niepłodność męża ciężko zaakceptować

Pamiętaj że nie jesteś sam w walce z niepłodnoscią! Na tym podforum piszemy o targajacych nami uczuciach. O naszych największych radościach i ogromnych smutkach. Staramy się sobie wzajemnie pomóc, a przez to pomagamy także samemu sobie.

Moderator: Moderatorzy Muszę o tym porozmawić

Awatar użytkownika
tututek
Posty: 349
Rejestracja: 20 mar 2012 21:14

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: tututek »

Imaginification pisze:Ci co się wypowiadają wyżej, to osoby, których problem już nie dotyczy, więc mogą teraz pokazać jacy są zdystansowani i wielkoduszni. Nie przejmuj się. Ja czuję dokładnie to co Ty i uważam, że mamy do tego prawo.

To co piszesz jest głęboko niesprawiedliwe, to tak jak ja bym napisała, ze gucio wiesz, bo za krótko się starasz, tak jedno, jak i drugie stwierdzenie, jest krzywdzącym uproszczeniem. Po wielu latach walki, niepłodność jest częścią Ciebie, tego się nie pozbywasz jak rodzisz dziecko, nie zapominasz, nie kasujesz z pamięci. A moja pamięć jest na tyle dobra, że świetnie pamiętam początek, jak okazało się, że przyczyna może być tylko u męża, kiedy to z jego strony padły słowa "zostaw mnie, znajdź takiego który będzie mógł dać ci to o czym marzysz...", to nie było powiedziane w złości, nie było też wyszlochane, aby wzbudzić we mnie litość, to było szczere postawienie sprawy, przez człowieka, który tak bardzo mnie kocha, że jest w stanie pogodzić się z moim odejściem, tylko po to, żebym mogła być, w jego mniemaniu, szczęśliwa. Różnica między mną a Wami jest taka, że ja ani przez chwilę nie rozważałam takiego scenariusza, ja uznałam, że wolę być z moim mężem bez dzieci, niż mieć dzieci z jakimkolwiek innym facetem, i nie piszę tego po to, aby Was obrazić, albo pokazać jaka jestem cudowna, tylko aby Wam uświadomić, że może macie u boku niewłaściwą osobę, to się przecież zdarza. Ja podjęłam trudną walkę, ale paliwem tego wszystkiego była miłość, a nie tylko chęć posiadania potomstwa. Patrzyłam na mojego męża, i wiedziałam, że dla niego jestem w stanie podjąć każde wyzwanie, zrobić wszystko żeby był szczęśliwy, a on bardzo chciał zostać ojcem, nie jestem pewna, czy sama dla siebie bym te nasze dzieci wyszarpała od losu, mogłoby mi zabraknąć motywacji.
starania od 2005r., niepłodność idiopatyczna
3 IUI i 4 podejście przerwane w ostatniej chwili
06.11.2013 - zakwalifikowani do IVF z refundacją
29.04.2014 - transfer "Ktosia"
15.01.2015 - rozpakowani :) Nikuś już z nami!
20.06.2017 - I crio ciąża biochemiczna :(
08'17 - kolposkopia
22.09.2017 - straciliśmy ostatnią kruszynkę :(

Awatar użytkownika
Miniula
Posty: 772
Rejestracja: 16 kwie 2012 19:38

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: Miniula »

Tututek PIĘKNIE to napisałaś. Tak właśnie powinno być. Cieszę się, że Wam (!!!) się udało.Trzymam kciuki za Drugiego Ktosia :flowers:
Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
Miniek już Miniulowy :love:
Nela81[

Ma_ma
Posty: 11
Rejestracja: 22 wrz 2016 14:29

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: Ma_ma »

Sytuacja w której się znalazłaś jest niełatwa, pewnie jest jedną z najtrudniejszych w życiu. Pragnienie doświadczenia macierzyństwa jest niezwykle silne. Nie znam Was, Waszego związku, przyczyn dla których zastanawiasz się czy mąż nie oszukał Ciebie, przyczyn dla których uważasz, że od początku wiedział o "problemie".

Mogę tylko napisać jak jest u nas. Po kilku miesiącach diagnoz okazało się, że mój mąż ma chorobę genetyczną, która całkowicie wyklucza możliwość posiadania przez nas biologicznych dzieci. To był szok. Zawsze chcieliśmy mieć dużą rodzinę. Ale... przecież obiecywałam mu, że będę z nim zawsze, do końca życia, w zdrowiu, i w chorobie. Czy tamte wypowiadane słowa coś znaczyły? Czym były? Czym byłaby moja miłość do niego jeżeli skończyłaby się w momencie choroby? Cierpiałam, ale kochałam go najbardziej na świecie i to z nim chciałam iść przez życie.

Dziś jesteśmy rodzicami adopcyjnymi najwspanialszych na świecie dzieci. Mamy większe i mniejsze problemy ale jesteśmy bardzo szczęśliwi. Choć czasem ból braku macierzyństwa biologicznego wraca, i bunt i żal i złość, nic bym nie zmieniła. Wiem, że tak miało być. Że gdyby nie to doświadczenie nasze dzieci nie byłyby z nami.

Wydaje się, że to wszystko jest na gorąco, w bólu, złości... i może warto usiąść i na spokojnie zastanowić się nad Waszym związkiem, nad przyszłością i nad miłością. Mamy dużo znajomych, którzy starają się przez wiele lat o dzieci, chociaż oficjalnie brak jest jakichkolwiek przeszkód medycznych. To może Cię spotkać również wtedy gdy zdecydujesz się na odejście i zmianę partnera na płodnego... Co wtedy? To są trudne pytania, na które warto poszukać w sobie odpowiedzi przed jakimikolwiek zmianami...

oluska_m
Moderator Dokarmiam bociana ;)
Posty: 9650
Rejestracja: 14 wrz 2012 21:42

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: oluska_m »

Dziewczyny!
Potrzebujemy Waszego głosu w dyskusji na temat portalu i forum NB. Zapraszam na wątek :arrow: NOWA STRONA BOCIANA, wpadajcie i podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami, uwagami i oczekiwaniami :)
Wy tworzycie Forum i Wasz głos jest tutaj bardzo ważny! :love:


Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka

2 IVF, 7 transferów

Aniołek 8tc :cry2:

Aniołki Zosia i Maciuś 21tc :cry2:

25.07.2016 przyszło na świat nasze Szczęście :love:


Piotruś



oluska_m
Moderator Dokarmiam bociana ;)
Posty: 9650
Rejestracja: 14 wrz 2012 21:42

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: oluska_m »

Czas rozliczeń się zbliża, nie zapominajcie o 1% dla Bociana.
Dane potrzebne do wpisania w PIT:

KRS: 0000133538
Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian"

Wkrótce również będzie dostępny program do rozliczeń,dostępny bezpośrednio na naszej stronie :flowers:

2 IVF, 7 transferów

Aniołek 8tc :cry2:

Aniołki Zosia i Maciuś 21tc :cry2:

25.07.2016 przyszło na świat nasze Szczęście :love:


Piotruś



magdalenatorunska
Posty: 3
Rejestracja: 10 paź 2018 11:22

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: magdalenatorunska »

To jest problem tylko partnerów. Trzeba razem walczyć :)

olgasikorska
Posty: 1
Rejestracja: 28 paź 2018 20:37

Re: niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: olgasikorska »

magdalenatorunska, też tak uważam. Powinniście znaleźć dobrego lekarza od niepłodności partnerskiej.

paliana87
Posty: 12
Rejestracja: 26 lip 2020 10:39

niepłodność męża ciężko zaakceptować

Post autor: paliana87 »

Hej dziewczyny, czytam ten wątek bo jest mi on bliski
ale widzę ze już bardzo dawno się tu nikt nie pojawił.
Chciałabym dodać tutaj również swoje odczucia.
Tez jakiś czas temu dowiedziałam się ze to raczej po stronie męża leży problem, zostaliśmy zakwalifikowani do In vitro, które mamy za miesiąc. Bardzo się tym stresuje, nie śpię po nocach często tez płacze. To wszystko jest chyba wpisane w nasza niepłodność. Dylematy ma każdy i ja za te dylematy się nie nawidziłam, myśli w lęku ze może moje życie ma wyglądać inaczej, ze może muszę uciec od tego wszystkiego. Ale kiedy patrzyłam na męża popadałam w rozpacz, bo wiedziałam ze tak bardzo go kocham i tworzymy tak świetna pare i dlaczego my ! Dlaczego musimy się z tym wszystkim mierzyć! Ja do tego jestem nerwusem i chce mieć wszystko już i w tej chwili i to jest jedyna sytuacja w życiu która nie wyszła mi tak jak sobie zaplanowałam. Poszłam do psychologa i pracuje nad sobą, są dni gorsze i lepsze ale wiem ze to problem w mojej głowie i jakiś przez lata gromadzonych ideałów jak będzie wyglądać moje życie. Dużo szukałam wątków na ten temat w internecie, żeby jakoś się pocieszyć i wspomóc ale znalazłam tego bardzo mało, dlatego chciałabym napisać tutaj ze jeżeli ktoś ma takie myśli w głowie żeby odejść od męża, żeby zmienić swoje życie to żeby się za to nie karał tylko dał sobie prawo do tych myśli i rozpisał wszysykie za i przeciw. Czy jeżeli się wycofam to moje życie będzie szczęśliwsze ? Ja już dziś wiem ze nie, ze mimo tego ze nie wiem kiedy ta droga się zakończy, ile razy będziemy musieli podchodzić do tej procedury to wiem jedno ze dzieci chce mieć tylko z jednym facetem.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Muszę o tym porozmawiać”