mysiuniaa86 - blog

Kolejny powrót

Cześć!
Jakiś czas temu sama przed sobą obiecałam sobie, że już tu nie wrócę. A jednak, widocznie to silniejsze ode mnie. Od razu przeszłam do pamiętników i zobaczyłam Wasze historie, dziewczyn, których losy śledziłam na bieżąco, np nynyny - dwukrotna mamusia! Super!
Aczkolwiek u mnie nic nie drgnęło - żadnej ciąży nie przybyło, żadnego więcej dziecka.

Dziwne emocje.

Cześć.
Chciałam się podzielić z Wami niestety znów czyms smutnym.

Albo czarne, albo białe

Witajcie.
Nie wiem, czy mój wpis kwalifikuje się do opublikowania na Naszym Bocianie, ale i tak go napisze, bo gdy mówię o tym na głos, to włos mi się jeży na karku.

wszyscy mowia, ze bedzie lepiej...

Czesc dziewczyny. Dla tych, ktore wiedza mniej wiecej co sie u mnie dzieje chce nspisac, ze odeszlam od meza. Wyprowadzilam sie z naszego nowego domu, w ktorym przezywalismy pieklo. I chyba dobrze zrobilam, bo ani razu nie poprosil bym wrocila, yylko sie spil i wyrzucil moje rzeczy na trawe przed drzwiami :-( od poniedzialku ide zalatwiac sprawy w sadzie. Ale powiem Wam, ze dla mnie to jak jakis zly sen :-( myslalam, ze moze kiedys sie zmieni, ze bedzie jak dawniej.

Dlaczego zycie nie jest tak proste jak byc powinno?

Dzis gad poszedl do pracy, cud, bo mial urlop i juz myslalam, ze jego konca nie doczekam. Poszedl na 2doby (badz 3, zreszta m dluzej tym lepiej)ufff troche spokoju. Dlatego wzielo mnie na pisanie, jestem sama w ogromnej chacie, ale i tak wole byc sama, wole jak go nie ma. Choc dobrze byloby miec kogos. Jakas przyjaciolke, prsyjaciela chcacego wysluchac, pocieszyc, zrozumiec przez jakie pieklo przechodze.

Dzien dziecka

Dzis 1 czerwca. Dzien dziecka oraz imieniny mojego ziemskiego 3-latka. Wyprawilam, napieklam, nagotowalam, nasprzatalam. Byli goscie, prezenty i wojna z mezem (kolejna z miliona, ale nie o tym dzis). Jednym slowem padam na twarz. Ale dziecko uradowane, kuzynki tez. Rodzina meza rowniez, zawsze doceniaja moja prace. Czyli udany dzien. Ale jest 21.46, leze, kregoslup boli, a ja chce zlozyc zyczenia jeszcze komus - moim dwom stokrotkom, ktore byc z nami nie mogly w tym waznym dniu. Was tez kocham i zawsze bede pamietac.

Nijakosc

Od dluzszego czasu nie pisalam, wlasciwie mialam nie pisac. Moje problemy nie dotycza juz nieplodnosci. Aczkolwiek nie mam gdzie wylac tego co czuje, wiec pogledze Wam troche.

Mysli nieuczesane

Kolejna noc, kolejna bezsenna, pelna mysli. Jak mnie to wkurza. Kiedys bylam przebojowa, buntownicza, wszystkiemu potrafilam stawic czola, mialam zawszr wlasne zdanie, liczylam sie tylko ja.
Teraz jestem zgorzkniala, pelna pretensji, pelna zalu, zasmucona. Gdy wspominam czas kiedy studiowalam, kiedy chodzilam do szkoly - Boze jakie ja mialam wtedy problemy - nienauczona bo czasu nie bylo, spozniona bo zawiodl tramwaj, co by na impreze ubrac. Matko jaka bylam wtedy szczesliwa! Choc zycie wydawalo mi sie takie ciezkie.

Prosba o pomoc

http://www.siepomaga.pl/serduszko-wojtusia

Kochane!

Znajomi maja bardzo powazny problem, w brzuszku rozwija sie malenstwo z ciezka wada serca, gdyz nie ma rozwinietej lewej komory serca. Zbieraja pieniazki przez rozne fundacje, ale maly Wojtus urodzi sie za niecale 2 miesiace i potrzebuje operacji, a kwota do zebrania jest wysoka, bo az 350 tys. Zl. Jesli mialybyscie ochote pomoc, udostepnic to gdzie sie da to kazda pomoc sie liczy.

To my - kobiety nieplodne, po poronieniach i te ktorym sie udalo wygrac - najlepiej wiemy ile znaczy zycie dziecka.

Dziwnie jakos

Czesc Wam. Popisze sobie, powylewam lzy piszac. A co mi tam, wlasciwie nikt nie musi tego czytac, bo i po co? Jakies glupie wyznania paranoiczki nie sa w dzsiejszych czasach niczym ciekawym. Ale gdzies musze to z siebie wylac, wiec czemu by nie tu?
Od razu napisze, ze odwiedzilam psychiatre, ktory niestety pogorszyl sprawe. Choc leki sprawiaja, ze nic nie czuje to wierzcie lub nie, ale wole czuc. Wiec pomoc specjalistyczna odpadla w przedbiegach.

Subskrybuje zawartość