Alicjaaaaa - blog

Dwie dobre wiadomości, jedna zła

Bilans po dzisiejszej punkcji wygląda następująco:

Dobra wiadomość nr 1 – udało się pobrać prawidłowe komórki jajowe.
Dobra wiadomość nr 2 – udało się znaleźć dobrze zbudowane plemniki.
Zła wiadomość – mamy tylko trzy zarodki.

I wcale nie dlatego, że mam niską rezerwę. Po prostu gin nie mógł się dostać do niektórych pęcherzyków, bo lewy jajnik schował się za macicą i nie dało się nic zrobić bez uszkodzenia jej. Zatem pobrane zostały tylko 3 komórki. Ale skoro wszystkie się nadawały, mimo mojego wysokiego FSH - 17,48 U/I, to może nie jest ze mną tak źle…?

Dziecko po trzydziestce

Kilka dni temu skończyłam 30 lat. Kiedy miałam 20, w luźnych i beztroskich rozmowach ze znajomymi mówiłam: „Dziecko? Dopiero po trzydziestce”. No i, kuźwa, wykrakałam…

Nie to, że czekałam do 30., żeby robić karierę czy coś, o nie. Kiedy poznałam mojego m. i wzięliśmy ślub, od razu zaczęliśmy się starać. Wszystko po bożemu, można by rzec. Miałam wtedy 25 i pół roku, więc nie byłam jeszcze stara, chociaż moja śp. babcia powiedziałaby pewnie, że już po pierwszej przecenie :-)
Cztery i pół roku… i nic.

Dziś wielki dzień

Wczoraj zrobiliśmy milion badań wymaganych przed zabiegiem – prawie 1500 zł. Byłoby więcej, ale kilka jest jeszcze aktualnych. Większość z nich mam w pakiecie medycznym z pracy, podobnie jak mój mąż, ale nawet nie próbowaliśmy się o to wykłócać. Po pierwsze nie było czasu, bo zaczynamy DZISIAJ, a po drugie to walka z wiatrakami. Wiem, bo próbowałam rok temu. Kilka badań udało mi się załatwić (a byłam u trzech lekarzy), ale generalnie tylko na mnie wrzeszczeli i odsyłali z kwitkiem.

Sami jesteśmy sobie winni?

Nieodpowiednia masa ciała, zero witamin, niezdrowa dieta, zbyt mała ilość snu, brak ruchu, kawa, papierosy, alkohol, inne używki, siedzący tryb pracy i w końcu późne rozpoczęcie starań… o czymś zapomniałam? Pewnie tak. Przecież tak wiele jest rzeczy, które zdaniem „specjalistów” powodują naszą niepłodność. Tak wiele jest drobnych grzeszków albo całkiem poważnych grzechów, które popełniamy każdego dnia, przez co sami ściągamy na siebie gniew boży.

Paradoks

Paradoksalnie przekonałam się do in vitro dopiero wtedy, kiedy dotarło do mnie, że w naszym wypadku nawet ono może nie pomóc. Człowiek, kiedy myśli, że jest zdrowy, nie zdaje sobie sprawy z miliardów rzeczy, które mogą się zdarzyć albo nie zdarzyć. Wydaje mu się, że jest kowalem swojego losu. Dopiero choroba otwiera mu oczy i dostrzega on własne ograniczenia.

Zmiany

Ponad cztery lata starań… Długo myśleliśmy, że po prostu nie trafiamy. Teraz sobie wyrzucam swoją naiwność, bo wszystko mogło się odbyć wcześniej, inaczej, łatwiej.

Subskrybuje zawartość