Jak pomóc mężowi?

Pod tym adresem znajdziecie dawne forum Bociana

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Krzysiek
Posty: 1541
Rejestracja: 16 sty 2002 01:00

Post autor: Krzysiek »

Rebas, panowie, mój mąż wczoraj dowiedział się, że przyczyną naszych kłopotów jest najprawdopodobniej słaba żywotność nasienia. I zamknął się w sobie. Do tej pory to on mnie pocieszał. Teraz role się odwróciły, a ja nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wbiło go to w ziemię i zachowuje się tak, jakby nie życzył sobie ani mojej troski, ani nawet obecności. Nie wiem czy lepiej pozwolić mu brnąć przez to samemu czy zmuszać go, żeby się otworzył. Wiem natomiast, że poza zdawkowymi rozmowami ze mną, na temat naszej niepłodności z nikim innym nie rozmawiał. Dusi to wszystko w sobie, a to na pewno w niczym mu nie pomaga. Pomóżcie mi zrozumieć jak on może to wszystko odbierać. Pozdrawiam D.
(Dodano: 2001-10-18 07:57:59, Autor: DeDe)

Odpowiedzi:

  • Czesc DeDe,

    jestem nowa na forum, ale zagladam tu juz od jakiegos czasu, a teraz postanowilam dorzucic swoje trzy grosze. U nas to tez maz okazal sie "winowajca". Nie zareagowal co prawda az tak drastycznie, jak Twoj, ale tez go to mocno dotknelo. Proponowalabym dac mu jeszcze troche czasu na oswojenie sie z sytuacja. Kiedy juz bedzie gotowy rozmawiac o tym, na pewno da Ci sygnal (nie zaszkodzi jednak delikatnie samej nawiazac do tematu, kiedy uznasz, ze juz mozna). Bardzo wazne, o czym na pewno sama doskonale wiesz, jest zapewnienie go o swojej milosci i o tym, ze ta sytuacja nie powoduje u Ciebie zlosci/rozzalenia/pretensji wzgledem niego. ja w takiej rozmowie zapytalam, czy on obwinialby mnie, gdyby okazalo sie, ze to ja jestem nieplodna? Tak jak my, macie po prostu kolejny problem do rozwiazania...

    Pozdrawiam i trzymajcie sie,
    Agnieszka
    (Dodano: 2001-10-18 11:27:34, Autor: Agnieszka)
  • Agnieszko, dzięki za ciepłe słowa. Ja wątpię czy on w ogóle chce o tym rozmawiać.
    Dlatego pytam Panów czy ma sens drążenie tematu (oczywiście delikatne) czy lepiej dać mu się z tym gryźć???
    D.
    (Dodano: 2001-10-18 11:50:32, Autor: DeDe)
  • Droga DeDe,
    Powiem, co myślę na ten temat – jest to wyłącznie mój męski punkt widzenia – panie, przyszłe matki i obecne kochane partnerki - wybaczcie.

    Współczuje mężowi i Tobie. Wiem jak to problem. Sam przez to przeszedłem i wiem, że nie jestem sam. Z mojego doświadczenia (czytanie Forum i liczne rozmowy) wynika, że „problem” leży w po stronie panów i to nie w 50% jak podaje literatura, ale, w co najmniej 65%. Tak już jest. Pewnie wynika to z warunków środowiskowy (czernobyl, jazda samochodem, siedzący tryb życia itp.) Nic z tym nie zrobimy. Leczyć tego się też za bardzo nie da. Szkoda czasu na witaminy, operacje żylaków itp. Można polepszyć parametry – na jakiś czas. Lepiej obejść problem (IVF, ICSI).

    Dla panów – jest to problem – „utraty męskości”.
    Już w liceum panowie przechwalają się ile to mieli panienek, jak wcześnie „zaliczyli”, jakie go maja wielkiego itp. Typowi panowie mażą o wielkim, czerwonym sportowym samochodzie z chromowaną gałką zmiany biegów – analogie wyprowadź sama. Na męskości oparty jest cały świat mężczyzny – na męskości kojarzonej z płodnością. A tu nagle…. Gucio. Ktoś mówi proszę Pana nie jest Pan już Panem …. Tak to brzmi w naszych uszach.
    Taki stereotyp jest powszechny na całym świecie (nie tylko ludzkim). Tak na prawdę natura ma dla samców tylko jedno zadanie – zapładniać, zapładniać ile tylko wlezie. W nagrodę daje nam osobnika podobnego do nas – przedłużenie naszego życia.
    Im mocniejszy facet (typ fizyczny) tym słabszy, tym gorzej to przyjmuje.
    Co robić? To zależy od danego osobnika. Pocieszanie przez żonę może nie skutkować. Przecież to właśnie dla was mamy być supermanami (czytaj spermenami). Takie jest nasze zadanie – misja.
    Przecież powiedziano nam – „Idźcie i rozmnażajcie się” – to co my jesteśmy wyklęci?
    Już raz w historii Los spłatał na figla Juzefowi.
    Kontakt z kolegami może być niebezpieczny. Albo oni już są ojcami (depresja gotowa) albo udają, że im nie zależy – że w życiu prawdziwego faceta nie liczy się kobieta i takie tam przyziemne sprawy jak rodzina. Oczywiście przesadzam – ale takie myśli chodzą po głowie. Inna „męska” myśl : „kobieta zawsze może, (jeśli oczywiście może) urodzić dziecko – nie koniecznie ze mną”. Kobiety się leczy, a nas małych misiów się ewentualnie „wymienia” lub „zastępuje”.
    Oczywiście chodzi często o urażone ego.
    Poza tym problem jest taki sam dla obu płci – brak możliwości wyboru.

    Nie chcę się dalej rozpisywać – uważaj na swojego Misia. Jesteśmy dużymi dziećmi (to prawda nawet, jeśli nie przyznajemy się do tego).
    Możesz powiedzieć, że do zrobienia dziecka wystarczy tylko jeden plemnik. Że nie ilość się liczy, ale jakość. Że zrobicie wszystko żeby wasze dziecko było waszym. Że przecież wyszłaś za niego a nie za jego wyniki nasienia itp.
    Nie wież mu jak ci powie, że jemy to wszystko jedno, jakie i kogo będzie to dziecko. To cholernie ważne.
    Daj mu czas do przemyślenia sytuacji.

    Jest to WIEKA PRÓBA WASZEGO ZWIĄZKU. MOŻE NAJWIĘKSZA W CAŁYM ŻYCIU.


    Pamiętaj – on ma tylko ciebie, aby o tym porozmawiać. Panowie w 99.9% nie gadają o tych sprawach.
    (Dodano: 2001-10-18 13:54:56, Autor: REBAS)
  • Rebas,
    wielkie dzięki za odpowiedź. Choć nie mogę powiedzieć, żebyś mnie pocieszył.
    Potwornie się o niego boję, tym bardziej, że akurat teraz wyjeżdzam na 3 dni. Wiem, że on lubi czasem pobyć sam, ale czy akurat teraz jest ten czas. Wątpię.
    Co do przyjaciela, o którym myślałam, wiem, że to normalny człowiek. Nigdy nie skrzywdziłby mojego męża. Na pewno nie celowo. Może poproszę, żeby dla poprawy humoru po stresach życia codziennego, zabrał go gdzieś na piwo.
    Ja sobie z tym nie poradzę to pewnie będę Tobie zadawać coraz głupsze pytania. Bardzo sie cieszę, że chociaż z jednym facetem na świecie idzie o takich sprawach pogadać normalnie.
    Powtórz Ewie, że Cię pochwaliłam;)))
    D.
    (Dodano: 2001-10-18 14:15:23, Autor: DeDe)
  • No może troche przesadziłem - nie jesteśmy takimi samcami jak sie wydaje ...
    (Dodano: 2001-10-18 16:52:15, Autor: REBAS)
  • Cześć,DeDe.
    Z mojego doświadczenia wynika,że lepiej tematu nie drążyć.Raczej nie będziemy mieć własnych dzieci,bo mój Mąż ma za mało plemników,a te,które ma,prawie wcale sie nie ruszają.To ja odbierałam wyniki mężowskich badań-na ich widok wpadłam w dwugodzinną histerię,no bo jak Mu powiedzieć i jak zareaguje?.Zareagował tak,jak Twój Mąż-zamknął się w sobie.A ja?Próbowałam rozmawiać,ale szybko mi przeszło-bo widziałam,że te próby są strasznie bolesne dla mojego Męża(to właśnie ta męska duma).Co prawda przy różnych okazjach słyszałam od mojego ukochanego,że nieważne,czyje to będzie dziecko,byle było,ale wcale w to nie wierzę.Czasem wolałabym,żeby przyczyna(nie lubię słowa "wina")leżała po mojej stronie.Teraz jest już względnie O.K.(minęło kilka miesięcy).Temat niepłodności w naszym domu nie istnieje i nie sądzę,żeby kiedykolwiek zaistniał-po prostu akceptujemy taką sytuację,bo innego wyjścia nie mamy(a właściwie mamy-czekamy na malucha z "adopcji").Nie jestem również zwolenniczką mówienia Mężowi,że "kocham Cię,MIMO TEGO,że nie możesz mieć dzieci" -w przypadku mojego Mężusia mogłoby to dać odwrotny efekt-poczucie zagrożenia i niepewności ,co do dalszych naszych losów.Ja po prostu codziennie,jak zawsze do tej pory,przytulam się do mojego Grubaska,siadam Mu na kolanach i szepczę Mu do ucha różne rzeczy.On sam musi sobie poradzić z problemem,bo ze mną nie chce o tym rozmawiać-i to jest Jego prawo.
    (Dodano: 2001-10-19 17:54:08, Autor: aniuta)
  • Kochane Panie,
    Czytam te nasze Forum-y (Gazeta, Dziecko, Bajbus itp.) już od marca. Niewiem czy przegapiłem, ale wydaje mi się, że pierwszy raz ktoś zadał to pytanie – „jak pomóc mężowi”. Barwo! i Dzięki
    (Dodano: 2001-10-22 15:33:06, Autor: REBAS)
  • Rebas,
    przestań, bo się zarumieniłam.
    Rozmowy sa trudne, ale są. Nawet udaje się nam z tych problemów żartować. Może jakoś się z tego pozbieramy.
    Podobno za 2-3 miesiące mamy szanse na dziecko. Trzymam sie tego bardzo mocno.
    pozdrawiam
    D.
    (Dodano: 2001-10-23 07:34:06, Autor: DeDe)
  • HA HA HA a temat padł i nie ma chętnych do pomocy a Panie się dziwią że Panowie trakują sprawy poczęcia dzieci jako wyłącznie Damskie problemy.
    (Dodano: 2001-11-22 13:44:32, Autor: REBAS)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - dawne forum Bociana”