FasOla87 - blog

3dpt

Jesteśmy po transferze. Nasz jedyny zarodek rozmroził się prawidłowo a moje endometrium wystrzeliło do 10mm :) dziś pierwsza weryfikacja - zarówno progesteron jak i estradiol spadły więc zwiekszyli mi dawki leków. Martwię się bo nie wiem czy to bardzo źle... leki mam zwiekszone estrofem z 3×1 na 3×2, lutinus 3×1 na 3×2 i luteine podjezykowo z 3×2 na 3×3. W poniedziałek druga weryfikacja. Z jednej strony cieszę się że sprawdzają wszystko szczegolowo i od razu reagują, ale wkradl sie niepokój...

pierwszy transfer :)))

Nie wierze we wlasne szczescie, ale po tylu niepowodzeniach doszlismy do etapu transferu :)dla mnie to jak giazdka z nieba. wlewy z osocza bogatoplytkowego i hektolitry czerwonego wina zdzialaly cuda i moje dotychczas leniwe endometrium wzielo sie w garsc i uroslo :) we wtorek planowany jest transfer. nasz pierwszy. mamy tylko jeden zarodek ale za to sliczny i silny! dziewczyny prosze o dobre mysli! wczoraj obchodzilam 30 urodziny... najlepszy prezent :)))

Osocze bogatopłytkowe na endometrium

Cześć dziewczyny, dawno nie pisałam, ale często zaglądałam co u Was słychać. Cieszę się, bo widziałam kilka radosnych wiadomości :) My jesteśmy w trakcie przygotowania do kriotransferu jednego zarodka z kd. Nie dawano nam większych szans nawet na tego jednego, więc jeden mały cud się stał - i to ponoć bardzo ładny i silny :) I to by było na tyle bo tam gdzie ja mam się popisać jak zwykle są schody. Moje endometrium przy estrofemie, acesanie i viagrze (ta ostatnia przez 3 dni) miało niecałe 6mm.

Szykujemy sie do in vitro z komorka dawczyni

Jestesmy po pierwszej, informacyjnej wizycie w klinice. Przeraza mnie jak wiele rzeczy moze pojsc nie tak. Dostalam caly informator o zagrozeniach, wydaje sie jakby sukces byl prawie niemozliwy. Ja wiem, ze musza opowiedziec o wszystkim bardzo dokladnie, ale chyba wolalabym o pewnych rzeczach nie wiedziec. Okropnie sie teraz boje. Najpierw maz musi zrobic fragmentacje plemnikow - ponoc to bardzo zmniejsza szanse na niepowodzenie z czynnika meskiego. Ja tez mam powtorzyc kilka badac i przychodzimy na wizyte kwalifikacyjna, z cala dokumentacja z poprzedniej kliniki.

Trzecie podejscie - in vitro z komorka dawczyni

Chwile sie nie odzywalam, potrzebowalam resetu. Musialam wyczyscic glowe z zalu. Musielismy zrobic w naszym zyciu miejsce na czegos wiecej niz in vitro. Kilka dni temu odwiedzilismy doktorka, rozmowa przebiegala tak jak sie spowiedzialam. Mozemy probowac dalej, ale najrozsadniej bedzie podejsc do iv z komorka dawczyni. Teraz trzeba znalezc klinike, porownac programy...i uzbierac kase. Dziewczyny czy ktoras z was podchodzila do iv z komorkami dawczyni? Jakie macie doswiadczenia? Czy szanse sa duzo wieksze? Sciskam Was mocno.

Smutny koniec na samym poczatku....

Nie wiem w ogole jak mam to napisac....tak samo jak wczoraj doktor nie wiedzial jak wytlumaczyc to co sie stalo.... Bylam na ostatnim podgladaniu pecherzykow. To miala byc formalnosc, potwierdzenie srodowej punkcji. A na monitorze usg pustka.... Pomimo brania orgalutranu popekaly mi wszystkie pecherzyki. Podobno z medycznego punktu widzenia to niemozliwe, a doktor pierwszy raz w zyciu spotyka sie z takim przypadkiem. Ciagle widze jego przerazona twarz...Ja jestem w szoku. Jestem w szoku. I zanim dojda do mnie nastepstwa wczorajszego wydarzenia postanowilam je wyprzec.

...

Okropnie się dzisiaj bałam, i mimo, że doktor zadowolony ja czuję coraz więcej strachu. Po 3 dniach puregonu mam 3 większe pęcherzyki. W prawym jajniku jak zwykle nic. I chyba na te 3 zasadza się doktorek, bo nie zwiększył mi dawki. Oby tylko byly dojrzałe... Oby zapłodnił się choć jeden! Myślałam, że punkcję bede miala nie wczesniej niz po 10 dniach, a doktor cos wspominal o wcześniejszym terminie. Wszystko zalezy jak szybko będa rosły. Jeden plus - nie zbankrutujemy z lekami. Ale wkrada się, i to juz na powaznie, stres. Boję się powtorki, boję się zawiedzionych nadziei...

No nie jest źle! Nawet jest dobrze :)

Pierwsze podgladanie Za nami. I muszę Wam powiedzieć, że czuję ulgę. Po 5 dniach z clo mam kilka pęcherzyków o wielkości porownywalnej z tymi po 5 dniach menupuru. A dopiero zaczynam zastrzyki! Wprawdzie prawy jajnik jak zwykle strajkuje, ale Doktorek dobrej myśli. Mówi, że nie jest tak beznadziejnie jak za pierwszym podejsciem (dobrze, ze wtedy zachowal ten pesymizm dla siebie). Zmienil menopur na puregon. Macie jakies doświadczenia z tym lekiem? Kolejna wizyta we wtorek....

Zaczynamy!

Przyszedł ten dzień. Nieco wcześniej niż się spodziewałam, ale to raczej miła niespodzianka :) Doktorek po fiasku pierwszego in vitro i mojej miernej odpowiedzi na 14dniowa stymulację maksymalna dawka menopurem zdecydował się na inna procedurę. Jak to powiedział - procedurę dla opornych :) Do piatku mam brać clostilbegyt, w piatek kontrola czy coś ruszyło i na to nakładamy zastrzyki. Dziś był miło zaskoczony, bo w lewym jajniku 6 pęcherzyków :) w prawym gorzej, ale co tam.Jestem niepoprawna optymista :)

Podejscie nr 2. Gotowi - do startu - ...

Minely trzy miesiace od pierwszej nieudanej proby. Lzy otarte, czas na drugie podejscie. Wczoraj bylismy u doktorka, na usg wypatrzyl po kilka pecherzykow w obu jajnikach (ostatnio w prawym pustki) wiec mam nadzieje, ze z nowym cyklem zaczniemy z wiekszymi nadziejami. Powtorze amh i fsh, moze jakims cudem zalapie sie na refundacje lekow. Byloby super, zwlaszcza, ze czekaja mnie tak jak ostatnio konskie dawki. Zaczynamy za okolo dwa tygodnie, z pierwszym dniem cyklu. Nie moge sie juz doczekac, ale nie jest to juz taki san entuzjazm jak za pierwszym razem.

Subskrybuje zawartość