Najnowsze notki

Nie lubię lipca

Chciałabym polubić ale nie lubię. Lipiec jest naznaczony śmiercią mojego Aniołka. Wiem, że to był dopiero 10-11 tydzień. To już 4 lata minęły? Boli jakby mniej...

Jak radzić sobie z teściową

Chyba każda para borykając się z problemem zajścia w ciążę, spotyka na swej drodze kogoś kto nie rozumie i nie chce zrozumieć - nas i sytuacji w jakiej jesteśmy.Ludzie robią to nieświadomie ,z powodu małej wiedzy ,a czasem staroświeckie poglądy iście z wioski sprzed wieków-jak moja teściowa.
Początkowo wiecznie dopytywala kiedy,otrzymywała odpowiedź problemy i leczenie endometeiozy. Każde święta zawsze te same życzenia wyszeptane na ucho"zajdz wreszcie i Ty,tego Ci życzę ".

Prosta dziewucha ze wsi...

Cieszą mnie małe rzeczy, jestem roztargniona i prosta w obsłudze. Pracuje w biurze ,gdzie ze mną jest grupka "dorosłych kobiet " wszystkim dupe obrobia,są jak wataha wilków. Obgaduja starsza koleżankę- bo źle się ubiera, niestosowne do wieku, inna bo jest jakaś powolna -upośledzone dziecko, ta ma blade nogi,ta małe cycki, ta uposledzona, ta brzydka a ładny mąż, tamten gej ble ble ble- przedszkole. Myślą tylko o sobie i o tym co kto ma założone . Ja jestem z innej bajki.Wyważona -przez życie i z innej epoki chyba, mnie nie bawią chamskie odzywki,głupie miny za czyimiś plecami- to nie rycerskie,nie w moim stylu.Cicho robię swoje,bo z wataha sama nic nie zrobię, zjedzą mnie żywcem i wyszydza- są mocne w stadzie. Ja nie jestem stylowa, ubieram się czysto i schludnie- nie jestem trendy,nie chodzę na solarium- mam "blade koputo".Szanuje prace iinnych i jestem dobra- w tych czasach to rzadkie. JESTEM Z INNEJ EPOKI! !!

niepłodność jak niezabliźniona rana

Mamy fajnych "prawie" sąsiadów ok. 40-tki. Nie mają dzieci, mają za sobą trudną historię leczenia, nieudane in vitro, są kilkanaście lat po ślubie. Siedzimy wczoraj z teściową przy kolacji, rozmawiamy o głupotach i o tym, że pewnie nasi sąsiedzi lada dzień się wprowadzą. I nagle komentarz teściowej: To dobrze, może szybciej się na dzieci zdecydują. W tym momencie myślałam, że eksploduję. Mój M. opieprzył swoja mamusię od góry do dołu. A jedyne na co było ją stać to odburknięcie, żeby dał spokój i nie robił z igły wideł.

11 TC

Ma 4 cm długości, macha rączkami i nóżkami. Chyba mu się podoba ;-)

Wróciliśmy z urlopu. Czuję się już dobrze, tydzień temu skończyły się nudności i zaczął wilczy apetyt. Waga idzie w górę i brzuch już się zaokrąglił. Trochę mnie to przeraża, bo wcześnie, bo rodzina jeszcze nie wie. Ale jak mnie zobaczą, to pewnie się domyślą :-)

Ostatnia droga...

Czy można powiedzieć, ze jestem nieszczęśliwa? Raczej nie. Mam swoje dziecko, mam córeczkę za która dziękuje każdego dnia. Ale czuje się zagubiona w tym wszystkim. Machina znowu ruszyła. Jak stanęliśmy znowu w klinice, to zaczął bolec mnie z nerwów brzuch. Mam z tamtąd i dobre i złe wspomnienia. Ale robimy to dla naszego jedynego mrozaczka. Mamy już rozpisane badania. Niestety koszty znowu są bardzo duże. Lekko wydamy około 3 tysięcy. Lipiec mamy jeszcze wolny. W sierpniu po niego wracamy. Ostatnia w nim nadzieja na rodzeństwo dla córeczki. Mój M.

Procedura adoocyjna...

Naprawdę myślałam, że będzie łatwiej i szybciej. Poszliśmy do OA w kwiwtniu 2016,3spotkania z pedagog, 2z psycholog i testy...na wizytę czeka się po 2mce.Podejście pedagoga było ok,pod górę jest z psycholog, pytania są trudne i każda wizyta zniechęca do kolejnej, oczywiście zaciskamy zęby i idziemy na kolejne spotkanie.Czasem jednak zadaje sobie pytanie czy tak to powinno wyglądać, kto układa takie procedury z dupy.Przecież jakby było łatwiej to więcej dzieci miało by rodziny.

kolejne ICSI

Ostatnio sobie przypomniałam jak to było kiedyś. Przypomniałam sobie że ja tak naprawdę nigdy nie marzyłam o weselu, czasto za to w marzeniach widziałam siebie jak byłam w ciązy i cieszyłam się razem z partnerem. Dla mnie zawsze było to takie WOW takie magiczne. Ostatnio byliśmy na chrzcinach, widziałam męża mojej kuzynki który jest do szaleństwa zakochany w swojej małej córce, która była z wpadki. Pomyślałam sobie że mam idealnego człowieka na ojca przy sobie jest nim mój maż, a możemy nigdy nie przeżyć takiego uczucia jak oni.

USG serduszkowe

Przez ostatnie dwa tygodnie nieustannie myślałam o tym samym: raz miałam głębokie wewnętrzne przekonanie, że „TAK! Naprawdę jestem w ciąży! Czuję to każdą komórką mojego ciała!”, a innym razem popadałam w zwątpienie, bo przecież wszystko jest takie samo jak wcześniej i w ogóle nie czuję się wyjątkowo. Co chwilę dotykałam swoich piersi, żeby sprawdzić, czy naprawdę bolą i zastanawiałam się, czy zmęczenie i senność, którą czuję w ciągu dnia to sprawka luteiny (tak jak ostatnio), czy może jednak…

smutna

Witam Was moi drodzy,

Mam zamiar i ja podzielić się z Wami swoją historią.
Swoje poczynania odnośnie malucha zaczęliśmy równo rok temu. Człowiek starał się zrealizować jak to mówią wszystko po bożemu. Czyli zaręczyny, slub zbudowanie gniazdka no i upragnione potomstwo. Niestety jak człowiek ma już wszystko to wcale nie jest tak z górki...
Początkowo myślelismy, że problem tkwi we mnie. Ginekolog zlecił mi podstawowe badania no i wyszło za wyskie TSH 2,6 aczkolwiek aby zajśc w ciąże powinno być w okolicach 1,5

Dobre chęci...

Byłam wczoraj na uroczystości w Domu Dziecka. I mam bardzo mieszane uczucia.
Wypowiadała się pani dyrektor zespołu, w skład którego wchodzą 3 DD w trzech różnych miejscowościach powiatu.
Uderzyły mnie trzy sprawy:

1. Dzieci są między tymi domami przenoszone w te i we wte, np. w lecie żeby wychowawcy mieli możliwość wziąć urlop.
Abstrahując od ich prawa do urlopu - czy naprawdę trzeba DZIECIOM wywracać życie do góry nogami? Nie można jakoś inaczej tego zorganizować?

Nadzieja

Witam.
Jestem po dr.nieudanym transferze...
Myslalam ze sama przejde przez to ale niestety ostatnio czuje sie bardzo samotna i nieszczesliwa!pomimo ze mam wspanialego chlopaka ale niestety nie rozmawiamy juz na tematy zwiazane z invitro....przykre ale ķazdy z nas milczy i udaje ze wszystko jest ok!co gorsze nasi znajomi zaczeli nam sugerowac adopcje....zero wyczucia!ja walcze o wlasna dzidzie a oni juz postawili"diagnoze"

Troche wsparcia od innych rowniez wslczacych o te dwie kreseczki bardzo sie przyda!!

Cuda się dzieją

Dokładnie miesiąc temu okazało się, że nasz transfer ostatniego zarodka się nie powiódł, co potwierdził wynik krwi. W tym miesiącu miesiączka spóźniała się już kilka dni. Czułam się jakby zaraz miała nadejść, ale też czułam jakoś podskórnie, że coś się dzieje...zrobiłam dwa testy, oba ku naszemu ogromnemu zdziwieniu wyszły pozytywnie!

Czekanie czekanie czekanie

Został nam jeden zarodek. Postanowiliśmy, że ten ostatni raz spróbujemy we wrześniu.
Ale.... ale zawsze jest jakieś ale!

Przemijanie

Cześć! Byłam wczoraj na spotkaniu dla kobiet z problemami niepłodności, zresztą udanym i ciekawym. Przy okazji jednak zdałam sobie sprawę, że byłam w tym dość licznym gronie -