Najnowsze notki

a mialam się nie stresować ...

...myśmyłem,że już mam wszystko poukładane-miałam się nie stresować...ja osoba wyważona przez życie (człowiek sie zmienia po stracie kogoś bardzo bliskiego,cieszy się z małych rzeczy, docenia to co ma-staje się wywożony,ułożony ).
Przeżyłam brak ciąży, płacz łzy, zazazdrość- wyparcie, żal do siebie_-złość. Wsparcie męża, było bardzo pomocne w tych trudnych chwilach, potem strata brata- psycholog i po czasie żałoby inne spojrzenie na świat...

Dane dzieci adoptowanych w internecie

Kochani,
Została mi zwrócona uwaga, że w internecie, na portalach społecznościowych, roi się od ogłoszeń, w których poszukiwani są członkowie rodziny biologicznej osób adoptowanych.
I wszystko w porządku jeśli szukają osoby, które były adoptowane.
Ale szukają też RB i biologiczne rodzeństwo.
O ile szukają osób już dorosłych, poza naruszeniem ustawy o ochronie danych osobowych, nic się nie dzieje, dorośli mogą sobie poradzić.
Ale pojawiają się też ogłoszenia, wcale nierzadkie, w których szukane są osoby niepełnoletnie, wręcz kilkuletnie dzieci.

Rozbita

Jestem kompletnie rozbita.
Na prawde chcialam dac nam szane, ale juz nie wiem co robic.
Staralam sie bardzo. Staralam sie nie przywiazywac uwagi do pewnych zachowan.
Chcialam byc ponad to. Uznalam ze sprobuje go zaakceptowac. Ale nie potrafie.
Nie potrafie go pokochac. Nic nie czuje kiedy on mowi, ze mnie kocha. Nawet nie chce tego sluchac.
Staram sie "jakos" funkcjonowac dla Malucha. I chyba zeby nie widziec.
Ale czasami juz miarka sie przebiera. Dzis tez sie przebrala.
Nie chce go znac. Po prostu chce zeby go nie bylo obok.

boję się

Wciąż czekamy. Czekamy od 1 marca 2016 roku na to żeby w końcu się do nas odezwali i żebyśmy w końcu zaczęli kurs adopcyjny. Zaczynam się bać. boję się że znowu nic z tego że znowu będziemy musieli czekać na rozpoczęcie kursu, boję się że nie odezwą się. a jak się odezwą to boję się że nie przejdziemy kwalifikacji, że może coś im się w nas nie spodoba. a jak się odezwą i dostaniemy kwalifikację po kursie do boję się że nie będę dobrą mamą. że nie będę potrafiła np przewinąć maluszka że nie będę potrafiła odgadnąć co mu jest.

Nie lubię lipca

Chciałabym polubić ale nie lubię. Lipiec jest naznaczony śmiercią mojego Aniołka. Wiem, że to był dopiero 10-11 tydzień. To już 4 lata minęły? Boli jakby mniej...

Jak radzić sobie z teściową

Chyba każda para borykając się z problemem zajścia w ciążę, spotyka na swej drodze kogoś kto nie rozumie i nie chce zrozumieć - nas i sytuacji w jakiej jesteśmy.Ludzie robią to nieświadomie ,z powodu małej wiedzy ,a czasem staroświeckie poglądy iście z wioski sprzed wieków-jak moja teściowa.
Początkowo wiecznie dopytywala kiedy,otrzymywała odpowiedź problemy i leczenie endometeiozy. Każde święta zawsze te same życzenia wyszeptane na ucho"zajdz wreszcie i Ty,tego Ci życzę ".

Prosta dziewucha ze wsi...

Cieszą mnie małe rzeczy, jestem roztargniona i prosta w obsłudze. Pracuje w biurze ,gdzie ze mną jest grupka "dorosłych kobiet " wszystkim dupe obrobia,są jak wataha wilków. Obgaduja starsza koleżankę- bo źle się ubiera, niestosowne do wieku, inna bo jest jakaś powolna -upośledzone dziecko, ta ma blade nogi,ta małe cycki, ta uposledzona, ta brzydka a ładny mąż, tamten gej ble ble ble- przedszkole. Myślą tylko o sobie i o tym co kto ma założone . Ja jestem z innej bajki.Wyważona -przez życie i z innej epoki chyba, mnie nie bawią chamskie odzywki,głupie miny za czyimiś plecami- to nie rycerskie,nie w moim stylu.Cicho robię swoje,bo z wataha sama nic nie zrobię, zjedzą mnie żywcem i wyszydza- są mocne w stadzie. Ja nie jestem stylowa, ubieram się czysto i schludnie- nie jestem trendy,nie chodzę na solarium- mam "blade koputo".Szanuje prace iinnych i jestem dobra- w tych czasach to rzadkie. JESTEM Z INNEJ EPOKI! !!

niepłodność jak niezabliźniona rana

Mamy fajnych "prawie" sąsiadów ok. 40-tki. Nie mają dzieci, mają za sobą trudną historię leczenia, nieudane in vitro, są kilkanaście lat po ślubie. Siedzimy wczoraj z teściową przy kolacji, rozmawiamy o głupotach i o tym, że pewnie nasi sąsiedzi lada dzień się wprowadzą. I nagle komentarz teściowej: To dobrze, może szybciej się na dzieci zdecydują. W tym momencie myślałam, że eksploduję. Mój M. opieprzył swoja mamusię od góry do dołu. A jedyne na co było ją stać to odburknięcie, żeby dał spokój i nie robił z igły wideł.

11 TC

Ma 4 cm długości, macha rączkami i nóżkami. Chyba mu się podoba ;-)

Wróciliśmy z urlopu. Czuję się już dobrze, tydzień temu skończyły się nudności i zaczął wilczy apetyt. Waga idzie w górę i brzuch już się zaokrąglił. Trochę mnie to przeraża, bo wcześnie, bo rodzina jeszcze nie wie. Ale jak mnie zobaczą, to pewnie się domyślą :-)

Ostatnia droga...

Czy można powiedzieć, ze jestem nieszczęśliwa? Raczej nie. Mam swoje dziecko, mam córeczkę za która dziękuje każdego dnia. Ale czuje się zagubiona w tym wszystkim. Machina znowu ruszyła. Jak stanęliśmy znowu w klinice, to zaczął bolec mnie z nerwów brzuch. Mam z tamtąd i dobre i złe wspomnienia. Ale robimy to dla naszego jedynego mrozaczka. Mamy już rozpisane badania. Niestety koszty znowu są bardzo duże. Lekko wydamy około 3 tysięcy. Lipiec mamy jeszcze wolny. W sierpniu po niego wracamy. Ostatnia w nim nadzieja na rodzeństwo dla córeczki. Mój M.

Procedura adoocyjna...

Naprawdę myślałam, że będzie łatwiej i szybciej. Poszliśmy do OA w kwiwtniu 2016,3spotkania z pedagog, 2z psycholog i testy...na wizytę czeka się po 2mce.Podejście pedagoga było ok,pod górę jest z psycholog, pytania są trudne i każda wizyta zniechęca do kolejnej, oczywiście zaciskamy zęby i idziemy na kolejne spotkanie.Czasem jednak zadaje sobie pytanie czy tak to powinno wyglądać, kto układa takie procedury z dupy.Przecież jakby było łatwiej to więcej dzieci miało by rodziny.

kolejne ICSI

Ostatnio sobie przypomniałam jak to było kiedyś. Przypomniałam sobie że ja tak naprawdę nigdy nie marzyłam o weselu, czasto za to w marzeniach widziałam siebie jak byłam w ciązy i cieszyłam się razem z partnerem. Dla mnie zawsze było to takie WOW takie magiczne. Ostatnio byliśmy na chrzcinach, widziałam męża mojej kuzynki który jest do szaleństwa zakochany w swojej małej córce, która była z wpadki. Pomyślałam sobie że mam idealnego człowieka na ojca przy sobie jest nim mój maż, a możemy nigdy nie przeżyć takiego uczucia jak oni.

USG serduszkowe

Przez ostatnie dwa tygodnie nieustannie myślałam o tym samym: raz miałam głębokie wewnętrzne przekonanie, że „TAK! Naprawdę jestem w ciąży! Czuję to każdą komórką mojego ciała!”, a innym razem popadałam w zwątpienie, bo przecież wszystko jest takie samo jak wcześniej i w ogóle nie czuję się wyjątkowo. Co chwilę dotykałam swoich piersi, żeby sprawdzić, czy naprawdę bolą i zastanawiałam się, czy zmęczenie i senność, którą czuję w ciągu dnia to sprawka luteiny (tak jak ostatnio), czy może jednak…

smutna

Witam Was moi drodzy,

Mam zamiar i ja podzielić się z Wami swoją historią.
Swoje poczynania odnośnie malucha zaczęliśmy równo rok temu. Człowiek starał się zrealizować jak to mówią wszystko po bożemu. Czyli zaręczyny, slub zbudowanie gniazdka no i upragnione potomstwo. Niestety jak człowiek ma już wszystko to wcale nie jest tak z górki...
Początkowo myślelismy, że problem tkwi we mnie. Ginekolog zlecił mi podstawowe badania no i wyszło za wyskie TSH 2,6 aczkolwiek aby zajśc w ciąże powinno być w okolicach 1,5

Dobre chęci...

Byłam wczoraj na uroczystości w Domu Dziecka. I mam bardzo mieszane uczucia.
Wypowiadała się pani dyrektor zespołu, w skład którego wchodzą 3 DD w trzech różnych miejscowościach powiatu.
Uderzyły mnie trzy sprawy:

1. Dzieci są między tymi domami przenoszone w te i we wte, np. w lecie żeby wychowawcy mieli możliwość wziąć urlop.
Abstrahując od ich prawa do urlopu - czy naprawdę trzeba DZIECIOM wywracać życie do góry nogami? Nie można jakoś inaczej tego zorganizować?