Najnowsze notki

moja historia

Cześć,
To mój pierwszy wpis w blogu.

Rada dla Rzeszowa??

Witam!
Długo mnie tu nie było po stracie mojego synka. Pisałam nawet Wam, że nie wiem, czy powinnam tu być, bo przestałam być staraczką, moje wszystkie podejścia IN Vitro skończyły się ciążą zakończoną w 26 tygodniu i śmiercią maluszka po 18 dniach. Nie czuję się matką i nie chcę być matką adopcyjną. Zresztą uważam, że Bóg nie chce nam dać dzieci i nawet adopcja nie wyjdzie.

do 3 razy sztuka?

Jutro wizyta z kompletem dokumentów i badań w nowej klinice.Wybraliśmy Invictę z odziałem w naszym mieście.Jutro 14.08.2018 będzie to 4 dzień cyklu.Nie wiem czy stymulację zaczniemy już teraz, czy przy kolejnym cyklu.Nie znamy jeszcze kosztów całkowitych, dostaliśmy tylko listę pakietów i jutro na jeden z nich przy pomocy lekarza musimy się zdecydować.Prowadzi mnie profesor Łukaszuk.

Czy któraś z Was miała przyjemność z tą kliniką, bądź z Tym lekarzem? jakieś opinię? czy się udało? za którym razem? i jakie koszta?

Trwamy :)

Witajcie...
Zaglądam tu czasem i zauważyłam, że nie dzieje się tu już tak dużo jak kiedyś...

Najpiękniejszy rok <3

Ostatni wpis rok temu. Duużo przez ten rok przeszliśmy.
Tak w skrócie 3 IVF i żadnego zarodka. Diagnoza moje komórki są do duszy. Załamanie. Straszna hiperstymulacja, szpital. I mój załamany mąż. Powiedział dość. Kończymy starania. Ja mogę nie mieć dzieci ale chcę mieć Ciebie całą i zdrową. I w lutym zakończyliśmy ten etap. I co?

W czerwcu pojawiły się 2 kreski na teście <3 Po 5 latach, 3 IUI i 3 nieudanych IVF.

Dzisiaj jesteśmy w 13tc. Maluszek zdrowo rośnie a my jesteśmy najszczęśliwsi na świecie.

Nie poddawajcie się wierzcie że cuda się zdarzają <3

W czekaniu na zrozumienie

Poroniłam w listopadzie ubiegłego roku, to był koniec 11 tygodnia. Nie planowaliśmy na razie dziecka ale nie uważaliśmy szczególnie. Wychodziliśmy z założenia, że jak będzie, tak będzie dobrze... Przez dwa lata byłam bulimiczką, więc miałam bardzo nieregularne miesiączki. Czasami nawet co trzy miesiące. Zawsze prowadziłam aktywny tryb życia, na dodatek remontujemy dom, więc nie oszczędzałam się. Jednak 7 tygodni po ostatniej miesiączce czułam, że coś jest inaczej niż zawsze. Czułam się zmęczona i miałam mdłości. Zrobiłam test i były dwie wyraźne kreski.

38TC

Dotrwaliśmy do 38tygodnia. Nie obyło się bez szpitala, sterydów i kroplówki w 32tygodniu. Po kilku dniach sytuacja była na tyle stabilna, że mnie wypisali. Skurcze od tamtej pory do teraz mam częste i bolesne, ale to nie zmienia sytuacji. Już po tych 6 tygodniach chodzę i robię wszystko tego czego nie mogłam przez tamten okres.
Będzię chłopiec :)
Pierwsza ciąża w której dotrwałam aż tak daleko. Teraz się modlę aby poród poszedł bez komplikacji i Żeby mały był zdrowy.

7lat pozniej

Czytam swoje wpisy i nie dowierzam..To ja? Mam wrażenie, że minęły lata świetlne od tamtego rozpaczliwego wpisu o tym, że się małżeństwo sypie. No i posypało się.Proponowalam psychologa (byliśmy na 1wizycie)proponowalam terapię, prosiłam, krzyczałam i płakałam... Ale - teraz, z perspektywy czasu myślę, że miałam w sobie taki żal, że nie proponowalam w tym okresie tego, co być może by pomogło-miłości. Nie proponowalam, bo jej w sobie dla męża nie miałam. Byłam głęboko zawiedziona i zraniona jego nie dojrzałym podejściem do dziecka. Naszego wyczekanego dziecka... Wypomina, że jest u mnie na końcu. Nie miał cierpliwości ani chęci na czas z dzieckiem a syna po urodzeniu nawet nie chciał wziąć n A ręce. Tak tak... Druga, zupełnie naturalna i niespodziewana ciąża była cały czas zagrożona. Jako mama dwulatki nie mająca pomocy od nikogo nie leżałam, nie uważałam tyle, ile powinnam. Ale synek urodził się piękny i zdrowy w 34tyg.Trzeciego dnia wyszlismy że szpitala. Synek uratował mi życie. Dzięki niemu, dzięki poczuciu że jestem mamą, znalazłam w sobie siłę do wszystkiego. Rozwiodlam się mając niemowlę i trzylatkę.Nocamibpisalam pisalam przy kompie, wynajmowlaam mieszkanie, byłam szczęśliwa i dumna. Po roku związałam się z dawnym kolegą. Wzięliśmy ślub, przysposobił dzieci. Jest świetnym tatą A mój już siedmiolatek to bomba radości. . Ale wiecie co? Ja nadal zazdroszczę! Gdy widzę brzuszki,niemowlęta-myslę sobie - dlaczego ja nie jestem taka? Dziś mam 35lat,bardzo pragnę mieć kolejne dziecko(albo i dwoje) ale znów los nie sprzyja. Zachorowałam na hashimoto. Nie obniżamy już prolaktyny, bo od bromka nabawilam się torbieli na wątrobie. W tym miesiącu cały szereg dziwnych dolegliwości więc może w końcu odwiedzę gina, chociaż przysięgłam się już nie starać z pomocą medyczna.

Lenka

Kochane dziewczyny udało się. 2 lipca powitalismy na swiecie nasza córeczkę.
Porod byl szybki ale ciezki bardzo. Malutka miala ważyć 2800 a urodzila sie na 3950. Na szczescie wszystko skonczylo sie dobrze. Teraz tylko kiblujemy w szpitalu. Przez mojego dodatniego Gbsa i szybka akcje nie podali mi 2 dawki antybiotyku. Teraz malej ppdaja i robia badania czy jest ok.
Ja czuje sie szczesliwa. Troche obolala i wyczekuje powrotu do domciu. Tesknie za synusiem.w szpitalu juz jestem od srody. Mala urodzila sie po terminie a dr kazal przyjsc do szpitala wczesniej w celu monitorowania malej.

Wcześniaki

Ludzie myślą, że wcześniak to taki trochę mniejszy niemowlak. Ot, normalne dziecko, tylko urodzone za wcześnie. Maluch, który musi po prostu poleżeć chwilę w inkubatorze, nabrać ciałka, a potem wychodzi do domu i już wszystko jest dobrze.

4 podejście, już po transferze

Długo mnie tu nie było... rok temu po nieudanym transferze popadłam w jakąś czarną dziurę z której trudno było mi się wydostać. Nigdy nie przeżyłam takiego braku kontroli nad swoim umysłem. Czułam że spadam i nie mam się czego złapać. Dziś rok po tamtych wydarzeniach jestem 3dpt pięknej blastocysty. Dzięki Bogu za relanium bo chyba nie dałabym rady przejść tych dni na trzeźwo, faszerują mnie tez nospa a transfer miałam na wlewie przeciwkurczowym - moja macica ma takią urode kurczy się sama z siebie.

Wciąż czekamy...

Hej długo mnie tu nie było. od ostatniego wpisu minął prawie rok. Co się zmieniło> nic prawie nic, a że prawie robi wielką różnice to przeszliśmy pozytywnie kurs i dostaliśmy kwalifikacje na rodzinę adopcyjną. na Ten telefon czekamy już pół roku. Jest cisza, przerażająca cisza- w takiej ciszy jesteśmy po zakończeniu kursu. ostatnio złapałam się na tym, że zaczęłam przeglądać wyprawki dla maluszków. ale czy to jakiś znak, że może już niedługo zadzwonią czy może tęsknota za dzieckiem? zaczynają się wakacje więc napewno się nie odezwą do nas w tym czasie.

39tc

jestem po wizycie.lekki niedosyt. liczyłam ze gin powie ze już coś sie otwiera, że coś rusza.
no niestety. wszystko wyzamykane na 3 spusty :( . moja dziecinka sie nie spieszy.
28 czerwca mam termin z @. więc dr podjął decyzje ze 27 mam sie zjawić w szpitalu. będziemy wywoływać.
taka sama sytuacja była 8 lat temu przy moim synku. też miał nie wyjść normalnie i też miałam przyjść dzien przed terminem. a tu bach. moj słodziaczek 3 dni po wizycie sie zdecydował na wyjscie i nie musiał być sztucznie wywoływany.

Ile daje ruch w ciąży? Formy aktywności dla przyszłych mam

W trakcie ciąży ciało kobiety zmienia się. Większość aktywności, które do tej pory wykonywałyśmy bez problemu, nagle sprawiają spory wysiłek. Lekarstwem na wszelkie dolegliwości jest właśnie ruch, dzięki któremu lepiej odkryjemy swoje ciało i przygotujemy je do porodu.

Co mi wolno a czego nie?

7 lat leczenia niepłodności

Cześć dziewczyny chce wam opisać moją historię . Na pewno są w śród was takie które tracą nadzieje na upragnioną ciąże i ja tak myślałam. W moim przypadku straciłam dwie ciąże w 20 tygodni i w 10 tygodniu .Po straconych ciążach przeszłam wiele zabiegów histeroskopi ,laparoskopi,bo stwierdzono zrosty i to przez nie nie mogę zajść.Zaczełam leczenie w klinice w katowicach Angelius. po dwóch inseminacjach pózniej dwóch podejsciach IN VITRO nieudanych pani doktor rozłozyła ręce i powiedziała ze to koniec ze w takiej sytuacji nastepna próba nie ma sensu.