Najnowsze notki

Mamy kolejny cud...oby tym razem utrzymał się do końca

Strata

Pierwsze poronienie przeżyłam w 2012 roku. Był to 7tc i puste jajo plodowe, następną stratę miałam w 2014 - bliźniaki w 12tc, a strata spowodowana była błędem lekarskim.W styczniu 2018 urodziłam wspaniałego synka, który jest Naszym oczkiem w głowie. Kolejna cudowna wiadomość przyszła w październiku 2019 gdzie dowiedziałam się o ciąży. Zrobiliśmy badania genetyczne i wszystko było dobrze, Kolejna wizyte u ginekologa miałam 06.02.2020 gdzie podczas usg lekarka powiedziała mi, że jest niedobrze. Okazało się, ze moja córeczka nie żyje [*] 10.02.2020 miałam wywoływany poród.

Jestem

Witam Bocianowiczki!!!
Coraz częściej nachodzi mnie.mysl o kolejnym dziecku. Mąż wciąż mnie stopuje bo boi się o mnie(ma uraz po powiklaniach po ostatniej ciazy). A ja w głębi serca wciąż cichutko marzę.
Zmieniam giną i w poniedziałek zobaczymy co mi powie. Czy da zielone światło. Mój poprzedni lekarz wciąż mnie zbywa mowiac" odpuść zobaczysz jak nie będziesz myślała samo się.przytrafi,lampka wina itp". A tu mija 7 lat od Adasia i nic. No cóż muszę poczekać....
Z badań hormonalnych wynika że mogę mieć niedomoga luteralna ,zobaczymy czy Pani doktor coś mi pomoże

Po transferze...

I już po wszystkim... Pozostało czekać
03.02.2020 - 7 odmrożonych --> 6 zapłodnionych komórek
08.02.2020 - transfer blastocysty 4.1.1. <3 (PRG 19,082)
+ 3 zarodki do dalszej obserwacji, ile zostanie zamrożonych dowiem się w poniedziałek

Leki po transferze:
Estrofem 2mg - 1x1tab. (rano) + 1x2tab. (wieczór)
Encorton 15mg (rano na czczo) + 5 mg (wieczór)
Prolutex 1x1amp.
Luteina 3x2tab. dopochwowo
Luteina 2x2 tab. podjęzykowo
Duphaston 3x1tab.
Neoparin 1x1amp.
Euthyrox 25 1x1tab.
Prevenit Intensiv 1x1tab.
Dostinex 1x0,5tab. na tydzień
Omegamed Optima Forte DHA

Góry i doły

Wczoraj byłam wręcz w euforycznym nastroju. Wreszcie czuję, że jesteśmy na właściwej drodze. Po mału zaczynam sobie układać w głowie jak to teraz będzie. Zastanawiam się jak będą wyglądać testy w ośrodku i co będziemy omawiać na szkoleniu. Dużo dalej nie wybiegam, bo wydaje mi się, że łatwiej przejdziemy tą drogę dzieląc ją na etapy. Czasami pozwalam sobie na myśli typu kiedy zaczniemy meblować pokoik, ale szybko przywołuję się do porządku.

Nigdy nie będę mamą

Nigdy nie będę mamą. Rozpadam się codziennie na milion kawałków. Moja stymulacja do trzeciej inseminacji to niewypał. Leki jak zawsze a pęcherzyki nie rosną. Na kolejny cykl braknie mi zastrzyków wiec trzeba się znowu umówić do lekarza. Kolejny miesiąc minie. I pustka. A kilka dni temu śnił mi się taki piękny pozytywny test ciążowy. Śniło mi się ze udało się za trzecim razem. Może i tak...tylko pewnie nigdy już nie będzie trzeciego razu....ginę

Pierwsza wizyta w ośrodku

Wczoraj byliśmy na pierwszej wizycie w ośrodku. Spotkanie odbyło się w miłej atmosferze i ogólnie wrażenia mamy dobre. Nawet mój mąż, który bardzo boi się adopcji i ma wiele wątpliwości był bardzo zadowolony. Podaliśmy podstawowe informacje, dostaliśmy broszurę z wykazem dokumentów, które mamy dostarczyć. W lipcu-sierpniu czekają nas testy psychologiczne i wizyta w domu. Jeśli przejdziemy wszystko pomyślnie, to we wrześniu zaczniemy kurs. Pierwszy zapał i ekscytacja trochę przygasły i zastępuje je po mału bardziej trzeźwe myślenie.

Zaczęłam wierzyc w cuda

Teraz to i ja wierzę w cuda. 20 lat starań o ciążę. 9 transferów. Na swoich komórkach ale i 2 pełne procedury KD (komorka dawczyni). Z tego jedna ciąża roniona w 9tc i trzy biochemiczne. Totalna depresja, dół, niemoc. Fizyczna i psychiczna. W tym calym szaleństwie przeszłam nawet leczenie immunosupresyjne po którym myślałam, że zejdę z tego świata. Lekarze jednoznacznie nie potrafili określić dlaczego nie mamy dzieci. Dlaczego in vitro się nie udaje. Po latach leczenia i wydaniu kasy jak na całkiem przyzwoite mieszkanie, postanowiliśmy o adopcji.

Po 1 stymulacji

Troche mnie nie było. Od ostatniego posta duzo sie wydarzyło, dużo wizyt, badań,zastrzykow, zrobionych km i nie ukrywam kasy.
Cała stymulacja zakończona miesiaczka dokladnie 14 dni po owulacji.
Z jednej strony mozna powiedzieć ze nie udalo się. Nie jestem w ciąży. Ale ten czas pokazał ze mogę miec owulacje! Oddzyskalam nadzieje. Chociaż wiem, że to nie tak latwe. Widok pięknego pecherzyka po 18 dniach kucia byl piękny i bylam z siebie dumna. Teraz jest mi troche smutno, ale zobaczyny co czas pokarze.. nastepna wizyta 17 lutego.
Tego dnia urodził sie mój mąż. Bedzie to szczęśliwa datą?

Moja córka

Sama jeszcze w to nie wierzę. Sama boję się do końca cieszyć. Moja córka ma na imienie Milena i jest moim 3800 g szczęścia. Życzę każdej z Was tego o czym marzycie. Droga potrafi być kręta ale meta jest tego warta .

Nadzieja ...

Dziś po wizycie same dobre wieści:
- mamy 5 komórek dawczyni (tej samej kobiety co w zeszłym roku)
- mamy z mężem książkowe wyniki
- w poniedziałek progesteron + estradiol, jak wszystko będzie ok to mąż oddaje nasienie i rozmrażają "Piątkę wspaniałych" ♡
- czekamy do piątku jak zarodki się rozwiną...
- jak dojdzie do rozrostu minimum 1 blastocysty to w sobotę 08.02.2020 transfer ♡

Jeśli któraś z Was zastanawia się lub zdecydowała się podejść do IV z kd, podrzucam bardzo dobry artykuł, w którym znajdziecie dużo odpowiedzi na pytania:

Zmiana planów

Zdecydowaliśmy się podejść jednak do adopcji zarodka. Przy tak nikłych szansach na powodzenie, nie chcemy tracić czasu i pieniędzy na nieudaną próbę. Ja nie jestem w stanie słuchać przez kolejne miesiące, że nie mogę nawet podejść do stymulacji. Zbyt mocno to przeżywam. Nie młodniejemy i mam wrażenie, że to już nasza ostatnia szansa na dziecko. Czasami dopada mnie panika, że już nie zdążę zostać matką. Gorszy od tego jest strach, że kolejne AZ też się nie uda i co wtedy? To był nasz plan B, a planu C nie mamy.

Krzyczeć, gryźć i płakać - druga inseminacja

Czekam sobie na okres. Termin na wtorek. W tym cyklu miałam drugą inseminację i tak czekam na ten okres z nadzieją, że się nie doczekam. Mam za uszami, że przecież i tak się nie uda, ani teraz ani za żadnym kolejnym razem. Dlaczego? Bo nie. Bo to za dużo. Problemy mamy oboje, i nigdy nie ma tak, żeby był ładny pęcherzyk, tłuściutkie endometrium i pełna mobilizacja armii. Może i pełna mobilizacja jest tyle, że z pustego i Salomon nie naleje. Więc jak żołnierzyki się skumulują to pęcherzyk się zbuntuje. Za dużo chyba musiałoby faktów się skumulować.

Dawczyni

Dziewczyny czy ktoras może mi przybliżyć temat in vitro z komórka dawczyni ? Jak wyglada procedura, ile się czeka itp. Wizyta dopiero przed nami, a chciałabym już coś więcej wiedzieć

Beznadzieja

Stymulacji nie będzie. Jest jeden dominujący pęcherzyk i tylko on by urósł. Poza tym Doktor ocenia, że w dobrym miesiącu (nie tym) przy stymulacji będę miała 2, max przy dobrych wiatrach 3 pecherzyki, a gdzie mówić o zarodkach...? I skąd on to wie już w 3 dniu cyklu? Myślałam, że normalnie w cyklu jest 1 pęcherzyk, a kolejne tworzą się prze stymulację... czegoś nie ogarniam? Jakie są moje szanse, jeśli przy 7 pobranych komórkach jajowych miałam 5 martwych zarodków za pierwszym razem i 2 trzydniowe zarodki, które się nie przyjęły za drugim razem?