aniawn - blog

po cichutki dziękuje za kciuki:-)

boję się pisać, to chyba nienormalne- z jednej strony się ciesze a z drugiej cały czas się boje, mam nadzieje że nie zaszkodzi to naszej małej kijance:-)zaczęliśmy własnie 9 tydzień- sama nie wierze,czuje się raz lepiej raz gorzej i zaciskam kciuki do 13-go tygodnia. Finalnie okazało się że został z nami jeden (trochę smutno), ale głowa do góry i do przodu jak sie mówi. Jestem na L4 nie mam zamiaru ryzykować, po naszych przejściach. Z pracy nie dają mi spokoju, ciągle coś- a ja naprawdę potrzebuje spokoju.

Bardzo mocno zacisnięte kciuki

Trochę ręka drży bo po pierwsze nie myślałam ze kiedyś Ja to napisze i powiem szczerze cały czas nie wierze, znaczy nie dociera do mnie, nawet boje sie po tych wszystkich ciężkich chwilach cieszyć,ale serce wyrywa sie do okrzyku radości, boje sie ze jak powiem to czar prysnie ( wiecie takie jakieś głupie mysleńie) , dzisiaj 14 dpt i moj wynik beta-hcg 248,7!!!!!!:-)))) w sobotę usg, czy sie udało?

dziękuje za kciuki 2:-)

Tak więc czekamy na cud:-) zapłodniły się dwa i uwaga klasy A:-) transfer poszedł ok, teraz tylko czekam do 17.12 na badanie krwi- nie powiem że stresu nie ma, ale modle się o kolejny cud bo to co do tej pory się stało to chyba nie mieści się w kategoriach racjonalnego myślenia:-) Jestem wdzięczna wszystkim bocianowiczkom:-))) Proszę trzymajcie kciuki jak najmocniej:-)

Dziękuje za kciuki:-)

Jak dobrze ze jest takie miejsce jak bocian..no i po punkcji, poszło ok- okazało sie, a w usg pan dr sie obawiał ze będzie tylko jeden sie nadawał , ze było aż pięć pecherzykow:-) to jest ta dobrabwiadomosc, a terazta zła i przerażająca. Jak już kiedyś wam pisałam mąż ma azzospermie , więc mrozilismy nasilenie po biobsji. Niestety okazało sie ze pierwsza próbka rozmrozona,żaden sie nie ruszył......

???????

No i stało się,jutro punkcja,czuje sie jakbym stała przed gigantycznym znakiem zapytania, radość miesza sie z przerażeniem i strachem,No nic pozyjemy zobaczymy:-)))

walka z wiatrakami

nie wiem już co pisać, chociaż raz chciałabym napisać coś radosnego- że się udało a wychodzi jak zwykle. Dzisiaj się okazało że słabo się stymuluje, na dodatek mój prof. wyjeżdża na jakąś konferencje i nie wiadomo czy będzie przy punkcji- po prostu super. Zaczyna mi sie wydawać, że może ten z góry daje nam znaki że walczymy z wiatrakami i chcemy oszukać naturę, a tego przecież nie można zrobić..postanowiłam że odpuszczam jak z tego nic nie wyjdzie.

chyba już dosyc

chyba już mam dosyć, nie wiem czy mam jeszcze siłę się podnosić... naprawdę mam dosyć, odebrałam wyniki dot. przeciwciał tarczycowych, 3-krotnie przekroczyłam normę! już mam dosyć, za kilka dni miałam rozpocząć krótki protokół do ICSI, ile razy mam się jeszcze podnosić. Wiem popełniliśmy największy grzech, pomyśleliśmy ze mamy nadzieję, jacy jesteśmy naiwni.To jest chwila w której myślę, że może jutro się nie obudzę i będzie spokój, skończy się...przepraszam ale tak teraz myślę.

Kochane Bocianowiczki

W sumie to mam chaos totalny w głowie, za jakieś 2-3 dni zaczynam krótki protokół,nie wiem człowiek się naczyta, nasłucha i potem głupoty mu do głowy przychodzą. Boje się jak przejdę stymulację, czy będzie mnie boleć jak spuchnę jak balon, co z moimi nastrojami? jakie są objawy hiperstymulacji, a co będzie jak to wszystko na marne? Jak nie uzyskamy z moim niskim AMH- 0,9 nic.Tysiące pytań, wątpliwości, kurcze już dzisiaj miałam koszmary, że jakieś straszne komplikacje miałam.

o co chodzi???

Kochani,

Jak to jest- bo zaczynam myśleć że chyba z nami coś nie tak, dzisiaj pierwsza wizyta gdzie zaczynamy cały proces do ICSI, dzisiaj pierwsze leki.. zamiast się cieszyć jesteśmy przerażeni, zestresowani i zagubieni.Czy coś jest nie tak, powinniśmy się cieszyć, kurcze co się dzieje? tak długo na to czekaliśmy, tyle żalu i łez bo nie możemy, a teraz jest szansa i niewdzięcznie się nie cieszymy tylko jesteśmy kłębkiem nerwów? Miał ktoś tak? co co chodzi....

powolutku do celu

Dzisiaj kolejna wizyta u Pana Prof., wszyscy w dobrym nastroju - rozmawialiśmy o wczorajszych ruchach naszego rządu odnośnie in vitro, nareszcie coś ruszyło i bezpłodność chociaż w jakiejś części przestanie być piętnem wyrytym na czole w pacy, w rodzinie..

Subskrybuje zawartość