Najnowsze notki

Najlepszy i najgorszy dzień

Nie wiem dlaczego piszę, pewnie tak jak większość z tu obecnych chciałabym powiedzieć coś o czym mówić innym nie chcę, ale powiedzieć komuś muszę. Każdy z nas ma swoją historię z którą musi żyć, oby te smutne opowieści skończyły się szczęśliwie.

Wszystko zaczęło się prawie dwa lata temu we wrześniu. Wreszcie poznałam mężczyznę, który mnie kocha - tak nadal mimo wszystko :) Postanowiliśmy założyć Rodzinę, ale nie myśleliśmy że może się udać za pierwszym razem.

Minęło 15 lat

Jest środek wakacji.
Adoptuś skończył ośmioletnią szkołę podstawową i dostał się do liceum ,do którego dostać się chciał.
Łatwo nie było. Szaleństwo zapisów, niepewność miejsc, … i rzeczywistość, w której matematyka nie jest ulubionym przedmiotem...
A jednak! Młody dokonał wielkiej rzeczy. Tak bardzo umiał się zmobilizować, tak bardzo pracował i tak wiele wysiłku włożył w naukę, że dokonał wielkiego skoku!
Dumna jestem proszę Państwa!

A przy tym, to facet z największym sercem na świecie! I do tego zniewalający uśmiech. przystojniak jakich mało.

czas próby

Nadszedł czas prób i testowania.
Hania zaczęła upewniać się, że kochamy, że jesteśmy...
Taktyka jest taka, że jak katarynka zaczęła powtarzać pytania, patrząc się w oczy i czekając na koniec cierpliwości.
"Mama idź stąd, nie kosiam, lubie nie..."
Wieczorami często po tym jak kładę ją do jej łóżeczka ona kilka razy przechodzi do naszego łózka- tylko tulę.
A dziś w nocy o 4 weszła nam bezceremonialnie do wyra spać.
Zaczęła się dziwna zabawa z jedzeniem. Przestała sama i domaga się karmienia i śpiewania-jedzie pociąg z daleka.

zmiany

Witam,
stare i nowe bywalczynie. Nie było mnie tu b. długo.......
Chciałam Wam napisać, że warto próbować , walczyć i działać mimo, że się sporo przeżyło.
Mój czwarty transfer okazał się szczęśliwy . Nie mam już żadnych zarodków.
Obecnie 11 tc.
Oczywiście boje się, nie wiem jak to będzie, mam nadzieje ze dotrwam do końca.
Ale jestem pełna nadziei ze to już ten czas na zmiany i ze wszystko się dobrze skończy.
Trzymam za Was wszystkie kciuki ;)

Mama

To uczucie, kiedy Twoja matka bardziej przejmuje się zakupem nowego samochodu przez Twoją siostrę, niż tym, że podchodzisz do 3 in vitro. Brak wsparcia u bliskich boli najbardziej.

Jest woman I jest cry...

Jak w mojej rodzinie na świat przychodziły dzieci, młode mamy brały je w ramiona i tańczyły.
Dziś ja tanczyłam z córką w ramionach.
Jej małe rączki oplatały mi szyję A buzia się śmiała.
"Mama jeszcze..." A ja tanczyłam dalej I płakałam.
Płakałam kiedy nie miałam dziecka i dziś płaczę kiedy je już mam.
Zupełnie dwa różne powody A jednak łzy lecą tak samo.
Jestem niewyobrażalnie szczęśliwa.

A BYŁO JUŻ TAK.....DOBRZE??

Czas się zatrzymał. 10 lat mineło, wydarzyło sie bardzo dużo o jednoczesnie mam wrażnie, że nic, że stoje w miejscu, utknałam w jakieś "bańce",pokoju bez drzwi. Wydawalo mi sie, że nauczyłam się żyć bez dziecka, ale to tylko fikcja, którą staram sie sobie wmówić. Mamy jeszcze 1 zarodek z KD, ale boje sie podejść do transferu od kilku miesiący. Będzie to nasz ostatni transfer. Z jednej strony przestalam wierzyć, że sie uda z drugiej boję sie podejść, aby nie zabić ostatniej nadziei. Najgorsze emocje i wyrzuty sumienia.

Głowa o mur, czyli procedurę adopcyjną chciałoby się zacząć, tylko jak?

Witam!
Dziś byliśmy na pierwszej rozmowie w OA w Rzeszowie.
Po 8 latach leczenia, dwóch nieudanych procedurach IVF z moich komórek, udanym IVF z KD, porodzie w 26 tc, 18 dniach macierzyństwa i śmierci ukochanego i wymarzonego dziecka, w końcu stwierdziliśmy z mężem, że spróbujemy tej drogi do rodzicielstwa.
I... jestem załamana...
Chęci są, nawet już delikatnie zaczęłam myśleć jakby to było mieć dziecko/ dzieci w domu, a tu...
Kursy adopcyjne przez 9 tygodni w wybrany dzień tygodnia (wtorek, środa lub czwartek) + 5 spotkań kwalifikacyjnych też w tygodniu w godzinach 9.30 - 14.30.

Kolejny krok do przodu

Mały Miś zaczyna chodzić! I strasznie się tym jara. Dzisiaj na spacerze miał taką zabawę: podciągał się, chwytając się moich nóg, wstawał, szedł, po kilku metrach upadał na pupę, raczkował roześmiany z powrotem do mnie i od nowa to samo. Chyba z 10 razy tak zrobił. Cieszy się jak… dziecko, że już potrafi to samo, co brat. Ja też się cieszę, chociaż od jakiegoś czasu już wiedziałam, że tak będzie. Że w końcu wstanie i pójdzie, jak każde inne dziecko. Wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazywały. Powiem więcej, teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będzie małym mądralą.

A w dupie

A w dupie! Podejdę do ivf. Skoro Doktorek mówi, że mogę podejść do ivf to podejdę. Też mam szanse i może się udać. A jak się nie uda, to Panie Boże nie będę tego traktować personalnie.
I w dupie, nie wycofam się w psiej wystawy dlatego, że jest duża konkurencja. Mój pies też nie jest gorszy od innych. Właśnie, że jest lepszy i wygramy jeszcze przed moją i jej ciążą. Właśnie, że tak!

Gdzie Ty się pchasz dziewczyno...?

Właśnie odczytałam swoje wyniki. AMH spadło z 6 na 2, fsh wzrosło z 12 na 13. LH wzrosło z 7 na 12. Co ja sobie myślałam... przecież nie mam szans, to tylko strata pieniędzy :(

Znowu mnie ogarnia ten pierwotny, bezkresny lęk, że to już koniec mojej drogi, że nigdy już nie zostanę mamą.

To by było na tyle. Dobranoc :(

SI

Pierwsze ćwiczenia za nami.
Nie wypuścili mnie z Ptyśką, siedziałam pod drzwiami I najbezczelniej podsluchiwalam.
Słyszałam śmiech mojego dziecka I się płakałam.
Jaka ona jest rezolutna.
Potem była wizyta u neurologa. "Wie Pani ja tu widzę spektrum autyzmu..."
Normalnie ścielo mnie z nóg.
W środę idę do innego neurologa.

Endometrioza czyli życie w bólu

Mija trzeci tydzień po laparoskopii. Wczoraj dostałam pierwszą miesiączkę. Jeszcze większą niż zazwyczaj. Ból powrócił, a przecież już nie miało tak boleć. Leżę stale w łóżku i zastanawiam się, czy już zawsze będę żyła w bólu :( ludzie cieszą się latem i piękną pogodą, a ja gniję w łóżku, tylko mi dupa rośnie... od jutra zaczynam pracę z domu, bo ile można siedzieć na zwolnieniu. A od przyszłego tygodnia encorton... to już chyba ostatni raz. Wszystko mnie boli i mam ochotę zapaść się pod ziemię :(

uważaj matko, dzicko patrzy

Moja Ptysia teraz śpi, codziennie o tej same porze mamy odlot. Wstanie, zje drugie śniadanie i tak do obiadu pobawi się.
Potem zje obiad (albo tylko poskubie).
Moja córka jest obserwatorką, bardzo zresztą spostrzegawczą.
Naśladuje mnie i Tomka. Nie jest tą samą dziewczynką, która wsadzaliśmy do auta prawie miesiąc temu.
Dziś zauważam jak bardzo powiększył się jej zasób słów i wyostrzył humor.

Nowa ja

To ja.
Wróciłam z wielkiego sentymentu i z wielkiej tęsknoty.
Żałuję ogromnie, że tyle czasu nie było mnie na bocianie. Ale ta burza, która wpadła w nasze życie wymusiła na mnie likwidację wszystkiego co moje. Tzn wtedy tak myślałam.
Teraz wiem, że to tak nie działa.
Ja zawsze będę częścią bociana. I zawsze tylko tu będę najbardziej pasowała.

Przetrwaliśmy największą burzę. Otarcie się o wizyty u prawnika, rozwód, terapię..
I wydaje się, że w końcu przeszliśmy o krok dalej.