Dlaczego mamy obawy przed adopcja?

Pod tym adresem znajdziecie dawne forum Bociana

Moderatorzy: Moderatorzy grupa wdrożeniowa, Moderatorzy

Zablokowany
Krzysiek
Posty: 1541
Rejestracja: 16 sty 2002 01:00

Post autor: Krzysiek »

Ciekawa jestem, jaka jest Wasza percepcja adopcji. Czego sie w niej obawiacie? Mira
(Dodano: 2001-10-04 14:48:37, Autor: Mira)

Odpowiedzi:
  • Od kilku lat mysle o adopcji i chyba nie mam watpliwosci, ze bardzo bym chciala byc mama w ten sposób. A boje sie troche, ze mój zapal nie jest do konca udzialem mojego meza, który ma ciagle nadzieje na wlasne dziecko. Wiem, ze gdybym sie uparla, to on by sie podjal tego zadania, ale nie chce robic nic na sile. Chce mu dac dojrzec do tej mysli, a wtedy nasze dziecko bedzie naprawde upragnione i nasze.
    (Dodano: 2001-10-04 16:26:20, Autor: Dorota)
  • Mysle, Dorota, ze masz racje czekajac na meza. W moim przypadku spotkania z innymi rodzinami adopcyjnymi i widok zaadoptowanych dzieci przekonal mojego meza na 100%. Wydaje mi sie, ze wiele naszych lekow jest tylko wyobrazonych.
    (Dodano: 2001-10-04 17:29:59, Autor: Mira)
  • CZasami czeba facetaowu pomóc w podjęciu pewnych procesów myslowych - nic na siłe ale ....
    Zależy jaka jest alternatywa
    (Dodano: 2001-10-05 08:47:28, Autor: REBAS)
  • Czy istnieje w Polsce stowarzyszenie rodzin adopcyjnych ? To bardzo pomocne dla osob, ktore rozwazaja adopcje. Mozna spotkac rodziny, dzieci, zadac pytania, rozwiac swe watpliwosci. Jesli cos takiego istnieje, dobrze by bylo znalezc adres/kontakt dla wszystkich, ktorzy byliby tym zainteresowani.
    (Dodano: 2001-10-05 14:12:31, Autor: Mira)
  • Rebas,
    rozumiem, że czasem trzeba pomóc facetowi. Ale jak mu pomóc jak nawet przed pomocą się opiera?
    Owszem dzieci lubi, za własnym chrześniakiem przepada, a do mnie mówi, że jak nic z tego nie wyjdzie to lepiej, żebysmy byli sami. Dlaczego? Bo tak będzie lepiej. I to juz cała rozmowa na ten temat.
    A mi jest z tego powodu bardzo źle, bo po pierwsze nie chcę, żebyśmy byli sami, a po drugie miałam jakieś rozwiązanie awaryjne. Jeśli za 3-5 lat przyjdzie moment i zabraknie mi siły na dalszą walkę.
    Masz pomysł jak z takim uparciuchem zacząć rozmawiać?
    D.
    (Dodano: 2001-10-09 11:38:47, Autor: DeDe)
  • Może to kwestia czasu. My mamy 36 lat i nie możemy sobie pozwolić na odkładanie tej decyzji.
    Wiem że w tych sprawach nie można działeć na siłe. - Panowie są przekorni.
    Może szczera rozmowa - taka o wartościach podstawowych pomoże.
    Jednak uważaj aby "kuracja nie zabiła pacjenta"
    (Dodano: 2001-10-09 12:23:54, Autor: REBAS)
  • Adopcja to decyzja, o której należałoby w pewnym momencie powiadomić rodzinę, a zwłaszcza przyszłe babcie i dziadków.
    W jaki sposób to zrobić i jakich argumentów użyć?
    Mnie się już po nocach śni rozmowa z teściową, całe szczęście zakończona pozytywnie :smile:
    (Dodano: 2001-10-14 09:10:10, Autor: Aśka)
  • W naszym przypadku powiadomienie rodziny o decyzji adopcji bylo wielkim wyzwoleniem. Nie wiem jak inni, ale my nie potrafilismy otwarcie rozmawiac z nasza rodzina na temat naszych problemow z poczeciem. Przez 4 lata leczenia ukrywalismy ten fakt. To, ze nagle moglismy zaczac otwarcie mowic o naszych planach rodzinnych, dalo nam poczucie ogromnego pokoju.
    Wszystko oczywiscie zalezy od indywidualnej rodziny, ale my po prostu postanowilismy poinformowac naszych rodzicow i rodzenstwo, ze podjelismy decyzje o adopcji. Zrobilismy to miesiac po rozpoczeciu procedury adopcyjnej, a wiec jakies 4-5 miesiecy po podjeciu ostatecznej decyzji. Reakcje byly bardzo pozytywne i od tej pory otrzymujemy bardzo duzo wsparcia. Poczatkowo nasze rodziny myslaly, ze chodzi o jakis wielki sekret i nie chcialy o tym mowic innym, a nawet zadawac pytan, jak nam idzie. Gdy tylko wyczulismy to nastawienie, poprosilismy ich otwarcie, by nie robili z tego sekretu. Nie chcemy, aby kiedys dziecko czulo, ze to jakis wstyd.
    Zdajemy sobie sprawe, ze nawet jesli jest to nasza decyzja jako pary, dotyczy ona naszych rodzin, ktore rowniez musza miec czas, by dojrzec, zanim dziecko sie pojawi. Nam nie przyszlo to z dnia na dzien i oni tez potrzebuja czasu. Od tamtej chwili regularnie informowalismy rodzine o kazdym kroku procedury, o naszych nadziejach i rozczarowaniach. Chcielismy, by przezywali to z nami. Do dzis przy kazdej rozmowie telefonicznej (mieszkamy w innym kraju niz kazda z naszych rodzin) odpowiadamy na wiele pytan. Nawet jesli sa one czasem niezgrabne, wiemy, ze wynikaja z troski o nas.
    W czasie rozmow z pracownikami sluzb socjalnych przygotowujacych do adopcji zadano nam pytanie, czy nasze rodziny wiedza o naszych planach i jaka jest ich reakcja. Wyglada na to, ze traktuja to jako istotny wskaznik, na ile dojrzala jest nasza decyzja.
    W naszym przypadku nie bylo to wiec trudne. Ale znam inne osoby, ktorych rodziny nie zareagowaly rownie pozytywnie i relacje staly sie na jakis czas napiete. W kazdym przypadku jednak przybycie dziecka rozwiazalo problem i dziadkowie zakochiwali sie na amen we wnukach. Odwagi wiec. Oby sie okazalo, ze Wasze rodziny sa bardziej wspanialomyslne niz przypuszczacie.
    (Dodano: 2001-10-24 14:16:33, Autor: Mira)
  • Boimy się, bo nie wiemy co nas czeka, a to decyzja na całe życie, przerażają procedury,czy zakwalifikujemy się jako rodzice adopcyjni,czy podołamy,a co będzie za x lat??? itd.
    Jeszcze półtora roku temu mój mąż miał wątpliwości co do adopcji, rozwiały się one w momencie kiedy w szpitalu zobaczył jednodniową dziewczynkę, która dziś jest naszą Córcią.
    (Dodano: 2001-11-15 21:36:55, Autor: beti)

Zablokowany

Wróć do „Archiwum - dawne forum Bociana”