Najnowsze notki

wizyta

Właśnie kilka minut temu wyszła Pani z OA.
Wizyta trwała prawie 2 godziny, sporo było tych pytań, rozmów, odpowiedzi.
Oglądania i ... wszystkiego.
Czekamy na telefon po długim weekendzie- badania psycho.

Przewlekłe zapalenie przydatków

Witajcie! Cierpię na przewlekłe zapalenie przydatkow, postanowiłam wygrać z bólem i wam też pokaże jak to zrobić, zaufajcie mi. Rozpoczynam leczenie, najpierw farmakologiczne później wprowadzę ziołolecznictwo tybetanskie. O wszystkim będę was informować na bieżąco a także o efektach eliminowania bólu. Musicie wiedzieć że zapalenia przydatkow nie da się wyleczyć, możemy to tylko zaleczyc, czyli ulżyć sobie niwelujac ból aż do następnego przemarzniecia czy zlapania infekcji. Spokojnie że mną dowiecie się wszystkiego co trzeba.

Usg chałupy

Jutro mamy wizytę domową, T łazi jak nakręcony i przygotowuje się co będzie i jak będzie. Co pokaże i jak będzie przerabiał dom jak będzie dziecko-dzieci...

Jesteśmy bardzo zestresowani jutrzejszym dniem.

Od jakiegoś czasu mam w głowie takie wizualizacje: chłopiec 3-4 latka siedzący na kolanach u T lub jak idą sobie na podwórku za ręce i opowiadają sobie jakieś głupoty.
Twarzy chłopca nie widzę, tylko jasne włoski i takie chudziutkie rączki i nóżki.
Opowiedziałam mężowi o tych "filmach" a ona popatrzył na mnie i oczy mu się szkliły- ma tak samo.

31tc

już tyle za nami. jeszcze troche przed. chyba najcięższa prosta. boje sie bardziej. oby do 37 tc. oby zdrowa była.
ostatnie badania pokazują ze niunia osiągnęła wage 1401. zdrowa i ma sie dobrze. bardzo ruchliwa.
brzusio troszke sie stawiać zaczął, ale jak więcej leże to jest ok. na wadze przybrałam równe 10 kg. czuje sie bardzo dobrze. chodzę,gotuje, odrabiam lekcje z synusiem...

Mamy córcię <3

Wpadłam się pochwalić !
Tuż przed świętami zadzwonił do nas Magiczny Telefon! Mamy 4,5 letnia córcię . Jest cudowna, mądra, śliczna . lepiej jej sobie wymarzyć nie mogłam. Uwielbia ciastolinę i kolorowanki. Pięknie liczy do 20 , zna kolory, cudnie śpiewa a jej śmiech jest tak zaraźliwy, że boki zrywamy.
Na ten moment odwiedzamy ją u OP prawie każdego dnia. Zaczynają się trudne pytania. Kim jesteśmy, czy mamy dzieci?
Czekamy na powierzenie pieczy i lada moment będziemy juz na zawsze razem.

JA

Ja. To juz inna ja.
Moje zycie wywrocilo sie do gory nogami.
Zaczelam terapie u innego terapeuty. Juz to bylo dobrym posunieciem. Bo okazalo sie, ze nurt poznawczo-behawioralny jest strzalem w 10. Bylo to koncem listopada.

3 straty.....i co dalej?

W ciągu ostatniego roku spotkały mnie 3 poronienia. Minęły 22 dni od momentu, gdy usłyszałam, że serduszko przestało bić. :( Udało się zrobić badania genetyczne płodu i choć wiem, że dziecko nie miało szans by żyć nie umiem sobie z tym poradzić. Tak bardzo czekam na kolejne dziecko. Czy jeszcze kiedyś doczekam?????

Ciąża trzecia

Witajcie!
Widzę, że jest tu przynajmniej jedna osoba, która czeka na wieści ode mnie. Piszę więc już pospiesznie:
Test ciążowy pozytywny. Beta hcg pięknie przyrastała. Badam jeszcze co 6 dób, by w razie zatrzymania również tej ciąży, wiedzieć na jakim etapie.... ale też po to by sie oczywiście uspokoić.

Zatrzymać aborcję

Nie wiem co mi jest od kilku dni.Jestem jednym wielkim nerwem, dziś po raz nie wiem który czytam o aborcji i nowym projekcie zakazującym.
Normalnie nie potrafię przejść obojętnie obok takich spraw.
Jakim prawem politycy, księża (moja mama w niedziele w kościele dostała ulotkę w obronie życia poczętego) wschodzą nam między nogi????
In vitro nie i aborcja nie. Wszystko co tyczy się spraw dotyczących kobiet jest w tej chwili sprawą starszych panów polityków lub księży.

Sum up.

Generalnie to złapałam się na tym jak strasznie przez to wszystko zaczęłam postrzegać mojego męża, ostatnio miałam sen gdzie ważne decyzje o zaopiekowaniu się dzieckiem kuzynki podjęłam bez niego.
I zaczęłam myśleć czy tak jest w rzeczywistości, niestety muszę stwierdzić że tak. Tak bardzo się oddaliliśmy od siebie i przestaliśmy chyba doceniać siebie nazwazjem.
Moje życie przez ostatnie lata było podporządkowane zajściu w ciąze, teraz staram się to zmienić. Szukam pracy, próbuję otworzyć się na inne alternatywy.

"Wobec in vitro"

Przeczytałam list bociana odnośnie " Wobec in vitro " I tak sobie pomyślałam o tym, że jestem naprawdę wdzieczną swojej rodzinie ( głównie bratu I jego żonie) za To, że nie ukrywali przed swoimi dziećmi tego, że ja się podawałam in vitro.
Syn mojego brata w wieku 12 lat był z nami w Novum Kiedy mieliśmy jeden z transferów.
Mógł zadawać pytania i jak dziś pamiętam jak nasza Pani dr siedziała z nim na korytarzu i odpowiadała na jego pytania.
Rozmawialiśmy I wszystko w jego oczach było takie naturalne I normalne( nie grzeczne I złe).

Powrót

Wróciłam, od października 2017 mamy przerwę w staraniach. Zmieniłam pracę po prawie 15-latach, poprzestawiałam swój świat, mąż ten sam, Klusek łobuzuje jak zawsze, zaczęłam szyć na maszynie i robić wiele innych rzeczy. W tym roku kończę 40-stkę. I jakoś tak późno się zrobiło na drugie dziecko. Sama ne wiem. W szafce kuchennej leżą leki i czekają na moją decyzję. Mąż podpytuje a ja wiem że chcę tylko się boję że świat znowu mi się pokomplikuje.Trudne to wszystko, więc wróciłam.

Etap 1

Pierwszy kryzys za nami, wczoraj w pracy (zresztą jak każdego dnia ostatnio) siedziałam w internecie i szukałam wszystkiego co tyczy się adopcji. Schorzenia, zaburzenia, etc...
Znalazłam film " Nikola- historia prawdziwa". Obejrzałam go w pracy z dźwiękiem na słuchawkach tak,że T nie wiedział co akurat oglądam.
Film opowiada historię dziewczynki 6 lat z FASD od momentu porodu do momentu adopcji.

Potem w domu po kolacji jakoś tak zapytałam T czy on wie co to dokładnie Fas...
No wie teoretycznie.

NIC

Druga próba nieudana.Chyba nie muszę pisać jak się czuję...
W poniedziałek jedziemy po moją kartotekę do kliniki, i wypełniamy ankiety do nowej.
Mam nadzieję że do wakacji uda nam się podejść jeszcze raz.
Nie wiem ile przerwy musi być między kolejnymi podejściami.

Czekam

Tysiące razy układałam w głowie scenariusz jak powiem o ciąży mężowi,mamie, teściom...
Tysiące...
lecz ani razu żaden ze scenariuszy nie miał miejsca...
Czekam na wynik bety, i znów układam w głowie scenariusz który może nie mieć miejsca.
10 dni od transferu, wypoczęta zrelaksowana, niecierpliwa.
Czy ciążę się czuje?
już od pierwszych dni?
jeśli tak to poczułam wczoraj, przypływ gorąca, mdłości...
Dziś od rana znów mdłości, lecz tak samo reaguje mój organizm na nadchodzącą miesiączkę.
Jutro powrót do pracy, będą pytać, będą współczuć, i klepać po plecach.