Najnowsze notki

20 grudnia 2003

Dzisiaj ostatnia przedświąteczna sobota. Szaleństwo zakupów, tłumy, okropność. Zawróciliśmy sprzed wejścia do supermarketu i zrobiliśmy prawie wszystkie zakupy w osiedlowym sklepiku. Potem sprzątanie - w tym roku przygotowania do Świąt to także przygotowania do wizyty Pań z ośrodka :-) Będą u nas w przeddzień Wigilii. Bardzo się cieszę, ale trochę też denerwuję. Czy nadajemy się na Twoich rodziców? Cały czas jakiś cień niepewności. Czy potrafimy kochać Cię w sam raz? Nie za mało, nie za bardzo?

19 grudnia 2003

Dzisiaj nastąpiła próba generalna przed telefonem o tym, że się odnalazłeś/aś. Tak bardzo czekałam na ten telefon, zaklinałam wszystkie aparaty - komórki i stacjonarne i żaden nie dzwonił. W końcu kiedy zadzwoniłam do ośrodka zapytać kiedy w końcu przyjdą odwiedzić nas Panie i zobaczyć, gdzie zamieszkasz i czy będzie Ci u nas wygodnie, dowiedziałam się, że są niewielkie szanse, żeby przyszły przed Świętami. Wtedy przestałam tak bardzo niecierpliwie czekać i...

18 grudnia 2003

Dzisiaj były wigilijne spotkania w klasie Małgosi, a potem Jasia. Śpiewaliśmy kolędy i łamaliśmy się opłatkiem - dzieci mówiły wiersze i było bardzo dużo słodyczy (chyba ZA DUŻO...) Bardzo miły zwyczaj - okazuje się, że z innymi rodzicami można miło porozmawiać, a dzieci widzą, że warto jest razem spędzać czas. No i widzą, że Święta dla wszystkich, którzy na codzień często bardzo się różnią, mają jakiś specjalny wymiar.

16 grudnia 2003

Lubię szesnastkę. 16 października 1991 roku byliśmy z tatusiem na pierwszej naszej oficjalnej randce :-) Wcześniej bywaliśmy tylko gdzieś w szerszym "paczkowym" gronie. Od tego czasu byliśmy "parą" - poszliśmy sobie na "Podwójne życie Weroniki" i potem na kawę. A potem... obchodziliśmy jakiś czas miesięcznice tej pierwszej randki, potem rocznice.... a teraz czasem, gdy jest szesnasty przypomina mi się tamta środa :-)

Jutro jest moja pracowa Wigilia - spotykamy się po pracy w restauracji na uroczystej kolacji.

17 grudnia 2003

Wszyscy zaczynają już myślec o Świętach - co prawda w sklepach i na ulicach choinki już od listopada, ale w tym tygodniu prawie codziennie jakieś spotkanie "wigilijne" (albo "christmass" - w zależności, gdzie :-) ).

Dzisiaj w pracy. Było bardzo milutko, choć nie tak wystawnie, jak niegdyś. Niestety recesja dotyka i w takich sytuacjach - kiedyś bale, teraz koktaile. Miło, że się spotykamy chociaż.

Jest okropnie zimno - mróz wieczorem aż skrzypi pod nogami. Jeszcze tylko tydzień i Święta.

Kolejne próby

Dawno tu nie zaglądalam.U mnie 21dc.Nie robilam progesteronu bo przecież biore duphaston.Czuję sie tak samo jak przy braniu luteiny tzn.wieksze cycki od okolo 19dc pobolewają,jakies plamienia delikate,ale tak mam zawsze przed @ wielki brzuch ,apetyt,no i to czekanie.Czy tym razem się udało?Boże TY Jeden wiesz.Raz myślę,ze tak,ale częściej myślę,ze znow nie wyszło.Zresztą nie bardzo mogloby wyjść,ponieważ kochaliśmy się 10 i 13dc(choc bol owulacyjny odczuwałam wlaśnie 13dc)Potem mój mąż stwierdzil,że go wykorzystuję tylko do robienia dziecka.Więc przez kolejne 2dni c

na nowy rok

mam nadzieje że w Nowym Roku narodzi się moje szczęście

finałowe odliczanie

średnio raz na miesiąc zaczynam finałowe odliczanie

15 grudnia 2003

Pada śnieg. Od rana. Jest zimno, ale nie na tyle, żeby napadało i zostało, żeby można było jeździć na sankach i malować "orły" na śniegu...

Tęsknię. Choć nie wiem do końca, gdzie jesteś, kim jesteś? Jakby ktoś zabrał mi Ciebie.

I zastanawiam się, dlaczego mamy się spotkać w ten sposób, dlaczego nie możemy być razem od początku, dlaczego takie trudne doświadczenia "zagubienia" masz już na początku... Wiem - mnie to ma nauczyć pokory, zaufania i wiary w Boży Plan. Czego ma nauczyć Ciebie? Do czego Ci się przyda?

15 grudnia 2003

Zapóźniłam się trochę w pisaniu dziennika.
Ostatni tydzień nie był jednak najlepszy. A i okres przedświąteczny też nie nastraja najbardziej optymistycznie. Znó powraca koszmar utraconych dzieci niemożność powiększenia rodziny w określonym terminie.
Choć teraz wiem, że się pojawi maluszek w naszym życiu, to data jego przybycia jest tak boleśnie nieokreśłona. Najtrudniej to zrozumieć sercu.

14 grudnia 2003

Niedziela. Spaliśmy długo, Jasio i Małgosia bawili się cicho. Tatuś zamknął drzwi do naszego pokoju i mogliśmy jeszcze podrzemać i trochę się na wpół sennie "pocałować" - jak to mawiają dzieci :-)))) Takie poranne, niedzielne celebrowanie małżeństwa. Świąteczne...

Po śniadaniu pojechaliśmy do teatru na przedstawienie dla dzieci - nie dojechaliśmy - zepsuł nam się samochód i spędziliśmy ponad godzinę na odwożeniu go do naprawy i załatwianiu jakiegos zastępczego transportu.

Za to wieczorem atrakcja: spotkanie z Twoimi wujkami i ciociami.

to dobre przyzwyczajenie Puchatku...

Pamiętam taki dialog. - Wiesz prosiaczku myślę sobie- - To dobre przyzwyczajenie Puchatku". Hehehe.Taaak. Bardzo dobre przyzwyczajenie ale bolesne czasami. Nie minął jeszcze tydzień od naszego zgłoszenia sie do Ośrodka. Nic tak na prawdę się "nie dzieje"...Na zewnątrz, bo we mnie dzieją się rzeczy niezwykłe. No, może nie takie znów nie zwykłe, takie stany emocjonalne są w ciąży zupełnie normalne. Euforia pomieszana z takim głębokim, zwierzęcym przerażeniem, że aż trudno sobie to wszystko sensownie poukładać.

13 grudnia 2003

Nadal nie ma śniegu - prognozy mówią, że ma niedługo spaść, ale póki co, jeśli coś pada, to raczej deszcz, a jeśli widać jakiś kolor to głównie szary, bury i czarny... Dzisiaj rano byliśmy na zakupach. Kupiłam nowe spodnie dla Jasia, rajstopki dla Małgosi i kilka par skarpeteczek dla Ciebie.

po drugim

Jestem juz po drugim zastrzyku. Czyli polowa leczenia za mną. Cieszę się chociaż może to glupie ale mam dziką nadzieję że to wlaśnie bedzie to... że te zastrzyki pomogą ... że po nich wreszcie się uda.
Jeszcze dwa zastrzyki, troche poczekam na @ i zabieram sie ossstro do pracy.

pregnyl

wczoraj pierwszy raz w zycium dostałam pregnyl. Był to 8 dc pęcherzyk miał 19mm, dziś biorę się do pracy z Miśkiem.