Najnowsze notki

Pytania bez odpowiedzi

Coraz częściej myślę co zrobię gdy nigdy nie będę mamą.
Nie wyobrażam sobie tego. Mam wrażenie że zwariuję prędzej niż nauczę się żyć z tą świadomością.
Nie umiem tego zaakceptować. Nie ma takiej rzeczy na świecie która mi to zastąpi czy odwróci moją uwagę.
Nie mam wyjścia , walczę dalej

Jak trwoga to do Boga?

Jak trwoga to do Boga?
Otóż nie bo to nie ma sensu.
Czyli co....po tych latach starań mam pogodzić się z faktem że niby Bóg ma dla mnie inną drogę czy inny plan?Mam siedzieć z pokorą starać się przyjąć do wiadomości to że nie będę mamą bo Bóg tak chce? Mam się poddać? Ooo nie!!!! Ja walczę dalej , choć często mam wątpliwości czy się uda, innym razem wstaję i mówię sobie że dopnę swego.

Smutny dzień

Dziś 1 listopada
Opłakuję dziś moich zmarłych i dzieci których nie mam.Może to dziwne ale tak jest. Może już wariuje z tego wszystkiego. Na cmentarzu naszły mnie refleksje że wolałabym tam leżeć niż przechodzić to wszystko.
Nie umiem się też już modlić.
Zamiast modlitwy wspomiałam moich bliskich.

Nie poddaję się

Nowe plany są takie że szykujemy się na AID.
Pierwsza wizyta w klinice za 2 tyg. Ja zaczęłam porządną suplementacje (moim zdaniem )przydałoby się odrobinę też przytyć.
Staram się myśleć pozytywnie,a z drugiej jednak strony się boję, bo jak nie wyjdzie to znowu będzie bardzo bolało.To takie trudne i skrajne emocje. Jednak ja zamierzam dalej walczyć o marzenia i małego człowieczka do kochania.

Uczę się

Każdego dnia uczę się, uczę się pokory, tego jak cieszyć się każdą małą rzeczą na nowo, jak być szczęśliwą bez dzieci, uczę się że posiadanie dzieci nie jest gwarancją szczęścia. Uczę się że bezdzietna też mogę być spełniona, chcę w to wierzyć...to jest taki pierwszy krok do przodu. Być moze jutro będą dwa do tyłu ale będzie łatwiej. Nie muszę mieć dzieci, bez nich też mogę być radosna, mogę żyć pełnią życia, mogę tworzyć rodzinę, mogę...

AID-co zrobić by się udało

Decyzja podjęta, robimy AID.
To była bardzo trudna decyzja.
Nie wiem co poza tym co radzi klinika mogę zrobić by się udało.
Bardzo was proszę o rady.
Wiadomo że trzeba brać witaminy itp ale ja obawiam się stresu.
Pomóżcie mi w tym.
Czy są jakieś witaminy które możecie polecić albo zioła?
Bardzo proszę o porady.

Choroba

Nie napisałam też że straciłam 2 lata ponieważ byłam chora.Brałam silne leki.Byłabym egoístką starając się wtedy o dziecko.Prawie na pewno było by w jakimś stopniu upośledzone.
Walczyłam o siebie a teraz znowu mogę walczyć o małą upragnioną istotę.
Z tego wszystkiego nazbierało się wiele lat , przez tak wiele rzeczy nie jestem mamą.
Teraz się otrząsnełam ze złych rzeczy.
Muszę jeszcze sobie trochę w głowie poukładać i szykować się na koleją walkę

Choroba

Nie napisałam też że straciłam 2 lata ponieważ byłam chora.Brałam silne leki.Byłabym egoístką starając się wtedy o dziecko.Prawie na pewno było by w jakimś stopniu upośledzone.
Walczyłam o siebie a teraz znowu mogę walczyć o małą upragnioną istotę.
Z tego wszystkiego nazbierało się wiele lat , przez tak wiele rzeczy nie jestem mamą.
Teraz się otrząsnełam ze złych rzeczy.
Muszę jeszcze sobie trochę w głowie poukładać i szykować się na koleją walkę

Histeroskopia nr 2

W przyszłym tygodniu idę na histeroskopię nr 2. Będą szukać polipa widmo, który pojawia się i znika... :P jedni go widzą, inni nie. Podobno go w czerwcu usunęli, a On dalej jest, ale nie zawsze... No cóż nie pozostaje więc nic innego niż zajrzeć i sprawdzić. Dzięki Bogu nasz nowy lekarz nie lubi wróżyć z fusów. Pikanterii dodaje fakt, że histero będzie robiona tuż przed Świętem Zmarłych w szpitalu obok cmentarza, na którym pochowana jest cała moja rodzina (ta co już odeszła). Czuję lekki niepokój, bo w razie czego będzie blisko...

Kolejne wydarzenia

Na pewno wiecie jak to jest jak ktoś ze znajomych ogłasza ciążę, a wam serce pęka z żalu.
W tym przypadku siostra męża więc nie da się unikać.
3 tygodnie przepłakałam już.Nie idę tam bo po 1 nie potrafię a po 2 wiem że ona jest bardzo emocjonalna i nie chcę by straciła dziecko z nerwów.
Targają mną sprzeczne emocje bo ją lubię. Jak ja mam sobie z tym poradzić? Nie umiem się cieszyć jej szczęściem, kiedy jestem rozerwana na kawałki jakby mi serce wybuchło.
Nie potrafię sobie z tym poradzić w żaden sposób.
W tym miesiącu mąż nalegał by próbować znowu.Błagałam Boga o ciążę, mówiłam żeby zakończył moje męki.Prosiłam na kolanach ze łzami.Nie posłuchał.Nie wiem czy wogóle istneje, jeśli tak to dlaczego mnie tak doświadcza.Nie rozumiem dlaczego takie babska zachodzą w ciążę i usuwają by nie stracić figury, albo zabijają dziecko.
Bóg i jego sprawiedliwość!!!!
Jedyną ulgę przynoszą mi spacery w odludne miejsca i płacz, kiedy nikt nie widzi i nie słyszy.

Zmiany

Znajomi męża też nie mogli mieć dzieci z winy plemników.Para ta wróciła do pl i się udało.Doszły mnie słuchy że wiele par tak ma.Wróciliśmy do pl w sumie z innych powodów, ale byliśmy pełni nadziei. Mija 2 rok i nic.
Żyć mi się nie chce.
Życie i dom jest taki pusty.
Teraz czuję już dużą presję z powodu wieku.Myśleliśmy o adopcji ale jakoś po 1 te procedury nas przerażają, ja nie pracuję więc nie będą na to dobrze patrzeć.A to że będą ciągle nam robić inspekcje i się wtrącać też mi nie pasuje.Myślę że oni w żaden sposób nie odpuszczą i nie pozwolą nam żyć w spokoju , że na każdym kroku będą nam przypominać że to nie nasze dziecko.

Mydlenie oczu

Ludzie są wredni i wścibscy.
Pytania kiedy będzie u nas dziecko, wręcz kazania od znajomych że już czas.Stwierdzenia że byłabym super mamą,albo tekst że taka kobieta jak ja na pewno będzie miała śliczne dzieci.
Czuję się potem jakby mnie walec przejechał, w domu wpadam znowu w depresję, płaczę i kilka dni mnie trzyma taki stan.

Ludzie nie myślą że nie powinni pytać o takie rzeczy.

Zmiana trybu życia

Z czasem zaczeliśmy żyć w miarę normalnie.Praca i ćwiczenia które zaczęłam dawały mi niezły wycisk.Do tego na dobre zaczęłam dużo czytać.To wszystko odrywało moje myśli o dziecka którego dalej nie było.
Myślałam o rozwodzie, ale też o zdradzie by zajść w ciążę. Ale jestem osobą która naprawdę kocha i nie zdradza.Nie umiałabym tego zrobić mężowi.Wygląda to trochę tak że rezygnuję z dziecka dla niego.
Wierzcie mi koszmarna decyzja.
Jak wogóle mogłam o tym myśleć. ...a jednak myślę czasem do dziś.
Życie swoim normalnym rytmem i nie myślenie o ciąży obsesyjnie też nic nie dało a lata mijały.
Co jakiś czas wpadałam w doły bo dalej nic ale ćwiczenia jakoś mi pomagały w tym.Nie wiem w co ja wierzyłam, że jeden plemnik jednak dotrze tam gdzie powinien? Wierzyłam w cud? Cuda się nie zdarzają, nie mi !!!!Ja mam całe życie pod górę,w domu rodzinnym był koszmar, zawsze więc marzyłam że będę miała dzieci, rodzinę i wtedy święta będą wspaniałe, a ja będę miała dom pełen śmiechu i radości. Ktoś kto twierdzi że marzenia się spełniają jest naiwnym idiotą.

Wegetacja

W małżeństwie było źle, nie chciałam zbliżeń bo wiedziałam że to i tak nic nie da.Nie to było jednak najgorsze, bałam się liczyć na cud a potem znowu się rozczarować. Nie miałam na to wszystko siły.
Tak miną rok,potem trochę jakoś to wszystko przygasło.Chyba jestem zbyt emocjonalna i przez to traciłam czas.
Przyjaciółka która interesowała się medycyną naturalną i zdrowym żywieniem poradziła mi dla męża super zdrową dietę.Namówiłam go na nią, rzucił znowu palenie,jadł bardzo zdrowo,gotowałam mu posiłki do pracy.Dieta była trudna bo bez cukru,białej mąki, wieprzowony,a za to ryby 2 razy w tyg.
Wszystko gotowane i pieczone,0 ziemniaków czy białego ryżu.
Po roku zrobiliśmy badanie nasienia.
Minimalna poprawa ,taka że nie było warto kontynuować.
Mąż z radością rzucił się na wędliny i inne jedzenie które ograniczał.
A ja się przez ten rok diety łudziłam co miesiąc że się uda
CDN

3 transfer in vitro

Nadszedł czas na 3 transfer.
Od ostatniego mineło 1.5 roku.
Byłam silna,chciałam znów spróbować.
Tym razem było ok.Byłam spokojna, dużo odpoczywam bo hormony które promowałam tak działały, starałam się obserwować swoje ciało, ale jak tu coś wywnioskować skoro brałam tyle leków hormonalnych, zmiany były ale nie widziałam czy to ciąża czy leki.
W końcu test i znowu rozpacz.
Nie mogłam się pozbierać przez 2 lata.Miałam taką depresję że nie chciałam wychodzić z domu.Bałam się widok ciąży czy małych dzieci.Mało oglądałam tv bo tam ciągle TE reklamy.
Wszystko to pchało mnie w większy dół
Kłóciłam się z mężem o wszystko.
On mnie unikał w domu,grał w gry lub robił coś w piwnicy.