monika1703 - blog

24 tydzień

Witam,
bardzo dawno mnie nie było. w 8 tygodniu ciąży wylądowałam w szpitalu z krwotokiem - kosmówka zaczęła się odklejać. Lekarz stwierdził, ze przypomina mielone. Byłam przerażona, przez całą noc się modliłam, aby tym razem było wszystko ok, choć nie miałam nadziei. Po 8 dniach spędzonych w szpitalu i 3 miesiącach leżenia plackiem w łóżku najgorsze minęło. Maluszek rozwija sie prawidłowo, z radością czekam na każdy kopniaczek, bez różnicy czy jest to 2 w nocy, czy 13. Jeszcze tylko troszkę i będzie z nami. Wierzę, ze tym razem sie uda i będę mamusią, choć już się nią czuję.

MOJE SZCZĘŚCIE

Dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam moją FASOLKĘ, maleńką kuleczkę. To dopiero koniec 5 tygodnia, a jeszcze nie mogę uwierzyć w ten cud.

beta

Witam Bocianki,
dzisiaj poszłam sie jeszcze raz pokłuć, dla upewnienia.
Beta 515 - super. W poniedziałek wizyta u lekarza. Ciągle nie mogę uwierzyc, że się udało po tylku problemach. Może dopiero do mnie dotrze jak zobaczę serduszko lub serduszka.
I tak wiem, ze te 9 miesiecy będzie ciężkie dla mnie psychicznie,że będzie powtórka z przed 1,5 roku, kiedy w 23 tygoniu ciąży Maluszkowi przestało bić serduszko. Trzymajcie kciuki

ciąza

Udało sie, jednak te plamienia to implantacja. Dzisiaj mija 14 dpt, wczoraj zrobiłam bete 263,4. Jutro powtórze bete, aby sprawdzić czy pieknie przyrasta. Trzymajcie kciuki.

10 dni minęło

Właściwie nie wiem co pisać - chyba to, że sie nie udało. Wczoraj zaczęły się jasne plamienia, które sie uspokoiły. Dzisiaj popołudniu ciemnoczerwone i brązowe. Więc wiem juz napewno, ze pierwsze ICSI sie nie udało. Przede mną perspektywa kilku miesięcy przerwy i zbierania pieniedzy na cała procedurę od nowa ( nie mam żadnych Eskimosków - odbija mi sie echem w głowie ). Miałam wcześniej 2 x IUI - mniej bolało.
Został mi tylko wydruk ze zdjęciem moich dwóch zarodków. Szkoda, ze nie zostały z mamusią...

7 dni

I tak minęło 7 dni od transferu. Nadal czekam na cud i II kreseczki na teście ciążowym. Mam nadzieję, ze Rodzynki juz powolutku rozwijają się. Z drugiej strony strasznie sie boję. Nawet zaczęłam nosić słonika na szczęscie w torebce - a nuż pomoże, nie wiadomo.
Boze spraw, aby stał sie cud

i po ... czekamy 14 dni

Dzisiaj pojechaliśmy po nasze Rodzynki. 2 komórki klasy B i C. Teraz wielkie odliczanie. czy jest nadzieja ?! nie wiem, po prostu czekam na obrót sytuacji, i tak na to nie mam wpywu.

i co dalej .......

Dzisiaj nie mogłam wysiedzieć w pracy, a czas tak wolno leciał. Ok 12 wreszcie dodzwoniłam się do lekarza i tu szok.... Z 9 komórek, tylko 5 się nadawało do zapłodnienia, zapłodniły się 3 z tego 1 odpadła. Poryczałam sie jak bóbr, bo to nie tak miało być. Taka porażka na całej lini. Jutro idę po moje dwa RODZYNKI i niech sie dzieje co chce. Postanowiliśmy z Mamutkiem, ze stawiamy wszystko na jedna kartę. Moze garbate aniołki istnieją?!
Tak profilaktycznie wziełam do końca tygodnia urlop, aby trochę odpocząć.

Opos

p.s. życie jest ogólnie niesprawiedliwe....

czekamy

I po pobraniu - 9 jajeczek, teraz zostało tylko czekanie. Najgorsze z tego wszystkiego, to to , ze wszystko jest niezależne od nas. Ale cóż, może być tylko lepiej.

jutro godzina 12

dwa tygodnie przygotowań minęły, jutro pobranie komórek jajowych. Po cichutku modlę się , by było ich jak najwięcej. Po wczorajszej wizycie, lekarz stwiedził, ze powinno być leciutko 10, z tego wyjdą jakieś 3-4 zarodki. W środę natomiast transfer. Trzymajcie mocno kciuki, aby wszystko się udało.

Subskrybuje zawartość