Najnowsze notki

staranie

witajcie,jestem po dwóch stratach mam 38 lat leczę sie na niedoczynnosć tarczycy.obecnie jestem po dwóoch kuracjach wspomagających owulację czyli clostilbegyt od 3 dc a 12-13 dc zastrzyk ovitrelle250 i niestety brak ciąży.staram sie nie myśleć o tym ale wkoło same kobiety z brzuszkiem!!!!no i ten czas uciekający.Może któraś z was może mi polecić dobrego lekarza z poznania?Proszę!

Jestem w ciąży

Zawsze uważałam, że adopcja jest cudem. Cudem narodzin dziecka z serca. I wiem, że brzmi to jak frazes ale córka jest naszym największym Cudem. I ten nasz cud sprawił, że stało się niemożliwe. Miesiąc temu dowiedziałam się że jestem w ciąży. Równy rok od Tego Telefonu odebrałam pozytywny wynik bety.
Dziś 10 tc. Do dnia dzisiejszego nie mogę uwierzyć, do dnia dzisiejszego boję się cieszyć.

Czy to się dzije naprawdę?

Czy to się dzieje naprawdę? Czy to nie jest sen?
Moja córka ma na imię Hania.
Pierwszy kontakt był w ubiegłym tygodniu, czekamy teraz na sprawę o pieczę.

Czy ja naprawdę zostanę mamą???
Mój mąż od momentu poznania chodzi jak w obłędzie. Kocha swoją córeczkę.

Czy mogę się już cieszyć?
Boję się jeszcze głośno o tym mówić. Boję się,że to jest piękny sen o pięknej dziewczynce...

Leczyć się czy żyć?

Jak znaleźć równowagę między leczeniem, a życiem? Tak żeby nie wegetować od badania do badania i nie zmarnować sobie całego życia starając się o coś co być może nigdy nie będzie mi dane? A jednocześnie się nie poddawać w dążeniu do realizacji największego marzenia?

Czy to Świat zwariował czy ja??

Po 5 latach starań, w miesiącu po nieudanym AZ, przytrafiła mi się ciąża biochemiczna. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać, ale los ma naprawdę chore poczucie humoru.

Po wizycie

Przedwczoraj, z wynikami poszłam do mojego ginekologa. Obsuwa 1h. 2 dziewczyny w zaawansowanej ciąży. Jedna wychodzi z gabinetu z mężem, partnerem, chłopakiem... Pewnie oglądali swojego dzidziusia.... Ja siedzę z wynikami w ręce. Już nic nie sprawdzałam w Internecie. Czekam co powie lekarz.

Dziękuję za wsparcie

Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie. Dzisiaj idę do mojego lekarza. Jest ponoć bardzo dobry w tych sprawach. Pomógł wielu parom. Staram się już nie zaglądać do Internetu i nie nakręcać się dodatkowo. Zobaczę co powie specjalista.

Niewiadoma

Pięć lat temu odstawiłam antykoncepcję. Kilka miesięcy przed ślubem. Tak, żeby organizm się oczyścił. Myślałam sobie: "Fajnie, niedługo ślub, później dzidziuś Wszystko będzie po kolei." Wiedziałam, że u mojego M. w rodzinie były bliźnięta. Trochę mnie to przerażało, bo jakby tak i u nas się tak udało. Gadaliśmy o tym z M. O ilości dzieci, o ich płci. Na tym się kończyło. Miewałam wzloty i upadki. Płacz gdy okazywało się, że okres znowu przyszedł.

Chciałabym

Chciałabym spytać kogoś, czy to moja wina, że zarodek z AZ się nie zagnieździł i czy to znaczy, że nie mogę zajść w ciążę już nigdy. Chciałabym też spytać ile razy można podchodzić do AZ i czy faktycznie ma ono 80% skuteczności na transfer? A jeśli tak, to czy podawanie mi kolejnych zarodków to marnotrawstwo? Ile jeszcze razy mogę podejść do AZ zanim klinika mi odmówi?
Tylko nie mam kogo spytać.
Najgorsza jest ta niewiedza. Nie wiadomo czemu nie zachodzę w ciążę. Diagnoza mogłaby mnie uwolnić od ciągłego rozmyślania.

Co dalej?

Plan jest jasno określony. Wizyta u immunologa już umówiona, badania zaplanowane. Data laparoskopii ustalona. Powinno mi ulżyć. A ja nie mogę dojść do siebie po porażce. Do tego stopnia, że zaczynam się źle czuć fizycznie. Boli mnie praktycznie wszystko i mam zawroty głowy. Zupełnie nie wiadomo skąd. Dużo też śpię i zaczynam unikać ludzi. Oni mogą mieć dzieci. Zaczynam też znowu mieć problemy z kobietami w ciąży i dziećmi... Może to już było dla mnie zbyt wiele.

3miesiące

Wczoraj minęło 3 miesiące od uzyskania kwalifikacji, w tym czasie dzwoniłam dwa razy do ośrodka...
Cza leci szybko ale przy tym proporcjonalnie wzrasta tęsknota- żeby to było już, dziś.
Czy za rok o tej porze będą już z nami?
Oczekiwanie jest trudne, tym bardziej,że nie wiadomo jak długo potrwa. Gdybym chociaż wiedziała w jakim będą wieku to kupowałabym zabawki, meble do pokoi, ubranka.
Na razie kupuję im książki. Różne, od przygód Muminków po Przygody Tomka i Moby Dicka.

No tak

Pan Doktor potraktował mnie jak debila... Przepraszam za słownictwo ale żadne inne określenie nie oddaje w pełni Jego zachowania. Ja moim Doktorom wierzę, szanuję i słucham się ich bezkrytycznie. A i tak mi się zawsze dostanie... Bo nie zachodzę w ciążę...?
Może to całe leczenie jest bez sensu. Już zaczynam w to wszystko wątpić. Może czas się definitywnie poddać.
Poza kliniką leczenia niepłodności jestem całkiem szczęśliwa i nie czuję się jak bezużyteczny śmieć...

Ja

Zawieszenia broni, juz nie walcze staram sie pogodzic z tym ze nie bede miala dzieci. Sa dni lepsze i gorsze a czasami stany zawieszenia, tzn sama nie wiem co czuje. Staram sie nie myslec ale samo wraca. Wraca smutek, wiem ze to potrwa i bede musiala stawic czola jeszcze wielu gorszym dniom. Wiem tez ze ogromna czesc mnie juz nie chce staran i badan. Ale maciupka marzy jeszcze, a moze...Nie wiem co lepsze czy ludzic sie dalej czy po prostu wybic to sobie z glowy. Czasami chce krzyczec ze zlosci, czasami pokornie sie godze na los. A dzis zawieszam bron, ta ciagla wojna... juz jej nie chce.

Leczenie estrofemem

Byłam wczoraj na usg. Jestem na ostatnim dniu brania estrofemu 21 dzień. W moim przypadku jutro plamka krwi miesięcznej. Moje Endo 5 mm, a powinno być min 10. Jajniki nie są nawet z pcos. Ponoć gdyby były z pcos to byśmy sobie poradzili. One po prostu nie robią nic. Kto mi może pomóc? A tak się ostatnio rozmarzylismy nad imieniem dla noworoda... przecież przy tym nie mam nawet szans na in vitro z komórką dawczyni skoro macica nie odpowiada na leki....

Dziesiat lat po ...

Witam wszystkich!!!
Nie było mnie tu lat 11... Zawrót głowy
Ale muszę się pochwalić że od 14 miesięcy jestem najszczesliwsza babcią pod słońcem. Moje szczęście ma na imię Oliwia i jest najcudowniejszych dzieckiem na świecie. Więc moi drodzy mimo przeciwności losu mimo bólu badań wizyt u lekarza i wiecznego płaczu przyjdzie czas ukojenia,wiem że marne pocieszenie ale ja się pogodzilam z losem dawno temu a ten po wielu latach odwdzięczyl się.Walczylam o drugie dziecko bardzo długo. Niebylo mi dane, dlatego teraz całą miłość której mam naprawdę nadmiar przelewam na wnuczke...