)
    Pozdrawiam bogda
    (Dodano: 2001-12-14 11:12:09, Autor: bogda psychoterapeut)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - dawne forum Bociana”