O, mój wymarzony... :-)

Pod tym adresem znajdziecie dawne forum Bociana

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Krzysiek
Posty: 1541
Rejestracja: 16 sty 2002 01:00

Post autor: Krzysiek »

Witajcie! W Forum Gazety Wyborczej rozgorzała dyskusja na temat " złych " lekarzy. A ja zastanawiam sie nie tylko nad tym. Bo jak już powiemy im, czego nie chcemy, to może paść proste pytanie: czego zatem oczekujemy? I to jest tak naprawdę ważne pytanie: jaki ma być ten lekarz, do którego pójdziemy z ochotą? Wiadomo, że kompetentny, ale co jeszcze może sprawić, że to, co bolesne, stanie się mniej bolesne, to co przeraża, przestanie przerażać,co zmniejszy napięcie, rozluźni, doda wiary? Może tak po jednym zdaniu? Spróbujmy stworzyć idealnego, wirtualnego lekarza. Oni czytają to "Forum".......... pozdrawiam bogda
(Dodano: 2001-11-18 23:08:25, Autor: bogda terapeutka)

Odpowiedzi:
  • MUSI mieć dla mnie czas podczas wizyty (nie każdej, ale tych, na które przychodzę z wynikami badań lub wątpliwościami i pytaniami), aby mi wyjaśnić CO jest nie tak i JAKIE są lub mogą być zagrożenia/sposoby leczenia, które z badań są niezbędnie konieczne, a które mogą być zrobione dodatkowo itp. A wszystko to powinno być mi przekazane JĘZYKIEM prostym, dla mnie zrozumiałym. Jeśli tego nie rozumiem lub mam dalsze pytania, nie mogę czuć się poganiana i zbywana. To tyle moje trzy grosze.
    (Dodano: 2001-11-19 08:53:19, Autor: AGA)
  • Moj lekarz musi wiedziec co robi, miec zamysl i plan i nie robic z tego zadnej tajemnicy. Moja dokumentacja przez niego gromadzona nadal jest moja dokumentacja - zawsze do dyspozycji nawet dla innego lekarza, bo to ja jestem podmiotem leczenia i to co jest napisane na moj temat dotyczy mnie jako osoby a nie przypadku medycznego. Musi byc uczciwy rowniez wobec siebie i umiec w odpowiednim czasie powiedziec stop, ja dalej nie umiem i wyslac mnie do kogos innego z pelna karta informacyjna o tym co robil. No i musi byc z nim kontakt ZAWSZE (w granicach mojego rozsadku), a gdy mam watpliwosci moge dzwonic nie lecac na kolejna wizyte za kolejne pieniadze. No i na koniec musi byc czlowiekiem, a nie maszyna recytujaca wyuczone na studiach regulki. Chce rozumiec co do mnie mowi i wiedziec ze on oczekuje ode mnie rowniez "wsparcia" w leczeniu a nie tylko mechanicznego wykonywania zadanej lekcji. No i chce, zeby mnie sluchal i gdy mam dosc kilogramow lekow moge mu o tym powiedziec, a on sie nie obrazi, ze nie chce wykonywac jego polecen tylko pozwoli mi odpoczac. Czy ktos zna takiego lekarza ???
    Bacha
    (Dodano: 2001-11-19 12:51:13, Autor: Bacha)
  • Mnie najczęściej brakuje u lekarzy dociekliwości i elastyczności w postępowaniu. Mam wrażenie, że każdy wypracował sobie procedurę działania i traktuje pacjentów schematycznie.
    Podobno powinno się leczyć u jednego lekarza, ale często dopiero po jego zmianie okazuje się, że jeszcze tylu badań nie zrobiliśmy, podczas gdy temu pierwszemu już zabrakło koncepcji.
    (Dodano: 2001-11-19 19:31:32, Autor: Aśka)
  • Ja bym jeszcze dodała, że powiniem być przystojny o miec poczucie humoru, zeby rozluźnić atmosferę. M
    (Dodano: 2001-11-19 22:32:31, Autor: malgosik)
  • Spróbujmy podsumować, to co pokazało się do tej pory.
    Lekarz powiniem być przede wszystkim:
    - dostępny
    - komunikujący się w jasny i zrozumiały sposób
    - biorący pod uwagę zdanie pacjentki na temat jej leczenia
    - potrafiący przyznać się do bezradności i skierować do kolegi
    - jasno prezyzujący plan diagnozy i leczenia ( dodam: i dyskutujący go z pacjentką)
    - dow!beeep!y ( no, tą urodę to mu darujmy :smile:)) , nie każdemu Bozia dała)

    Ale teraz przejdźmy bliżej fizjologii;
    - czy nie uważacie, że lekarz powinien kiedy to możliwe zakrywać pacjentce w trakcie badania łono?
    - co myslicie o formie na " Ty" oczywiście w jedną stronę, wciąż jeszcze praktykowaną przez wielu lekarzy zwłaszcza " starej daty"?
    - jak lekarz powinien zachowywać się, kiedy pacjentka się rozbiera?
    - czy zgadzamy się na wielokrotne badania przez "nie wiadomo kogo"?
    - jaki ma być sposób badania, czy zawsze musi być bolesny, czy powinien być jak najdelikatniejszy?
    - itd. tu można dopisać.....
    pozdrawiam bogda
    (Dodano: 2001-11-20 18:28:32, Autor: bogda teraputka)
  • Żeby nie powtarzać tego co zostało już napisane i zebrane w tym wątku powiem, że zgadzam się z Wami. Chciałam tylko dodać trzy grosze w sprawie poczucia humoru. Ja akurat nie cierpię wszelkich dowcipów w stylu ,,Pani mąż mógłby zapłodnic pół miasta", czy innych tego typu komentarzy. Po sześciu latach starań straciłam już poczucie humoru w tej kwesti, tzn coraz częściej potrafimy sobie pożartować i zdystansować się do problemu ale tylko poza gabinetem. U lekarza ma być profesjonalnie, uczciwie, szczerze, rzeczowo bez owijania w bawełnę. Ale najważniejszy jest plan działania.
    Lekarz musi przynajmniej udawać, że zależy mu żeby mi pomóc. Kiedyś odbyłam taką rozmowę:
    Ja (wchodząc do gabinetu z piątym dodatnim wynikiem posiewu): ,,Znowu nie mam dla Pana dobrych wieści"
    Pan Doktor: ,,Dla siebie nie ma Pani dobrych wieści bo mi jest wszystko jedno".
    Po takiej wizycie tylko łzy i kac moralny, że wcześniej się na nim nie poznałam.
    Z rzeczy bardziej przyziemnych:
    - parawan za którym można się rozebrać i ubrać,
    - jeśli badania są powtarzane na każdej wizycie powinnam być informowana po co, i co z nich wynika. Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, ze po badaniu słyszę tylko: ,,dobrze" i gdyby nie moja dociekliwość po minucie byłabym już za drzwiami z recepta w ręku.
    - jeśli badanie jest bolesne muszę wiedzieć dlaczego i czy ma prawo mnie boleć.
    (Dodano: 2001-11-20 21:15:41, Autor: Anika)
  • Od 2 miesięcy chodzę do nowego lekarza, wreszcie do specjalisty. I chociaż nie twierdzę, że to ideał, przyznaję, że jestem mile zaskoczona każdym badaniem.
    Obawy miałam straszne: ja mam iść do ginekologa mężczyzny? Mój strach wynikał oczywiście z konkrentej sytuacji. W wieku 19 lat zdarzyło mi się jakieś dziwne, niezidentyfikowane zaburzenie cyklu. Lekarz w przychodni wymyślił, że to na pewno ciąża pozamaciczna. Efekt końcowy badań ją wykluczających był taki, że siedziałam na fotelu ginekologicznym na środku wielkiej zimnej sali w szpitalu, w której znajdowało się oprócz mnie 3 lekarzy(mężczyzn oczywiście) i pielęgniarz, którzy mieli doskonałą zabawę ze strachu w moich oczach. Pominę pozostałe "przyjemności" jakie mnie wówczas w szpitalu spotkały.
    Więc jedynym powodem, dla którego byłam w stanie pójść do ginekologa mężczyzny, był fakt, że nie ma kobiet andrologów.
    I ku mojemu zdziwieniu jestem teraz traktowana fachowo, rzeczowo i całkiem miło. Podoba mi się pomysł z zamykaną przebieralnią, w której leżą przygotowane jednorazowe "papcie", z miękkim wygodnym fotelem ginekologicznym, na który można łatwo wejść, ze stołem, przy którym można usiąść i spokojnie porozmawiać nie patrząc na fotel i zestaw innych urządzeń, z plastikowymi wziernikami zamiast metalowych, z prowadzeniem całkiem rzeczowej rozmowy zamiast żartów w czasie pobierania próbki do cytologii itd.
    Wiem, że wyposażenie i urządzenie gabinetu to oczywiście kwestia "ceny wizyty", ale przecież tak właśnie powinno być u specjalisty: drożej ale lepiej, a przede wszystkim fachowo.

    Na pewno wszystkie sie zgadzamy, że forma "Ty" jest nie do przyjęcia, tak jak przyglądanie się rozbierającej się pacjentce. Że dobrze byłoby gdyby rzeczywiście przykrywano nam łono w trakcie badania. Że takie drobiazgi jak papcie, czy "schodki" do fotela mogą trochę pomóc nam czuć się jak ktoś ważny, a nie tylko kolejna marudna pacjentka. Jednak droga do takiego właśnie traktowania pacjentek nie tylko w niektórych gabinetach prywatnych wciąż wydaje się bardzo daleka.
    Co do bolesności badania, wiem ze lakarz nie zawsze może zbadać pacjentkę bezboleśnie. Mnie już pewnie nigdy lekarz nie zbada bezboleśnie, bo od czasu tamtej historii z rzekomą ciążą pozamaciczną każde badanie rzeczywiście mnie boli. Ale lekarka, u której leczyłam się, sama o tym pamietała i zawsze była bardzo delikatna. Czyli można się postarać.
    Bogda, jestem ciekawa czy tak naprawdę możemy spróbować coś zrobić w kierunku takiego "począć po ludzku". Jak myślisz? Masz jakieś choćby zarysowane w wyobraźni plany?
    Rebas, jak idzie rejestracja stowarzyszenia?
    Pozdrawiam
    D.
    (Dodano: 2001-11-21 08:13:53, Autor: DeDe)
  • Czy nie uważacie, że lekarzowi można w parlamentarny, albo dow!beeep!y sposób zwwracać uwagę, czego nie lubimy i co nam utrudnia kontakt z nim i w konsekwencji leczenie?
    Przygotujcie sobię parę "gotowców" w stylu: ( np.na to zapłodnienie połowy miasta ) " O!widzę, że Pan doktor jest wielbicielem prozy Milana Kundery!Pisze w którejś książce o lekarzu ginekologu, który miał świetne wyniki w leczeniu niepłodności, tylko, że połowa dzieci z miasteczka miała niebieskie oczka i białe włoski ( identyczne jak rzeczony... :smile:))))
    Strasznie się ubawiłam........

    A na formę na Ty
    " proszę wybaczyć, ale jeszcze za słabo Pana znam, ZEBYSMY mówili sobie po imieniu"
    Tu pozostawiam miejsce na Waszą inwencję
    ..............
    pozdrawiam bogda terapeutka
    (Dodano: 2001-11-25 13:00:03, Autor: bogda terapeutka)
  • Witajcie
    Chciałam o coś zapytać?
    Czy ten temat jest mało istotny, dlatego tu nie piszecie?
    Prawdę powiedziawszy jestem tym bardzo zdziwiona...)
    Czy może działa tu jakaś cenzura związana z ostatnimi historiami ze straszeniem sądem swoich pacjentek przez jednego doktora?
    A może to same poczułyście się zastraszone??
    Ja jestem zdziwiona, bo temat dobrych kontaktów z lekarzem i placówką leczącą jest zawsze u pacjentek, z którymi spotykam się w swojej praktyce bardzo istotny
    Dotyczy to również i moich z nimi kontaktów.
    Na szczęście w moim gabinecie większość pacjentów podobno ( tak twierdzą) czuje się na tyle swobodnie i bezpiecznie, że mówią o tym wprost, co im się nie podoba.
    Do sądu jeszcze nikogo nie podałam za informacje o moim nagannym ( tak zdarza się:-((, każdemu się zdarza) zachowaniu. Warto wtedy albo przeprosić, albo wytłumaczyć swoje rozumienie sytuacji.
    Ja osobiście bardzo się cieszę, kiedy ktoś zwraca mi na coś uwagę, czego być może sama po prostu nie zauważam, a co może być przez kogoś opatrznie rozumiane.
    Ostatnio na przykład usłyszałam od jednej pacjentki " Pani bogdo, Pani mi przerwała i nie pozwoliła powiedzieć , co JA o tym myslę!!!
    I było mi naprawdę głupio i wstyd, ale też jestem jej za to bardzo wdzięczna, bo......zdaje mi sie, że nie był to jednorazowy wypadek przy pracy :_(((
    I muszę nad tym popracować.
    No bo w końcu to ja jestem dla pacjenta a nie on dla mnie, a jak sobie chcę pogadać to idę do kawiarni z koleżanką :smile:))
    Pozdrawiam bogda
    (Dodano: 2001-12-14 11:35:17, Autor: bogda terapeutka)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - dawne forum Bociana”